Wywiad z Januszem Palikotem, czyli ile wyniesie WIG20 na koniec roku?

Ile wyniesie WIG20 na koniec roku? - To zależy od tego, kto dojdzie do władzy. Jeśli Kaczyński, to pójdzie w dół 30% - twierdzi Janusz Palikot. Nikt nie dawał jego ugrupowaniu szans, a jednak z ostatnich sondaży wynika, że uda mu się przekroczyć próg wyborczy i wejść do Sejmu.

W zasadzie nie do końca wiadomo, jakie poglądy gospodarcze ma Janusz Palikot. Proponuje jedną stawkę podatku dochodowego dla wszystkich, sprzedaż Możejek i połączenie ZUS-u i KRUS-u. Więcej w wywiadzie specjalnie dla Bankier.pl.

Łukasz Piechowiak: Większość Polaków twierdzi, że podatki w Polsce są za wysokie. Jako przedsiębiorca i polityk jednocześnie jakie proponuje Pan zmiany?

Janusz Palikot: Proponujemy jedną stawkę podatku PIT – 18 procent – i zwiększenie kwoty wolnej od podatku do 2500 zł miesięcznie – oczywiście systematycznie  w ciągu całej kadencji.

Ł.P.: Jeżeli Pana ugrupowanie wejdzie do Sejmu, jakie widzi Pan tam dla niego miejsce? Czy brane jest pod uwagę wejście w koalicję, a jeżeli tak, to z kim?

J.P.: Na pewno nie będzie koalicji z PIS-em, inne rozwiązania są możliwe. Decydująca będzie determinacja do wprowadzenia zmian: rozwoju eksportu, likwidacji powiatów, ograniczenia radnych w gminach i w sejmikach, zmiany systemu edukacji na taki, który buduje kapitał społeczny, zmiany sposobu finansowania Kościoła i partii politycznych.

Ł.P.: W swoim programie wyborczym proponuje Pan obniżenie podatków oraz na przykład 10-letnie zwolnienie z obowiązku płacenia podatku dochodowego dla rodziców co najmniej trójki dzieci. Czym zatem zamierza Pan zapełnić powstałą w ten sposób dziurę budżetową?

J.P.: Likwidacją urzedów wojewódzkich, powiatów, ograniczeniem liczby radnych w gminach i w sejmikach,  połączeniem KRUS-u i ZUS-u, zmniejszeniem nakladów na wojsko, opodatkowaniem księży, zatrzymaniem finansowania Kościoła i partii z budżetu, prywatyzacją części spółek PKP, likwidacją niektórych agencji, takich jak ANR.

Wybory parlamentarne 2011

Ł.P.: Młodzi ludzie kończący studia często nie mogą znaleźć pracy, a gdy już ją znajdą, za pensję nie są w stanie przeżyć miesiąca. Analitycy Bankier.pl za ten stan rzeczy winią nie tylko jakość kształcenia w Polsce, ale przede wszystkim tzw. klin podatkowy i nieelastyczny kodeks pracy. Jaki jest Pana program w tym zakresie?

J.P.: Kodeks pracy musi być bardziej elastyczny. Jeden z przykładów: ochrona w okresie przedemerytalnym spowodowała odwrotny skutek od intencji; nie chroni przed zwolnieniami i tak właśnie działają sztywne zapisy. Trzeba na przykład godziny rozliczać miesięcznie, a nie tygodniowo.

Ł.P.: Był Pan szefem Komisji Przyjazne Państwo, która według opinii publicznej była odpowiedzialna m.in za "jedno okienko". Obecnie założenie firmy nie stanowi wielkiej bariery. O wiele większym problemem jest pozyskanie niezbędnych środków na start oraz to wszystko, co rozumiemy przez słowo podatki. Jak rozwiązać ten problem, by jeszcze bardziej zachęcić Polaków do przedsiębiorczości?

J.P.:  Komisja nie była odpowiedzialna za jedno okienko. Za to odpowiadał rząd Tuska i osobiście minister Szejnfeld. My się tym nigdy nie zajmowaliśmy.

Zmiany muszą iść w kierunku zachęcania do inwestowania w akcje firm, a nie w konsumpcję. Kupienie akcji firmy i niesprzedanie ich przez trzy lata będzie podstawą do niepłacenia podatków od wzrostu wartości tych akcji. Tego typu zmiany muszą dać efekt w postaci łatwiejszego zebrania środków na finansowanie nowych projektów. Ale kluczem są zmiany w administracji; urzędnicy muszą załatwiać za przedsiębiorców wszystkie formalności, a nie tak jak dzisiaj zmuszać ich do biegania od urzędu do urzędu. Wprowadzimy zasadę: zgłoś i działaj! Ale nie tak, jak to wygląda dzisiaj: kiedy przedsiębiorca musi dostarczyć brakujące dokumenty w ciągu trzydziestu dni.

Ł.P.: System podatkowy w Polsce jest uznawany za skomplikowany. Niedawno w raporcie OECD Polska zajęła 70. miejsce w rankingu oceniającym poziom biurokracji. Wyprzedzają nas takie państwa jak Namibia i Oman. Co zatem należy uczynić, by w Polsce biurokracja była mniejsza?

J.P.: Wprowadzimy zasadę, że to urzędy załatwiają wszystkie formalności za  obywatela. Zmienimy zasady wynagradzania urzędników za pracę w urzędach. Dziś dostają premię za dodatkowe podatki, a powinni ją dostawać za pomoc. Wprowadzimy zasadę jawności wszystkich dokumentów urzędowych. Ponad sto projektów z komisji PP, których nie poparł klub PO, wprowadzimy w życie.

Ł.P: Obecnie w Polsce mamy armię prawie pół miliona urzędników. Administracja jest droga w utrzymaniu. Jakie są plany RPP, by zmniejszyć koszty utrzymania państwa?

J.P.: Likwidacja urzędów wojewódzkich, powiatów, zmniejszenie liczby radnych w gminach i w sejmikach. Zlikwidujemy ANR. Połączymy KRUS i ZUS.

Ł.P.: W czasach kryzysu dużo mówi się o cięciach w budżecie, których nie widać. Co proponuje Pan "do odstrzału" w pierwszej kolejności?

J.P.: Jak zawsze wojsko, obniżki cen leków, likwidacja zbędnej biurokracji. Likwidacja senatu, ograniczenie liczby posłów do 360. Wstrzymanie finansowania Kościoła i partii z budżetu.


Ł.P.: Nowy pakiet klimatyczny dla UE teoretycznie może spowodować wzrost cen energii o 40%. Czy rząd nie powinien zmniejszyć obciążeń podatkowych dla producentów energii w taki sposób, by nie odbiło się to negatywnie na konsumentach?

J.P.: To wymaga bardziej standardowych działań, a nie tylko polityki stawkami. Potrzebujemy alternatywnych źródeł energii: gazyfikacji węgla, gazu łupkowego, energii odnawialnej.


Janusz Palikot w Płońsku - 12 lipca 2011 r.

Ł.P.: Cena za 1 m2 mieszkania w Warszawie to ok. 9 tys. a we Wrocławiu ok. 6 tys. zł Program Rodzina na Swoim w rzeczywistości przez wielu ekonomistów traktowany jest jak program „Deweloper na Swoim”. Zakup mieszkania dla wielu ludzi oznacza kredyt zaciągnięty na 30 lat. Jakie według Pana powinny zajść zmiany w prawie, ewentualnie czy ma Pan propozycję na alternatywne programy rządowe, które ułatwiłyby Polakom dostęp do wymarzonych i niedrogich czterech kątów?

J.P.: Utworzymy fundusz centralny na rzecz programu budowy domów i mieszkań na wynajem na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego. Zmienimy całkowicie obecną ustawę. Zmienimy ustawę o planowaniu przestrzennym i ustawę o prawie budowlanym. Gminy, które nie uchwalą planów przestrzennego zagospodarowania, po złagodzeniu obecnych zasad nie będą mogły pobierać podatków od nieruchomości nieobjętych planem.

Ł.P.: Akcyza na paliwo to prawie połowa jego ceny. W przypadku papierosów podatki stanowią 80%. Czy ma Pan pomysł, jak obniżyć te obciążenia podatkowe?

Sprzedać Możejki, bo dokładamy do tego 500 mln rocznie.

Ł.P.: Czy w warunkach demokracji da się uchwalić jakąkolwiek obniżkę wydatków na emerytury czy opiekę medyczną?

J.P: Tak, da się. To może zrobić tylko ruch społeczny. Takim jest właśnie Ruch Palikota. Partie władzy tego nie zrobią.

Ł.P.: Wielu użytkowników naszego portalu interesuje się sprawami giełdowymi. Dla nich ważne są wskaźniki. Dlatego na koniec pytanie-zabawa dotyczące głównego indeksu na GPW – jak Pan sądzi, ile wyniesie WIG20 na koniec roku?

J.P.: To zależy od tego, kto będzie rządził. Jeśli Kaczyński, to pójdzie w dół o ok. 30%. Jeśli PO z PSL, to pójdzie w dół o 15%. Jeśli współrządzić będzie RP, indeks idzie w górę o minimum 10%.


Z Januszem Palikotem - liderem KW RP - rozmawiał Łukasz Piechowiak.

Bankier.pl

l.piechowiak@bankier.pl

 
Fotografia pochodzi ze strony www.ruchpoparciapalikota.pl.
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~adiafora

Janusz Palikot - historia prawdziwa.
Meandry powstania i działalności Ruchu Wspierania Palikota.

Palikot będąc członkiem PO zdobył „rozgłos” w jej szeregach, dzięki temu, że sprawdzał się w „roli klauna nadwornego” (mając talent do rozbawiania słuchaczy). Zarazem „Sztukmistrz z Lublina” postać o „wielu twarzach” wg niektórych ludzi z którymi się zetkną posiada również umiejętność bycia bardzo obskurnym i odpychającym w obyciu, potrafi być chamski i „brutalny”(ostry) w swoich wypowiedziach i posunięciach, (wyzywanie politycznych konkurentów od prostytutek czy alkoholików, sugerowaniem im homoseksualizmu i przekraczaniem kolejnych granic podłości). O usposobieniu szołmena, prowokatora łaknący rozgłosu, bycia w świetle jupiterów. Wzbudzający kontrowersje wokół swojej osoby - zachowaniem obscenicznym, „krzykliwym” ( happeningi typu popijanie małpek pod osiedlowym sklepem). Określany mianem „zombi” przekraczał wszelkie możliwe granice kompromitacji, której osobie publicznej nie można przekroczyć. Byli koledzy partyjni nie doceniali jego potencjału politycznego a raczej umiejętności skupiania na sobie uwagi masmedi. Otoczenie partyjne w końcowym okresie jego przygody z PO widziało w nim tylko wichrzyciela, niegroźnego „oszołoma” nie mogącego zagrozić w jakim kolwiek stopniu obecnemu systemowi polityczno-medialnemu( czy się pomylili?).
W początkowej stadium kiełkowania w jego barwnym umyśle koncepcji zbudowania ugrupowania politycznego, w jego ówczesnych wypowiedziach, wdarł się dylemat czy zostać w PO rozpychając się i czekając na odejście Donalda Tuska oraz szukać wśród działaczy Platformy oparcia w dążeniu do z-marginalizowania politycznego PiS, który uważał (uważa) za zagrożenia dla Polski, czy budować własną formacje. Jego ambicje polityczne tłumaczył również potrzebą zmian na skostniałej scenie politycznej. Przekonywał o potrzebie zaistnienia jego formacji politycznej w sejmie dosyć nieudolnie lansując tezę, iż istnieje w przypadku zdominowania sceny politycznej w Polsce przez dwie partie (PO i PSl) - zagrożenie dla rozwoju polskiej demokracji (co jest niedorzeczne ponieważ na świecie w dojrzałych i zdrowych demokracjach istnieją nawet systemy zaledwie dwupartyjne, np. USA ).
Już zdecydowanie lepiej brzmi inna teza, która szczególnie po wyborach zaczęła być lansowana przez „mesjasza lewicy” – o próbie budowy ugrupowania na wzór współczesnej zachodniej socjaldemokracji. To mnie osobiście bardziej „przekonuje”, biorąc pod uwagę fakt iż z-marginalizowana, obsadzona byłymi PZPR-owskimi aparatczykami SLD do pełnienia roli lewicy w Polsce zupełnie się nie nadaje.
Palikot na potrzeby kampanii wyborczej ukuł jeszcze jedną zręczną teorie – cyt: „Nasz system partyjny tak naprawdę służy samym partiom i ich liderom, a nie wyborcom”. Oczywiście „można się z tym zgodzić” tylko pojawia się pytanie czy w przypadku kiedy „mesjasz lewicy” zacznie dzierżyć ster władzy w Polsce, czy cos się zmieni w tej materii? - wątpię!
Zręcznie wymachiwał hasłami reform strukturalnych, naprawy finansów państwa, ułatwień dla rozwoju „ducha przedsiębiorczości” wśród obywateli, uproszeniu prawa, usprawnień w funkcjonowaniu struktur państwa na styku państwo-obywatel (komisją przyjazne państwo kierował Palikot, przygotowało kilkadziesiąt fundamentalnych zmian prawa ale niestety żadne z nich nie zostało nawet poddane pod głosowanie, „zombi” odpowiedzialnością za fiasko tego projektu obarcza głównych liderów koalicji PO-PSL). - „Wzniosłe” cele, którym należy się pełna aprobata, tylko jak to się ma do cynizmu bohatera tego artykułu, który wg wielu uznanych i cenionych postaci publicznych przekłada ponad wszystko karierę polityczną i realizacje prywatnych celów.
W jego wywodach przedwyborczych znalazły się bardzo trafne racje jak chociażby: - - państwo jest od planowania(np. dalekosiężne wizje, szeroko zakrojone projekty trafiające przez naukę do biznesu); potrzeba drastycznych reform bez których polska nigdy nie będzie w stanie konkurować na europejskim czy globalnym rynku; etos solidarnościowy, rozumienie polityki jako służby społeczeństwu itp..
Ale co to ma do uprawiania warcholstwa świeżo po wyborach. Jątrzenie i inicjowanie „afer medialnych” (zapowiedz zdjęcia krzyża w sejmie). Już teraz zapomina założyciel ruchu o wzniosłych celach jakie deklarował przed wyborami, zapomina o priorytetach społecznych, od początku skupia się na małoistotnych i marginalnych aspektach kulturowych i obyczajowych, wprowadzając chaos i atmosferę kontrowersji. Pierwsze jego reakcje po wyborach będą decydujące o jego wizerunku, o jego odbiorze przez opinie publiczną. Zamiast pokazać górnolotne cele, zamiast „pokazać się od dobrej strony”, zamiast pokazać społeczeństwu, że zależy mu na dobru kraju, na rozwoju gospodarczym, zamiast pokazać, ze etos solidarnościowy nie jest mu obcy, on decyduje się na kreowanie wizerunku „oszołoma” i skazuje się na wrzucenie go do jednego worka z takimi partiami jak samoobrona(czym potwierdza ogólną negatywną opinie na jego temat).
Początek wykluwania się Ruchu Poparcia Palikota był usłany piętrzącymi się przeszkodami (ruch nie złożył w terminie finansowego sprawozdania). Ruch Palikota jest już drugą partią polityczną byłego polityka Platformy. Wcześniej - w październiku 2010 roku - zarejestrował on partię o nazwie Ruch Poparcia. Ugrupowaniu temu jednak, z powodu niedostarczenia sprawozdania finansowego do Państwowej Komisji Wyborczej, groziło wykreślenie z ewidencji partii. (Zgodnie z ustawą o partiach politycznych, każda partia, aby mogła funkcjonować zgodnie z prawem, musi co roku przedkładać PKW sprawozdanie finansowe ze swojej działalności).
Palikot „nękany”(posiada dochodowy biznes) niedoborem finansów niezbędnych do przeprowadzenia sprawnej kampanii wyborczej i stworzenia struktur partyjnych, wpadł na pomysł aby pod chwytliwym hasłem „Teraz i ty możesz znaleźć się wśród kandydatów do Sejmu” skaptować do współfinansowania tworzącej się partii hojnych i „dobrodusznych” „dawców” finansowych. Za ich hojność obdarował ich wysokimi miejscami na listach wyborczych . Cały pomysł znalezienia sponsorów ubrał w otoczkę „uzupełniania swoich list o kandydatury obywatelskie” Zrobiła się z tego „licytacja giełdowa” na której każdy z odpowiednio dużą kasą mógł zdobyci upragnione wysokie miejsce na listach wyborczych „podbijając stawkę licytacji”. W konsekwencji na najwyższych miejscach list poszczególnych okręgów znaleźli się ci co dali najwięcej kasy, potwierdzając tezę, którą samo życie ukuło w Polsce, że „tylko kasa się liczy”. Przy wyborze szczęśliwców nieraz padały niefortunne na wyrost obietnice (deklaracje) kierownictwa partii. Zdążało się, że osoba zapewniana o wysokim miejscu na liście była „wykopywana” bo nieoczekiwanie znalazł się „fundato” który operował większą ciapą.
Skutkiem tego nieskoordynowanego „skoku na kasę” było grono „pokrzywdzonych”. Finał tego procederu miał miejsce w sądzie. Sądowa konfrontacja zakończyła się przegraną Ruch Palikota. W uzasadnieniu wyroku przeczytać można o interesujących kulisach powstawania partii. Pozew do sadu trafi z powodu konfliktu Ruchu Palikota kontra Paweł Tanajno. W relacjach składnych w sadzie przez Tanajno padł zarzut, że ruch działa jak „organizacja mafijna”(ten akurat zarzut sąd oddalił). Tanajno oskarżył Ruch o nieuregulowanie należności w połowie albo wcale.
