Pomimo najwyższej od 15 lat inflacji SNB pozostawił stopy procentowe bez zmian na poziomie 2,75%, co było decyzją zgodną z przewidywaniami większości analityków. Jednak wielu inwestorów obstawiało podwyżkę ceny pieniądza w Szwajcarii i dlatego decyzja o jej braku doprowadziła do wyprzedaży franka. W rezultacie na wartości straciło też euro i umocnił się dolar, co sprawiło, że złoto stało się droższe dla inwestorów spoza USA.
Do tego doszedł też niewielki spadek kursu ropy, który jest dodatnie skorelowany z ceną złota. Dzieje się tak ponieważ część inwestorów kupuje złoto spodziewając się wzrostu inflacji wywołanego droższymi paliwami.
W rezultacie o godzinie 14:20 w Londynie za uncję złota płacono 889,98 dolarów, a więc o 0,6% mniej niż na zamknięciu wczorajszych notowań. Srebro potaniało o 0,5%, osiągając cenę 17,25$ za uncję.
Tymczasem bardzo odważną prognozę dla złota przedstawili zarządzający nowym funduszem w Schroder Investment Management, według których za kilka lat uncja złotego kruszcu może być warta nawet 5.000 dolarów. Szacunki te opierają się na oczekiwanym wzroście popytu inwestycyjnego, który przy malejącej podaży złota i małej ilości metalu na rynku ma wywindować ceny.
K.K.

























































