Kontrola Inspekcji Handlowej w dużych sieciach handlowych potwierdziła wiele występujących tam nieprawidłowości. Klienci powinni szczególnie uważać na fikcyjne promocje, wyroby z "gratisami", występujące różnice w cenach (na sklepie i przy kasie) czy niezgodne z prawem zapisy w kartach gwarancyjnych.
Cena przekreślona nie zawsze prawdziwa
Robiąc zakupy w hipermarkecie czy mniejszym dyskoncie niemal na każdym kroku natrafiamy na przekreślone ceny, a pod nimi lub obok nich niższe ceny promocyjne. Inspektorzy dokładnie przyjrzeli się tego rodzaju praktykom, dokonując porównania cen towarów znajdujących się w aktualnej ofercie promocyjnej z cenami sprzedaży tych towarów obowiązującymi przed promocją.
Okazało się, iż niemal co trzeci produkt poddany takiej analizie nie był sprzedawany wcześniej po przekreślonej cenie. Przypadki takie dotyczyły ponad połowy badanych placówek handlowych. Inspekcja Handlowa ustaliła, że najczęściej ceny podawane jako dotychczasowe (czyli te przekreślone) nigdy nie obowiązywały w danej placówce bądź obowiązywały, ale nie bezpośrednio przed akcją promocyjną. Nierzadko też ceny promocyjne równały się cenom obowiązującym przed promocją. Słowem, obniżki bywały również czysto fikcyjne. Co gorsza, w przypadku niektórych wyrobów ceny promocyjne były wyższe od tych, które obowiązywały przed promocją. W ten sposób przedsiębiorcy ewidentnie wprowadzali konsumentów w błąd, zachęcając ich do zakupu wizją fikcyjnych oszczędności.
Proceder ten swoje źródło bierze w centralach firm, które przeważnie decydują o zasadach promocji, zawartości materiałów reklamowych (np. treści wywieszek) czy wreszcie tym co najistotniejsze dla klientów, czyli cenach, zarówno tych "starych" przekreślonych, jak i promocyjnych.
Zasady promocji nie zawsze są przejrzyste i korzystne dla konsumentów. Przykładem może być przytoczona w piśmie Inspekcji Handlowej dotyczącym wyników kontroli wypowiedź dyrektora hipermarketu Geant, który oświadczył, iż cena "stara" to najwyższa cena danego towaru stosowana w sieciach Geant na terenie Polski na 10 dni przed rozpoczęciem promocji. A nie jak mogłoby się wydawać: cena obowiązująca w tej samej placówce w dniu poprzedzającym promocję.
"Gratis", za który płacisz
Często towary oferowane są klientom w zestawach promocyjnych, np. po dwa lub trzy pakowane razem. Zestawy takie cieszą się dużą popularnością z uwagi na widniejące na nich informacje, jakoby drugi czy trzeci produkt w zestawie był całkowicie lub w 50% "gratis". Pracownicy Inspekcji Handlowej sprawdzili, czy rzeczywiście opłaca się korzystać z tego rodzaju promocji.
Niestety, nie było to zadanie proste. W wielu kontrolowanych placówkach nie było bowiem w ofercie handlowej odpowiedników produktów promocyjnych, tyle że oferowanych pojedynczo. Z jednej strony uniemożliwiło to inspektorom szersze zbadanie zagadnienia ze względu na brak punktów odniesienia. Z drugiej zaś fakt ten oznacza, iż klient nie zawsze ma szansę porównać, czy kupując w zestawie rzeczywiście może nieco zaoszczędzić w stosunku do nabycia tych samych produktów z osobna.
Analiza cen pozwoliła jednak wskazać, iż w co siódmym przypadku cena wyrobu w zestawie była wyższa niż tego samego produktu oferowanego bez "gratisów". Zdaniem Inspekcji Handlowej świadczy to o tym, iż w wielu przypadkach hasło "Gratis" ma jedynie zwrócić uwagę klienta, bo nie zawsze wyroby te są rzeczywiście okazją, aby kupić dane produkty taniej lub otrzymać dodatkowy towar nieodpłatnie.
Dwie ceny na ten sam towar
Tylko w niewielkiej liczbie przypadków kontrola wykazała rozbieżności pomiędzy cenami promocyjnymi uwidocznionymi na wywieszkach cenowych a zakodowanymi w kasach. Z uwagi jednak na skalę naruszenia przepisów oraz interesów konsumentów każdy taki przypadek to o jeden za dużo.
Co zrobić, jeżeli przy kasie "nabito" inną cenę aniżeli ta, po której zdejmowaliśmy towar z półki - takie pytanie zadaje sobie niemal każdy klient znalazłszy się w podobnej sytuacji. Otóż mamy wówczas prawo żądać wydania nam towaru po takiej cenie, po jakiej był on oznaczony na terenie sklepu. Sprzedawca jest obowiązany podać do wiadomości kupującego cenę oferowanego towaru konsumpcyjnego oraz jego cenę jednostkową. Szczegółowe kwestie z tym związane reguluje rozporządzenie Ministra Finansów z dnia 10 czerwca 2002 r. w sprawie szczegółowych zasad uwidaczniania cen towarów i usług oraz sposobu oznaczania ceną towarów przeznaczonych do sprzedaży (Dz. U. nr 99, poz. 894 ze zm.). Nas interesuje jednak tylko to, że na wywieszkach podaje się (a przynajmniej należy podawać) aktualne ceny w momencie oferowania towarów. Wkładając zatem towar do koszyka i zanosząc go do kasy przyjmujemy ofertę sprzedawcy po danej cenie, która nie powinna już ulegać zmianom. Jeżeli różnicę w cenie zauważymy już po odejściu od kasy, nic straconego. Warto udać się z paragonem do punktu obsługi klienta i zażądać zwrotu nadpłaty.
Przed świętami drożej
Dwa razy w roku opanowuje nas gorączka przedświątecznych zakupów. Dla hiper- i supermarketów jest to przysłowiowy okres żniw. Okazuje się, że w wielu (choć nie wszystkich) placówkach na ten czas podnoszone są ceny niektórych artykułów, zwłaszcza żywnościowych. Bywa, że ceny szybują o 30-50%. Częściej jednak mieszczą się w granicach 1-25%. Tak czy inaczej oznacza to dla nas konsumentów dodatkowe i nie zawsze przewidziane wydatki.
Niepełne karty gwarancyjne
Kupując droższy towar, w szczególności sprzęt elektroniczny lub gospodarstwa domowego, powinniśmy również zwracać uwagę na wystawiane przez sprzedawcę karty gwarancyjne. Jak się okazuje, nie wszystkie zawierają niezbędne informacje. O tym, jakie elementy winien zawierać taki dokument, stanowi art. 13 ustawy z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz zmianie Kodeksu cywilnego (Dz. U. nr 141, poz. 1176 ze zm.). Czasami też sprzedawca/gwarant nie tyle zapomina o niektórych danych lub informacjach, ile dodaje za wiele, w szczególności zapisy naruszające lub ograniczające prawa konsumentów.
Po przeprowadzeniu analizy kart gwarancyjnych zakwestionowano niemal co trzecią z nich. Najczęściej chodziło o:
|
WAŻNE!
|
Polacy nie gęsi...
Inspektorzy sprawdzili również przestrzeganie przez przedsiębiorców obowiązku udzielania konsumentowi jasnych, zrozumiałych i niewprowadzających w błąd informacji w języku polskim. Dotyczyło to zwłaszcza instrukcji, ostrzeżeń i oznaczeń towaru. Co ciekawe, w przypadku sieci wielkopowierzchniowych nie stwierdzono w tym zakresie uchybień. Gorzej na tym tle wypadły dodatkowe badania przeprowadzone w mniejszych sklepach na terenie wybranych województw. Co piąty badany produkt albo w ogóle nie posiadał informacji, albo zawierał niepełne oznaczenia w języku polskim. Zamiast tego widniały oznaczenia lub informacje w językach obcych. Najwięcej nieprawidłowości stwierdzono w grupie artykułów spożywczych, rzadziej w grupie artykułów przemysłowych.
Inspekcja Handlowa przykłada zawsze dużą wagę do problemu należytego przestrzegania przepisów ustawy o języku polskim oraz prawidłowości oznakowania produktów oferowanych do sprzedaży. Może o tym świadczyć fakt, iż jest to stały element zakresu każdej kontroli realizowanej przez tę instytucję.
autor: Tomasz Konieczny
Gazeta Podatkowa Nr 252 z dnia 2006-06-08