Szokuje rozbieżność głoszonych haseł wyborczych przez Palikota z rzeczywistością z którą możemy się zderzyć czytając uzasadnienie wyroku. - Np. odwołanie do słów Tanajno: „Palikot promował tych, którzy mieli pieniądze i byli mu oddani”. Z maili i zeznań świadków wynika, że planowano w Stowarzyszeniu system punktowy – punkty miały być przyznawane za m.in. za wpłaty dla Stowarzyszenia. Inicjatorem był sam Palikot. Rozgrywał się również proceder polegający na nagrywaniu działaczy z ukrycia, a potem zmuszaniu do odejścia. Okazuje się że ugrupowanie Palikota miało długi. Dowodem są wypowiedzi wierzycieli, orzeczenia sądowe zasądzające wierzytelności, oraz mail Janusza Palikota: - cyt:„....konieczność utrzymywania stanu „permanentnego zalegania”, płacenia „z poślizgiem”. W uzasadnieniu sadowym opisany jest incydent, który rozegrał się podczas konferencji prasowej przy ul. Rozbrat, - Tanajno wykrzykiwał: „Oddaj kasę”, „Janusz, przestań oszukiwać naród”, „Kiedy zaczniesz płacić za to, co zlecasz”.
Barwna i okraszona kontrowersyjnymi posunięciami kampania Palikota miała swoje wzloty i upadki. Do jednego z„upadków” doszło w czasie manifestacji Inicjatywy Wolne Konopie! - Janusz Palikot nie tylko popierał tą inicjatywę ale co bardziej bulwersujące idąc w pochodzie razem z marihuanowymi aktywistami zachęcał do głosowania na kandydatów Inicjatywy Wolne Konopie – uwaga! - startujących z jego list wyborczych. To nic innego jak granie na emocjach wśród młodzieży i próba zdobycia tanim kosztem głosów wyborczych. Utożsamianie się z „niepohamowanie bujnął wyobraźnią ludzi młodych”, żerowanie na ich ekscentryzmie aby potem w sposób nad-wyraz nieodpowiedzialny przenosić to do świata polityki. Wtedy nie jest to już tylko niewinny wybryk młodzieży i próba zwrócenia na siebie uwagi (którą wytłumaczyć można „prawami młodości’) ale może również przybrać wymiar ogólnospołecznie demoralizujący! To potwierdza jego nonszalancje, nieobliczalność i nieodpowiedzialność polityczną.
Guru ruchu oczami swojej wyobraźni, w czasie kampanii wyborczej, wybudował nawet tor wyścigowy formuły 1 w Radomie. Zapewniał wszystkich zgromadzonych, przebywając z „wizytą humanitarną” w tym mieście, że wszystko jest na dobrej drodze aby tą inicjatywę wprowadzić w życie. Każdy racjonalnie myślący Polak pewnie skręcał się ze śmiechu!
Obserwując grę polityczną Palikota, którą przenika na wskroś demagogia, populizm, awanturnictwo, zmienianie co kilka lat poglądów - dochodzimy do wniosku, że nasz bohater jest współczesnym (zmodyfikowanym, udoskonalonym) demagogiem. Od „prekursora” tego zjawiska w naszym kraju nieżyjącego A. Lepera odróżnia się tylko poziomem wykształcenia, większą inteligencją albo raczej cwaniactwem.
W poczynaniach Palikota co róż można natknąć się na sprzeczności. np. finansował tygodnik „Ozon”, który miał być pismem pokolenia JP2, teraz głosi hasła antykościelne, wprowadził do sejmu ze swojej listy Romana Kotlińskiego, który wszystko na to wskazuje był współpracownikiem SB i na dodatek może okazać się kłamcą lustracyjnym za co grozi mu utrata mandatu poselskiego, biernego prawa wyborczego i zakaz pełnienia funkcji publicznych od trzech do dziesięciu lat. I co jeszcze bardziej jest wstrząsające, Kotlinski podobno korzystał z sponsoringu zabójcy księdza Popiełuszki poprzez reklamę w gazecie ( w której zabójca przekonywał że tego nie zrobił).
Po wprowadzeniu stanu wojennego wylądował w więzieniu, został zawieszony w prawach ucznia. Teraz Ruch Palikota próbował wprowadzić do sejmu największą po SLD liczbę kandydatów na parlamentarzystów, którzy w oświadczeniach lustracyjnych przyznali się do związków z SB!
„Wyzywał wrogów od homoseksualistów”, teraz jest zagorzałym zwolennikiem równouprawnienia wszystkich orientacji seksualnych. Itd. itd..
W szeregach jego drużyny sejmowej znaleźli się drobni przedsiębiorcy jak i bardzo ale to bardzo barwne postacie, czym ponownie Palikot potwierdza ze „lubi szokować” opinie publiczną. Znajdziemy tam m.in. zgodnie z nagłówkami artykułów w masmediach: „mężczyznę od gwiazdy Dawida”, „uzdrowiciela Kościoła”, transseksualistkę Anne Grodzką, „gorliwie wierzących w lidera” ci którzy zgodnie z słowami Lepera chcą skończyć z wersalem”, "ełcki Palikot", "Chwilowo bezrobotny", „wielokrotnie skazany”, "fan internetu"; "Czarny koń", sąsiedzi palikota”.
Po analizie zjawiska wręcz „rodem z filmów Sajens- fikszyn” pod tytułem Ruch Poparcia Palikota nie zdołałem się powstrzymać mimo najszczerszych chęci i wybuchłem śmiechem, po ochłonięciu na usta ciskały się tylko takie zwroty jak żenada, zjawisko budzące politowanie!
adiafora.pl

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~eko

jasne że bez sensu dla ograniczonych umysłowo, dla tego w tym kraju nic się długo nie zmieni, może następne pokolenia przejrzą na oczy ...

! Odpowiedz
0 0 ~miro

Masakra co on gada nie dziwie się, że Tusk się go pozbył. To co on mówi jest w 90% nie realne. Czy on w ogóle zdaje sobie sprawę ze swojej głupoty? Takiego populizmu nie słyszałem z ust lidera żadnej partii.

! Odpowiedz
0 0 ~damian smialek

wmiare sensownie gada

! Odpowiedz
0 0 ~zzz

i taki plan mi odpowiada.Mam dosyc PO i jescze bardziej kretyna Kaczora.

! Odpowiedz
0 0 ~albert

jak bardzo wzrosl indeks po dojsciu tych panow do wladzy w 2007r. mozna sprawdzic w archiwum..... a stado baranow daje sie dalej nabierac.

! Odpowiedz
0 0 ~oro

... ten człowiek zachowuje się jak psychopata z zaburzeniami maniakalnymi. Obecność Palikota w sejmie wróży tylko kolejne konflikty i zamieszanie.

! Odpowiedz
0 0 ~E-tam

Czym ta POkraka różni się od Ikonowicza , może tym ze jest lepiej ubrany

! Odpowiedz
0 0 ~asd

Po takim tekście widać, że g...o zrobi. Panie P., pan nie jesteś alfa i omegą. Spadki są na całym świecie a nie na rynku w Biłgoraju.

! Odpowiedz
0 0 biznesgold

.......ano dlatego że ma program odpowiadający mi czyli odważny. Obiecuje dobrać się do świętych krów w sejmie, senacie, kler i biurokracja - to mało? Nie jest gołodupcem, a że kontrowersyjny to jego plus - głosuję na niego.

! Odpowiedz

Kalendarium przedsiębiorcy

Brak wydarzeń

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.