Pierwsza kampania na nowej platformie crowdfundingowej nie wzbudziła większego zainteresowania, ale udało ją się dopiąć na finiszu. Ma ktoś dostęp do całego artykułu?
To prawda, ale coraz trudniej oczekiwać rzetelności od dziennikarzy. Kampania zakończyła się realizacją celu - to dobrze, czy źle? Teza o tym, że udało się dopiąć na finiszu jest błędna - start był mocny, ale zaburzyły go problemy techniczne, a największa aktywność była w momencie startu marketingu, co wydarzyło się w połowie kampanii. Potem szło już równym tempem.
Tak naprawde można postawić każdą tezę - zebrali 300, a dlaczego nie 500? Dlaczego cała kampania nie zebrała się pierwszego dnia, tylko trzeba było czekać do końca? itd...
Ja obiektywnie uwazam, że marketingowo to było bardzo ostrożne, zbyt może zbyt ostrożne. Temat wciąż jest w Polsce nowy, choć zainteresowanych jest sporo. Wystartowali więc może nie z hukiem, ale zrobili pierwszy krok. Teraz kwestią kluczową jest więc to, czy pójdą za ciosem.
To pierwsze zdanie nie zachęca do przeczytania artykułu, ale nie dlatego że może tam być coś niepochlebnego czy gorzka prawda, tylko po prostu nie obserwowali tematu, jest część prawdy, część pół prawdy, a już szczególnie irytuje sformułowanie "dopiąć na finiszu" tylko że własnie na finiszu inwestor w takiej kampanii ma przegląd sytuacji
Dla porównania platforma beesfund 73225 zarejestrowanych inwestorów kampania spółki Migam 46 osób wyłożyło 129k (z czego 2 inwestorów dało 20k a więc odrzucając te oferty mamy 1,9k na inwestora) pozostało 9 dni (dla innych zbiórek średnia czasu to ponad 50 dni), a więc współczynnik 1,9k/czas zbiórki jest znacząco niższy https://stockbroker.pl/crowdfunding-udzialowy-arkadiusz-regiec-beesfund/ "Średnio w emisji bierze udział 205 inwestorów" na Violet Vibe wpłaciło 203, powiedzmy nawet 30% po znajomości to i tak dużo