Fragment wywiadu: Prezes spółki Andrzej Nizio oraz Marcin Dąbrowski – wiceprezes BAH, nie kryją zaskoczenia, a zarazem niezadowolenia z działań dotychczasowego partnera. Pomimo złożenia wniosku o upadłość, zapowiedzieli dalsze negocjacje oraz działania, które mają umożliwić spełnienie zobowiązań finansowych wobec JLR – podaje IBRM Samar. Wśród działań mających umożliwić spłacenie zobowiązania wymienia się m.in. sprzedaż punktów dealerskich w Warszawie, Łodzi, Katowicach i Gdańsku. Według Nizio są one warte w granicach 160-200 mln zł. Przedstawiciele spółki podkreślili, że jak na razie nie wycofują się całkowicie z branży motoryzacyjnej. Planują od przyszłego roku otworzyć wielomarkowy salon używanych samochodów premium. Za ten biznes odpowiedzialna ma być spółka British Motor Club, a działalność ma być prowadzona w salonie zlokalizowanym przy ul. Wawelskiej w Warszawie. BAH jak na razie pozostaje na giełdzie.
W Rzeczpospolitej [moto] w artykule z dnia 10-12-2020 do którego link podał Zenek, jest napisane, że: "Wśród działań mających umożliwić spłacenie zobowiązania wymienia się m.in. sprzedaż punktów dealerskich w Warszawie, Łodzi, Katowicach i Gdańsku. Według Nizio są one warte w granicach 160-200 mln zł." Czy te punkty dealerskie są nadal własnością BAH? Jeśli tak, to należy pamiętać, że ogłosić upadłości firmy, która nie jest faktycznie niewypłacalna, po prostu nie można. Tym samym, gdy sąd – w toku rozpoznawania wniosku upadłościowego – dojdzie do przekonania, że dłużnik jest wypłacalny, a więc zachowuje zdolność regulowania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, to wniosek o ogłoszenie upadłości zostanie oddalony.
Nic nie zrobił. A co ma zrobić, jak to nic nie warte. Jako przewodniczący rady nadzorczej i główny akcjonariusz osobiście zatwierdził złożenie przez zarząd wniosku o upadlosc czym potwierdził swój osad agonalnego stanu Bah