Czy zastanawiał się ktoś z was. jak to się stało, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat, Mimo rozdrobnionego akcjonariatu, stale spadającej kapitalizacji, a jednocześnie imponującym (lokalizacyjnie i prestiżowo) portfolio, nie było żadnej próby wrogiego przejęcia, ba żadnej próby wejścia ze znaczącym pakietem do akcjonariatu przez kogoś z zewnątrz (spoza poznańskiego, związanego z dawnym NFI PIAST układu) A każdy fundusz który się pokazał to liże lub lizał po latach straty w bilansie?
Myślę, że gdyby poznać odpowiedź na moje pytanie, to wtedy te wszystkie kombinacje z zastawami akcji, te porozumienia pomiędzy włodarzami które się odbywały ,wyglądały by inaczej. A tym co wierzą, że nagle Szanowny Pan Prezes podpompuje kurs, albo ogłosi wezwanie po 20 zł. radzę ochłonąć, napić się zimnego piwa. Aby się nie rozczarować, choć przyznać trzeba że optymistycznych wpisów jaką to perłą jest BBI już mniej niż jeszcze kilka lat temu.
Skup akcji jakie prowadzi obecnie BBI to kuriozum, które powinni obśmiać wszyscy inwestorzy. Spółka nabywa średnio 400 akcji na sesje po średniej 4,5 zł. W taki tempie, by skupić zakładane 926 tys. sztuk potrzeba niemal 10 lat (2 315 sesji). Jeszcze dłużej, bo 17 lat zajęłoby im wydanie 8 mln zł (4 444 dni sesyjnych). Program uchwalili na 2 lata. Czy oni tego nie widzą? Za co zarząd bierze co miesiąc ciężką kasę? To ewidentne działanie na szkodę akcjonariuszy mniejszościowych i ośmieszenie idei skupu akcji własnych. Przy wysokiej inflacji jaką dzisiaj mamy codziennie tracimy własne pieniądze. KNF niestety od dawna olewa takie żenujące zachowania emitentów. Jest jeszcze Sąd Giełdowy i Dobre Praktyki ale to tylko fasada bananowej rzeczywistości:( taka moja spekulacja