Akcje: Giełda powraca do trendu spadkowego?
Już na początku ubiegłego tygodnia nastroje na warszawskiej giełdzie nie
były zbyt dobre. W poniedziałek i we wtorek indeks WIG20 próbował utrzymać się
nad poziomem 3100 pkt. Próby te kończyły się jednak niepowodzeniem. Sesja
wtorkowa przyniosła spadek o 1.3%. W środę i czwartek rynek stracił w sumie ok.
1%, zachowując się generalnie słabiej od innych giełd. W czwartek oraz piątek
główne giełdy reagowały na gorsze od oczekiwań dane makroekonomiczne z USA.
Piątkowe notowania przyniosły największy w ubiegłym tygodniu spadek indeksu
WIG20. Dzienna zmiana wyniosła –2.3%. Ostatecznie zamknięcie tygodnia ustalone
zostało na poziomie 2927.90 pkt. W porównaniu do zamknięcia w poprzednim
tygodniu oznacza spadek indeksu o 133 pkt., lub o ok. 4.3%.
Indeks WIG20
wrócił poniżej 3000 pkt. Od 14 lutego, czyli od momentu utworzenia lokalnego
szczytu (3158.58 pkt.) rynek spadł już o ok. 242 pkt. Z technicznego punktu
widzenia znacząco wzrosło prawdopodobieństwo powrotu do trendu spadkowego
wyższego rzędu – trendu z którym mamy do czynienia od końca października
ubiegłego roku (historyczne maksimum 29 października - 3940.53 pkt.). W krótkim
terminie nie wróży to najlepiej. Można spodziewać się jednak przerwania ciągu
tworzenia czarnych świec (od siedmiu sesji zamknięcia indeksu znajdują się
poniżej jego otwarcia), ale nie widać pozytywnych sygnałów, które mogłyby
zapowiadać zmianę tendencji. Przecenę zaczęliśmy z wyprzedzeniem w stosunku do
innych giełd. Prawdopodobnie decydujący wpływ miały koszykowe zlecenia
arbitrażystów w sytuacji wstrzymującego się popytu. Już w końcówce poprzedniego
tygodnia nie reagowaliśmy na optymizm światowych giełd. Gdy główne indeksy
znalazły się w korekcie ostatnich wzrostów, my zdecydowanie przyspieszyliśmy
trend spadkowy. Negatywną wymowę ubiegłotygodniowych notowań przesądziło
zachowanie rynku w trakcie dwóch, trzech ostatnich sesji, a decydujący wpływ
miała na to publikacja szeregu słabych danych z USA. W środę były to gorsze od
oczekiwań dane z rynku mieszkaniowego, w czwartek poniżej oczekiwań wypadła
dynamika PKB oraz dane o liczbie noworejestrowanych bezrobotnych, w piątek
wskaźnik Chicago PMI. Towarzyszyła temu wyprzedaż amerykańskiej waluty - dolar
przekroczył barierę 1.50 za euro. Oczywiście pociągając za sobą wzrost cen
surowców, w tym ropy naftowej i złota. Zdecydowanie nie jest to otoczenie
przyjazne rynkowi akcji i dlatego obserwujemy pogorszenie sytuacji giełd.
Miesięczne odbicie z poziomu styczniowych dołków wygląda jedynie na korektę
większego trendu. W optymistycznym wariancie rynki przedłużą wahania, tworząc
kilkumiesięczną konsolidację. Pesymistycznym wariantem byłby oczywiście spadek
poniżej styczniowych dołków. To prawdopodobnie przyspieszyłoby ruch w dół. Rynki
obawiają się, że amerykańskiemu bankowi centralnemu nie uda się uratować
gospodarki przed recesją. Poza tym obniżki stóp procentowych mogą wywołać
inflację. W konsekwencji bylibyśmy świadkami stagflacji gospodarki USA. Łatwo
sobie wyobrazić, że w mniejszym lub większym stopniu kryzys przeniósłby się na
gospodarkę globalną. Dlatego na giełdach dominuje w ostatnich dniach pesymizm –
amerykańskie dane makro wypadają zdecydowanie poniżej oczekiwań. Dopóki się to
nie zmieni, trudno liczyć na trwalszy ruch w górę. w20intra w20day
w20tyg w20long
































































