Zaczęły się złote żniwa dla złodziei kieszonkowych. Policja ostrzega

Ścisk w komunikacji miejskiej, zatłoczone centra handlowe, ludzie zaabsorbowani przedświątecznymi zakupami to idealne warunki do działania złodziei kieszonkowych - powiedział PAP zastępca Naczelnika Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego Komendy Stołecznej Policji kom. Dariusz Sienkiewicz.

(fot. Canadapanda / Shutterstock)

Komisarz Dariusz Sienkiewicz w rozmowie z PAP wskazał, że w czasie świątecznych zakupów ludzie stają się bardziej nieostrożni i zapominają o swoim bezpieczeństwie. "Na chwilową nieuwagę kieszonkowcy tylko czekają" - podał.

Policjant wskazał, że kieszonkowcy nie wyróżniają się niczym szczególnym z tłumu. "Często są to zadbane, dobrze ubrane osoby, które wykorzystują do popełnienia przestępstwa zatłoczone miejsca jak komunikacja miejska, centra handlowe, dworce czy targowiska" - tłumaczył.

"Bardzo często działają w grupach lub przynajmniej w zespołach dwójkowych, dość często zdarza się też tak, że są to obcokrajowcy np. narodowości bułgarskiej, gruzińskiej, rumuńskiej" - poinformował Sienkiewicz.

Dodał, że każdy z kieszonkowców działających w grupie, ma swoje przypisane zadanie oraz tytuł. "W ich środowisku są to: +robotnik+, ten który bezpośrednio okrada, +tycer+ czyli ten, który obserwuje ofiarę i wskazuje ją +robotnikowi+ oraz robi sztuczny tłum. Jest jeszcze +świeca+, który przeprowadza obserwację otoczenia oraz +konik+, który od +robotnika+ odbiera skradzione rzeczy i natychmiast opuszcza miejsce przestępstwa" - tłumaczył policjant. Poinformował też, że bardzo często w takich grupach działają zadbane i elegancko ubrane kobiety.

Zastępca Naczelnika Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego KSP w rozmowie z PAP ostrzega, w jaki sposób kieszonkowcy stwarzają korzystne dla siebie warunki. Wykorzystują tzw. "sztuczny tłok" - usypiają czujność ofiary, popychając ją i aranżując ścisk wokół niej. Jest też sposób "na kosę", czyli kradzież dokonywana jest przez przecięcie kieszeni, torebki czy siatki, oraz "na przewieszkę", gdy sprawca dla ukrycia swego działania posługuje się płaszczem, marynarką, szalikiem, gazetą przewieszoną przez rękę. "Jest to najczęstszy sposób kradzieży, przeważnie w centrach handlowych w restauracjach czy kawiarniach" - poinformował komisarz. Często jeden z rabusiów lub ich pomocników krzyczy "uwaga, złodzieje!" - co sprawia, że osoby w pobliżu sprawdzają portfele, wskazując obserwującym złodziejom miejsce, gdzie go ukrył.

Komisarz wskazał również, na co powinniśmy zwracać uwagę podczas świątecznego szaleństwa zakupowego. "Należy unikać przeciskania się przez tłum, najłatwiej wtedy złodziejowi niepostrzeżenie wyjąć portfel" - powiedział. Dodał też, że należy zachować szczególną ostrożność w miejscach zatłoczonych, takich jak dworce, przystanki, komunikacja miejska, sklepy, targi i jarmarki bożonarodzeniowe oraz pilnować swojej torebki, portfela, telefonu komórkowego oraz kluczy do mieszkania.

Zastrzegł też, że nie powinniśmy demonstrować zawartości swojego portfela, oraz nie zapisywać numeru PIN na karcie płatniczej. "Klucze do mieszkania należy nosić w innym miejscu niż dokumenty z adresem" - dodał.

Komisarz radzi co robić, gdy padniemy ofiarą złodziei. "Niezależnie od tego, czy jesteśmy ofiarą czy świadkiem przestępstwa, jak najszybciej należy zawiadomić policję, ponieważ prawdopodobieństwo ujęcia sprawcy maleje z upływem czasu, jaki upłynął od zdarzenia do wezwania" - tłumaczył.

Poinformował również, że dzwoniąc na policję jako świadek mamy prawo zachować anonimowość, a ofiary kieszonkowców po kradzieży powinny natychmiast zablokować swoje karty płatnicze i kredytowe. (PAP)

Autor: Bartłomiej Figaj

bf/ robs/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne