Zubelewicz: Podwyżka stóp proc. zaradziłaby rosnącemu ryzyku bańki na rynku mieszkań

Podwyżka stóp proc. byłaby dobrym środkiem zaradczym na rosnące ryzyko bańki na rynku nieruchomości mieszkaniowych – powiedział PAP Biznes członek RPP Kamil Zubelewicz. Dodał, że poparłby wniosek o podwyżkę o 15 pb., lecz czeka ze złożeniem swojego kolejnego wniosku, aż kolejna osoba w Radzie dołączy do grona zwolenników wyższego kosztu pieniądza.

(fot. Filip Błażejowski / FORUM)

"Na rynku nieruchomości istnieje wyraźna rozbieżność między ceną kredytu a tempem wzrostu cen. Jeżeli kredyt hipoteczny, w wyniku decyzji administracyjnych, kosztuje dwa razy mniej niż tempo wzrostu cen mieszkań – to pojawia się ryzyko bańki na tym rynku. (…) Podwyżka stóp procentowych byłaby dobrym środkiem zaradczym na rosnące ryzyko bańki na rynku nieruchomości mieszkaniowych” - powiedział Zubelewicz.

Z uwagi na popularność kredytu konsumenckiego i hipotecznego w Polsce - jak wskazał ekonomista - ewentualne podwyżki stóp procentowych będą bardziej odczuwalne.

"Być może dzięki temu nawet mniejsze podwyżki wystarczą, by uniknąć nadmiernej inflacji. Przy rosnącej inflacji zbyt tani kredyt oznacza, że osoby zadłużone zyskują kosztem wszystkim pozostałych – płacą niskie raty za dobra, za które zapłacą w przyszłości, w zamian za co wszyscy obywatele płacą więcej za dobra, za które płacą dziś. Tracą na tym osoby, które się nie zadłużają (…). Zbyt tani kredyt uderza w osoby odpowiedzialne, najbiedniejsze i wszystkich tych, których wynagrodzenia nie rosną wraz z inflacją. Myślę, że Polaków zdziwiłaby informacja, że ceny rosną w wyniku świadomej polityki NBP. Bank centralny prowadzi politykę powolnego psucia pieniądza” – powiedział Zubelewicz.

Zdaniem ekonomisty, polityka pieniężna, która miała zwiększyć dostępność kredytu i mieszkań, skutkuje szybszym wzrostem cen mieszkań niż wynagrodzeń.

"Osoby oszczędzające na mieszkanie widzą straty, wynikające z odwlekania decyzji o zakupie. By je zmniejszyć zaciągają kredyt hipoteczny. Niepotrzebnie tworzy to dodatkową grupę klientów, którzy już teraz chcą kupować mieszkania, choć są zamożni, i rywalizują o mieszkania z osobami, które i tak musiałyby zaciągnąć kredyt na zakup własnego lokalu. W rezultacie polityka pieniężna, który miała zwiększyć dostępność kredytu i mieszkań, skutkuje szybszym wzrostem cen mieszkań niż wynagrodzeń” – powiedział Zubelewicz.

"Lokale stają się realnie mniej dostępne, co nie przyczynia się do rozwiązania problemów mieszkaniowych Polaków. Jeśli ceny mieszkań rosną szybko, to ilość żądana przez biedniejszych nabywców spada, rośnie natomiast popyt zgłaszany przez tych bogatszych, którzy chcą chronić swoje oszczędności” – dodał.

Zubelewicz poinformował, że czeka aż kolejna osoba dołączy do grona zwolenników podwyżek stóp proc. w Radzie. Dodał, że poparłby wniosek o podwyżkę stóp proc. o 15 pb., ponieważ stopy proc. w Polsce „powinny być wyższe”.

"Lipcowy wniosek o podwyżkę zgłosiłem stosunkowo późno, gdyż z przekonywaniem Rady czekałem na drugą z rzędu projekcję, która w całym horyzoncie pokaże inflację w górnym przedziale odchyleń od celu. (...). W tym kontekście bardzo ważna będzie projekcja marcowa, gdyż pokaże horyzont do końca 2022 r.” – wskazał.

"Nadal jednak uważam za mało prawdopodobne zebranie w Radzie większości za podwyżkami. Inflacja musiałaby być naprawdę niepokojąca, by tak się stało. Cząstkowe argumenty przeciwko podwyżkom zawsze się znajdą: zaszkodzi eksporterom, kredytobiorcom czy budżetowi. (…) Inflacja szkodzi wszystkim, bo mniej mogą kupować. Jeżeli w 2020 r. wydatki na konsumpcję w Polsce wyniosą 1.700 mld zł, to 3-proc. inflacja odpowiada za 52 mld zł dodatkowych kosztów dla konsumentów. Nie wszyscy mogą zrekompensować sobie te koszty wyższymi dochodami” – dodał.

Zubelewicz jako jedyny z członków obecnej kadencji RPP dwukrotnie głosował za podwyżką stóp procentowych – w listopadzie 2018 r. i w lipcu 2019 r. (razem z E. Gatnarem).

Jako pierwszy na możliwość podwyżki stóp proc. w niestandardowym kroku o 15 pb. wskazał we wrześniu członek RPP Łukasz Hardt. Taki ruch, jak wówczas motywował, umocniłby wiarygodność banku centralnego.

Taką podwyżkę poparłby też E. Gatnar, który powiedział w październiku PAP Biznes, że sytuacja na rynku nieruchomości jest napięta, w związku z czym wzrost kosztu pieniądza o 15 pb. byłby mniej dotkliwy dla kredytobiorców, niż pełny krok o 25 pb.

Obniżka stóp nie pobudzi gospodarki

W ocenie Zubelewicza ewentualna obniżka stóp procentowych nie pobudziłaby gospodarki, w której funkcjonuje mechanizm wypierania inwestycji prywatnych.

"Obniżanie ceny pieniądza nie powoduje wyłącznie pozytywnych skutków. W Polsce nie miałoby już przełożenia na aktywność w gospodarce, gdyż cena kredytu nie tworzy bariery dla rozwoju inwestycji. Inwestycjom może za to sprzyjać umiejętna polityka gospodarcza, fiskalna czy dotycząca sektora bankowego” – powiedział.

"W naszym kraju bankom najbardziej opłaca się kupowanie obligacji oraz udzielanie kredytów konsumenckich, nie zaś kredytowanie przedsiębiorstw. Tymczasem na korzyść gospodarki w dłuższym okresie działają głównie kredyty inwestycyjne” – dodał.

W Polsce mamy do czynienia - zdaniem Zubelewicza - z „klasycznym” efektem wypierania inwestycji prywatnych.

"Nawet jeżeli przyjąć, że branża budowlana napędza inne gałęzie gospodarki, to większa dostępność kredytu na tym rynku jest czynnikiem zmniejszającym inwestycje np. w sektorze przemysłowym” – powiedział.

"Niektórzy ekonomiści powiedzą, że nie ma już ograniczenia w ilości kredytu – pamiętajmy jednak, że zdecydowanie ograniczona jest ilość czynników produkcji (praca, maszyny), potencjalnie służących działalności inwestycyjnej” – dodał.

Na wrześniowym, październikowym i listopadowym posiedzeniu RPP nie przyjęto wniosku o obniżkę stóp proc. o 25 pb. Wnioski w IX i X złożył E. Łon. Wyniki głosowania w XI nie są jeszcze publicznie dostępne.

Prezes NBP Adam Glapiński podtrzymał na ostatnim posiedzeniu RPP, że jego zdaniem stopy procentowe pozostaną stabilne do końca kadencji RPP, a jeżeli ich poziom miałby ulec zmianie to byłaby to - w jego opinii - obniżka. W przypadku poważnego spowolnienia gospodarczego za hipotetyczną obniżką ostatnio opowiedzieli się także Grażyna Ancyparowicz oraz Jerzy Żyżyński, zdaniem którego gospodarkę pobudziłaby obniżka o 50 pb.

Od marca 2015 r. stopa referencyjna w Polsce wynosi 1,50 proc.

Do 2021 r. inflacja powyżej celu

Zubelewicz przewiduje, że do końca 2021 r. inflacja w Polsce utrzymywać się będzie powyżej celu.

"Projekcje inflacji przygotowywane są w oparciu o ostrożne założenia. Jedno z nich przewiduje wzrost cen energii elektrycznej dla gospodarstw domowych, gdyż dalsze obciążanie wyłącznie przedsiębiorców podwyżkami cen prądu zagraża ich konkurencyjności. Opóźnienie podwyżek cen energii o pół roku pozwoliłoby na obniżenie ścieżki inflacji, ale efekt ten zostanie zniweczony przez podwyżki stawek akcyzy. W horyzoncie projekcji inflacja utrzymywać się więc będzie powyżej celu” – powiedział członek RPP.

"Według projekcji inflacja zbiegnie do celu dopiero pod koniec 2021. Dla gospodarki to zła wiadomość – gdy wszystko drożeje, to zaczynają się ruchy dostosowawcze. Waloryzacje i rosnąca presja pracowników sfery budżetowej skutkują wzrostem wydatków sektora finansów publicznych i kłopotami budżetu państwa. Proszę zwrócić uwagę na siłę dyskusji dotyczących budżetu na 2020 rok” – dodał.

Listopadowa projekcja NBP zakłada (przedstawiciele NBP wskazywali, że nie jest to prognoza, a jedynie założenie modelowe) podwyżki cen prądu dla gospodarstw domowych w 2020 i 2021 r. po 8 proc. rocznie.

Centralna ścieżka projekcji NBP zakłada inflację CPI w 2019 r. na poziomie 2,3 proc., w 2020 r. na poziomie 2,8 proc., w 2021 r. na poziomie 2,6 proc. Inflacja bazowa ma zaś wynieść 1,9 proc. w 2019 r., 2,6 proc. w 2020 r. oraz 2,4 proc. w 2021 r.

Zubelewicz prognozuje, że charakterystyka przebiegu ścieżki inflacji w Polsce wskazuje na możliwość dalszego wzrostu CPI i przebicia przez wskaźnik poziomu 3,5 proc. rdr.

"Ścieżka inflacji w Polsce przebiega w ostatnich latach w charakterystyczny sposób – po okresie szybszego wzrostu delikatnie spada i przez pewien czas pozostaje stabilna, po czym niestety znowu rośnie. Za każdym razem lokalne minima i maksima są coraz wyższe. Przy braku zewnętrznych czynników dezinflacyjnych zapowiada to coraz bardziej widoczny wzrost cen i przebicie przez inflację poziomu 3,5 proc.” – powiedział Zubelewicz.

Uwaga na negatywne skutki podwyżki płacy minimalnej

Obniżanie obciążeń pracy to najlepsze, co można robić w ramach polityki fiskalnej – ocenił Zubelewicz. Dodał, że podwyżki płacy minimalnej mogą mieć negatywne skutki dla rynku pracy i wywołać lawinę żądań płacowych.

"W obszarze polityki fiskalnej najwięcej pozytywnych efektów przyniosła podwyżka kwoty wolnej od podatku dla części obywateli oraz wszelkie obniżki obciążeń pracy. W sferze pozabudżetowej istnieje zależność między stopniem opodatkowania najniższych wynagrodzeń a zatrudnieniem: im niższe opodatkowanie, tym więcej miejsc pracy powstaje. Obniżanie obciążeń pracy to najlepsze, co można robić, gdyż wywołuje podwójny skutek – im więcej osób pracuje, tym mniej ubiega się o transfery socjalne” – powiedział.

"Jeżeli planowanym podwyżkom płacy minimalnej będzie towarzyszyło analogiczne obniżanie podatków, to można spodziewać się szybszego wzrostu gospodarczego. Obawiam się jednak, że podwyżki płacy minimalnej będą skutkować spadkiem liczby miejsc pracy i równoczesną lawiną żądań płacowych. Podwyższanie płacy minimalnej stanowi dodatkowy czynnik proinflacyjny, z powodu którego ścieżka wzrostu wynagrodzeń z projekcji może być zaniżona” – dodał.

Według wyliczeń NBP 15-proc. podwyżka płacy minimalnej podbije w 2020 roku CPI o 0,1 pkt. proc., a w 2021 r. - o 0,3 pkt. proc.

Najnowsza projekcja NBP zakłada wzrost przeciętnego wynagrodzenia w 2020 r. na poziomie 7,2 proc., a w 2021 r. 6,7 proc.

Dyrektor Departamentu Badań Ekonomicznych NBP powiedział w listopadzie PAP Biznes, że zakładany w horyzoncie listopadowej projekcji spadek liczby pracujących i wzrost bezrobocia w Polsce to "przede wszystkim" skutek spowolnienia dynamiki wzrostu PKB, a efekty płacy minimalnej są tutaj "praktycznie niezauważalne".

Cel inflacyjny powinien być niższy

Kamil Zubelewicz, podobnie jak w poprzednich latach, głosował we wrześniu przeciw uchwale w sprawie ustalenia założeń polityki pieniężnej na 2020 r., z uwagi na - jego zdaniem - zbyt wysoki cel inflacyjny w Polsce.

"Tak jak w poprzednich latach, głosowałem przeciw przyjęciu założeń polityki pieniężnej na rok 2020, z uwagi na zbyt wysoki poziom celu inflacyjnego (2,5 proc., +/- 1 pp.). Przy niższym tempie wzrostu przeciętnego poziomu cen polska gospodarka mogłaby się lepiej rozwijać, gdyż mniejsze byłyby wahania cyklu koniunkturalnego” – powiedział.

"Obecnie niektóre banki centralne dyskutują nad podniesieniem celu inflacyjnego, ale jest to pokłosiem spychania na nie zbyt dużej odpowiedzialności za gospodarkę. W wielu państwach różne cele polityki gospodarczej próbuje się osiągać wyłącznie jednym narzędziem – polityką monetarną. Przykład wielu państw zachodnich pokazuje, że brak reform i kontynuowanie dotychczasowej polityki fiskalnej czy strukturalnej po prostu się nie sprawdza” – dodał.

Rafał Tuszyński (PAP Biznes)

tus/ osz/

Źródło: PAP Biznes

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
14 0 dareku87

Nieciekawie dzieje się na rynku kredytów, dlatego tym bardziej cieszę się, że jestem w trakcie procesu i mam nadzieję, że za jakiś czas zamieszkam na osiedlu Życzliwa Praga – formalności, fakt, jest sporo, ale wszystko jest do ogarnięcia. Przynajmniej teraz – kto wie, co będize za rok?

! Odpowiedz
1 10 bankier_david

Mądrze gość gada, ale to nie ma znaczenia, bo jest w mniejszości i nikt mu nie pozwoli na podwyżkę stóp procentowych. Za dużo osób wzięło kredyty hipoteczne, żeby doszło do podwyżek stóp. Niestety rzeczywistość jest taka, że prędzej dojdzie do obniżki, niż do podwyżki stóp.

! Odpowiedz
0 9 nijakibp

Pan Kamil Z. to nie tylko rozsądny facet. Ja bym nazwał tego pana geniuszem. W obecnej chwili "głupcy" zarządzają i określają niską wysokość procentową jaką mogą narzucać bankom a tym samym zwykłym ludziom, którzy cenią swoją ciężką pracę i depozyty bankowe, którzy otrzymują za przechowywanie swojej gotówki w bankach prawie za nic w porównaniu do istniejącej inflacji. Najlepszy sposób na działania FED i PPP byłoby trzymanie kasy poza obrębem bankowości, bo zysk jest identyczny, ale czy bezpieczniejsz? Dlaczego gospodarka światowa rozwijała się wspaniale do czasu tzw. "okresu Globalizacji?" Chociaż banki wypłacały w latch 1980- 2008 swoim klientom procenty od 4.5% do 8% rocznie to były jednak zdrowo zarządzane. Dzisiaj jest to po prostu niemożliwe. Nawet prezydent USA Donald Trump - uważany za geniusza tego nie może pojąć i ulega swojemu FED. Kto dzisiaj dzisiaj narzuca kierunek dsl światowej ekonomii?

biznesu tego nie rozumie także i w swoim kraju.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 44 1as

Jeden rozsądny facet, ale nie przekrzyczy całej reszty zachłyśniętych tanim pieniądzem.
Teraz na topie jest kupowanie mieszkań, dla siebie, dzieci, wnuków i na wynajem Ukraińcom.
Ci bez kasy mogą już tylko popatrzeć, jak wygląda budowa dla rentierów.
Tylko jak to wszystko kiedyś pier.....nie, to rok 2008 będzie małym piwkiem. Wtedy bekną wszyscy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 22 drabio

Po pierwsze inflacja to sprawa indywidualna i zależy od tzw. koszyka inflacyjnego. Każdy człowiek ma własny koszyk zależny od tego co kupuję. I tak np. jeżeli ktoś wydaje dużo na warzywa, dobre leczenie, energię czy oszczędza na mieszkanie które chce kupić za gotówkę bez kredytów to dla niego osobiście inflacja była znacznie większą od podanej przez GUS.

Co do stóp procentowych to NBP przespał okres kiedy polityka kredytowa powinna być zaostrzana teraz to konsumpcja wg nomenklatury ma być lekiem na spowolnienie (doganiamy Niemcy) może i racja tylko efekt będzie taki że jak skończy się spowolnienie brak inwestycji i wysokie zadłużenie konsumentów przyhamuja konsumpcję oraz inwestycję bo najwięcej produkuje się na potrzeby rynku wewnętrznego a bez inwestycji w produktywność których to brak to konkurować można dalej tylko tania siła roboczą za granicą.

Wizja Morawieckiego byłaby możliwa ale swoim pajacowaniem rząd, NBP zabili inwestycje. Jedyna opcją jaka pozostaję rządowi to powolna 3 droga czyli rozwiązywania wszystkich problemów poprzez obniżanie wartości złotego. Politycznie bezpieczna o ile nie przyniesie gwałtownej formy ale w długiej perspektywie zaskutkuje rzesza emerytów na progu ubóstwa, milionami słabo wykształconych pracowników którzy raczej manualnie i niską płacą nadganiaja wyższa wydajność krajów które inwestują więcej... Zwiastunem tego jest właśnie niski poziom inwestycji i nisko poziom szkolnictwa.

Mowa: doganiamy Niemcy... Tylko że Niemcy uciekli nam zupełnie w innym kierunku - inwestycje + oszczędności sprawiają że Niemiec ma do pomocy dodatkową siłę w postaci zainwestowanych wcześniej zaoszczędzonych zasobów a Polak wór na plecach z kredytami, ratami który będzie mu ciążył przez życie. Jeżeli wora sobie na założy to siła się go weźmie: PPK, OFE, inflacja, niskie płace.

Zakoncze tylko: zgadzam się z Panem Zubelewiczem, podwyżka o 0,15 nic nie zmieni ale to jest sygnał do zmiany podejścia do wartości pieniądza tylko że Glapcio na to nie pozwoli będzie wysysał sukcesywnie obywateli (obywatel to ten co pracuje i płaci podatki, klient to ten co nie pracuje tylko bierze zasiłki)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 40 lenon

Bańki na rynku nieruchomości powinny być ograniczane przez wliczanie do współczynnika inflacji cen nieruchomości. Większość wolnorynkowców w Polsce przecież zgadza się co do tego, że mieszkanie to artykuł konsumpcyjny. Nieuwzględnianie cen nieruchomości w koszyku inflacyjnym przy jednoczesnym opieraniu rat kredytów o współczynnik inflacji to jedna z największych hipokryzji współczesnego świata finansowego.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
36 1 silvio_gesell

Nie, nieruchomość to dobro inwestycyjne a nie konsumpcyjne. W szczególności dlatego, że czas konsumpcji wykracza poza długość ludzkiego życia.

! Odpowiedz
1 17 lenon odpowiada silvio_gesell

Czyli powinien być odrębny wskaźnik inflacji dla dóbr inwestycyjnych. Wyznaczanie rat kredytów hipotecznych wg współczynnika inflacji cen ogórków i masła to hipokryzja.

! Odpowiedz
13 4 silvio_gesell odpowiada lenon

Raty kredytów hipotecznych wyznacza rynek, zależą od rynkowej długoterminowej stopy. RPP kontroluje jedynie krótkoterminową stopę, właśnie dla produktów konsumpcyjnych, jak masło i ogórki. Podwyżka krótkoterminowej stopy nie podnosi długoterminowej stopy, i nie ma wpływu na wysokość rat w długim terminie. Jeśli RPP podniesie stopy, to w krótkim terminie raty wzrosną, co spowoduje spadek cen nieruchomości, co wymusi obniżanie stóp bardziej niż zostały podwyższone.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 10 marianpazdzioch odpowiada silvio_gesell

Byłoby inwestycyjnycm jakbyś wynajmował. Przytłaczająca większość ludzi w PL używa mieszkań dla własnych potrzeb i co więcej ponosi w związku z tym dodatkowe koszty.

! Odpowiedz
8 1 silvio_gesell odpowiada marianpazdzioch

Korporacja też używa biurowca dla własnych potrzeb. Nieruchomość to jest dobro inwestycyjne.

! Odpowiedz
1 6 open_mind odpowiada silvio_gesell

silvio_gesell Z sejmowego baru się urwałeś?

! Odpowiedz
5 1 silvio_gesell odpowiada open_mind

Gdybym urwał się z sejmowego baru to nie używałbym argumentów merytorycznych tylko ad personam jak Ty to właśnie robisz, i jak robią ludzie w sejmie, ku uciesze gawiedzi.

! Odpowiedz
0 5 modulometer odpowiada silvio_gesell

Nie jest dobrem inwestycyjnym i w RPP dobrze o tym wiedzą. Łon jaki by nie był, powiedział otwarcie że mieszkanie to artykuł pierwszej potrzeby. Z CPI powinny byc wyłączone tylko nieruchomości które w świetle ustawy nie spełniaja warunków lokalu mieszkalnego. Coraz częściej na problem niewliczania do inflacji nieruchomości mieszkalnych zauważa sie też na zachodzie. A czemu się nie wlicza? Ano dlatego że wtedy trzeba by podnieśc stopy procentowe przy tym tłoczeniu pieniądza na rynek z którym ludzie nie mają co zrobić. Pieniadz byłby pompowany dalej a CPI rosłoby wyłącznie dzięki mieszkaniom wiec politykom i banksterii centralnej to się nie składa . ugotowano by gospodarkę przy rosnącej inflacji. Potem oczywiście ceny nieruchomości zaczęłyby spadać gdyby doszło do recesji. Ale gdyby ustawić odpowiednią wagę cen lokali mieszkalnych to byłoby to sensowne. Tyle że nierealne (patrz oświadczenia majątkowe polityków)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 36 konik_garbusek

Jest to chyba jedyny rozsadny facet w tym cyrku.

! Odpowiedz
38 8 silvio_gesell

To jest stare kłamstwo bankierów centralnych, że wyższe stopy powodują spadek inflacji. Tak jest tylko w krótkim terminie. W długim efekt jest odwrotny, bo ludzie zanoszą gotówkę do banku, który następnie generuje z niej wielokrotnie więcej kredytu poprzez system rezerwy cząstkowej. Inflacja jest spowodowana przez dodatnie stopy i tyle. Nie było żadnej inflacji gdy lichwa była zakazana.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
23 20 xxpp

uczyłeś się ekonomii u Zandberga?

! Odpowiedz
11 2 silvio_gesell odpowiada xxpp

Nie, Marks popierał wysokie stopy, a ja popieram zakaz lichwy.

! Odpowiedz
34 11 silvio_gesell

Stopy procentowe nie służą do kontrolowania cen mieszkań. Od tego jest polityka fiskalna, a nie monetarna. W szczególności należy zlikwidować komunistyczne opodatkowanie pracy (dochodu, konsumpcji, najmu itd.), a wprowadzić opodatkowanie wartości gruntu.

! Odpowiedz
9 21 open_mind

Ty ogarniasz co ty piszesz, czy cierpisz na pomroczność jasną?

! Odpowiedz
16 6 silvio_gesell odpowiada open_mind

Ogarniam. Ziemi nie da się produkować, więc wzór jest prosty:

cena ziemi = (renta gruntowa - stopa opodatkowania pracy) / (rynkowa stopa procentowa - stopa opodatkowania ziemi)

skapitalizowana za okres jednego pokolenia, czyli okres ok. 30 lat. Jeśli rynkowe stopy maleją do zera z powodów demograficznych, to jeśli nie rośnie stopa opodatkowania gruntu cały mianownik maleje do zera. A jeśli mianownik osiągnie zero to bańka pęka. RPP nie kontroluje rynkowej stopy procentowej, więc opodatkowanie wartości ziemi jest jedynym sposobem na zapobiegnięcia takiemu scenariuszowi.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
24 22 trooper

Stopy wzrosną bez wątpienia, nawet PIS nie jest takim fanatykiem jak Erdogan/Turcja aby doprowadzić do inflacji 20%. Powoli radziłbym wychodzić z polskich obligacji skarbowych, bo jak stopy w górę to stare obligi w dół

! Odpowiedz
20 7 silvio_gesell

Nie da się podnieść stóp o więcej niż 0,5%, bo odwróci się krzywa rentowności.

! Odpowiedz
1 11 1as

Dlatego ja mam obligi 500+, indeksowane o inflację, więc mnie ona nie zaboli (w tym zakresie).

! Odpowiedz
6 1 silvio_gesell odpowiada 1as

Ja też mam. Tyle, że obligi 500+ nie są nic warte, jeśli z powodu odwróconej krzywej dzieci wyjadą i ich w przyszłości nie wykupią.

! Odpowiedz
8 58 przemek543

W końcu głos rozsądku...Polecam takie myślenie pozostałym członkom RPP!

! Odpowiedz
64 25 search

Dylatanci widac nie ogladaja TVPis, tamby wiedzieli ze jestesmy wyspa szczesliwosci

! Odpowiedz
20 48 henk54

Wszystko prawda. Jednak jest tam jeszcze ktoś przyzwoity.

! Odpowiedz
73 63 xxpp

Tylko jeszcze jedna uwaga.
Największym problemem jest to, że oficjalna inflacja nijak ma się do rzeczywistej.
To jeszcze bardziej pokazuje skalę problemu.

! Odpowiedz
39 96 xxpp

Podoba mi się ten facet. 100% racji. Odpowiedzialni i biedni okradani są dzięki NBP przez zakredytowanych lekkoduchów.

Państwo promuje gospodarczy hazard i odbiera szansę na normalne życie ludziom, którzy nie chcą w tym uczestniczyć, a którzy i tak za to zapłacą, kiedy ktoś przy zielonym stoliku powie "sprawdzam".

to są chwilowe korzyści dla państwa, bo rośnie PKB i wpływy z VAT, ale to nieodpowiedzialna polityka.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
65 53 jsunday

Jak widac w RPP jest dwóch myślących czyli Zubelewicz i Hardt. Aczkolwiek mówienie o podwyżce rzędu 15 pkt to jak wrzucanie zapałki do ogniska.

Podwyżki powinny być już dwie po 25 pkt. jedna w 2018, druga w 2019.

Czekamy w takim razie na EUR/PLN przy 4,50 i 10 obligacje po 3-4%.

Wtedy panowie będa biegusiem podwyższać po 1%, żeby zatrzymać uciekający kapitał i zahamować inflację powyżej 3%.
Rząd sam będzie sie domagał podwyższenia stóp. A Glapcio usłużnie posłucha.

Jak słusznie panowie zauważyli obnżanie stop nie wpływa na pobudzenie wzrostu, jedynie działa fiskalne, ale na to już nie stać. Miliardy przeciez zostały wydane na kupno głosów i nie ma z czego już rozdawać.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 37 przemek543

Liczy się efekt psychologiczny! Ważne jest, żeby dać znać rynkowi, że podwyżki stóp procentowych są możliwe! Dzisiaj wielu zaciągających kredyty po 2009 myślą, że koszt kredytu może tylko spadać. I to niestety napędza też bańkę.

! Odpowiedz
56 8 john-eire

RPP powinna bylo podwyzka stop proc 2 lat temu. Jest juz za pozno. Lon ma racja. Najwyzsy czas RPP przemyslec o obnizka stop proc.

! Odpowiedz
6 52 maryjanek

no a w co inwestować jak w banku są ujemne realne stopy procentowe? kto ma kasę inwestuje w mieszkania! a przez to młodzi nie mogą sobie kupić mieszkania na start bo drogo

! Odpowiedz
25 5 modulometer

Dokładnie. Dlatego RPP nie powinien zajmowac sie bańką i kredytem. POwinna być ograniczona spekulacja mieszkaniami - zwłaszcza na rynku wtórnym. jeśłi ktoś chce inwestować w mieszkania to niech inwestuje na pierwotnym który generuje pracę i inwestycje. Rynek wtórny - co budżetowi z niego poza ochłapami z podatku przy zakupie, podatku od biur nieruchomosci i z wydatków na remonty?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 20 maryjanek odpowiada modulometer

czyli co? podatek od drugiego i kolejnego posiadanego mieszkania?

! Odpowiedz
14 1 modulometer odpowiada maryjanek

Zamrożenie cen czynszu lokali mieszkalnych. To zahamuje wykup mieszkań pod wynajem. Nieruchomosci komercyjne mogą sobie latać w stratosferze, natomiast rynek mieszkaniowy powinien być jak najszybciej uregulowany bo jak przyznał to kiedys obywatel Łon z RPP to jest jedno z podstaowych potrzeb człowieka. Mieszkanie nie powinno być zaliczane do dóbr INWESTYCYJNYCH. Przy tym co się dzieje ze stopami i ujemnymi realnymi stopami problem braku mieszkan będzie nierozwiązywalny bez ustawowych regulacji.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 12 zzibi2

ino te mieszkania to ujowa i niepewna inwestycja obarczona długim terminem, jak policzysz wyjdzie że ledwie jesteś na +, a wystarczy podwyżka stóp czy problem z lokatorami i pozamiatane
nie wiem gdzie ludzie mają rozum, ale zakup na wynajem się nie spina w długim okresie w naszej specyfice prawnej którą można szybciutko zmienić

! Odpowiedz
1 2 kmierz

Nie zawsze są warunki do inwestowania, czasami po prostu trzeba chronić kapitał. Pompowanie bańki akurat do takich działań nie należy. Może na przykład iść w długie opcje PLN/EUR. Jak ktoś chce to może i z lewarem, pewnie jeszcze zarobi. A inflacja w strefie Euro jest prawie 3 razy niższa niż w Polsce, także nawet bez lewara to jest dobra ochrona. Inni kupują fizyka. Teraz była korekta po wakacyjnym szczycie, także również można to rozważyć. A jak już mówimy o inwestycjach, to może akcje / obligacje? Nie indeksy, ale konkretne spółki. Te polskich w obszarze technologicznym (niektórzy nawet mówią innowacyjnym), co faktycznie coś produkują, mają się całkiem nieźle.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 67 kozey

Taki rozsądny facet marnuje się w rpp. Obniżanie stóp procentowych w obliczu spowolnienia gospodarki żeby ją rozruszać jest jak crunch w pracy, najpierw kawka potem kolejna, następnie energetyk, a na koniec białko do nosa i OIOM. Tak będzie z nami.

! Odpowiedz
24 15 kerad_

Nie można podejmować decyzji nie uwzględniając działań Europy (strefa Euro) i USA - oni kreują kapitał na potęgę "przez pączkowanie" jeśli my nie wykreujemy swojego kapitału to za wydrukowane € i $ przejmą u nas wszystko co jeszcze zostało do przejęcie! A kreowanie kapitału poprzez kredyty hipoteczne jest znacznie lepsze dla gospodarki niż przez skup obligacji rządowych jak to robi ECB i FED!!!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
42 11 siwy_janek

Autor próbuje zaradzić niedoborowi mieszkań przez ograniczenie produkcji mieszkań.

! Odpowiedz
35 7 siwy_janek

Autor próbuje zaradzić niedonorowi mieszkań przez ograniczenie produkcji mieszkań.

! Odpowiedz
9 26 modulometer

W POlsce niedobór mieszkań jest generowany sztucznie - przez masowe kupowanie nieruchomości przez bogatych kosztem biednych. Biedni nie maja gdzie mieszkać bo mieszkania sa poprostu za drogie w skutek spekulacji na rynku mieszkaniowym i wykupienia. Przy tym co się dzieje z depozytami problem z podaża mieszkań jest nierozwiązywalny bez interwencji rządowej - jak w Niemczech gdzie zaczynają betonować ceny najmu i nieruchomości bo robi się po prostu niebezpiecznie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
52 35 marianpazdzioch

Kredyt na 50 lat to taka pisowska eksperymentalna polityka prorodzinna.

! Odpowiedz
7 31 wtomek

Ręczne sterownie nie sprawdza się kompletnie. Tych ludzi z RPP rozpuścić na 4 wiatry, niech zajmą się konkretną robotą ...w budownictwie brak rąk do pracy. Przestać manipulować stopami procentowym i ludźmi. Wpędzają ludzi w niewolnictwo, boją się potem wszystkiego , podwyżek stóp procentowych , utraty pracy itp. itd. Oprocentowanie kredytów hipotecznych powinno być stabilne i stałe ! Świat zwariował , kryteria rozwoju są idiotycznie sformułowane, im więcej zasobów zużywamy, marnujemy na głupoty -tym lepiej.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
10 36 grzegorzkubik

Wystarczyłoby, że ci co mają kupić mieszkanie na rok wstrzymaliby się od tego. Deweloperzy wystraszyliby się i ceny popłynęłyby o 60%

! Odpowiedz
15 10 marianpazdzioch

Marże deweloperów są niskie porównując do wielu innych branż. To ziemia, robocizna i materiały ciągle drożeją, albo inaczej - pieniądz z roku na rok robi się bardziej śmieciowy. Nie ma więc z czego spadać.

! Odpowiedz
0 19 kmierz

Akurat masz bardzo ładnie w artykule wytłumaczone, czemu tak się nie dzieje. Ulica się boi bardziej od deweloperów. A to jest problem, bo strach jako motywacja prowadzi w końcu do paniki i zapaści.

! Odpowiedz
2 85 r4k

Myślę, że Polaków zdziwiłaby informacja, że ceny rosną w wyniku świadomej polityki NBP. Bank centralny prowadzi politykę powolnego psucia pieniądza” – powiedział Zubelewicz.

! Odpowiedz
21 32 bt5

Teoretycznie facet wyłuszczył wszystko logicznie. Ale po prostu przesadnie się boi o bańkę w nieruchomościach w Polsce. Biedny i tak nie kupi mieszkania bo nie ma szans na zebranie wkładu własnego - to jest pierwszy bezpiecznik antybańkowy . W poprzednim szale były kredyty pod płacę minimalną na 50 lat na 120 % wartości nieruchomości, teraz z bidokami nikt nie rozmawia. Po drugie 40% popytu na mieszkania to popyt inwestycyjny który wkrótce zaniknie gdy okaże się że nie tylko nie ma zwrotów powyżej oprocentowania lokat ale biznes z wynajmowaniem mieszkań w kraju nędzarzy , gdzie na dodatek nie ma realnego systemu dopłat do wynajmu dla biednych , to nie biznes lecz zgroza. Po trzecie trochę cierpliwości , jest zbudowane to już jest, im więcej się nabuduje tym lepiej dla przyszłej dostępności mieszkań. Owszem masa ludzi popłynie ze spłatami przy recesji, ale przez to będzie wysyp tanich mieszkań na rynku - będzie ogromna nadpodaż w warunkach polskiego kolapsu demograficznego. I wtedy będzie sobuie mozna wybierac i przebierać w mieszkaniach. Oczywiście historie oimigrantach ciągnących do Polski to fantasy- Ukraińcy już nie reflektują na ogłoszenia do Polszy bo cytuję ichniego przedstawiciela związków zawodowych "rynek pośrednictwa pracy jest zdominowany przez oszustwa". A Etiopczycy uciekną tak szybko jak to zrobili Nepalczycy (uciekli do ziomali w Portugali) , i również szybko uciekli Filipińczycy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
49 23 gronostaj

Stopy procentowe w strefie euro są ujemne i jakoś bańki w strefie euro nie widać.

! Odpowiedz
34 32 zenonka

Mhm, zapytaj Holendrów co sądzą o cenach nieruchomości.

! Odpowiedz
0 11 gruby_leszcz_

tylko slepi tego nie widza

! Odpowiedz
41 11 antydonald

epistoły tuskologiczne !!! .... jakby podwyżka stóp miała zależeć tylko od rynku mieszkań .... żenada !!!

! Odpowiedz
62 86 markso

Jeden mądry w tej bandzie zdrajców, karierowiczów i komunistów.

! Odpowiedz
37 111 marcin321

Mądrze prawi. Tylko kto go posłucha?

! Odpowiedz
31 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
24 17 r4k odpowiada (usunięty)

Nie wiem czy zauważyłeś, ale ten artykuł nie był o księżach.

! Odpowiedz
18 9 modulometer

Problem bańki mieszkaniowej to problem rządu a nie NBP. Dwa lata temu jeden z członków RPP mówił że chciałby lepszych narządzi do kontrolowania tego problemu, ale ma je rząd. jesli rząd pozwala na spekulacyjny obrót artykułem było nie było pierwszej potrzeby to mieszkania drożeją. A jak ma nie pozwalać jak w oświadczeniach majątkowych posłów same nieruchomosci? To jest jedna wielka granda. Gdyby mieli akcje i pompowaliby ceny Orlenu to zaraz byłaby bomba i komisja śledcza. jak sie w dokładnie ten sam sposób frymaczy nieruchomościami , które do zycia sa potrzebne tak samo jak chleb i woda to jest wszystko OK. Wolny rynek. Ten sektor powinien być w znacznym stopniu wyłączony z zasad działania wolnego rynku dokładnie tak jak częściowo wyłącza się rynek produkcji i sprzedaży alkoholu, paliw i energii.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
16 65 krecikopulos

W końcu głos rozsądku!

! Odpowiedz
23 20 antydonald

tuska bez matury!!!

! Odpowiedz
11 77 33karol33

Takich członków RPP potrzebujemy! Racjonalne podejście do rzeczywistości a nie "chciejstwo" zrobienia "dobrze" grupkom interesów

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
USD/PLN -0,10% 3,8548
2020-01-27 01:27:00
EUR/PLN -0,02% 4,2528
2020-01-27 01:29:00
EUR/USD 0,09% 1,1035
2020-01-27 01:29:00
CHF/PLN -0,01% 3,9714
2020-01-27 01:29:00
Porównywarka kantorów internetowych

Kupuj walutę taniej >>

Chcę
Kupić
Sprzedać
Płacę

Wymień walutę taniej

Znajdź profil