2008-03-02 13:11 Źródło: Paweł Rejczak
Akcje: Giełda powraca do trendu spadkowego?
Już na początku ubiegłego tygodnia nastroje na warszawskiej giełdzie nie
były zbyt dobre. W poniedziałek i we wtorek indeks WIG20 próbował utrzymać się
nad poziomem 3100 pkt. Próby te kończyły się jednak niepowodzeniem. Sesja
wtorkowa przyniosła spadek o 1.3%. W środę i czwartek rynek stracił w sumie ok.
1%, zachowując się generalnie słabiej od innych giełd. W czwartek oraz piątek
główne giełdy reagowały na gorsze od oczekiwań dane makroekonomiczne z USA.
Piątkowe notowania przyniosły największy w ubiegłym tygodniu spadek indeksu
WIG20. Dzienna zmiana wyniosła –2.3%. Ostatecznie zamknięcie tygodnia ustalone
zostało na poziomie 2927.90 pkt. W porównaniu do zamknięcia w poprzednim
tygodniu oznacza spadek indeksu o 133 pkt., lub o ok. 4.3%.
Indeks WIG20 wrócił poniżej 3000 pkt. Od 14 lutego, czyli od momentu utworzenia lokalnego szczytu (3158.58 pkt.) rynek spadł już o ok. 242 pkt. Z technicznego punktu widzenia znacząco wzrosło prawdopodobieństwo powrotu do trendu spadkowego wyższego rzędu – trendu z którym mamy do czynienia od końca października ubiegłego roku (historyczne maksimum 29 października - 3940.53 pkt.). W krótkim terminie nie wróży to najlepiej. Można spodziewać się jednak przerwania ciągu tworzenia czarnych świec (od siedmiu sesji zamknięcia indeksu znajdują się poniżej jego otwarcia), ale nie widać pozytywnych sygnałów, które mogłyby zapowiadać zmianę tendencji. Przecenę zaczęliśmy z wyprzedzeniem w stosunku do innych giełd. Prawdopodobnie decydujący wpływ miały koszykowe zlecenia arbitrażystów w sytuacji wstrzymującego się popytu. Już w końcówce poprzedniego tygodnia nie reagowaliśmy na optymizm światowych giełd. Gdy główne indeksy znalazły się w korekcie ostatnich wzrostów, my zdecydowanie przyspieszyliśmy trend spadkowy. Negatywną wymowę ubiegłotygodniowych notowań przesądziło zachowanie rynku w trakcie dwóch, trzech ostatnich sesji, a decydujący wpływ miała na to publikacja szeregu słabych danych z USA. W środę były to gorsze od oczekiwań dane z rynku mieszkaniowego, w czwartek poniżej oczekiwań wypadła dynamika PKB oraz dane o liczbie noworejestrowanych bezrobotnych, w piątek wskaźnik Chicago PMI. Towarzyszyła temu wyprzedaż amerykańskiej waluty - dolar przekroczył barierę 1.50 za euro. Oczywiście pociągając za sobą wzrost cen surowców, w tym ropy naftowej i złota. Zdecydowanie nie jest to otoczenie przyjazne rynkowi akcji i dlatego obserwujemy pogorszenie sytuacji giełd. Miesięczne odbicie z poziomu styczniowych dołków wygląda jedynie na korektę większego trendu. W optymistycznym wariancie rynki przedłużą wahania, tworząc kilkumiesięczną konsolidację. Pesymistycznym wariantem byłby oczywiście spadek poniżej styczniowych dołków. To prawdopodobnie przyspieszyłoby ruch w dół. Rynki obawiają się, że amerykańskiemu bankowi centralnemu nie uda się uratować gospodarki przed recesją. Poza tym obniżki stóp procentowych mogą wywołać inflację. W konsekwencji bylibyśmy świadkami stagflacji gospodarki USA. Łatwo sobie wyobrazić, że w mniejszym lub większym stopniu kryzys przeniósłby się na gospodarkę globalną. Dlatego na giełdach dominuje w ostatnich dniach pesymizm – amerykańskie dane makro wypadają zdecydowanie poniżej oczekiwań. Dopóki się to nie zmieni, trudno liczyć na trwalszy ruch w górę. w20intra w20day w20tyg w20long
Indeks WIG20 wrócił poniżej 3000 pkt. Od 14 lutego, czyli od momentu utworzenia lokalnego szczytu (3158.58 pkt.) rynek spadł już o ok. 242 pkt. Z technicznego punktu widzenia znacząco wzrosło prawdopodobieństwo powrotu do trendu spadkowego wyższego rzędu – trendu z którym mamy do czynienia od końca października ubiegłego roku (historyczne maksimum 29 października - 3940.53 pkt.). W krótkim terminie nie wróży to najlepiej. Można spodziewać się jednak przerwania ciągu tworzenia czarnych świec (od siedmiu sesji zamknięcia indeksu znajdują się poniżej jego otwarcia), ale nie widać pozytywnych sygnałów, które mogłyby zapowiadać zmianę tendencji. Przecenę zaczęliśmy z wyprzedzeniem w stosunku do innych giełd. Prawdopodobnie decydujący wpływ miały koszykowe zlecenia arbitrażystów w sytuacji wstrzymującego się popytu. Już w końcówce poprzedniego tygodnia nie reagowaliśmy na optymizm światowych giełd. Gdy główne indeksy znalazły się w korekcie ostatnich wzrostów, my zdecydowanie przyspieszyliśmy trend spadkowy. Negatywną wymowę ubiegłotygodniowych notowań przesądziło zachowanie rynku w trakcie dwóch, trzech ostatnich sesji, a decydujący wpływ miała na to publikacja szeregu słabych danych z USA. W środę były to gorsze od oczekiwań dane z rynku mieszkaniowego, w czwartek poniżej oczekiwań wypadła dynamika PKB oraz dane o liczbie noworejestrowanych bezrobotnych, w piątek wskaźnik Chicago PMI. Towarzyszyła temu wyprzedaż amerykańskiej waluty - dolar przekroczył barierę 1.50 za euro. Oczywiście pociągając za sobą wzrost cen surowców, w tym ropy naftowej i złota. Zdecydowanie nie jest to otoczenie przyjazne rynkowi akcji i dlatego obserwujemy pogorszenie sytuacji giełd. Miesięczne odbicie z poziomu styczniowych dołków wygląda jedynie na korektę większego trendu. W optymistycznym wariancie rynki przedłużą wahania, tworząc kilkumiesięczną konsolidację. Pesymistycznym wariantem byłby oczywiście spadek poniżej styczniowych dołków. To prawdopodobnie przyspieszyłoby ruch w dół. Rynki obawiają się, że amerykańskiemu bankowi centralnemu nie uda się uratować gospodarki przed recesją. Poza tym obniżki stóp procentowych mogą wywołać inflację. W konsekwencji bylibyśmy świadkami stagflacji gospodarki USA. Łatwo sobie wyobrazić, że w mniejszym lub większym stopniu kryzys przeniósłby się na gospodarkę globalną. Dlatego na giełdach dominuje w ostatnich dniach pesymizm – amerykańskie dane makro wypadają zdecydowanie poniżej oczekiwań. Dopóki się to nie zmieni, trudno liczyć na trwalszy ruch w górę. w20intra w20day w20tyg w20long



Dodaj komentarz