Zarabiaj z nami | Logowanie | Newsletter | Forum | Blogi | Konkurs


Bankowość korporacyjna

Załóż konto

Słownik - Kredyty

Wpisz szukane słowo

Transza kredytowa:


Wykorzystywana przez kredytobiorcę część kredytu przyznanego przez bank. Podzielenie kredytów na ...

zobacz pozostałe hasła...

Pytania do Bankiera

Jeśli masz wątpliwości spytaj lub sprawdź w archiwum...

 ZapytajArchiwum 
  Źródło: Finansista 2003-05-20 10:43

Kapitał z funduszy venture: Wspólnicy z pieniędzmi i doświadczeniem

Każda firma, która ma szansę na szybki rozwój, może otrzymać od venture capital ofertę wspólnego przedsięwzięcia. W 2003 r. instytucje te chcą zainwestować w Polsce prawie 200 mln dolarów. Zaletą współpracy z nimi jest możliwość zachowania w tajemnicy przed konkurencją informacji o biznesie i wielkości zastrzyku finansowego.

1. Gdy firmie brakuje kapitału
2. Fundusze finansują różne branże
3. Fundusze na różnych etapach rozwoju firmy


Fundusze venture capital finansują różne etapy rozwoju przedsiębiorstwa. Największym ryzykiem obciążony jest seed capital (kapitał nasienny), dostarczany na bardzo wczesnym etapie przedsięwzięcia, najczęściej, aby zbudować prototyp, przeprowadzić wstępne badania rynkowe, przygotować dokładny biznesplan czy skompletować zespół menedżerski. Oferuje go niewiele funduszy. Większym zainteresowaniem cieszy się start-up, gdy kapitał dostarczany na sfinansowanie końcowych prac nad rozwojem produktu i uruchomienie przedsiębiorstwa.

Większość funduszy najchętniej inwestuje w rozwój już działających firm, by wesprzeć ich ekspansję na rynku. Oferowane pieniądze idą wtedy na sfinansowanie dużych potrzeb inwestycyjnych czy rozwinięcie sieci dystrybucji. W Polsce dominują inwestycje w spółki będące w fazie ekspansji (50 proc. w 2001 r.). W firmy na wczesnym etapie rozwoju (start-up) lokowane jest kilkanaście procent środków rocznie. Coraz mniejsze znaczenie mają inwestycje związane z prywatyzacją przedsiębiorstw. Wszystkie fundusze dokładnie badają szanse projektów inwestycyjnych. Ze zgłaszanych ofert większość jest odrzucana już po wstępnym przejrzeniu. Głębszej analizie poddają co piątą propozycję, a niektóre co dziesiątą. PSIK przytacza przykład jednego z funduszy venture capital, który ze stu otrzymanych biznesplanów odrzucił ponad połowę już po pierwszym czytaniu, następne 25 po dalszych kilku godzinach krytycznego badania, a kolejnych 10 firm nie sprostało pogłębionej analizie. Z początkowej setki firm zaledwie kilkanaście dociera do zaawansowanych etapów analizy, a tylko kilka przejdzie szczęśliwie przez negocjacje dotyczące warunków umowy i zakończy je inwestycją.

Specjaliści z venture capital szczególną uwagę zwracają na właściwe przygotowanie biznesplanu firmy, jednego z najważniejszych dokumentów przez nich analizowanych. Dokładnie sprawdzają informacje o partnerze i jego firmie, rozmawiają z odbiorcami produktów, by przekonać się, czy sprzedaż będzie rosła. W przypadku startujących biznesów robią analizę rynku. Ale przede wszystkim przysłuchują się i przyglądają ludziom, którzy mają prowadzić przedsiębiorstwo: czy są kompetentni, przekonani o sukcesie, co wiedzą o konkurencji i nowoczesnym zarządzaniu.

Fundusze komercyjne szukają rodzynków, są więc bardzo dociekliwe, natomiast publiczne są mniej wymagające. VC inwestują na kilka lat, potem z przedsięwzięcia wychodzą. „Założenia inwestycyjne funduszy i dotychczasowa praktyka pokazują, że średni okres inwestycji w spółkę wynosi 4-6 lat”, twierdzi Barbara Nowakowska. Część firm wprowadzają na giełdę i tam sprzedają ich akcje. Tak postąpiły na przykład amerykańskie fundusze zarządzane przez Enterprise Investors z akcjami Computerlandu, Amerbanku czy Polfy Kutno. Udziały w innych próbują zbyć na rynku pozagiełdowym. Szukają również samodzielnie nowych inwestorów branżowych i finansowych. Zdarza się, że jeden venture capital zbywa udziały innemu funduszowi, który bardziej optymistycznie ocenia szanse wzrostu przedsiębiorstwa. Bywa też, że udziały od funduszu odkupują pierwotni właściciele firmy albo jej menedżerowi.

W ciągu ostatnich kilku lat fundusze wychodziły z 30-40 spółek rocznie. W 2001 r. zakończyły inwestycje w 38 przedsiębiorstwach. Ze względu na dekoniunkturę, w 2002 r. wyjścia z inwestycji miały miejsce sporadycznie. Ich nasilenia można spodziewać się w 2003 r. Wydaje się, że kapitał łatwiej jest pozyskać z publicznych funduszy inwestycyjnych, gdyż ich celem jest nie tylko zarabianie pieniędzy, ale również wspieranie rozwoju przedsiębiorczości. Mogą więc sobie pozwolić na większe ryzyko strat niż prywatne venture capital. Do grupy tej należą inicjatywy regionalne, np. Podlaski Fundusz Kapitałowy w Białymstoku, Regionalny Fundusz Inwestycyjny w Łodzi, Regionalne Fundusze Inwestycyjne w Katowicach.

Fundusze takie dają nie tylko kapitał, ale również poręczają kredyty, organizują leasing maszyn i szkolenia dla kadry i pracowników. Mimo podobnej nazwy do grupy tej nie należy Podkarpackie Towarzystwo Inwestycyjne, które jest prywatnym przedsięwzięciem czterech polskich biznesmenów. Fundusze regionalne wspierają kapitałem tylko firmy działające w ich regionie. W skali ogólnopolskiej działają Hals, TISE i Caresbac. Dwa ostatnie inwestują w małe przedsiębiorstwa nawet nieduże kwoty rzędu tylko kilkudziesięciu tysięcy dolarów.

W Caresbac i TISE pieniądze są jednak na wyczerpaniu. Decyzje o podejmowaniu kolejnych inwestycji są więc bardzo ostrożne. W pierwszych latach działalności za publiczny uchodził również Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości, któremu rząd USA w 1990 r. zapewnił kapitał 240 mln USD dla wspierania sektora prywatnego i umacniania gospodarki rynkowej w Polsce. Szybko jednak okazało się, że Enterprise Investors, firma zarządzająca funduszem, działa jak instytucja komercyjna nastawiona na zysk, umiejętnie wybierająca rodzynki z polskiej gospodarki. Dlatego w ciągu kilku następnych latach dostała kilkaset milionów dolarów nowego kapitału, w tym od prywatnych inwestorów z USA, Kanady i Europy.

Enterprise Investors zainteresowany jest dużymi przedsięwzięciami. W jedno przedsięwzięcie inwestuje od 3 do 25 mln USD. Nie wspomaga inwestycji typu start-up. Realizację zysków z inwestycji chce dokonywać przez wprowadzenie przedsiębiorstwa na Warszawską Giełdę Papierów Wartościowych, co udało się już w kilku przypadkach (Amerbank, Computerland, Polfa Kutno) lub przez sprzedaż całego posiadanego pakietu wybranemu inwestorowi. Obecnie nieduża firma ma małe szanse na otrzymanie kapitału z funduszy zarządzanych przez Enterprise Investors. Chyba że stoją za nią bardzo doświadczona kadra menedżerska, dorobek techniczny i dobry projekt inwestycyjny. W 1993 r. zaczął pojawiać się w Polsce zupełnie prywatny venture capital, reprezentowany przez takie fundusze jak Poland Partners, Renaissance Partners, Poland Investment Fund.

