REKLAMA

Wydział frankowy SO w Warszawie będzie wstrzymywał spłatę kredytu, jeżeli kapitał został spłacony

2021-06-01 21:06
publikacja
2021-06-01 21:06
Wydział frankowy SO w Warszawie będzie wstrzymywał spłatę kredytu, jeżeli kapitał został spłacony
Wydział frankowy SO w Warszawie będzie wstrzymywał spłatę kredytu, jeżeli kapitał został spłacony
fot. Vlad Ispas / / Shutterstock

Wśród sędziów tzw. wydziału frankowego (XXVIII) Sądu Okręgowego w Warszawie dominuje pogląd, że w sprawach, w których spłaty przekroczyły kwotę zaciągniętego kredytu, należy wstrzymywać spłaty rat - podaje rp.pl.

"Uzasadniając postanowienie uprawniające dwoje frankowców do zaprzestania spłat rat kapitałowych na czas procesu o unieważnienie umowy kredytu, sędzia Piotr Bednarczyk powiedział stanowczo, że wśród sędziów tego wydziału (a jest ich 17) dominuje pogląd, że w sprawach, w których spłaty przekroczyły kwotę zaciągniętego kredytu, powinny być wstrzymywane spłaty rat." - czytamy na rp.pl.

Sędzia zdecydował o wydaniu zabezpieczenia w postaci wstrzymania spłaty rat w sprawie, w której kredytobiorcy zaciągnęli 450 tys. zł kredytu, a suma spłaconych rat przekroczyła 461 tys. zł (Sygn. XXVIII Cz 5/21). (PAP Biznes)

mfm/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (13)

dodaj komentarz
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
franek_bez_franka2
Bzdura goni bzdurę. Wstrzymywali, wstrzymują i będą wstrzymywać płatność rat przede wszystkim wobec banków wydmuszek . Aczkolwiek nie wszyscy sędziowie. Wymień te zachodnie trybunały, które będą sądzić Sąd Polski. Czekam niecierpliwie.
qart
Największy frankowy bank PKO BP sobie poradzi, ale inne mogą już nie. Kto zapłaci za ich ewentualną niewypłacalność?
jkl777
Ale z czym maja sobie nie poradzic? Dostaja zwrot PELNEJ kwoty kredytu wyrazonej w PLN. Nie ma juz podstaw do przedawnienia roszczen. A ci co nie beda mieli na zwrot roznicy moga dostac kredyt w PLN na splate reszty kapitalu. Dodatkowo moga zawierac ugody i zrownywac kredyt walutowy ze zlotowym. Na pewno znajda sie chetni na takie Ale z czym maja sobie nie poradzic? Dostaja zwrot PELNEJ kwoty kredytu wyrazonej w PLN. Nie ma juz podstaw do przedawnienia roszczen. A ci co nie beda mieli na zwrot roznicy moga dostac kredyt w PLN na splate reszty kapitalu. Dodatkowo moga zawierac ugody i zrownywac kredyt walutowy ze zlotowym. Na pewno znajda sie chetni na takie rozwiazanie.
frewoj odpowiada jkl777
A no z tym, że banki w dużej mierze udzielają kredytów "na kredyt" pożyczając albo od banku centralnego albo od siebie nawzajem, nie za darmo oczywiście. Więc ryzyko utraty płynności nie jest nierealne w sytuacji gdy takie rozstrzygnięcia stałyby się normą.

Ponadto jak to się ma do klientów "złotówkowych"?
A no z tym, że banki w dużej mierze udzielają kredytów "na kredyt" pożyczając albo od banku centralnego albo od siebie nawzajem, nie za darmo oczywiście. Więc ryzyko utraty płynności nie jest nierealne w sytuacji gdy takie rozstrzygnięcia stałyby się normą.

Ponadto jak to się ma do klientów "złotówkowych"? W przytoczonym przykładzie klienci ponieśli koszt kredytu w kwocie około 10k PLN. Rozumiem że klient złotówkowy również może stwierdzić że nie będzie płacił odsetek, machnie kapitał i podziękuje? To jest ta sprawiedliwość o której "frankowi" krzyczą?

PS. Oczywiście artykuł nie podaje zbyt wielu szczegółów tego konkretnego kredytu, więc stan faktyczny może być trochę inny, ale nie zmienia to faktu że furtka w drugą stronę została uchylona.
damamad odpowiada frewoj
Klient złotówkowy może oczywiście również wystąpić do sądu jeśli uważa, że w jego umowie znajdują się bezprawne zapisy.

Płynność banków mi zwisa i powiewa tak samo jak bankom zwisa i powiewa płynność klientów kiedy trzeba egzekwować niespłacane kredyty. Żaden bank nie wahał się nawet chwili jak miał
Klient złotówkowy może oczywiście również wystąpić do sądu jeśli uważa, że w jego umowie znajdują się bezprawne zapisy.

Płynność banków mi zwisa i powiewa tak samo jak bankom zwisa i powiewa płynność klientów kiedy trzeba egzekwować niespłacane kredyty. Żaden bank nie wahał się nawet chwili jak miał w ręku BTE.
franek_bez_franka2 odpowiada frewoj
Czytasz ze zrozumieniem temat ? Nic nie pisze o zwrocie gotówki dla kredytobiorcy od banku tylko o wstrzymanie rat Franka który, spłacił już kapitał (czyli więcej niż dostał kredytu) do czasu rozstrzygnięcia prawomocnie sprawy sądowej. Są banki, które nie prowadzą działalności w Polsce tylko wyłącznie żyją z Czytasz ze zrozumieniem temat ? Nic nie pisze o zwrocie gotówki dla kredytobiorcy od banku tylko o wstrzymanie rat Franka który, spłacił już kapitał (czyli więcej niż dostał kredytu) do czasu rozstrzygnięcia prawomocnie sprawy sądowej. Są banki, które nie prowadzą działalności w Polsce tylko wyłącznie żyją z wpłat kredytobiorców i tu zachodzi duże prawdopodobieństwo ,że w przypadku wygranej Franka pieniądze nie zostaną mu zwrócone nigdy ewentualnie spłacone z BFG .Dlatego sąd zabezpiecza równocześnie konsumenta jak i Bankowy Fundusz Gwarancyjny na scenariusz banku pasożyta. W przypadku przegranej Franka będzie musiał spłacać.
frewoj odpowiada franek_bez_franka2
Masz rację, nie zwróciłem należytej uwagi na zdanie o wstrzymaniu na czas sprawy. To rzeczywiście zmienia postać rzeczy.

PS. Nie wspomniałem nic o zwrocie gotówki komukolwiek ale o koszcie kredytowania (niewspółmiernie niskim w porównaniu do PLN) w sytuacji gdyby zmaterializował się scenariusz o którym wstępnie
Masz rację, nie zwróciłem należytej uwagi na zdanie o wstrzymaniu na czas sprawy. To rzeczywiście zmienia postać rzeczy.

PS. Nie wspomniałem nic o zwrocie gotówki komukolwiek ale o koszcie kredytowania (niewspółmiernie niskim w porównaniu do PLN) w sytuacji gdyby zmaterializował się scenariusz o którym wstępnie myślałem że jest mowa.
frewoj odpowiada damamad
Taa, ja wiem że wszystkim wszystko zwisa i powiewa bo "to nie ja, to nie moje, to te złe banki".

Problem polega na tym (i to niestety doprowadzili do tego jaśnie rządzący wszystkich opcji i prawie wszędzie na świecie), że banki są i zawsze będą w uprzywilejowanej pozycji.

W US wymyślili na to
Taa, ja wiem że wszystkim wszystko zwisa i powiewa bo "to nie ja, to nie moje, to te złe banki".

Problem polega na tym (i to niestety doprowadzili do tego jaśnie rządzący wszystkich opcji i prawie wszędzie na świecie), że banki są i zawsze będą w uprzywilejowanej pozycji.

W US wymyślili na to określenie "too big to fail" co oznacza że banki są tak wsprzęgnięte w gospodarkę że występuje sieć wzajemnych zależności która sprawia, że zwyczajnie nie można pozwolić im upaść bo to będzie oznaczało problemy dla wszystkich. To taka dygresja a'propos "mi zwisa i powiewa".
damamad odpowiada frewoj
Jasne, że trzeba naruszyć Status Quo. Ale co to ma do rzeczy? Banki bynajmniej nie upadną. Przerzucą koszty na kogoś? No to są inne banki, które będą miały mniejsze koszty. Klienci banków są ostatnimi, którzy powinni się rozczulać nad ich losem.

Powiązane: Życie z frankiem

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki