Zmienność wróciła na Wall Street

Normalnie giełda idzie raz w dół, raz górę. Raz mocniej, raz słabiej. Przez poprzednie dwa miesiące na Wall Street nie było normalnie, bo giełdowe indeksy rosły powoli i jednostajnie. Grudniowe spadki sugerują powrót do normalności.

(fot. Songquan Deng / Shutterstock)

W środę przed Świętem Dziękczynienia S&P500, Dow Jones i Nasdaq kolejny raz poprawiły rekordy wszech czasów. W piątek lekko spadły, a w poniedziałek odnotowały już konkretne spadki. We wtorek po południu wydawało się, że tym razem przecena będzie bardziej krwista. Ale ostatecznie spadki trochę rozeszły się po kościach – spora część strat została odrobiona przed końcem sesji.

Finalnie S&P500 stracił 0,66% i zameldował się na poziomie 3 093,22 pkt. Szczególarze dodają, że to  najgorszy początek grudnia od 2008 roku.  Osobiście uważam, że wyciąganie wniosków o całym miesiącu po dwóch sesjach jest mocno naciągane. Tym bardziej, że rok temu na Wall Street przeżywaliśmy najgorszy grudzień od czasu Wielkiego Kryzysu sprzed niemal 90 lat. Teraz jest znacznie spokojniej. Przynajmniej na razie.

Ponad połowę początkowych strat odrobił we wtorek Nasdaq, który ostatecznie zakończył dzień utratą zaledwie 0,55%, podnosząc się (względem sesyjnego minimum) do 8 520,64 pkt. Dow Jones wypadł najsłabiej i po utracie 1,01% (czyli 280 punktów) osiągnął pułap 27 502,81 pkt. DJIA ciążyły typowe spółki cykliczne o globalnej skali działalności: Intel (-2,8%), Caterpillar (-2%) oraz 3M i Apple (po -1,8%).

Bo i pretekst stojący za wtorkową przeceną akcji miał wymiar globalny. Inwestorów przeraziła sugestia prezydenta Trumpa, według którego wojna handlowa z Chinami może potrwać kolejny rok. Czyli mniej więcej do przyszłorocznych wyborów prezydenckich w USA. Wypowiedź to w sumie mało zaskakująca. Przecież nie od dziś wiadomo, że urzędującemu prezydentowi sukces potrzebny jest na samym finiszu kampanii wyborczej. Czyli optymalnie w okolicach września 2020 roku.

Media informowały też, że USA zamierzają nałożyć na Chiny 15 grudnia kolejną transzę ceł, mimo wysyłanych na rynki sygnałów o możliwości zawarcia tzw. pierwszej fazy porozumienia celnego. Takie pomruki mogą oznaczać, że okno na osiągnięcie jakiejś umowy z Pekinem zamknie się w przyszłą niedzielę.

Jeśli nowy, mniej ugodowy, kurs amerykańskiej administracji miałby się potwierdzić w następnych dniach, to do końca roku można by oczekiwać, że inwestorzy będą realizować tegoroczne zyski, przesuwając kapitał do tzw. bezpiecznych przystani. Dotyczy to zwłaszcza zarządzających funduszami. Kto w 2019 roku postawił na amerykańskie akcje, ten może zgarnąć ze stołu zyski rzędu 20-30%.

To przesunięcie było widać już we wtorek. Z wielotygodniowego marazmu wyrwały się notowania złota, rosnąc o przeszło 1%. W górę poszły też ceny obligacji rządu USA. Rentowność papierów 10-letnich spadła aż o 12 pb., do zaledwie 1,71%. Rentowność obligacji porusza się w przeciwnym kierunku niż jej cena rynkowa.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 mooooo

Scenariusz

! Odpowiedz
1 1 silvio_gesell

„Rentowność obligacji porusza się w przeciwnym kierunku niż jej cena rynkowa.”

Jak narazie. Ale to jest tylko kolejny paradygmat do obalenia.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
SP500 0,91% 3 145,91
2019-12-06 22:08:00
WIG -0,61% 55 994,68
2019-12-06 17:15:02
WIG20 -0,91% 2 073,11
2019-12-06 17:15:00
WIG30 -0,49% 2 380,65
2019-12-06 17:15:00
MWIG40 0,32% 3 829,04
2019-12-06 17:15:01
DAX 0,86% 13 166,58
2019-12-06 17:37:00
NASDAQ 1,00% 8 656,53
2019-12-06 22:03:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.