Życie po MdM, czyli bez wędki i bez ryby

Czy państwo oferuje wsparcie w zakupie mieszkania po końcu MdM? Na co można liczyć? Odpowiedź na postawione powyżej pytanie brzmi niestety: na nic.

Państwo w żaden sposób obecnie nie dofinansowuje zakupów mieszkaniowych. Wsparcie dotyczy jedynie wynajmu w ramach programu Mieszkanie Na Start. Osoby inwestujące we „własne M” mogą też starać się o dofinansowanie zakupu bądź budowy/remontu nieruchomości, ale jest to uzależnione od zastosowania konkretnych, premiowanych przez państwo rozwiązań. Najczęściej chodzi o poprawę parametrów energetycznych budynków i wymianę przestarzałych instalacji cieplnych.

(YAY Foto)

Program "Mieszkanie dla młodych" przez 4 lata – od 2014 roku – wywierał bardzo mocny wpływ na rynek mieszkaniowy w Polsce. Uważa się nawet, że w dużej mierze przyczynił się do „rozkręcenia” koniunktury na rynku mieszkaniowym. Jak tłumaczą eksperci z portalu RynekPierwotny.pl, MdM polegał na dopłatach do wkładu własnego kredytów hipotecznych w wysokości uzależnionej od lokalnych limitów cenowych, typu nieruchomości i metrażu oraz liczby dzieci beneficjentów. Choć w założeniach program miał promować dzietne rodziny, korzystali z niego głównie tzw. single. MdM „oskarża się” też o stosowanie wygórowanych limitów cen, co w efekcie przekładało się na fakt, że z dopłatą państwa można było w wielu sytuacjach kupować nie tylko tanie mieszkania, ale również nieruchomości o wyższym standardzie i lepiej położone. Pieniądze trafiały więc do ludzi, którzy i bez nich poradziliby sobie na rynku mieszkaniowym.

Eksperci zaznaczali też, że poprzez system limitów program „konserwował” ceny na określonym poziomie, zamiast pozwolić rynkowi na samoregulację. Z kolei oparcie pomocy o dopłaty do kredytów, postrzegano jako wspieranie sektora bankowego. Dziś wiemy, że przynajmniej część tych zarzutów okazała się nietrafiona. Po końcu MDM ceny mieszkań nie spadły, a jeszcze wzrosły, podobnie jak sam popyt. Wniosek stąd taki, że program jednak nie był głównym czynnikiem stymulującym koniunkturę. Dziś uważa się, że taką rolę odgrywają raczej rekordowo niskie stopy procentowe.

"Mieszkanie dla młodych kosztowało państwo  3 miliardy złotych. 70 proc. z dopłat trafiło do singli i par bezdzietnych. Pieniądze przyznano ponad 110 tysiącom beneficjentów.

Udział MdM w całej akcji kredytowej był znaczny. Tego typu kredyty stanowiły 14 procent liczby i 11 procent wartości wszystkich umów kredytowych.  Kredyty sfinansowane z pomocą programu MDM stanowiły 14,07 procent liczby oraz 11,13 procent wartości wszystkich nowych umów kredytowych. Wartość udzielonych kredytów wyniosła 19,262 miliardów złotych.  Za te pieniądze  w ogromnej większości (ponad 90 proc.) kupowano mieszkania, z rynku pierwotnego (ponad 70 proc.).

Życie po MdM, czyli bez wędki i bez ryby

"Mieszkanie dla młodych" to już przeszłość polskiego rynku mieszkaniowego. Na co mogą „w zamian” liczyć klienci, którzy myślą o zakupie mieszkania? De facto na nic. Rząd zapowiadał od początku kadencji, że nowa formuła pomocy będzie inaczej skonstruowana. Klientom miano dać wędkę a nie rybę, czyli stymulować oszczędzanie na cele mieszkaniowe, w ramach Indywidualnych Kont Mieszkaniowych, natomiast drugim filarem pomocy miał być słynny program "Mieszkanie Plus", czyli zalanie kraju tanimi mieszkaniami na wynajem, które pozwoliłyby „zaopatrzyć się” w dach nad głową także tym, którzy mają niską zdolność kredytową. Obu tych założeń nie udało się wprowadzić w życie. Indywidualne Konta Mieszkaniowe miały pozwalać na oszczędzanie na cele mieszkaniowe, z pominięciem podatku Belki. Państwo obiecywało wysoką, bo aż 5 procentową premię za oszczędzanie.

Ostatecznie jednak, przynajmniej na razie, z projektu zrezygnowano. O IKM nie słychać nic. Ustawa w tej sprawie miała wejść w życie w zeszłym roku. Nie weszła. Z zapytań mediów o to, co dalej z programem wynika, że rząd zdecydował się przesunąć środki na swój nowy program – "Mieszkanie na start", oferujący dopłaty nie do kupna a do  najmu mieszkań.

Mieszkanie minus?

Niestety również niewiele dobrego da się powiedzieć o sztandarowym rządowym programie, czyli "Mieszkanie Plus". Rząd obiecywał co najmniej kilkadziesiąt (choć były i zapowiedzi, że ponad sto) tysięcy tanich mieszkań z czynszami o 20 – 30 proc. niższymi od rynkowych. Tak tanio miało dać się budować dzięki m.in. wykorzystaniu gruntów samorządów i skarbu państwa. Tyle zapowiedzi, rzeczywistość okazała się znacznie trudniejsza – od problemów ze znalezieniem wykonawców, po przeciągające się procedury i wreszcie nowelizację przepisów. Z danych na sierpień 2019 wynika, że w ramach programu powstało na razie zaledwie 860 mieszkań i podobna liczba jest aktualnie w budowie. Jak na zapowiadane wielkie przyspieszenie, po kilku latach od sformułowania projektu, taki wynik to stanowczo za mało. Jeśli mieszkania plus w całej Polsce będą powstawały w takim tempie jak obecnie, nie wpłyną w żaden sposób na poprawę warunków mieszkaniowych Polaków.

Najem z dopłatą

Jedyna aktualnie „całościowa” pomoc na rynku mieszkaniowym odnosi się do najmu. Chodzi o program "Mieszkanie na start", który zaczął obowiązywać z początkiem roku. Uczestnicy mogą uzyskać dopłaty do czynszów najmu mieszkań. Maksymalnie w grę wchodzi ponad 500 zł dopłaty.

"Mieszkanie na start" może dotyczyć budownictwa społecznego a także deweloperskiego, warunkiem jest podpisanie przed dewelopera umowy z gminą. Jeśli chodzi o dopłaty – te będą przyznawane beneficjentom maksymalnie przez 15 lat. Obowiązuje kryterium dochodowe. Dochód w przypadku jednoosobowego gospodarstwa domowego nie może przekroczyć średniej pensji w gospodarce narodowej w okresie podlegającym analizie (aktualnie jest to około 3600 zł netto). Jeśli w domu są dzieci, kryterium dochodowe wynosi 100 proc. przeciętnego wynagrodzenia, zwiększonego o dodatkowe 40 punktów procentowych na każdą kolejną osobę w gospodarstwie domowym. Kolejny warunek to brak mieszkania na własność, lub spółdzielczego prawa do mieszkania. Nie można być też właścicielem lub współwłaścicielem budynku.

Ponieważ Mieszkanie na Start to program nowy, do tego już raz znowelizowano przepisy w tej sprawie, ciężko powiedzieć na razie o skali i skutkach jego działania. Na pewno tym programem rząd chce także zachęcić deweloperów do budowania pod wynajem od państwa i samorządu. O tym, że skala ewentualnego „startu” nie jest duża świadczy fakt, że budżet programu będzie rósł z czasem. Na razie, w pilotażowym roku funkcjonowania, na ten cel przyznano 200 mln zł.

Dotacje z pierwiastkiem „eko”

Mieszkanie na start to jedyny ogólnopolski program mieszkaniowym. Poza nim kupujący i budujący mogą się starać o najróżniejsze dotacje celowe od gmin, funduszy itp. W grę wchodzą też pieniądze państwa. Poniżej wymieniamy kilka ważniejszych programów.

  1. Czyste Powietrze – to ogólnopolski program dofinansowania wymiany starych pieców i kotłów na paliwo stałe oraz termomodernizacji domów jednorodzinnych. W jego ramach można się starać o dofinansowanie z Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska najróżniejszych działań, z zastrzeżeniem, że dotyczy  to domów jednorodzinnych. W grę wchodzi m.in. wymiana pieców, ocieplenie budynku, wymiana okien i drzwi, instalacja odnawialnych źródeł energii. Wysokość dotacji zależy od dochodu na osobę w rodzinie. Jeśli na osobę przypada powyżej 1600 zł miesięcznie (najwyższy próg) można dostać do 30 proc. kosztów kwalifikowanych, resztę może stanowić nisko oprocentowana pożyczka. Jeśli na osobę przypada natomiast do 600 zł (najniższy próg), wtedy dotacja wynosi 90 proc., a pożyczka 10. Przykładowy koszt kwalifikowany instalacji pompy ciepła wynosi 30 tys. zł.
  2. Program Ograniczenia Niskiej Emisji – to bardzo podobny celowy program, realizowany przez gminy ze środków pożyczanych z Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska. W tym programie inwestor ponosi jedynie 40 proc. kosztów. Zakres wsparcia dotyczy tych samych działań co w przypadku programu Czyste Powietrze. Nie ogranicza się on jednak do domów jednorodzinnych.
  3. Premia termomodernizacyjna – to kolejny program w ramach którego, można dostać pieniądze. Dysponentem środków i podmiotem nadzorującym jest Bank Gospodarstwa Krajowego, w ramach Funduszu Termomodernizacji i Remontów. To do BGK  należy składać wnioski o dofinansowanie. Mogą się o nie starać zarówno właściciele i zarządcy budynków wielo, jak i jednorodzinnych. Dofinansowane są nie tylko termomodernizacje, ale i inne działania związane z poprawą parametrów energetycznych budynków – m.in. wymiany okien.
  4. Dopłaty dla domów energooszczędnych –  koordynatorem jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Pieniądze, jako dopłaty do kredytów zaciągniętych na zakup/budowę mogą dotyczyć zarówno budowy jak i kupna domu/mieszkania, spełniającego określone parametry techniczne. Co ważne dla kupujących – zanim zaczną szukać, mogą spojrzeć na listę pozytywnie zweryfikowanych inwestycji deweloperskich, którą publikuje na swojej stronie Fundusz. Ile można dostać? Wysokość dofinansowania jest uzależniona od uzyskanego wskaźnika rocznego jednostkowego zapotrzebowania na energię użytkową do celów ogrzewania i wentylacji (EUco), obliczanego zgodnie z wytycznymi NFOŚiGW, oraz od spełnienia innych warunków, w tym dotyczących sprawności instalacji grzewczej i przygotowania wody użytkowej. W zależności od standardu energetycznego dopłaty do mieszkań mogą wynosić 11 i 16 tys. zł,  a do domów 30 i 50 tys.

Powyższa lista nie wyczerpuje możliwych źródeł dotacji do mieszkań/domów. Swoje fundusze mają również m.in. samorządy, są też fundusze unijne, ministerialne związane z ochroną zabytków itp. Jednak tak jak już powiedzieliśmy – są to dotacje na konkretne inwestycje. Całościowych, państwowych programów wsparcia w zakupie domu/mieszkania na dzień dzisiejszy nie ma.

Opracowanie: RynekPierwotny.pl

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 3 bt5

Do no comment. Sam się pobudowałem własnymi rękami i liczyłem na mieszkanie socjalne. Ale jest jedno ale, kilkanaście lat temu przed unią gdy banki nie rozdawały na prawo lewo kredytów to działki budowlane tak jak w moim rejonie były po 5 - 10 tys. zł. A dziś są ceny ofertowe od 100 tys. wzwyż. Mieszkania w blokach były wtedy po 30 -60 tys. zł. Te niskie stopy procentowe i pozornie niedrogie raty wywindowały ceny działek i mieszkań do poziomów narzucających konieczność pomaszerowamia do banku po kredyt. A banki nie dają każdemu kredytu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 5 marianpazdzioch

W czasie ostrego kryzysu gospodarczego (tylko w czasie kryzysu) powina być ulga budowlana, na wzór tej jaka wprowadził tow. Miller. Wszelkie inne grzebanie przy mieszkalnictwie będzie tylko dalej nabijało bańkę i wypychało młodych ludzi na emigrację.

! Odpowiedz
0 7 no_comment

bt5 i twoja wypowiedź puentuje moją, że mieszkanie trzeba mieć własne żeby mieć na starość gdzie mieszkać i nie zbierać puszek po śmietnikach. A odnośnie wyśrubowanych na wolnym rynku, jak piszesz, cen najmu - one nie są wyśrubowane tylko realne (popyt=podaż). Jak jest się młodym to trzeba wziąć się do roboty żeby mieć gdzie mieszkać na starość a nie uprawiać socjalistyczne myślenie życzeniowe, że mieszkanie ma wybudować gmina, wykończyć je pod klucz i jeszcze dopłacić połowę do czynszy a najfajniej to je jeszcze na koniec podarować za friko albo 10% rynkowej ceny.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 6 bt5

Do no comment. Niestety wielu nowych niemieckich emerytów ma przykładowo 1200 Euro emerytury lub mniej a za mieszkania z opłatami płacą 800 Euro lub nawet więcej, I zamiast zwiedzać świat to zwiedzają smietniki w poszukiwaniu opakowań kaucyjnych. Wynajem w Niemczech jest wielkim rynkiem z powodu o wiele bardziej rygorystycznego niż w Polsce podejścia banków do uznawania zdolności kredytowej. To wynik doświadczeń z kilkoma starszymi falami kredytów hipotecznych i licznych bankructw kredytobiorców. Obecnie ceny najmu mieszkań na wodnym rynku są w dużych ośrodkach kompletnie wyspekulowane , no tak po prostu działa kapitalizm czyli interes musi się zwrócić + zdziera się ile się tylko da wycisnąć. Niemieckich policjantów i nauczycieli nie stacć nie tylko na hipotekę ale nawet na najem , więc niech sobie w Polsce te grupy zawodowe wybiją młotkiem z głowy że kiedykolwiek dostaną zarobki z realną zdolnością kredytową. W Niemczech horendalnie się wydłużyły listy kolejkowe n.a. mieszkania socjalne.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 6 bt5

Do no_comment. Masz rację ze swoimi argumentami. Ale program MdM został wycofany gdyż pieniądze publicznej szły na dofinansowanie w głównej mierze singli. A nie takie były pierwotne założenia. W krajach zachodnioeuropejskich systemy podatkowo-redystrybucyjne obciążają singli na rzecz rodzin wielodzietnych. W kwestii mieszkaniowej po prostu gminy budują mieszkania socjalne I jeszcze dorzucają hajs na połowę i nawet więcej opłat za mieszkanie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 2 no_comment

W większości przypadków na zachodzie ludzie albo mieszkania kupują albo wynajmują. Gmina buduje mieszkania dla migrantów i biedoty a nie dla wszystkich. Różnica między Zachodem a Polską jest taka, że u nas w odróżnieniu od np. Niemiec nie ma aż tak dużego udziału mieszkań wynajmowanych. Wynika to raz z tego, że tam najem jest bardziej zinstytucjonalizowany a dwa, że emerytury są większe i ludzi się nie boją o byt na starość. Jak Niemiec zostaje emerytem to idzie do biura podróży i zaczyna zwiedzać świat a Polak idzie do kościoła modlić się o zdrowie żeby mu do pierwszego starczyło. Stąd każdy trzeźwo myślący chce mieć mieszkanie na własność bo na starość nie będzie go stać na jego wynajmowanie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 16 no_comment

Grzegorz Kubik - MDM miał drakońskie limity cenowe (np. w Krakowie tylko parę procent rynku się łapało) więc nie pompował zbytnio cen. Akurat to, że był tylko dla rynku pierwotnego było OK bo jest coś takiego jak efekt mnożnikowy - żeby Kowalski kupił mieszkanie to całe grono ludzi ma robotę (od architekta przez tynkarza po producenta mebli), w budowlance akurat nie da się ściągnąć wszystkiego z Chin więc wspiera to lokalną gospodarkę w przeciwieństwie chociażby do ulg na zakup aut czy fotowoltanikę gdzie cała prawie forsa wypływa za granicę. Uprzedzając komentarze - nie korzystałem z MDM i nie jestem zwolennikiem takich programów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
8 8 kimdzongtusk

mdm powinien sie nazywac " Bankster i developer na swoim " .

! Odpowiedz
8 21 grzegorzkubik

MDM to był program dla deweloperów. Jakby zrobili program który obejmowałby mieszkania z rynku wtórnego to ok a tak PO standardowo zrobiła dobrze dla bogatych. Te mieszkania były i tak droższe niż używane nawet z tą dopłatą. Tylko deweloperzy się dorabiali. Koniec z takimi programami promującymi gigantyczne podwyżki cen nieruchomości.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 9 no_comment

Porównywanie aktualnych cen do poprzedniego szczytu z 2006-2007 nie ma sensu. Takie porównania stosuje się na giełdzie bo jak aktualne ceny przebijają poprzednie szczyty to część posiadaczy może zdecydować się na sprzedaż i może nastapić zmiana trendu. Większość kupujących w 2006-2007 finansowała się Frankiem i nawet jak ceny w PLN będą wyższe to i tak nie dadzą rady sprzedać mieszkań bez straty.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
WIBOR 6M 0,0000 1,7900%
2019-11-13
WIBOR 3M 0,0000 1,7100%
2019-11-13
LIBOR 3M CHF -0,0018 -0,7102%
2019-11-07
EURIBOR 3M -0,0040 -0,3980%
2019-11-12