Informacji o nierzetelnych kontrahentach można też szukać w firmach handlujących długami, prowadzących również rejestry dłużników. Obecnie w Polsce działa kilkanaście giełd wierzytelności. Większość ma swoje strony internetowe, na których każdy może sprawdzić, czy interesująca go firma lub osoba nie zalega komuś z zapłatą.
„Nasze informacje są na bieżąco uaktualniane bezpośrednio przez użytkowników”, mówi Krzysztof Sokołowski z firmy Kaczmarski Inkasso, która prowadzi Krajowy Rejestr Długów. „Sytuacja gospodarcza, a z nią kondycja finansowa firm zmienia się ostatnio szybko. Trendy wzrostowe załamały się i okazuje się, że wielkie, wydawałoby się solidne firmy są bankrutami. Dlatego warto monitorować dyscyplinę płatniczą wszystkich klientów. Informacje w naszym systemie są aktualizowane w czasie rzeczywistym. Klienci zgłaszają wierzytelności bowiem zaraz po upłynięciu terminu zapłaty. Następnie dajemy dłużnikowi 21 dni na wywiązanie się z zobowiązania i ostrzegamy go, że jeżeli nie wywiąże się, informacja o tym zostanie upubliczniona. Zdecydowana większość dłużników płaci na tym etapie, bo nie chce, by ktoś dowiedział się, że zalega z płatnościami. Firmy, które po 21 dniach trafią do rejestru, starają się spłacić dług możliwie szybko. Jeżeli to uczynią, informacja o długu jest wycofywana z systemu”.
Na podobnej zasadzie, jak KRD, działa „Sprawdzarka długów” w serwisie www.edługi.pl, prowadzonym przez firmę EBG Investments z Bydgoszczy. Za niewielką opłatą można dowiedzieć się, czy kontrahent nie zalega z płatnościami.
Krzysztof Matela, dyrektor EBG Investments radzi jednak, by sprawie zarządzania wierzytelnościami poświęcić więcej uwagi niż tylko sprawdzenie w rejestrze dłużników. „Przede wszystkim trzeba stworzyć w firmie nić porozumienia między działem sprzedaży a księgowością”, mówi Krzysztof Matela. „Chodzi bowiem nie tylko o to, by jak najwięcej sprzedawać, ale również, by otrzymywać pieniądze. Ciągły monitoring płatności jest niezbędny. Uwagę trzeba zwracać nie tyle na dotrzymywanie terminów, ile na zmianę zachowania kontrahentów. Są na przykład tacy klienci, którzy zawsze płacą po 45 dniach, niezależnie od tego, co mają napisane na fakturze. W ich przypadku reagować trzeba, gdy zapłacą później niż po 45 dniach. Przyjrzeć trzeba się również kontrahentowi, który zwykle co miesiąc kupował towary za 100 tys. zł, a zaczyna zamawiać coraz więcej i płacić coraz gorzej. Zachowanie odbiegające od reguły zawsze powinno być sygnałem do wzmożonej uwagi”.
Ogólnopolski Rejestr Dłużników Handlowych prowadzi również firma KSV Information Services, która doświadczenia w tym zakresie zdobyła w Austrii. Głównym jej źródłem informacji o niesolidnych kontrahentach są podmioty sprzedające towary i usługi na warunkach kredytu kupieckiego. Firma stara się tworzyć branżowe grupy wymiany informacji, m.in. dla branży budowlanej i IT.
Rejestr uzupełniany jest informacjami pochodzącymi z firm windykacyjnych, sądów gospodarczych (upadłości, układy, także wnioski o ogłoszenie upadłości), wywiadowni gospodarczych i firm zajmujących się obrotem wierzytelnościami. Wpis do Rejestru Dłużników Handlowych nie podlega żadnym opłatom.
Rejestry długów najczęściej prowadzą firmy, które zajmują się również handlem długami i windykacją należności. Z tych usług trzeba skorzystać, gdy kontrahent nie przejmuje się ani groźbą, że trafi do rejestru niesolidnych dłużników, ani tym, że tam już jest. Wtedy odzyskanie pieniędzy wiąże się z poniesieniem dodatkowych kosztów na opłaty, prowizje i upusty.
„Warto być ostrożnym z kierowaniem spraw na listy dłużników. W procesie windykacji powinno się uwzględnić zarządzanie relacjami z klientami. Trzeba starać się o przyspieszenie spływu należności, ale tak, by nie stracić klienta. Oddanie wierzytelności na giełdę czy na listę dłużników może nastąpić w ostateczności, gdy zdecydujemy się na zerwanie kontaktów z klientem”, mówi Katarzyna Kompowska, prezes Coface Intercredit Polska.
Jerzy Krajewski










Dodaj komentarz