Pierwszym przedsięwzięciem, które zrealizowały te fundusze był Office Depot - sieć supermarketów z wyposażeniem i sprzętem biurowym. Poland Partners zainwestował w nie (2 mln USD) wspólnie z European Renaissance Capital (2 mln USD) i amerykańskim przedsiębiorcami (wyłożyli 4 mln USD). Fundusz European Renaissance Capital, zorganizowany m.in. przez holenderski ABN AMRO Bank, zarejestrowany jest w Delaware w USA, a działa w Europie Środkowej. Firma nim zarządzająca, Renaissance Partners, ma biura w Warszawie i Pradze. Szuka przedsiębiorstw, które mają duży potencjał wzrostu. Nie ma preferencji branżowych. Może być większościowym udziałowcem. Oprócz Office Depot zainwestował m.in. w dystrybutora komputerów Techmex, producenta odzieży sportowej Alpinus, producenta profili stalowych Amtech i producenta sprzętu medycznego HTL.

Poland Investment Fund (PIF) jest spółką komandytową zarejestrowaną w Delaware w USA. Zarządza nim spółka Copernicus Ventures Limited z siedzibą na Bermudach, którą wspiera polski doradca Copernicus Capital Management Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie i doradca międzynarodowy Advent International Plc z Bostonu, jedna z największych grup zarządzających funduszami venture capital na świecie. PIF samodzielnie inwestuje 1-2 mln USD, ale przy pomocy Grupy Advent może zorganizować finansowanie projektów wartości ponad 25 mln USD. Fundusz jest zainteresowany firmami prywatnymi i państwowymi. Może mieć większościowy pakiet udziałów - do 90 proc.

PIF zaangażował pieniądze m.in. w sieć bankomatów Euronet, producenta chipsów Star Foods, piekarnię przemysłową Nowakowski, Radio Kolor, dystrybutora bielizny - firmę Mona. Skomplikowane konstrukcje biznesowe VC związane są z unikaniem podwójnego opodatkowania. „Fundusze lokowane są w tych regionach, gdzie zasady ich funkcjonowania są korzystnie uregulowane prawnie i gdzie obowiązuje zasada przejrzystości podatkowej - opodatkowani są tylko inwestorzy w funduszu, a nie inwestorzy i fundusze - co byłoby w gruncie rzeczy podwójnym opodatkowaniem tych samych zysków”, wyjaśnia Barbara Nowakowska.

Prywatne funduszy venture capital chętnie inwestują w przedsięwzięcia tworzone przez menedżerów z zachodnim doświadczeniem (Office Depot, Polska Telewizja Kablowa, Euronet, Star Foods). Uważnie rozglądają się w branżach, które uważają za rozwojowe, takich jak: media, Internet, informatyka, telekomunikacja, motoryzacja, farmacja, ale inwestują również w piekarnie, produkcję odzieży czy materiałów budowlanych. Po objęciu udziałów przez fundusz, firmy nimi zarządzające prowadzą monitoring inwestycji. Zdarza się, że fundusz udziela pożyczki lub gwarancji kredytowej firmie, w którą zainwestował.

Aby zachęcić menedżerów do lepszej pracy, stosują systemy motywacyjne. Pierwotni właściciele rzadko odkupują udziały od VC. Zdarza się to przede wszystkim wtedy, gdy przedsięwzięcie z funduszem nie było zbyt udane. Choć są wyjątki, do których należą HTL i Profi - firmy, które odniosły duży sukces. Dokładną liczbę funduszy venture capital operujących w Polsce trudno określić, ale zapewne nie przekracza ona 50. Polskie Stowarzyszenie Inwestorów Kapitałowych w końcu kwietnia 2003 r. miało 27 członków, skupiając większość VC/PE inwestujących w naszym kraju. Przez stronę internetowa stowarzyszenia www.ppea.org.pl można łatwo dotrzeć do informacji o kapitale poszczególnych funduszy, ich preferencjach branżowych, kapitałowych i operacyjnych (etapy wejścia i sposoby wyjścia z przedsięwzięcia) oraz najważniejszych inwestycjach. Brak tam informacji o ich możliwościach finansowych. Części funduszy skończył się bowiem kapitał na nowe przedsięwzięcia.

Redakcja Finansisty zapytała o plany na 2003 r. wszystkich członków PSIK i kilka VC spoza stowarzyszenia. Odpowiedzi otrzymała z kilkunastu funduszy, w tym z dzisięciu informacje o wartości kapitału zainwestowanego w 2002 r. i planach na 2003 r. Wynika z nich, że w 2003 r. fundusze chcą zainwestować więcej niż w roku poprzednim. Łącznie wychodzi niemal 200 mln USD, które czekają na dobre pomysły i biznesplany. Firma, która potrzebuje pieniędzy na rozwój, może sama zwrócić się do funduszu, np. wysyłając podstawowe informacje o przedsięwzięciu mailem. Wybierając partnera może kierować się jego preferencjami przedstawionymi w tabeli w Finansiście lub na jego stronie internetowej. Warto, by przyjrzała się dokonaniom funduszu - czy spółki, w które zainwestował, odniosły sukces. VC kapitał to nie tylko kapitał, ale również wiedza, pomysły, doświadczenie i kontakty ludzi, którzy pracują w firmie nim zarządzającej. Specjaliści ci potrafią ocenić, czy przedsięwzięcie ma szansę, doradzić sposób jego finansowania i promocji.

Wydaje się, że pieniądze łatwiej i na korzystniejszych dla właścicieli firmy warunkach można uzyskać w funduszach z kapitałem publicznym. Na większą skalę i z większym rozmachem działają jednak prywatne venture capital. Rozmowy z nimi są trudniejsze, ale współpraca może przynieść większe efekty, bo zatrudniają lepszych specjalistów od robienia biznesu na całym świecie. W trakcie negocjacji z funduszem warto, by firma miała swojego, niezależnego doradcę, który pomoże ocenić warunki umowy, m.in. czy cena za udziały jest adekwatna do ich wartości. Wycena udziałów to najtrudniejszy element targów z funduszem, szczególnie na etapie „nasiennym” czy start-up. Z jednej strony, dobry pomysł jest wiele wart, a z drugiej - z biznesem zawsze wiąże się ryzyko. Jeżeli fundusz zainteresuje się przedsięwzięciem, to dobry znak - ma ono duże szanse na sukces. Gdy z rozmów z jego przedstawicielami będzie wynikało, że są nastawieni entuzjastycznie, trzeba twardo trzymać wysoką cenę za udziały, a nawet intensywniej szukać możliwości pożyczenia pieniędzy, bo do świetnego interesu nie dopuszcza się nikogo. Przed podpisaniem umowy entuzjazmu ze strony funduszu nie należy się jednak spodziewać, lecz twardych targów. Optymizm zagości, gdy VC stanie się wspólnikiem.

Czy finansowanie się VC jest tańsze niż pożyczka? Może być, jeżeli przedsięwzięcie nie rozwinie się pomyślnie. W przypadku sukcesu okaże się droższe. Na przykład TISE na inwestycji w Profi (producenta pasztetu drobiowego) osiągnęło stopę zwrotu w wysokości 160 proc. rocznie. Taki więc był poziom kosztu kapitału dla założycieli Profi, którzy po kilku latach odkupili udziały od TISE. Pożyczka byłaby znacznie tańsza. Rzecz w tym, że nikt jej założycielom Profi nie chciał udzielić, bo banki nie wierzyły w powodzenie przedsięwzięcia. Fundusz zaryzykował i dużo zarobił. Zadowoleni są również założyciele Profi, bo bez pieniędzy z funduszu nie stworzyliby dużej firmy. A dzięki venture capital przeżyli wspaniałą przygodą i są milionerami.

JERZY KRAJEWSKI


Komentarze do artykułu

Wiadomości przez email

Dziennik Bankier.pl
Tygodnik Firma
Twój e-mail:

Gorące tematy

Facebook na giełdzie
Rząd chce zlikwidować Fundusz Kościelny
Jakie będą skutki przeprowadzenia reformy deregulacyjnej?
Raport o cenach paliw
Oczy świata zwrócone na Ukrainę
W co warto teraz zainwestować?
Rząd majstruje przy emeryturach
Co się dzieje ze strefą euro?


Centrum Finansowe

Zamów online produkty finansowe:
Konta_osobiste
Kredyty_mieszkaniowe
Karty_kredytowe
Lokaty




Przejdź do serwisu

Firma
Firma - Usługi bankowe

Narzędzia powiązane

Aplikacja Waluty Online
Oblicz rzeczywiste oprocentowanie kredytu
Znajdź bank