Aczkolwiek amerykańskie władze monetarne wciąż dostrzegają kurczenie się gospodarki, to w komunikacie wyraźnie zaznaczono, że tempo spowolnienia wydaje się słabnąć. Wśród pozytywnych sygnałów wymieniono stabilizację wydatków konsumpcyjnych, które jednak są ograniczane przez rosnące bezrobocie, spadek wartości nieruchomości oraz problemy z dostępem do kredytu.
Komitet dostrzega też słabość rynku kredytowego, zaznacza jednak, że napięcia na rynku kredytowym uległy złagodzeniu. FOMC wciąć wierzy, że ekspansywna polityka fiskalna i monetarna przyczyni się do powrotu zrównoważonego wzrostu gospodarczego, nie podając jednak oczekiwanego terminu zakończenia recesji.
Kierownictwo Fed-u wyraźnie lekceważy ryzyko inflacji, zakładając że wskaźnik wzrostu cen pozostanie poniżej pożądanego poziomu. Jednak w komunikacie nie ma ani słowa o ryzyku wystąpienia deflacji.
Wbrew niektórym spekulacjom Rezerwa Federalna nie zdecydowała się zwiększyć skali skupu papierów dłużnych, w tym także obligacji skarbowych. Jednakże FOMC pozostawił sobie ścieżkę do zwiększenia podaży pieniądza, gdyby wymagała tego sytuacja w gospodarce oraz na rynkach finansowych.
Nowojorskie giełdy przyjęły ten komunikat bez większych emocji – indeks S&P500 pozostał na przeszło 2-procentowym plusie. Reakcja była za to na rynku walutowym, gdzie dolar umocnił się względem euro. Kurs EUR/USD spadł z poziomu 1,3330$ do 1,3274$ do godziny 20:30. W ślad za europejską walutą traciło także złoto.
K.K.
































































