"Minister spraw zagranicznych Chin wskazał, że stosunki chińsko-amerykańskie poważnie się pogorszyły, ostrzegając przed potencjalnym konfliktem. Napięcie na linii Waszygton - Pekin w ostatnim czasie wzrosło. Chiny posądzają Stany Zjednoczone o hamowanie ich potencjału i wzywają do zmiany polityki."
Czy w takim razie Kęty może zarobić na potencjalnie zbliżającej się wojnie???
Polityka USA w stosunku do Chin na pewno się nie zmieni ,a jeszcze bardziej zaogni. Chodzi tu o osłabienie potencjału,a nie umacnianie się Chin. I jest celowo wymierzona właśnie,w to aby osłabić pozycję Chin teraz, jak również w przyszłości. Z kolei Chiny są już na tyle mocne i czują się mocne,że wcale nie muszą się godzicyna na narzucany ład amerykanski. Także konflikt jest nieunikniony i tylko kwestią czasu.
Myślę że jeszcze nie. Ameryka dowaliła im embargiem na elektronikę a Chiny nic. Z tego co słyszałem to Chiny nie są już w stanie się wyżywić i wystarczy że Ameryka zrobi blokadę statków i już mają lipę.