Zembaczyński: Komisji nie udało się udowodnić, że PO-PSL roztaczały nad Amber Gold parasol ochronny

Komisji nie udało się udowodnić, istnienia tzw. układu trójmiejskiego, łączącego środowiska przestępcze, biznes i polityków oraz tego, że PO-PSL roztaczały nad Amber Gold parasol ochronny - powiedział Witold Zembaczyński (PO-KO) w debacie nad raportem komisji śledczej ds Amber Gold.

(fot. Łukasz Dejnarowicz / FORUM)

Zembaczyński, który jako przedstawiciel Nowoczesnej zasiadał w komisji śledczej, ocenił, że stanowisko komisji "formułuje wnioski nie znajdujące potwierdzenia w faktach". "Mimo sugestii zawartych w stanowisku, komisja nie wykazała tzw. układu trójmiejskiego, mającego rzekomo wiązać środowiska przestępcze, biznesowe, oraz świat polityki. Komisji nie udało się też przedstawić jakichkolwiek dowodów na to, że politycy PO-PSL roztaczali nad Marcinem P. i grupą Amber Gold mityczny parasol ochronny" - mówił poseł.

Według niego, "jeżeli nazwać aferę Amber Gold aferą matką, to aferą córką nazwałbym raport kończący pracę tej komisji". Zembaczyński uważa, że raport końcowy z prac komisji śledczej, "niczego nie wyjaśnił", a celem komisji "nie było dojście do prawdy nt. Marcina P. i spółek grupy Amber Gold, lecz bezpośrednie uderzenie w Donalda Tuska, prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza i innych polityków koalicji PO-PSL".

"Końcowe fragmenty stanowiska komisji śledczej, poświęcone Marcinowi P., w naszej ocenie również całkowicie kompromitują ten raport, przede wszystkim z uwagi na to, że teza pojawiająca się, że analiza rozwoju grup spółek Amber Gold, OLT wskazuje, że mało prawdopodobne, by pomysłodawcą piramidy był Marcin P. nie została w żaden sposób udowodniona" - mówił Zembaczyński i dodał, że m.in. wiążące się z kosztami założenie spółki Amber Gold, "wcale nie wskazuje na to, że Marcin P. miał jakichkolwiek mocodawców".

"Gdyby uwierzyć, że Marcin P. był rzeczywiście tylko słupem i działał na usługach jakiegoś tajnego układu, to i z pewnością w toku trzech lat pracy tej komisji śledczej, państwo PiS mając w garści wszystkie służby, cokolwiek by udowodniło. Tak się nie stało, więc jest to absolutna klapa" - powiedział.

Zembaczyński ocenił, że komisja nie wykazała, aby zatrudnienie Michała Tuska, syna ówczesnego premiera Donalda Tuska w spółce grupy kapitałowej Amber Gold - OLT Express, "miało jakikolwiek wpływ na działania organów władzy publicznej, wobec spółek grupy kapitałowej Amber Gold". Dodał, że dokonanie prawdziwych ustaleń przez komisję było "niemożliwe z powodu ciągłego naruszania toku prac prowadzonych i proceduralnych w czasie obrad komisji".

Według niego, komisja "w sposób wybiórczy" gromadziła materiał dowodowy, jako przykład takiego działania podał przesłuchanie Michała Tuska, jako "jednego z kilkuset pracowników spółek grupy Amber Gold" i brak przesłuchania premiera Mateusza Morawieckiego "jako ówczesnego prezesa banku BZ WBK S.A., w którym spółki Amber Gold otwierały rachunki bankowe".

"Komisja nie ujawniła w żaden sposób tego, co było modus operandi jej prac, czyli rzekomych powiązań politycznych Marcina P. z jakąkolwiek partią polityczną" - mówił.

Poseł PoO-KO podkreślił, że zawarta w raporcie ocena postępowania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego jest niesprawiedliwa, bo "podjęła ona finalnie skuteczne działania, kończące się finalnie rozbiciem piramidy Amber Gold". Dodał, że podobnie było w przypadku działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego ws. Amber Gold. "Zaproponowane wnioski w tym stanowisku, są sprzeczne z wcześniej przedstawionymi przez autorów opracowania opisem aktywności CBA" - ocenił Zembaczyński.(PAP)

Autor: Radosław Jankiewicz

rkj/ mok/

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne