Banki tną zatrudnienie. W 2019 r. ubyło 5,7 tys. etatów

analityk Bankier.pl

W 2019 roku banki działające w Polsce zmniejszyły zatrudnienie o 5,7 tys. osób i zamknęły 559 placówek – wynika z danych opublikowanych w piątek przez Komisję Nadzoru Finansowego. Obecnie już więcej osób zatrudnionych jest w centralach banków niż w placówkach na terenie kraju.

Z danych opublikowanych przez KNF wynika, że na koniec 2019 roku w bankowości pracowało 156 872 osoby. To o 5693 mniej niż na koniec grudnia 2018 roku. Jednocześnie od szczytowego momentu, jakim był rok 2008, zatrudnienie w bankach skurczyło się już o 24,4 tys. osób. W 2019 r. banki zmniejszyły swoją sieć placówek o 559 punktów do poziomu 12,4 tys. oddziałów.

Zatrudnienie spada już od wielu kwartałów i nic nie wskazuje na to, by trend ten miał się odwrócić – wręcz przeciwnie. Lata 2007-08 były dla branży boomem. Rosła sprzedaż kredytów hipotecznych i produktów inwestycyjnych, więc banki potrzebowały rozbudowanej sieci sprzedaży. Po kryzysie finansowym spowodowanym upadkiem amerykańskiego banku Lehman Brothers trend zaczął się odwracać. Sprzedaż „siadła”, a bankowcy zaczęli tracić pracę. Okazało się też, że nie jest potrzebna część placówek.

Elektronika zamiast bankierów

Dziś kredyty znów sprzedają się dobrze, ale pojawiły się inne czynniki mające wpływ na poziom zatrudnienia w bankach. To m.in. ogromny wzrost popularności bankowości elektronicznej. Coraz więcej osób używa aplikacji mobilnych i komputerów do obsługi swoich finansów osobistych. Osoby te wykonują większość operacji transakcyjnych samodzielnie i nie potrzebują już odwiedzać oddziałów bankowych. Z bankowości mobilnej korzysta dziś ponad 13 mln osób, a z internetowej ponad 17 mln.

Innym czynnikiem mającym wpływ na poziom zatrudnienia w branży bankowej jest postępująca robotyzacja i automatyzacja procesów. Coraz więcej najprostszych, powtarzalnych operacji wykonują dziś w bankach roboty. Pojawiają się na przykład automatyczne systemy oceny zdolności kredytowej, które wyręczają analityków z ich pracy.

Jeszcze innym czynnikiem jest konsolidacja branży bankowej. W ciągu ostatniej dekady z 49 banków komercyjnych zostało 30. Banki łączyły się w większe podmioty lub wycofywały z rynku. Każdej takiej operacji towarzyszyły zwolnienia grupowe – instytucje finansowe likwidowały dublujące się stanowiska i placówki.

Placówki bez obsługi gotówkowej

Same oddziały banków też przeszył przeobrażenie. Ponieważ Polacy coraz rzadziej odwiedzają placówki bankowe, powstaje coraz więcej oddziałów nie realizujących obsługi kasowej. Tego typu punkty służą do konsultacji przy zakupie bardziej zaawansowanych produktów finansowych, takich jak kredyty na mieszkania czy inwestycje. Z danych serwisu PRNews.pl wynika, że na koniec III kwartału 2019 r. – to najnowsze dostępne dane – banki miały już 273 tego typu placówki. Z tego sam ING Bank Śląski ponad 140.

Jak podaje Bank Światowy, szczyt popularności oddziały banków w Polsce przeżywały w 2012 roku. Wówczas to na 100 tys. dorosłych mieszkańców przypadały prawie 34 placówki. Na koniec 2018 roku (nowszych danych dla Polski jeszcze nie ma) na 100 tys. mieszkańców przypadało już 29,7 placówek.

Liczba placówek na 100 tys. mieszkańców

 

Polska długo nie pozostanie „zieloną wyspą” na kontynencie europejskim. W niektórych krajach Europy Zachodniej redukcje sieci oddziałów trwają już od wielu lat. Na przykład w Danii na 100 tys. mieszkańców przypadało w 2018 r. 20 placówek, w Szwecji 15, w Niemczech i Holandii - 11. Wyjątkiem od tej reguły są np. Francja (35 oddziałów na 100 tys. mieszkańców), Włochy (40) czy Hiszpania (55). Jednak i one redukują powoli liczbę placówek.

Wojciech Boczoń

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 22 dziki_losos

Ciekawe, kiedy pierwszy bank zwolni ostatniego pracownika i zostanie firma bezosobowa. Same automaty.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.