Zadośćuczynienie za krzywdę może być przyznane tylko raz

Osoba, której np. za błąd lekarski czy wypadek przyznano kompensatę, nie może żądać po latach kolejnych kwot za to samo zdarzenie - informuje czwartkowa "Rzeczpospolita".

(fot. Szymon Laszewski / FORUM)
"Nie wystarczy wskazać w ponownym procesie, że cierpiała więcej, niż przewidziano w pierwszej sprawie. Chyba że chodziłoby o zupełnie inne krzywdy, o których nie orzekano w pierwszej. To sedno postanowienia Sądu Najwyższego" - pisze gazeta.

Jak podaje, kwestie te wynikły w sprawie, w której rodzice pozwali wojewodę (Skarb Państwa), domagając się dość wysokiego zadośćuczynienia dla syna mocno poszkodowanego z powodu błędów podczas porodu, ale przed ponad 20 laty. Za zwiększone z czasem potrzeby wynikłe z całkowitej utraty zdolności do pracy oraz zmniejszenia się widoków na przyszłość. Zażądali także po 200 tys. zł dla siebie.

"Sąd okręgowy odrzucił jednak pozew rodziców bez merytorycznego badania, wskazując, że prowadzili oni z tym samym pozwanym sprawę o to samo roszczenie, tj. o zadośćuczynienie w związku z ich krzywdą wynikłą z obrażeń okołoporodowych ich syna. Domagali się po 50 tys. zł. Roszczenie zostało prawomocnie oddalone w grudniu 2000 r. Syn natomiast otrzymał odszkodowanie i rentę" - czytamy.

Dodano, że Sąd Apelacyjny w Warszawie werdykt utrzymał. "Rodzice odwołali się do Sądu Najwyższego, wskazując, że w ciągu 20 lat rozmiar ich krzywdy w związku z zawinionym działaniem personelu medycznego drastycznie wzrósł. Tylko częściowo przekonali SN" - napisano.

Jak wskazała w uzasadnieniu sędzia SN Katarzyna Tyczka-Rote - cytowana przez gazetę - to, że powodowie (rodzice) mają za sobą dłuższy okres trudnych doznań, z którymi łączą poczucie krzywdy, nie oznacza powstania nowych okoliczności. Z założenia bowiem zadośćuczynienie jest zasądzane za całość doznanych i prognozowanych krzywd.

"Należy jednak zwrócić uwagę, że powódka (matka) swoje roszczenie łączyła także z naruszeniem jej godności w czasie porodu, spowodowanym złym traktowaniem przez personel szpitala. – Tego rodzaju krzywda nie była przedmiotem powództwa w poprzedniej sprawie, więc odrzucenie pozwu w tej części nie miało uzasadnienia" – wskazała sędzia. I w tym zakresie SN zwrócił sprawę SA do ponownego rozpoznania.

akuz/ amac/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 antek10

Za orżniecie ze składek OFE tez dadzą rekompensatę?

! Odpowiedz
2 0 33karol33

Czyli przypomniała sobie o złym traktowaniu po 20 latach?

! Odpowiedz
0 1 sammler

W tej akurat sprawie nie wypowiadałbym się tak kategorycznie. Przypomnij sobie, jakie odszkodowania/zadośćuczynienia za takie sprawy zasądzały sądy 20 lat temu. Równowartość dzisiejszych 10.000 zł? A oni mają syna, który prawdopodobnie do końca życia będzie niezdolny do pracy (a więc skutki muszą być dość poważne) i wymagać stałej opieki.

Wbrew pozorom to jest koszt (albo faktyczny - gdy musisz kogoś zatrudnić, by samemu przynosić dochód, albo koszt alternatywny - gdy rezygnujesz z pracy i dochodów, by opiekować się synem). A przecież to im ten los zgotowano, nie prosili się o to.

Tu nie chodzi o to, że oni nie mogli dochodzić więcej, tylko że nie mogli SKUTECZNIE dochodzić więcej. Bo sądy wydawały takie a nie inne wyroki (do dziś rzadko się zdarza, by odszkodowanie czy zadośćuczynienie pokrywało rozmiar krzywd).

Najlepiej niech pani Gersdorf powie tej kobiecie przed kamerami, że musi z tym żyć. Ona jest biegła w sądach, gdzie i za ile w tym kraju można żyć godnie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 wonsz odpowiada sammler

Synowi-warzywu i jego rodzicom ponoszącym koszty opieki przysługuje odpowiednie odszkodowanie (a o nie można sądzić się i 50 razy, w miarę powstawania nowych szkód MAJĄTKOWYCH) albo renta z tytułu pogorszenia się widoków na przyszłość. A zadośćuczynienie za szkody NIEMAJĄTKOWE (ból, cierpienie, smutek itp.) jest jedno i tylko jedno, odkąd pamiętam. Nic nowego SN nie orzekł. I, jeśli nie chce łamać zasady powagi rzeczy osądzonej, nie orzeknie.

Tylko nawiasem można dodać, że zadośćuczynienia to głównie biznes dla kancelarii zajmujących się nimi - od zasądzonej sumy mała prowizja wynosi 30%, normalna koło 40-50% a słyszałem plotki o 70%. Warto wiedzieć, że wyższe zadośćuczynienia to więcej publicznych pieniędzy dla pasożytów.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 sammler odpowiada wonsz

Przecież nie kwestionuję tego od strony formalno-prawnej, tylko moralnej i... systemowej. Bo to system polskiego wymiaru sprawiedliwości (a konkretnie nastawienie niezawisłych sędziów do takich spraw 20 lat temu) sprawił, że zwyczajnie po ludzku jestem w stanie uwierzyć, iż mogą czuć się pokrzywdzeni... Już nawet nie przez tego lekarza właśnie, a polski sąd, który najpierw zasądził śmieszne zadośćuczynienie, a teraz umywa ręce, bo przecież wszystko odbyło się zgodnie z literą prawa. Rozumiesz, dlaczego zapisałem kapitalikami słowo SKUTECZNIE? A potrafisz sobie wyobrazić, o ilu takich przypadkach nigdy się nie dowiemy?

Renta? Super. Tylko powiedz mi, skąd się wziął słynny protest niepełnosprawnych w Sejmie? Pewnie z dobrobytu na tej rencie (najniższa wynosi trochę ponad 1.000 zł)?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 wonsz odpowiada sammler

Moralnie-systemowo to ja uważam instytucję zadośćuczynienia za odrażającą i prowadzącą do patologii. Bo tuczy cwaniaków i naciągaczy. I w sposób naturalny ewoluuje w stronę systemu amerykańskiego, gdzie milionowe odszkodowania dostaje babcia, która oparzyła się kawą, bo wiozący ją wnuczek zbyt szybko ruszył i kawa się wylała (oczywiście od knajpy, w której sprzedano kawę, bo od kogo innego?) czy złodziej, który uciekając w nocy przez okno w kiblu potłukł się i połamał, bo okno było nie takie, jak trzeba (chyba zabrakło tabliczki NIE UCIEKAĆ W NOCY PRZEZ OKNO!). W Polsce obecnie za najmniejszą stłuczkę bez widocznych obrażeń, bez uszczerbku na zdrowiu, na podstawie notatki, że raz czy dwa było się u lekarza, dostaje się 5-10 tysięcy, sprawy są masowe, bo kancelarie mają namiary od Policji i pogotowia na "ofiary". I super, cieszmy się, że sądownictwo ma ludzką twarz, tylko żeby potem zdziwienia nie było, że OC podrożało o 100% w 2 lata.

Co do renty - mylisz pojęcia. Ja nie mówię o ZUSowskich. Ja mówię o 444 par. 2 k.c. W życiu widziałem jedną taką - w 2002 roku 1700 zł. Nawet na dzisiejsze standardy ładna, prawda?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 sammler odpowiada wonsz

Piszesz o obecnej patologii, kiedy namnożyło się kancelarii, które z tego żyją. Ja komentuję sprawę sprzed 20 lat.

Oczywiście, że absurdem jest przyznawanie odszkodowania/zadośćuczynienia za poparzenie się kawą, ale jednak komentujemy sprawę, w której kobieta rodziła... z przyczyn tych oraz innych nie miała wielkiego wpływu na przebieg porodu i nie mogła zapobiec ewentualnym błędom, które popełnił lekarz. On zresztą z definicji powinien być w sprawach z zakresu medycyny profesjonalistą... Ostatecznie to zawód wymagający zaufania - powierzamy mu swoje życie. Zasądzanie w takich sprawach śmiesznie niskich kwot zadośćuczynienia jest takim samym absurdem, jak dawanie zadośćuczynienia za zbyt gorącą kawę.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 wonsz odpowiada sammler

Ano, taki był wtedy klimat. Dziś jest inny, ale równie patologiczny i absurdalny. A wspólnym mianownikiem jest instytucja zadośćuczynienia - czyli pieniędzy za to, że kogoś zabolało albo że mu się smutno zrobiło (przy okazji - to, co ostatnio dostał Stuhr za oddychanie dymkiem - to ta sama instytucja. Ten sam przepis. Tu dopiero będzie pole do popisu dla przedsiębiorczych! Ja osobiście zapowiadam pozew przeciwko gminie, województwu i państwu nie tylko po każdej zimie, ale także po każdej letniej fali upałów jeśli ktoś mądry w wyższej instancji tego wyroku nie uwali z hukiem...).

Moja propozycja? Wywalić zdośćuczynienia. I zasądzić normalne odszkodowania. Przecież w takiej sprawie kobieta i dziecko mogliby dostać setki tysięcy jak nie miliony tytułem normalnych, możliwych do w miarę obiektywnego obliczenia, odszkodowań i rent.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne