Nie wiem o co oni się biją gdy poglądy mają niemal takie same. Tylko ze jeden nie chodzi do koscioła a drugi chyba też. Ja się tak kiedyś pobiłem w szkole średniej z gościem a potem to był mój najlepszy kolega. Po prostu jakoś tak inni nas napuscili na siebie aby miec fun bo oboje uważaliśmy się za najsilniejszych.
A nikt nie wygrał trochę się pobiliśmy i zgodziliśmy się na remis. On też to widział ze mamy walczyć dla uciechy tych miernot? Pozabijać się aby się miernoty cieszyły?