REKLAMA

iWealth: Akcje spółek z azjatyckich rynków EM są atrakcyjną inwestycją

2021-04-21 17:28
publikacja
2021-04-21 17:28
iWealth: Akcje spółek z azjatyckich rynków EM są atrakcyjną inwestycją
iWealth: Akcje spółek z azjatyckich rynków EM są atrakcyjną inwestycją
fot. Phongphan / / Shutterstock

Ze względu na sprzyjające fundamenty, rynki akcji krajów rozwijających się są atrakcyjną inwestycją - ocenili prelegenci na środowej konferencji iWealth. Zwrócili uwagę na lokalny rynek chiński, który otwiera się na inwestorów zagranicznych, a jest niedoważany w globalnych portfelach.

"Naszym zdaniem, chiński rynek akcji jest zbyt dużym rynkiem, żeby go w swoim portfolio inwestycyjnym pominąć. Jest bardzo ciekawym tematem, ponieważ Chiny są w trakcie otwierania swojego lokalnego rynku kapitałowego na inwestorów zagranicznych" - powiedział w trakcie swojej prezentacji Grzegorz Prażmo, zarządzający funduszami w TFI Allianz Polska.

"Pomimo silnych wzrostów w ostatnim roku indeksu MSCI Emerging Asia, spółki w Azji nadal są 40 proc. tańsze niż w USA" - dodał Michał Paprocki, dyrektor sprzedaży w Polsce w Schroders.

Prażmo wskazał, że akcjami wielu chińskich spółek już od dawna można było handlować poza tamtejszym rynkiem lokalnym. Podał, że ok. 150 największych spółek notowanych jest w USA, a na parkiecie w Hong Kongu obecnych ich jest nieco ponad tysiąc. Ich łączna kapitalizacja na tych rynkach to ok. 6,4 bln USD.

Wyjaśnił, że na lokalny rynek akcji w Chinach składają się giełdy w Szanghaju i w Shenzhen. Na obu rynkach notowanych jest ponad 4.000 spółek (A-shares), o łącznej kapitalizacji 12,4 bln USD. Dla porównania giełdy w strefie euro liczą 3,5 tys. spółek, o kapitalizacji 10 bln USD.

"Przed wszystkim zwracam uwagę na lokalny rynek w Chinach, czyli Szanghai i Shenzhen. Te dwie giełdy stanowią tamtejszy lokalny rynek, a akcje klasy A-shares stanowią około 80 proc. całego chińskiego rynku. Jest on dopiero w trakcie otwierania się dla inwestorów zagranicznych, a już dziś jest większy od rynku europejskiego. Kluczowe jest to, jaką część globalnych inwestycji ten rynek stanowi" - powiedział.

Prażmo zwrócił uwagę, że podczas gdy akcje chińskich spółek notowane w Hong Kongu i USA stanowią 30 proc. indeksu MSCI Emerging Markets, to akcje A-sharest to tylko około 4-5 proc. Według prognoz, w przyszłości lokalny rynek chiński będzie odpowiadał za 27 proc. tego indeksu, wobec 23 proc. wagi Hong Kongu i USA.

"Taki wzrost udziału lokalnego rynku chińskiego w MSCI EM oznaczałby, że globalni inwestorzy stopniowo będą zwiększali ekspozycję na ten rynek. Z tym związane będą ogromne napływy i ich wpływ na wyceny spółek" - wskazał.

Ocenił, że spółki notowane lokalnie są bardziej perspektywiczne, gdyż w porównaniu do notowanych za granicą są znacznie mniejsze, przez co mają większy potencjał do wzrostu. Ponadto zauważył, że podczas gdy spółki notowane w Hong Kongu mają większy udział skarbu państwa, te lokalne w większości są prywatne.

"Różnicę widać także w ujęciu sektorowym. Te największe spółki, reprezentujące bardziej dojrzałe sektory, jak ropa, gaz, energetyka czy finanse, notowane są przede wszystkim w Hong Kongu. Rynek lokalny to głównie dynamiczne sektory jak technologia, przemysł czy ochrona zdrowia" - dodał.

SILNE FUNDAMENTY

Michał Paprocki, dyrektor sprzedaży w Polsce w Schroders, wskazał, że za atrakcyjnością inwestycyjną całego regionu Azji (z wyłączeniem Japonii), stoją także wartości fundamentalne.

"Azja to największy pod względem powierzchni kontynent, bogaty w surowce i metale ziem rzadkich. Oprócz tego kluczowa jest kwestia zaludnienia - mieszka tam 4,6 mld ludzi, czyli 60 proc. populacji całego globu. Co istotne, w kontekście potencjału wzrostu, społeczeństwa azjatyckie są w większości młode. Klasa średnia cały czas się tam wykształca, a na tę chwilę już liczy sobie 2 mld ludzi" - powiedział Paprocki.

Zwrócił uwagę, że trzonem klasy średniej w Azji są "millennialsi", czyli zamieszkujący metropolie, najbardziej dynamiczni i świadomi konsumenci. Podczas, gdy w USA czy w Europie, ta grupa liczy sobie po ok. 60 mln ludzi, w Azji jest ich ok. 800 mln.

"W tym kontekście w Azji wypracował się cały szereg sektorów i firm, które produkują rzeczy o zwiększonej wartości dodanej. Wraz z rozwojem klasy średniej rośnie konsumpcja tych dóbr i usług. Nie jest to już region zależny od reszty świata, a nawet w sytuacji załamania handlu ma silny popyt wewnętrzny" - dodał.

Obaj eksperci zauważyli, że region, a przede wszystkim Chiny przechodzą transformację energetyczną i chcą stać się liderem w branżach przyszłości, takich jak odnawialne źródła energii, elektryczne pojazdy czy Internet rzeczy.

Jak oceniają, ryzykiem dla regionu byłby silny dolar oraz wolniejszy od prognozowanego rozwój chińskiej gospodarki. (PAP Biznes)

kk/ asa/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Kredyt dla firm do 350 tys. na dowolny cel z decyzją online nawet w 10 minut

Kredyt dla firm do 350 tys. na dowolny cel z decyzją online nawet w 10 minut

Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Rynki azjatyckie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki