Ziobro: Akt oskarżenia w sprawie tzw. lichwy mieszkaniowej

Do sądu trafił akt oskarżenia wobec siedmiu osób w tym kierujących grupą przestępczą i trzech notariuszy, w gdańskim śledztwie w sprawie tzw. lichwy mieszkaniowej - poinformował w poniedziałek minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

(fot. Andrzej Hulimka / FORUM)

Oskarżenie zostało skierowane do Sądu Okręgowego w Gdańsku przez gdańską prokuraturę regionalną. Jak poinformowała Prokuratura Krajowa, ofiarą osób objętych oskarżeniem padło 50 osób z całej Polski, które straciły nieruchomości o łącznej wartości około 10 mln zł.

Z informacji PK wynika, że akt oskarżenia objął siedmioro mieszkańców Trójmiasta: prowadzącego działalność gospodarczą w zakresie udzielania pożyczek Andrzeja K., jego żonę Agnieszkę K., dwóch współpracowników i trzech notariuszy. Prokuratura oskarżyła ich o dokonanie 81 przestępstw, w tym oszustwa przy zawieraniu z pokrzywdzonymi umów pożyczek poprzez wykorzystywanie ich dramatycznego położenia oraz niezdolności do zrozumienia podejmowanych czynności prawnych z powodu sędziwego wieku i złego stanu zdrowia. Grozi za to kara do 15 lat pozbawienia wolności.

Z kolei trzech trójmiejskich notariuszy oskarżono o popełnienie 19 przestępstw polegających na ułatwieniu doprowadzenia pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem i niedopełnienia obowiązku rzetelnego sporządzenia aktów notarialnych. Czyny te są zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności.

Jak wskazała prokuratura, Andrzej K. jest dodatkowo oskarżony m.in. o uczynienie z przestępczego procederu stałego źródła dochodu, uporczywe nękanie pokrzywdzonych, mające na celu zmuszenie ich do opuszczenia lokali, a także o pranie pieniędzy pochodzących z przestępstwa.

"Przestępcy działali w sposób niezwykle zuchwały i butny, z definicji zawsze zaniżali wartość nieruchomości o 50 proc. w stosunku do jej rzeczywistej wartości, a kwoty pożyczek zawsze były zaniżone w stosunku do tej wyeksponowanej na umowie u notariusza, zaś obok umowy pożyczki była podpisywana de facto ukryta umowa przeniesienia własności" - mówił podczas konferencji prasowej w poniedziałek Zbigniew Ziobro.

Prokurator generalny podkreślił przy tym, że prokuratura w tej sprawie po praz pierwszy w Polsce zastosowała środek karny, jakim jest konfiskata rozszerzona. "Zabezpieczyliśmy dzięki tej ustawie, którą udało nam się uchwalić z inicjatywy Ministerstwa Sprawiedliwości, majątek sprawców" - powiedział Ziobro. Jak przekazała PK, zabezpieczenia obejmują hipoteki przymusowe na 23 nieruchomościach o wartości 1 mln 200 tys. zł oraz pieniądze i kosztowności warte 150 tys. zł.

Ziobro podziękował też prokuratorom Prokuratury Regionalnej w Gdańsku za bardzo profesjonalne prowadzenie śledztwa. Za zaangażowanie dziękował też m.in. policjantom. "To wielki sukces, że możemy rozbijać te grupy przestępcze, ale też jasny sygnał dla świata zorganizowanej przestępczości, że prokuratura nie będzie - tak jak to było przed laty - tego rodzaju przestępczego procederu tolerować" - podkreślił Ziobro.

Wyraził jednocześnie ubolewanie, że sądy - mimo wniosku prokuratury - nie zastosowały w stosunku do tych notariuszy tymczasowych aresztowań, ponieważ - jak mówił - istniało niebezpieczeństwo matactwa między notariuszami a osobami prowadzącymi działalność przestępczą.

Ocenił też, że skala i wielkość przestępstwa oraz liczba pokrzywdzonych, i konieczność prowadzenia dodatkowych ustaleń, przemawiały za zastosowaniem tego środka zapobiegawczego. "Tak się niestety nie stało. Jest to dla mnie rzecz w najwyższym stopniu zaskakująca i zastanawiająca. Nie powinno być tak, aby ktokolwiek mógł odnieść wrażenie, że sądy stosują różne standardy, w zależności od tego, kogo rzecz dotyczy, kto jest sprawcą" - powiedział.

"Nie może być tak, że osoby z establishmentu elity prawniczej są traktowane łagodniej, z większym zrozumieniem wbrew przesłankom z kodeksu postępowania karnego, niż przysłowiowy zwykły przestępca" - dodał.

Z ustaleń śledczych wynika, że przestępcza grupa do której należeli oskarżeni zawierała z pokrzywdzonymi dwa rodzaje umów. "Cywilnoprawne umowy pożyczki, zabezpieczone zastawem na nieruchomościach, zakładały, że pokrzywdzeni stracą swoje mieszkania albo domy, jeśli nie spłacą długu w terminie. Umowy w formie aktu notarialnego dotyczyły przeniesienia własności nieruchomości na udzielających pożyczkę do czasu jej zwrotu. Zawierały również pełnomocnictwa, pozwalające na wymeldowanie wszystkich domowników" - wskazała PK.

Jak przekazali śledczy, oprocentowanie pożyczek przekraczało 15 proc., ale z uwagi na prowizje i dodatkowe opłaty, ich faktyczny koszt sięgał nawet 80 proc. Pokrzywdzeni otrzymywali najczęściej mniejsze kwoty od zapisanych w notarialnych umowach. Jednocześnie ujęta w nich wartość nieruchomości była zaniżana nawet o połowę.

Jak ustaliła prokuratura umowy pożyczki były zawierane na sześć miesięcy i zakładały możliwość przedłużenia, ale pokrzywdzeni, którzy chcieli z niej skorzystać, nie mogli nawiązać kontaktu z pożyczkodawcą. W konsekwencji byli zmuszani do opuszczenia swoich domów i mieszkań w ciągu nawet kilku godzin. Opornych lokatorów członkowie grupy przestępczej nękali, dokwaterowując im obce osoby, które niszczyły lokale.(PAP)

Autor: Mateusz Mikowski

Źródło: PAP
Ludzie:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 bangladesznadwisla

Ludzie powinni odpowiadać za to co podpisują. Starsi również. Inaczej wszelkie umowy nie mają sensu

! Odpowiedz
4 8 inwestycje_spa

Panie Ziobro. Mąż jednej pani prokurator nie informując mnie o rozdzielności pożyczył ode mnie pieniądze. Później wzięli kredyt pod zastaw domu i wyjechali do UK. Komornik stwierdził że jest rozdzielność i zero ściągalności. Prokuratoria z Krosna. Dzięki. Gdybym miał hipotekę na 50% wartości domu. Byłbym wygrany

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne