Z mądrą miną do banku marsz

Klienci banków potrafią zrobić niezłe wrażenie. Trzech na czterech bankowców jest przekonanych, że Polacy mają wysoką lub przynajmniej średnią wiedzę o finansach osobistych. Ale czy tak jest faktycznie?

Pytanie jak ocenia Pan/Pani kompetencje finansowe (czyli wiedzę i umiejętności w zakresie finansów osobistych) osób korzystających z usług banków zadał pracownikom placówek - instytut badawczy TNS Polska. Wyniki wypadły nad wyraz korzystnie. Najwięcej ankietowanych, bo aż 62 proc. odpowiedziało, że klienci mają średni poziom kompetencji finansowych, kolejne 14 proc. uznało, że są one dość wysokie. Jedynie 23 proc. ankietowanych bankowców uważa, że klienci prezentują raczej niski poziom wiedzy, a zaledwie jeden na stu badanych ma bardzo kiepskie zdanie o umiejętnościach finansowych klientów.

Jak oceniłby Pan/Pani kompetencje finansowe (tj. wiedzę i umiejętności w zakresie osobistych finansów) osób korzystających z usług banków


Źródło: TNS Polska, Monitor Bankowy luty 2014 r.

Wyłaniający się z tych badań obraz bankowego klienta stoi to w zupełnej sprzeczności z wynikami ankiety przeprowadzonej przez TNS Polska kilka miesięcy wcześniej wśród ogółu Polaków (reprezentatywna próba 1000 osób od 18 roku życia). Latem 2013 r. odpowiadali oni na pytanie: "Co zdaniem Pani/Pana Polacy wiedzą o finansach?". I generalnie z odpowiedzi wyszło, że niewiele. Jedynie jeden na czterech pytanych uważał, że umie przeanalizować warunki i koszty kredytu (24 proc.), podobnie wyszło z rozumieniem zapisów umowy produktów finansowych (26 proc.). Tylko 27 proc. ankietowanych uznało, że wie jak należy postępować, gdy pojawiają się trudności z zapłatą rachunków i spłatą zadłużenia. Na dodatek kłopotem dla badanych była nie tylko analiza kosztów pożyczki i umowy kredytowej, ale sama decyzja "Kiedy warto zaciągnąć kredyt?". Takie rozeznanie zadeklarowało jedynie 28 proc. pytanych. Nieźle wypadła jedynie ocena umiejętności zarządzania budżetem domowym. W tej kategorii - 57 proc. ankietowanych stwierdziło, że wiedzą jak to robić.

Co zdaniem Pani/Pana Polacy wiedzą o finansach:

Źródło: TNS Polska - "Edukacja finansowa Polaków", 2013.

Wygląda na to, że wyjątkowo korzystne opinie pracowników banków na temat klientów, to w dużej mierze efekt kreowanego wizerunku. Zamiast koncentrować się na robieniu dobrego wrażenia i podpisywaniu bez mrugnięcia okiem niezrozumiałych dokumentów finansowych lepiej jednak postępować w myśl przysłów: "Kto pyta nie błądzi" albo nawet za każdym razem "Udawać Greka" tym bardziej, że produkty finansowe wciąż się zmieniają i często coraz bardziej się komplikują. Z pewnością z takim dociekliwym nastawieniem załatwienie sprawy potrwa dłużej. Trudno też będzie o zdobycie sympatii odpowiadającego na dziesiątki pytań pracownika banku, ale taka ciekawość z pewnością pozwoli pogłębić wiedzę finansową, albo przynajmniej ją zaktualizować. W efekcie może pomóc w uniknięciu różnego rodzaju dodatkowych opłat i prowizji, z większą świadomością podejść do kolejnych produktów, czy też umiejętnie reagować, gdy pojawiają się kłopoty ze spłatą kredytu.

Halina Kochalska
Open Finance

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Królik

To tych trzech z czterech powinno zostać wywalonych z pracy gdyż nie mają elementarnej wiedzy. Z takim przeświadczeniem to jest dla nich miejsce przy zamiataniu ulic, a nie w banku. Potwierdza to niestety, że znaczna część sektora nie jest w ogóle przygotowana do wykonywanej przez siebie pracy. Przyjęta dziesięć lat temu polityka zatrudniania spadów z sektora FMCG, dzisiaj daje opłakane efekty - choć było to od początku wiadome. Sprzedawanie pieniędzy to nie to samo co sprzedawanie gumy do żucia albo karmy dla zwierząt.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Mścisław

Śmieszy mnie wasze podejście do obsługi w Bankach. Bo jeśli uważacie, że w dalszym ciągu u pracowników baków panuje ciemnota, to jesteście w błędzie. Biorąc pod uwagę różnice pomiędzy konkretnymi produktami danych banków, łatwo zauważyć, że różnice są minimalne. W związku z tym sądzę, że Klient jednak zdecyduje się pójść do tego pracownika/doradcy/handlowca (tutaj dowolność), który zaproponuje mu najlepsze rozwiązanie, bo owszem klienci w dzisiejszych czasach są bardziej roztropni w tym, co wybierają. Brnąc dalej banki zdają sobie z tego sprawę i owszem będą czekały na swoją prowizję/marżę z produktu (tutaj dowolność), ale wydaje mi się również, że będą szkoliły z zakresu produktów w szerszym tego słowa znaczeniu. Tak więc proszę nie gadajcie głupot, że pracownicy banków to ciemnota, bo skąd taki pomysł? Trafiliście na jednego, dwóch, czy nawet dziesięciu takich? To znaczy, że należy obrażać wszystkich pracowników? No chyba, że wasz synek/córeczka, którzy "pracują w banku" opowiadają wam głupoty, których rzekomo nasłuchali się na szkoleniach. Niestety, ale to świadczy o ich poziomie świadomości i kompetencji, z jaką chcą obsługiwać/doradzać/handlować.

Pozdrawiam wszystkich oceniających z góry

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~lol

1) "Biorąc pod uwagę różnice pomiędzy konkretnymi produktami danych banków, łatwo zauważyć, że różnice są minimalne" - ciekawe gdzie masz minimalne różnice. Po przeczytaniu kilku umów kredytowych i Ogólnych Warunków i Regulaminów stwierdziłem, że różnice są OGROMNE! Nie tylko w sposobie napisania, ale przede wszystkim w ewentualnych skutkach dla klienta.
2) "Klient jednak zdecyduje się pójść do tego pracownika/doradcy/handlowca (tutaj dowolność), który zaproponuje mu najlepsze rozwiązanie" - jak ma mu zaproponować najlepsze rozwiązanie skoro może mu zaoferować tylko co ma jego bank do sprzedania. Do tego często dochodzi fakt, że za ten produkt dostanie premii 200 zł, a za inny 50 zł. Już widzę te tłumy "doradców", którzy będą klienta usilnie namawiać na ten drugi.
3) "banki (...) będą szkoliły z zakresu produktów w szerszym tego słowa znaczeniu" - aha, na pewno pokażą swoim handlowcom złe strony danych rozwiązań. A ty myślisz, że dlaczego w bankach jako doradcy/sprzedawcy baaardzo rzadko pracują ludzie z wykształceniem wyższym finansowym? Bo łatwiej jest po swojemu przeszkolić młodego po liceum albo po studiach z psychologii czy awf czy innych niezwiązanych z ekonomią niż kogoś kto ma jakiekolwiek pojęcie o prawach rynku finansowego i zasadach jego działania, jego historii, i tego co może się wydarzyć. Co z tego, że on świetnie zna zalety wszystkich produktów sprzedawanych przez bank skoro nawet mu przez myśl nie przejdzie jakie mogą one mieć wady, a uwierz mi: 99% ludzie ma to gdzieś, bo 12 h/dobę latają i sprzedają, bo wizja prowizji 10.000 zł na miesiąc tak mu przesłania świat, że niczego innego nie widzi i nie chce widzieć

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~Grzechu comeback

Można na problem spojrzeć i od innej strony.
Kto pamięta, ten może. Proszę porównać objętość dokumentacji dla kredytu dziś i powiedzmy 25 lat wstecz. Dowolnego.
Różnica porażająca. To w trosce o "dobro konsumenta" wystąpił ten rozrost, który obecnie wymaga konsultacji prawnika..... Tak o konsumenta troszczy się UE.....
Co do edukacji, to o ile ona występuje na poziomie szkoły sredniej, musiała się zatrzymać na stanie sprzed 25 lat. I takie są tego skutki. A tam gdzie płaca zależy od sprzedaży miejsca na etykę już brak....

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~lol

sprzedawcy w bankach z reguły mają mniejszą wiedzę niż klienci, ale to wcale nie oznacza wysokiego poziomu wiedzy klientów

! Odpowiedz
0 0 ~Ppp

“Kto pyta – nie błądzi” – święte słowa, ale trzeba też umieć pytać. Przede wszystkim konkretnie, by pracownik banku musiał podawać konkretne dane, a nie w stylu “Co mi pan zaproponuje?”.
I nie ma się czego wstydzić, bankowiec jest po to, by odpowiadał na pytania! Sam kilkakrotnie zrobiłem im dwudziestominutowe “wałkowanie” listami pytań spisanymi na kartkach i dobrze na tym wyszedłem.
Pozdr.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 markust71

Przyłączam się do podobnej, negatywnej opinii dot. kompetencji pracowników banków. "Nie nazywajmy szamba perfumerią", jak zwykł często w swoich skeczach mawiać Robert Górski. Te "pańcie" i "chłopki-roztropki" zajmujące się na rzecz banków obsługą klietów to nie żadni bankowcy, a zwykli handlowcy zainteresowani wyłącznie własną prowizją. Pani z najbliższego warzywniaka wie o swoich produktach więcej niż każdy z tych nieświadomych naciągaczy. Ciągają ich po szkoleniach, tresują, co mają mówić (a czego nie), więc nie wymagajmy od tych, w znacznej części, tłumoków oceniania kogokolwiek, a zwłaszcza nie wyciągajmy na podstawie ich opinii żadnych wniosków.
W zamian za to polecam zainteresować się bardzo cenną, moim zdaniem, inicjatywą Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu (http://www.edufin.ue.wroc.pl/), który rozpoczyna właśnie projekt kształcenia w dziedzinie finansów osobistych nie tylko uczniów szkół średnich, ale również, równolegle, ich rodziców. To jest jakieś "światełko w tunelu" ogólnie promowanej, zwłaszcza przez instytucje finansowe i parafinansowe, ekonomicznej i finansowej ciemnoty...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~anty expert

pracownicy banków nie mają żadnych kompetencji

matoły bez wykształcenia i tylko są sprzedawcami nie mylić z doradcami

to po co pisać o klientach?

!

Porównaj oferty

Sprawdź, które banki pożyczą pieniądze na najlepszych warunkach, i ile wyniesie miesięczna rata kredytu.

Znajdź najbardziej zyskowną lokatę bankową. Określ najważniejsze cechy, a wyszukiwarka wybierze najlepsze oferty.