Kredyt hipoteczny na 50 metrów. Sprawdzamy oferty

analityk Bankier.pl

Niewielkie mieszkanie na peryferiach dużego miasta to nierzadko pierwszy wybór usamodzielniającej się rodziny. W kwietniowej edycji rankingu sprawdziliśmy, jakie oferty przygotowały banki dla kredytobiorców, którzy zdecydowali się na taką opcję.

W najnowszej edycji rankingu kredytów hipotecznych przyglądamy się warunkom finansowania w niezwykłym momencie. Banki zaostrzają kryteria udzielania kredytów, zmieniają cenniki, znacznie bardziej konserwatywnie oceniają zdolność przyszłych kredytobiorców. Na to nakładają się zmiany stóp procentowych, w niektórych instytucjach uwzględniane z opóźnieniem.

(fot. Roman Babakin / Shutterstock)

W kwietniu sięgnęliśmy ponownie po profil kredytobiorców prezentowany niedawno, w „przedepidemicznym” lutowym rankingu. W osobnej analizie podsumujemy wkrótce krajobraz „przed” i „po” rewolucji na rynku wywołanej zamrożeniem gospodarki w wyniku epidemii koronawirusa.

Przyjęliśmy, że o kupno 50-metrowego lokalu z rynku pierwotnego stara się bezdzietna młoda para. Klienci mają do dyspozycji co miesiąc kwotę 6,2 tys. zł. Nie obciążają ich żadne zobowiązania kredytowe, a na utrzymaniu gospodarstwa domowego pozostaje jeden samochód. Historia kredytowa potencjalnych kredytobiorców nie zawiera negatywnych wpisów.

Mieszkanie kosztuje 337,5 tys. zł i mieści się na peryferiach Wrocławia. Tym razem prezentujemy symulacje banków przygotowane dla trzech scenariuszy – wkładu własnego wynoszącego 10, 20 i 30 proc. Lista kredytodawców gotowych sfinansować 90 proc. wartości inwestycji skurczyła się w ostatnim czasie i można się spodziewać, że to dopiero początek trendu podnoszenia wymagań wobec potencjalnych kredytobiorców.

Najtańsze kredyty z minimalnym wkładem własnym

W pierwszym scenariuszu klientom zależy na pozostawieniu jak największych rezerw gotówki na wydatki związane z wykończeniem nowego lokum. Minimalny wkład własny wyniesie 10 proc. ceny mieszkania. Kwota kredytu to 303,75 tys. zł.

Kredytu z 10-procentowym wkładem własnym nie ma już w ofercie kilka instytucji, które wcześniej były skłonne finansować takie przedsięwzięcie. To m.in. największy polski bank (PKO BP), Bank Ochrony Środowiska (który obecnie wymaga 40 proc. wpłaty) i Pekao Bank Hipoteczny.

Kredyt na 303.750 zł, na 30 lat, LTV 90 proc. (dla profilowych kredytobiorców)

Lp.

Bank

Oprocentowanie

Marża

Rata równa (1)

Łączny koszt kredytu (2)

RRSO (3)

1.

Bank Millennium

3,00%

2,30 pp.

1 280 zł

171 593 zł

3,33%

2.

Bank BPS

2,89%

2,19 pp.

1 430 zł

175 717 zł

3,48%

3.

Credit Agricole

3,37%

2,20 pp.

1 344 zł

200 568 zł

4,02%

4.

Santander Bank

3,59%

2,89 pp.

1 379 zł

202 670 zł

3,93%

5.

Alior Bank

2,99%

2,29 pp.

1 281 zł

207 164 zł

4,18%

6.

Bank Pekao

4,05%

2,60 pp.

1 496 zł

233 491 zł

5,77%

7.

mBank

4,71%

3,00 pp.

1 577 zł

276 394 zł

5,19%

(1) Miesięczna rata po opłaceniu ubezpieczenia pomostowego.

(2) Za łączny koszt kredytu uważamy sumę odsetek, prowizję, koszt ubezpieczenia pomostowego, ubezpieczenia niskiego wkładu i koszt innych ubezpieczeń z wyłączeniem ubezpieczenia nieruchomości.

(3) Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania podawana przez bank w symulacji.

Źródło: Bankier.pl na podstawie informacji od banków, 16-23.4.2020 r.

Najniższy łączny koszt finansowania zaproponował Bank Millennium. Na drugiej pozycji znalazł się Bank BPS, a na trzeciej Credit Agricole.

Najtańszy kredyt z 20-procentowym wkładem własnym

Dwukrotnie wyższy wkład własny oznacza, że kwota kredytu spada do 270 tys. zł, a klienci muszą wyłożyć z własnych oszczędności 67,5 tys. zł. Jednak przy takich parametrach, „standardowych” jeszcze przed dwoma miesiącami, w niektórych instytucjach nie można już liczyć na finansowanie. ING Bank Śląski wymaga wpłaty co najmniej 30 proc. wartości inwestycji.

Kredyt na 270 tys. zł, na 30 lat, LTV 80 proc. (dla profilowych kredytobiorców)

Lp.

Bank

Oprocentowanie

Marża

Rata równa (1)

Łączny koszt kredytu (2)

RRSO (3)

1.

Bank BPS

2,49%

1,79 pp.

1 065 zł

118 952 zł

2,66%

2. Bank Pocztowy

2,48% 1,79 pp. 1 066 zł 125 117 zł 3,14%

3.

PKO BP (4) (5)

2,56%

1,85 pp.

1 074 zł

125 523 zł

3,03%

4.

PKO BP (5)

2,61%

1,90 pp.

1 081 zł

127 910 zł

3,07%

5. Citi Handlowy 2,79% 2,09 pp. 1 120 zł 133 906 zł 2,79%

6.

Bank Millennium

2,07%

2,00 pp.

1 095 zł

136 854 zł

3,02%

7.

Santander Bank

2,89%

2,19 pp.

1 122 zł

142 882 zł

3,19%

8. BNP Paribas Bank

2,70% 2,00 pp. 1 097 zł 145 997 zł 3,06%

9.

Credit Agricole

3,17%

2,00 pp.

1 165 zł

167 449 zł

3,83%

10.

Alior Bank

2,79%

2,09 pp.

1 110 zł

173 439 zł

3,97%

11.

Bank Pekao

3,69%

2,24 pp.

1 243 zł

183 827 zł

5,17%

12.

mBank

4,51%

2,80 pp.

1 369 zł

234 025 zł

5,01%

(1) Miesięczna rata po opłaceniu ubezpieczenia pomostowego.

(2) Za łączny koszt kredytu uważamy sumę odsetek, prowizję, koszt ubezpieczenia pomostowego, ubezpieczenia niskiego wkładu i koszt innych ubezpieczeń z wyłączeniem ubezpieczenia nieruchomości.

(3) Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania podawana przez bank w symulacji.

(4) Oferta dla klienta posiadającego od 6 miesięcy ROR w banku.

(5) Bank stosuje obniżoną marżę przez pierwszych 12 miesięcy. Podano parametry po 12. miesiącu.

Źródło: Bankier.pl na podstawie informacji od banków, 16-23.4.2020 r.

Na czele zestawienia ponownie znalazł się Bank BPS. Druga lokata należy do Banku Pocztowego, a trzecia do PKO BP, który proponuje dwa warianty kredytu – dla klientów z co najmniej 6-miesięcznym stażem w instytucji oraz dla klienta niespełniającego tego warunku. Na kolejnym miejscu znalazł się Citi Handlowy, a następnie Santander Bank, w którym łączny koszt finansowania zamknie się w kwocie 142 tys. zł.

Najtańszy kredyt z 30-procentowym wkładem własnym

Ponad 101 tys. zł wpłaty własnej – to punkt wyjścia dla trzeciego scenariusza w kwietniowym rankingu kredytów hipotecznych. Kwota kredytu wynosi wówczas 236 250 zł. Stosunek pożyczanej kwoty do wartości nieruchomości (LTV) wynosi 70 proc.

Kredyt na 236,25 tys. zł, na 30 lat, LTV 70 proc. (dla profilowych kredytobiorców)

Lp.

Bank

Oprocentowanie

Marża

Rata równa

Łączny koszt kredytu

RRSO

1.

Bank BPS

2,49%

1,79 pp.

931 zł

103 973 zł

2,66%

2.

PKO BP (4) (5)

2,53%

1,82 pp.

936 zł

108 582 zł

3,01%

3. Bank Pocztowy

2,48% 1,79 pp. 933 zł 109 477 zł 3,18%

4.

PKO BP (5)

2,58%

1,87 pp.

942 zł

110 667 zł

3,05%

5. Citi Handlowy 2,79% 2,09 pp. 976 zł 116 674 zł 2,93%

6.

Bank Millennium

2,70%

2,00 pp.

958 zł

119 776 zł

3,03%

7.

Santander Bank

2,89%

2,19 pp.

982 zł

125 077 zł

3,20%

8. BNP Paribas Bank

2,70% 2,00 pp. 960 zł 129 401 zł 3,10%

9.

ING Bank Śląski

3,29%

2,10 pp.

1 032 zł

140 313 zł

3,70%

10.

Credit Agricole

3,17%

2,00 pp.

1 019 zł

146 517 zł

3,86%

11.

Alior Bank

2,79%

2,09 pp.

971 zł

151 757 zł

3,97%

12.

Bank Pekao

3,69%

2,24 pp.

1 087 zł

160 849 zł

5,18%

13.

mBank

4,51%

2,80 pp.

1 198 zł

204 772 zł

5,01%

(1) Miesięczna rata po opłaceniu ubezpieczenia pomostowego.

(2) Za łączny koszt kredytu uważamy sumę odsetek, prowizję, koszt ubezpieczenia pomostowego, ubezpieczenia niskiego wkładu i koszt innych ubezpieczeń z wyłączeniem ubezpieczenia nieruchomości.

(3) Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania podawana przez bank w symulacji.

(4) Oferta dla klienta posiadającego od 6 miesięcy ROR w banku.

(5) Bank stosuje obniżoną marżę przez pierwszych 12 miesięcy. Podano parametry po 12. miesiącu.

Źródło: Bankier.pl na podstawie informacji od banków, 16-23.4.2020 r.

W czołówce zestawienia dla scenariusza z 30-procentowym wkładem własnym znalazły się Bank BPS, Bank Pocztowy, PKO BP, Citi Handlowy oraz Santander Bank. W symulacjach prezentujemy oferty kredytów ze zmiennym oprocentowaniem. Łączny koszt zobowiązania i wysokość raty zależne są w ich przypadku od stawki z rynku międzybankowego (WIBOR 3M lub 6M) oraz marży doliczanej przez kredytodawcę.

Warto przypomnieć, że symulacje opierają się na dzisiejszych stawkach stosowanych przez bank i zakładają, że wskaźnik nie ulegnie zmianie do końca okresu kredytowania.

Aktualizacja 27.4. Zaktualizowano wskaźnik WIBOR w symulacjach Banku Millennium.

Michał Kisiel

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 2 bronxbandit

Inflacja - dlaczego może nas spotkać?

Głównym powodem, dla którego nie warto oszczędzać w dobie koronawirusa jest inflacja. To zjawisko polegające na szybkim i znaczącym wzroście cen przy jednoczesnej utracie wartości pieniądza. Inflacja może mieć wiele przyczyn. Z jednej strony prowadzi do niej emisja pieniędzy przez bank centralny. Z drugiej strony jej źródłem może być gwałtowny wzrost kosztów produkcji, a zatem między innymi koszt poszczególnych surowców energetycznych. Inną przyczyną może być też niezrównoważony budżet państwa, a więc sytuacja, w której wydatki z budżetu znacząco przewyższają wpływy. W dobie epidemii każdy z powyższych scenariuszy jest możliwy.




Przy czym  inflacja może przybrać różne formy w zależności od siły natężenia. Będziemy określać ją mianem pełzającej, jeżeli wzrost cen nie przekroczy 5 procent rocznie. Umiarkowana albo krocząca inflacja to zjawisko, w którym ceny rosną o 5-10 procent rocznie. Najgorszą sytuacją jest jednak tak zwana hiperinflacja i miesięczny wzrost cen o ponad 150 procent.

Nieruchomości rosną nieustannie od drugiej wojny światowej. Polska przechodziła od tego czasu rozmaite kryzysy i krachy gospodarcze, a jednak grunty pozostały dobrą lokatą. Statystyki pokazują, że w ciągu ostatnich 28 lat wartość nieruchomości w Polsce wzrosła 48-krotnie. Z kolei w ciągu ostatnich 15 lat niemal 8-krotnie. Nieruchomości są odporne nawet na wahania giełdowe"

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 1 ewka26

Za mieszkanie w Rzeszowie 50 m trzeba zapłacić tyle samo co w Warszawie... a jakoś żadne statystki tego nie ujmują! Rzeszów nigdy nie jest brany po uwagę w żadnych statystykach cen nieruchomości

! Odpowiedz
4 5 crank

Spadki będą do ok 20-30% w ciągu 2 do 3 lat potem zacznie się odrabianie ale znacznie wolniejsze. Ceny do tych obecnych wrócą za ok 10-12 lat w najgorszym przypadku 40 do 50% i jasiek 2017 dostanie palpitacji. Oczywiście ceny nie zaczną spadać z dnia na dzień pierwsze poważne retusz zastanie we wrześniu potem za rok w marcu. Realnie zmiany będą co pół roku

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
11 13 denim292

Obecnie stopy procentowe są na minimach, prawie na zerach i co gorsza relana inflacja na poziomie rzeczywistym to coś bliżej 10%-12% niż oficjalne statystyki na ok. 5%. W 2008r.-2012r. w cenach mieszkań była duża deflacja, a w realnej gospodarce w 2012r.-2016r.  była też ogromna deflacja i stopy w tamtych okresach na poziomie 6% potem przez lata zaczęły dopiero spadać coraz niżej więc było oczywiste że w czasie kryzysu nikt nie chciał wydawać kasy tylko bezpiecznie trzymać na lokatach dających realnie 7-8%. Zauważcie że spadek stóp procentowych spowodował run na mieszkania i teraz będzie to trwało dalej (po chwilowych zastojach), gdyż realnie na stracie będzie coraz większa część oszczędności zalegających w bankach na nieoprocentowanych kontach - tego jest setki miliardów złotych (w samej tylko Polsce a przecież jesteśmy biednym krajem) - zwykłe oszczędności ludności a do tego jeszcze kasa zwykłych firm handlowych itp., firm inwestycyjnych, czy ogromnych konglomeratów finansowych itp. itd. Już to widzę jak cała ta kasa grzecznie będzie sobie leżała w bankach na 1% przy rzeczywistej inflacji 10% a to jeszcze nie jest ostatnie słowo inflacji i możliwe że będzie więcej.
A co do kasy trafiającej bezpośrednio do ludzi to właśnie to teraz mamy, bo w 2008 roku nic w tym względzie nie zrobiono Tusk tylko wyszedł i gadał że jesteśmy zieloną wyspą a Rostowski dodawał swoje "piniędzy ni ma i nie będzie" i tyle.
Teraz rządy będą tworzyć pieniądz w sposób wykraczający poza wszelkie ograniczenia bilansowe czy pozabilansowe. Warto zwrócić uwagę, że Niemcy wykorzystały do tego celu agencję rządową, nie zaś swój budżet.
Czy system jest aż tak zniszczony, czy wytrącony z równowagi, że sytuacja musi się pogorszyć, zanim będzie mogła nastąpić poprawa? Odpowiedzi na to pytanie niech szukają inni. Jesteśmy jednak przekonani, że po zakończeniu 2020 r. podjęte działania polityczne uruchomią zdecydowane siły inflacyjne, które mogą nawet wskazywać na ryzyko stagflacji.
Cały świat drukuje pusty pieniądz, USA, UE, Japonia, Australia, Chiny itp. nawet
Narodowy Bank Polski (a także m.in. banki centralne w Europie środkowej jak Rumunii i Chorwacji i za chwilę więcej innych) już zaczęły skupować obligacje państwowe (czyli luzowanie ilościowe), a kolejne kraje pójdą w ich ślady. Stwarza to ryzyko negatywnych efektów drugiej rundy - gwałtowny wzrost inflacji w 2021 i wycofanie się banków centralnych z poluzowania polityki pieniężnej lub jeżeli tego nie dokonają - do wzrostu inflacji w dalszej przyszlści do monstrualnych rozmiarów zwanych hiperinflacją.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 19 jsunday

Według JLL, skala problemów w poszczególnych miastach i segmentach rynku zależeć będzie też od struktury oferty i udziału zakupów inwestycyjnych w sprzedaży w okresie bezpośrednio poprzedzającego początek kryzysu. Te rynki, na których deweloperzy oferowali wyjątkowo dużo mieszkań przeznaczonych na wynajem, zwłaszcza krótkoterminowy (Trójmiasto) lub te na których inwestorzy stanowili niemal połowę nabywców (Łódź), będą w większym stopniu narażone na głębsze korekty (cen nowych mieszkań, popytu).

Zapewne konieczna będzie pewna korekta cen i marż, ale taka jest logika kryzysu.


https://stooq.pl/n/?f=1349747&c=1&p=4+22

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
7 14 jsunday

Za kilka miesięcy należałoby ­spodziewać się decyzji o podniesieniu stóp procentowych oraz rezerw obowiąz­ko­wych - napisał w poniedziałek na osobistym blogu członek RPP Jerzy Kropiwnicki.
"Zadaniem NBP będzie dostarczenie środków na sfinansowanie deficytu - przy użyciu środ­ków +zwykłych+ i +niekonwencjonalnych+. Do RPP będzie też należała walka z inflacją. Na­le­żałoby spodziewać się decyzji o podniesieniu stóp procentowych oraz rezerw obowiąz­ko­wych - co najmniej do daw­nych-nie­dawnych poziomów. Może nie zaraz - ale też bez zbędnej zwłoki, za kilka miesięcy" - napisał Kropiwnicki.

https://stooq.pl/n/?f=1349752&c=1&p=4+22

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
16 8 jasiek2017

Tak jakby Kropiwnicki mial cokolwiek do powiedzenia w tej radzie hahahahha

! Odpowiedz
3 28 trolley

Litości Jasiu. Poczekaj miesiąc. Teraz to rząd będzie zabierał a nie dawał. Jak nisko trzeba upaść żeby nawet takiej propagandy się chwytać. Ale tonący i brzytwa coś tam coś tam.

! Odpowiedz
16 9 jasiek2017

Od lat słyszę, że będzie gorzej i gorzej. Być może i tak kiedyś będzie (chwilowo) ale na pewno nie dlatego, że forumowe profesory tego chcą.

! Odpowiedz
30 7 jasiek2017

Polecam całej trolowni marzącej o spadku cen wynajmu.

www.money.pl/gospodarka/koronawirus-nie-stac-cie-na-wynajem-mieszkania-rzad-ci-doplaci-nawet-1500-zl-miesiecznie-6504325793904769a.html

! Odpowiedz
2 8 disnej2x

oj tam, i tak nikt nie bedzie umial wniosku wypelnic

! Odpowiedz
5 28 jsunday

Jasieńku o cenach wynajmu nie decydują dopłaty tylko podaż i popyt.
Pozdrów kolegów z wynajmu krótkoterminowego, którzy właśnie robią ci konkurencję ;-)
Ty ciągle nie rozumiesz jak działa rynek, jest to wręcz fascynujące.

Stawki za najmem zaczęły spadać
Dotychczas obserwowaliśmy głównie wzrosty stawek. Obecnie sytuacja na rynku zmienia się jednak bardzo szybko. W marcu, w porównaniu z lutym, przeciętne ceny najmu mieszkań nagle spadły w 7 z 15 analizowanych miast.


W najgorszej sytuacji są wynajmujący ponoszący duże koszty utrzymywania pustych mieszkań, które kupili w dużej mierze za kredyt. Co prawda zwykle korzystają oni z wakacji kredytowych, ale zawieszone raty i tak trzeba będzie spłacić w przyszłości i to z dodatkowymi odsetkami. Jeśli latem popyt na krótkoterminowy najem nie wróci, to część z nich będzie zmuszona sprzedać lokal lub poszukać najemców długoterminowych, o których nie będzie łatwo.

https://www.expander.pl/raport-expandera-i-rentier-io-najem-mieszkan-kwiecien-2020/

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 5 jsunday

Jasieńku o cenach najmu decyduje rynek, a konkretnie relacja popytu i podaży, a nie wysokość dopłat.
Pozdrów kolegów z najmu krótkoterminowego ,którzy ci właśnie robią konkurencję ;-)

Stawki za najmem zaczęły spadać
Dotychczas obserwowaliśmy głównie wzrosty stawek. Obecnie sytuacja na rynku zmienia się jednak bardzo szybko. W marcu, w porównaniu z lutym, przeciętne ceny najmu mieszkań nagle spadły w 7 z 15 analizowanych miast.

https://www.expander.pl/raport-expandera-i-rentier-io-najem-mieszkan-kwiecien-2020/

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 4 anty12

Przeczytaj caly artyukul i nie podniecaj sie. Dopalca Ci przez 6 mscy i nara,

! Odpowiedz
4 2 jasiek2017 odpowiada anty12

Czyli na przeczekanie kryzysu i podtrzymanie cen najmu. Wystarczy. Pozniej i tak wszystko zacznie wracac do normy.

! Odpowiedz
5 2 jasiek2017 odpowiada jsunday

Cała Twoja wiedza oparta jest na ogólnikach z internetu. Współczuję Twojej dziewczynie i rodzicom, że mają taką inteligencję w domu.
Żyj dalej swoimi kompleksami.

! Odpowiedz
23 8 denim292

Inflacja? Jaka tam inflacja, będzie hiper inflacja. Brak pracy? Nie ma kasy? Gospodarka nic nie produkuje, nie ma towarów i brak za to kasy? Ale jest na to lekarstwo - pieniądze wystarczy wydrukować i już są. Oto najlepsze magiczne rozwiązania jakie wymyśliła światłą ludzkość w swej mądrości:

W USA podjęto środki zaradcze m.in. pod ogólnym hasłem "tysiąc dolarów do rąk każdego obywatela", nazywane tu również "rozdawaniem pieniędzy z helikoptera". Czy jednak przepis wsparcia gospodarki za pomocą dodrukowywania pieniędzy naprawdę pomoże Amerykanom i całej gospodarce światowej? Część ekspertów w USA uważa, że "w rzeczywistości reakcja Stanów Zjednoczonych w postaci drukowania pieniędzy stała się nieuniknionym trendem".

Jednak nie da się ukryć, że tego typu działania odbywają się kosztem globalnej gospodarki. Dolar amerykański jest światową walutą rezerwową i główną walutą światowego handlu. I, niestety, to właśnie z powodu finansowej hegemonii dolara, światowa gospodarka będzie musiała ponieść konsekwencje luzowania ilościowego na dużą skalę tej waluty (tj. wykupu amerykańskich obligacji przez USA, za amerykańskie dolary, drukowane "z powietrza").

Takie działania muszą spowodować poważną, globalną inflację. Rosnące ceny towarów wkrótce rozprzestrzenią się na wszystkie produkty na całym świecie, co doprowadzi do wyższych cen aktywów finansowych, a skutki tego wzrostu będą odczuwalne w realnej gospodarce.

Zauważają to Chińczycy. Anglojęzyczny Global Times napisał, że: "jako jeden z największych kredytorów amerykańskiego długu, Chiny muszą uwzględnić wpływ drukowania pieniędzy w Stanach Zjednoczonych i zachować odpowiednie środki ostrożności w odniesieniu do struktury chińskich rezerw walutowych". Tłumacząc to ostatnie zdanie z dyplomatycznego angielskiego, na potoczny polski, można zrozumieć, że: Chiny poważnie rozważają scenariusz, w którym dolary i amerykańskie obligacje z chińskich rezerw walutowych trzeba będzie natychmiast wyprzedawać, ponieważ działania Waszyngtonu doprowadzą do globalnej inflacji i katastrofalnej dewaluacji samej amerykańskiej waluty. Możemy założyć, że Pekin tym samym, wysłał publiczne ostrzeżenie do Waszyngtonu.

Również wielu amerykańskich ekonomistów wystąpiło z krytyką idei rozdawnictwa pieniędzy. Uważają oni, że jest to bezsensowne działanie, ponieważ problemem, z jakim obecnie musi zmierzyć się Ameryka, nie polega na braku pieniędzy, a rozerwaniu łańcuchów dostaw, w wyniku paniki konsumenckiej, co prowadzi dalej do rozerwania więzi kooperacyjnych w gospodarce. Eksperci dodają, że: "zwiększanie masy pieniężnej w rękach obywateli za pomocą środków nadzwyczajnych nie jest rozwiązaniem systemowym, a tylko takie mogłoby doprowadzić do uruchomienia inwestycji w gospodarce. Dla normalnego funkcjonowania gospodarki pracujący ludzie muszą otrzymywać normalne pensje, a nie "pieniądze zrzucane z helikoptera"".

Trzeba jednak przyznać, że również tradycyjne metody stymulowania biznesu w obecnej sytuacji raczej się nie sprawdzą. Zdaniem ekspertów kluczowym problemem w zaistniałej sytuacji jest dzisiaj to, że globalny system finansowy i jego polityka pieniężna już przed epidemią koronawirusa zbliżyły się do niebezpiecznej granicy, na co wyraźnie wskazuje polityka zerowych stóp procentowych wielu banków centralnych. Natomiast koronawirus tylko pogorszył istniejące wcześniej, niepokojące trendy w gospodarce. Przykładem mogą być wcześniejsze działania Europejskiego Banku Centralnego, który obniżył stopy procentowe do zera na długo przed pojawieniem się epidemii w Europie. Ważnym jest, aby skala tych działań była proporcjonalna do faktycznego zapotrzebowania, znajdującej się w kryzysie gospodarki. Może się, bowiem okazać, że znajdziemy się w sytuacji "podobnej, jak przed kryzysem w 2008 r., kiedy władze nie zdawały sobie sprawy z powagi sytuacji i próbowały stymulować gospodarkę za pomocą narzędzi punktowych", aż w końcu okazało się, że ożywienie jest możliwe tylko przy pomocy bezprecedensowych środków. W 2008 r. do systemu finansowego trzeba było przelać kilka bilionów dolarów. Teraz skala interwencji państwa może być znacznie większa.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
8 14 jsunday

Pseudoznawco Japonia dzisiaj po raz kolejny zwiększyła limit zakupu komercyjnych papierów dłużnych z 7 do 20 bilionów jenów (ok 186 mld dolarów). Drukują na potęgę. I co? Ano nic.

Jedyny jaki problem teraz mają to perspektywa deflacji. Marzą, żeby inflacja powróciła do 2%.

Jak widać musisz zacząć leczyć się na głowę, bo Twoje pseudoteorie o hiperinflacji są tyle warte co opowieści z mchu i paproci.

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Bank-Japonii-oglasza-nielimitowany-skup-obligacji-Kolejna-lekcja-dla-Zachodu-7871305.html

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 4 zbyszek_ odpowiada jsunday

rozumiem ze NBP to jakis BoJ lub nawet FED...

! Odpowiedz
0 3 godunow1 odpowiada jsunday

Chcesz powiedzieć, że przeciętny Japończyk marzy powrocie o inflacji?

! Odpowiedz
4 2 jasiek2017 odpowiada godunow1

sandej to taki forumowy ekspert od wklejania linkow. Zero wlasnej wiedzy i przemyslen. Wszystko opiera na linkach ))))

! Odpowiedz
25 10 denim292

Przy tak niskich stopach procentowych koszty są bardzo niskie, pamiętam jak oprocentowane były kredyty ze 25 lat temu to były wartości bliżej 10% niż obecne kilka procent. Ale kredyt szczególnie opłaca się brać w dobie narastaj acej inflacji lub zbliżającej się hiperinflaji.
A inflacja - dlaczego może nas spotkać?

Głównym powodem, dla którego nie warto oszczędzać w dobie koronawirusa jest inflacja. To zjawisko polegające na szybkim i znaczącym wzroście cen przy jednoczesnej utracie wartości pieniądza. Inflacja może mieć wiele przyczyn. Z jednej strony prowadzi do niej emisja pieniędzy przez bank centralny (obecnie ogromna, na niespotykaną skalę w dziejach ludzkości). Z drugiej strony jej źródłem może być gwałtowny wzrost kosztów produkcji, a zatem między innymi koszt poszczególnych surowców energetycznych. Inną przyczyną może być też niezrównoważony budżet państwa, a więc sytuacja, w której wydatki z budżetu znacząco przewyższają wpływy (czyli rosnące długi co mamy dobitnie teraz widoczne w całej UE, w USA i praktycznie na całym świecie). W dobie epidemii każdy z powyższych scenariuszy jest możliwy.

Przy czym  inflacja może przybrać różne formy w zależności od siły natężenia. Będziemy określać ją mianem pełzającej, jeżeli wzrost cen nie przekroczy 5 procent rocznie. Umiarkowana albo krocząca inflacja to zjawisko, w którym ceny rosną o 5-10 procent rocznie. Najgorszą sytuacją jest jednak tak zwana hiperinflacja i miesięczny wzrost cen o ponad 150 procent.

Nieruchomości rosną nieustannie od drugiej wojny światowej. Polska przechodziła od tego czasu rozmaite kryzysy i krachy gospodarcze, a jednak grunty pozostały dobrą lokatą. Statystyki pokazują, że w ciągu ostatnich 28 lat wartość nieruchomości w Polsce wzrosła 48-krotnie. Z kolei w ciągu ostatnich 15 lat niemal 8-krotnie. Nieruchomości są odporne nawet na wahania giełdowe"

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 21 disnej2x

idz Pan jeleni szukac gdzie indziej

! Odpowiedz
6 10 jsunday

Pseudoznawco dzisiaj japoński bank centralny zapowiedział podwyższenie limitu zakupu komercyjnych papierów dłużnych z 7 do 20 bilionów jenów (ok 186 mld dolarów). Po drugie, Bank Japonii zniósł limit na zakup rządowych obligacji – do tej pory było to 80 bilionów jenów rocznie (743 mld dolarów).
Drukują na potęgę. I co? Ano nic.

Obecnie borykają się z problemem deflacji i marzą o powrocie inflacji do 2%.

Twoje pseudoteorie o hiperinflacji są tyle samo warte co opowieści z mchu i paproci.
Jesteś tak miałki, że nawet naganianie Ci słabo wychodzi.

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Bank-Japonii-oglasza-nielimitowany-skup-obligacji-Kolejna-lekcja-dla-Zachodu-7871305.html

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 denim292 odpowiada jsunday

jsunday już ci inni forumowicze wklejali linki z informacjami dlaczego Japonia to zupełnie inna para kaloszy i nie można jej zupełnie brać jako przykład do tego że drukowanie pustej kasy nie powoduje inflacji.
Ja z tobą dyletancie nie będę dyskutował bo na ludzi których nie szanuję najzwyczajniej brak mi czasu a z tobą dokładnie tak jest. Weź i sobie poczytaj i zobacz jakim jesteś pustakiem jeżeli chodzi o ekonomię

https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/trendy-gospodarcze/nowoczesna-teoria-monetarna-i-wyzwania-jej-realizacji-przypadek-japonii/

!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
11 44 jsunday

Kredyt na 236,25 tys. zł, na 30 lat, LTV 70 proc., z czego odsetki dla banku to połowa wartości kredytu. Pożyczasz 100%, oddajesz 150%. Czysty zysk, ale dla banku.
Ludzie mają wkład własny 100 tys, pożyczają 236, kupują mieszkanie za 336 tys, które kosztowało ich 450 tys.....
Czyi cena mieszkania musiałaby wzrosnąć o 50%, żeby zrównać się z wartością kosztów poniesionych na jego zakup....
I tak do końca życia Polacy to niewolnicy swoich banków i pracodawców.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
11 16 techs

Pomarudził, pomarudził, a jakie proponujesz rozwiązanie? Luzie mogliby wynajmować i spłacać kredyty innym, nie winie ich, że wolą spłacać swój. Mogą też nadpłacić i zaoszczędzić na odsetkach. Nadal spłata odsetek jest tańsza niż wynajem.

! Odpowiedz
6 5 santa odpowiada techs

Mogą kupić mniejsze mieszkanie, później (mając większy wkład) i mogą wynajmować. Tak - płacić komuś - ale mając możliwość szybkiej zmiany. Tego, że bogaci mają lepiej nie zmienisz tym, że od nich (bank też jest czyjś) pożyczysz po to, żeby spłacać przez całe życie i się wiązać z miejscem.

! Odpowiedz
9 9 mark234

A ty dalej narzekaj i czekaj aż ktoś da ci za darmo.

! Odpowiedz
5 12 jsunday odpowiada techs

Nie powiedziałem, że to jest złe. Raczej stwierdziłem fakt, że kupno mieszkania na kredyt nie jest wyborem tylko koniecznością, na której przede wszystkim zarabia bank.
Mieszkanie w Polsce traci rocznie około 1,5% w zależności od stawki amortyzacji.
Plus koszty utopione w postaci czynszu, opłat za wodę, prąd.

! Odpowiedz
0 2 santa

Gwoli ścisłości, to o ok. 35%. Skoro kredyt (=70% wartości) będzie mieć połowę swojej wielkości w odsetkach, to mamy 35% większy koszt zakupu niż cena. Takie wzrosty są możliwe.
Ale myślę, że można na to spojrzeć inaczej: pytanie, na które należy odpowiedzieć, to czy jestem gotowy tych (w twoim przykładzie) 118 tys. zł (połowa kredytu równa odsetkom) zapłacić za to, że korzystam z dobra od razu. Jeśli kredyt jest na 30 lat, to daje nam to 330 zł na miesiąc. A więc pytanie: zapłacisz 330 zł co miesiąc za to, że możesz korzystać z lokalu już dzisiaj?
(Bo przecież kapitał i tak musiałbyś wyłożyć, z własnych czy od cioci.)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 2 linspace

Zapytaj się kolegi, ile miałbyś mu oddać po 30 latach za pożyczoną teraz stówę. Poważnie mówię. Zaproponuj mu 150, opowiedz o stabilności waluty i sposobach ochrony Twoich interesów, a po odmownej odpowiedzi zastanów się, kto tu jest niewolnikiem* i dlaczego stymulowanie wysokiej preferencji czasowej w czasach niskich/ujemnych stóp procentowych to patologia.

* - no chyba że kolega jest z tych bardziej lotnych i skuma, że żyjemy w Polsce, zaproponuje Ci zmienną stopę, a w razie czego zaoferuje lekcje gry w baseballa :)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 3 r_wozniak

Inflacja minus amortyzacja daje Ci spokojnie 2% rocznie wzrostu wartości na samej inflacji - po 30 latach nie ma szans żeby wartość mieszkania nie zrównała się z wartością kosztów odsetek dla banku poniesionych na jego zakup :)

Podpytaj ludzi którzy kupowali pod koniec lat 90/na początku 2000 czy dzisiaj są stratni mimo tego że oddali po drodze 50% bankowi i zaliczyli rollercoaster w 2008-2009 roku.

50 metrowe mieszkania kupowane na Warszawskim Ursynowie za 200k 20 lat temu, do banku oddane 300-350, a dzisiaj po 20 latach są warte po 500-600. Faktycznie fatalny interes ;)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 3 jsunday odpowiada r_wozniak

Problem polega na tym, że to co było na początku lat 90 tych już się nie powtórzy ;-) Bo do UE wchodzi się tylko raz,
Po drugie za 20letnie mieszkanie na Ursynowie dzisiaj nikt nie zapłaci 500 tys PLN, poniosła Cienie ułańska fantazja. Ceny takich mieszkań realnie to 7-8 tys maks, za metr.

Natomiast, ci którzy kupili w 2008/2009 są do dzisiaj w plecy ;-) Zwłaszcza jak mają kredyt w CHF.
No i średnioroczna inflacja to około 2% więc minus amortyzacja równa się 0.
Jeżeli masz wątpliwości ile wyniosła średnioroczna inflacja w Polsce za ostatnie 10 lat to sprawdź .
Mieszkanie kupione dzisiaj to przykład mieszkania, którego wartość nie zrówna się z wartością odsetek,
Zapominasz jeszcze o koszcie czynszu, wody itp.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 (usunięty) odpowiada jsunday

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
4 21 piwot

Dlatego powoli zaczyna być wdrażane tanie-społeczne budowanie. To jest inaczej zastąpienie deweloperów przez ludzi chcących wybudować dom ze wsparciem Banku (w planach ma być to Bank gospodarstwa krajowego).

W teorii ma to wyglądać tak, że przez rządową stronę zbierane są formularze o chęci zakupie mieszkania (określa się lokalizacje, max ratę kredytu). Instytucja rządowa na terenach Skarbu Państwa organizuje budownictwo, które pokrywa w/w bank, który będzie kredytował budowę oraz sprzedaż mieszkania.

Państwo nic na tym nie zarobi.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 2 piwot

Dodam, że to ma być lekkie przekształcenie TBS.
Plany są różne aby ograniczyć wielkość mieszkań albo przyznawać priorytetalnie na podstawie ustalonych reguł.

! Odpowiedz
2 2 jasiek2017 odpowiada piwot

WIesz w ogóle co to TBSy? To najgorsze złodziejstwo jakie mogło spotkać ludzi. Nie udało się nigdy na masową skalę i nie uda się w przyszłości.
Wszedzie gdzie macki wrzuca rząd (w szczególności PiS) wszystko po czasie pada.

! Odpowiedz
46 43 vlakston

Młoda para na 50 m2? Jak w takim pudełku od butów mieć dzieci? Dziecko powinno mieć własny pokój, przyjmując dwójkę, mamy 2 + sypialnia + pokój dzienny + (opcjonalnie) gabinecik do pracy = minimum 4 lub 5 pokoi potrzebnych do życia jak ludzie a nie sardynki.

! Odpowiedz
5 20 santa

...może to i prawda, z tym że to podejście mocno hedonistyczne - dzieci tak, ale nie kosztem komfortu dorosłego. No więc dzieci ZAWSZE zmieniają życie, czy to będzie 4 czy 5 pokoi.
Ja myślę, że "usamodzielniająca" się rodzina, jak to określił autor, nie powinna stawiać sobie za cel zakup mieszkania. Rodzina potrzebuje miejsca, owszem, ale to nie znaczy że to musi być jej miejsce na stałe. A kredyt na 30 lat, odarcie z oszczędności na wkład własny (w zasadzie to skąd taka rodzina ma je mieć?), to jest jak wrzód na rozwoju takiej rodziny. Jej możliwość to akumulowania kapitału jest potem znikoma, i taka już w większości pozostaje.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 33 letni-amarant

Witamy na planecie Ziemia przybysza z innej galaktyki!

! Odpowiedz
7 31 1a2b

A co z salą balową i pomieszczeniami dla służby?

! Odpowiedz
1 12 1a2b

Jak to tak bez spiżarni, drewutni, pokoju kawowego i jadalni?

! Odpowiedz
2 15 vlakston odpowiada santa

Widzę, że w tym kraju ludzie sobie dali wmówić, że przeludnione mieszkanie to normalność. To nie jest hedonizm, tylko higiena. Tu chodzi o komfort dzieci, aby miały prywatną przestrzeń do nauki i rozrywki; ścisk zwiększa poziom stresu u wszystkich. Tak się kończy brak polityki mieszkanowiej.

! Odpowiedz
0 4 vlakston odpowiada santa

PS mam właśnie dwójkę dzieci, więc wiem coś o tym.

! Odpowiedz
0 10 santa odpowiada vlakston

Nie chodzi o przeludnienie bądź jego brak. Chodzi o sposób myślenia. Jak ktoś się ma brać za dzieci mając spełnione te wszystkie warunki, to ile rodzin by miało dzieci?
Ja się wychowywałem, dekady temu, w ciasnym mieszkaniu - miało to masę wad, było pewnie momentami niefajnie... Z tym, że tego nie wiedziałem, bo nikt się do nikogo nie porównywał wtedy, choć w oczywisty sposób każdy wiedział, że 4 to więcej niż 3.
W życiu trzeba być elastycznym, umieć sobie radzić ze sobą, z emocjami i z sytuacjami.
Stawiam tezę, że ludzie obrośnięci tłuszczem ego, przyzwyczajeń i oczekiwań gorzej sobie radzą z tym, co w życiu człowieka oznacza zmiana. A ona jest naturalnym stanem człowieka.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 2 santa odpowiada vlakston

Ostatecznie nikt tobie nie broni kupić mieszkania z pięcioma pokojami. Większość mieszka w mniejszych, a to właśnie większość wyznacza trend.
Pewnie nie mają idealnie, ale to jest ich życie i innego mieć nie będą. Każda chwila jest w życiu raz.

! Odpowiedz
0 2 piotr2019 odpowiada vlakston

Twój postulat jest w teorii słuszny, tylko nigdy w dziejach ludzkości i w zasadzie również aktualnie prawie nigdzie na świecie twoje postulaty nie są powszechnie realizowane. Szacuję, że maksymalnie tylko 5% ludzkości może sobie na to pozwolić....

! Odpowiedz
3 6 debordian odpowiada letni-amarant

niestety w Polsce ludziom się wydaje, że to jest normalne. w żadnym poważnym kraju europejskim nie buduje się takich klitek, jak u nas. ale sami na to pozwoliśmy.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne