Wraca lęk o pracę – bankowcy boją się zwolnień [Raport Bankier.pl]

analityk Bankier.pl

14 proc. bankowców twierdzi, że jest bardzo prawdopodobne, iż w ciągu roku stracą swoją pracę. Pracownicy bardziej pesymistycznie niż przed rokiem oceniają także szanse na znalezienie zatrudnienia. Fuzje na rynku i pęd do ograniczania kosztów zbierają żniwo.

W dwóch poprzednich częściach prezentacji wyników tegorocznej edycji badania „Jak się pracuje w bankach” przedstawiliśmy oceny bankowców dotyczące poziomu obciążenia pracą oraz przyjrzeliśmy się problemowi planów sprzedażowych i nietrafionej sprzedaży. Uczestnicy sondażu skarżyli się na stagnację wynagrodzeń przy rosnących wymaganiach i przyznawali, że nierzadko proponują klientom produkty, które nie odpowiadają ich potrzebom.

(fot. Krzysztof Feder / Bankier.pl)

Fragment naszego badania poświęciliśmy, jak w poprzednich latach, kwestii pewności zatrudnienia. Banki od kilku lat systematycznie zmniejszają liczbę etatów, a trend ten potęgują dodatkowo zmiany własnościowe będące okazją do zwolnień na dużą skalę. W ostatnich 12 miesiącach konsolidacja trwała w najlepsze, co wpłynęło na nastroje bankowców.

Cięcia plus rotacja

Uczestników badania zapytaliśmy o to, czy w ich dziale w ciągu ostatniego roku miały miejsce trwałe redukcje zatrudnienia. 43 proc. (o 7 pp. więcej niż przed rokiem) odpowiedziało na to pytanie twierdząco. 47 proc. nie było świadkami likwidacji miejsc pracy.

Respondenci obserwujący cięcia w najbliższym otoczeniu bardziej pesymistycznie niż przed rokiem patrzą także na swoje perspektywy. 14 proc. badanych (o 3 pp. więcej niż w 2018 r.) ocenia prawdopodobieństwo utraty pracy w najbliższych 12 miesiącach jako bardzo wysokie. Na drugim końcu skali spadł odsetek optymistów – 15 proc. twierdzi, że takie zdarzenie jest bardzo mało prawdopodobne (17 proc. przed rokiem).

(Bankier.pl)

Porównując wyniki badania z poprzednich lat, można pokusić się o stwierdzenie, że w 2018 r. bankowcy poczuli się przez chwilę pewniej. Pesymizm jednak powrócił, o czym świadczą także liczne komentarze w otwartych pytaniach kwestionariusza.

„Branża bankowa to umierająca branża. Pracuje w oddziale banku jako doradca klienta. Nawet przed fuzją nie było szans na jakikolwiek awans, a teraz raczej spodziewam się zwolnienia” – to jeden z przykładów świadczących o minorowych nastrojach części respondentów. Charakterystyczne jest odwołanie się do fuzji jako zdarzenia, które mocno wpłynęło na zawodowe perspektywy. Wątek ten powtarzał się w wielu wypowiedziach.

Badani zwracali także uwagę na absurdy polityki zatrudnienia powodujące wysoką rotację pracowników. „Duża rotacja pracowników i ciągłe marnowanie kapitału firmy na wynagrodzenie dla osób nowych, dopiero wdrażających się, zamiast utrzymać przy sobie pracowników z długim stażem i zaproponować im podwyżkę” – tak skomentował problem jeden z badanych. „Nowi ludzie przychodzą i po trzech miesiącach, gdzie bank poniósł koszty na szkolenia i adaptację, zwalniają się, nie zdążywszy czegokolwiek zarobić dla banku. To marnotrawienie pieniędzy, a przede wszystkim nieudolność zarządu, który nie potrafi zdiagnozować przyczyn ciągłego tracenia udziału w rynku i niskiej wyceny banku” – wskazuje inny z respondentów.

Więcej bankowców myśli o zmianie pracy

71 proc. badanych bankowców w ciągu ostatnich 12 miesięcy poważnie rozważało zmianę miejsca pracy, ale nie zdecydowało się na taki krok. To o 5 pp. więcej niż w zeszłorocznej edycji badania. Co dziesiąty przeszedł od rozważań do czynów i zmienił pracodawcę.

Przyczyny rozterek mniej i bardziej zdeterminowanych pracowników to przede wszystkim poziom wynagrodzenia (ok. 30 proc. wskazań wśród rozważających i rzeczywiście zmieniających pracę). Na dalszych miejscach znalazły się nadmierne obciążenie obowiązkami (wskazane przez 25 proc. rozważających, ale tylko przez 12 proc. odchodzących z banku) oraz stres i atmosfera w miejscu pracy (ok. 21 proc. wskazań).

Podobnie jak w poprzednich edycjach badania dostrzec można było interesującą prawidłowość – zdeterminowani, odchodzący z pracy częściej skarżyli się na brak możliwości awansu, ale rzadziej na obłożenie obowiązkami. Jednak płace i stres znajdowały się w czołówce wskazań niezależnie od dalszych losów niezadowolonych z pracy.

Więcej pesymizmu

Respondentów zapytaliśmy także o przewidywany czas znalezienia zatrudnienia na porównywalnym stanowisku. 21 proc. (o 3 pp. mniej niż przed rokiem) twierdzi, że wystarczyłby na to miesiąc. 45 proc. spodziewa się, że zajęłoby to 1-3 miesięcy (o 3 pp. więcej niż w 2018 r.), a 15 proc. (o 2 pp. więcej niż przed rokiem) – 4-6 miesięcy. Można zatem stwierdzić, że większy pesymizm widać również w tej dziedzinie. W komentarzach znalazły się nieliczne głosy wskazujące, że zapotrzebowanie na pracowników front office maleje. Winiono za to m.in. rozwój elektronicznych kanałów dystrybucji – klienci coraz częściej obsługują się sami, nie odwiedzają placówek i stronią od infolinii.

Niewiele zmieniło się natomiast w kwestii wewnętrznej mobilności pracowników. Trzy czwarte badanych w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie zmieniło stanowiska. Odsetek awansujących (12 proc.) był nieznacznie wyższy niż w poprzedniej edycji sondażu, przenoszonych w wyniku reorganizacji (4 proc.) nieco niższy niż w 2018 r.

Michał Kisiel

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
38 15 nowerozdanie

roboty jest dla wielu jak się chce pracować.
Pytanie czy po latach pierdzenia w stołek będzie im się chciało ruszać odwłokiem.

! Odpowiedz
19 35 muhh5

Roboty jest dużo ale za niewielkie stawki. Pracy dla wysoko wykwalifikowanych specjalistów poza IT nie ma tak wiele...

! Odpowiedz
17 24 jasiek2017 odpowiada muhh5

Zawsze mozna otowrzyc wlasna firme i nie bedzie mozna narzekać na place. Jesli ktos jest pewny, ze jest super specjalista i jemu nalezy sie np 10 tys/mies to nie ma zadnych przeciwskazan do zalozenia wlasnej firmy i udowodnienia ile jest sie wartym.

Ale znajac zycie 99% tych (wszelkich zawodow) ekspertow nie poradzilaby sobie przez jeden miesiac bedac na swoim. Oni sa mocni tylko jesli pracuja u kogos i od kogos oczekuja wysokiego wynagrodzenia.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
16 20 nowerozdanie odpowiada jasiek2017

trafiłeś w sedno, ja na swoim w szczycie po 16h muszę harować, przez lata nauczyłem się podstaw ze 20 zawodów.Podejrzewam że bankowcy nie są skłonni do takich poświęceń

! Odpowiedz
2 5 jasiek2017 odpowiada nowerozdanie

Znam to co piszesz. Po otwarciu swojej firmy pracowalem 7 dni w tygodniu po ok 14-15 h dziennie. Po kilku tygodniach padalem na pys....k i zatrudnilem pierwsza osobe na pol etatu. Obecnie moja praca to moze srednio 5h tygodniowo. Ustawilem sobie tak prace aby samemu kozystac z zycia. Daje innym prace, ludzie sa zadowoleni.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
15 5 lightning_network

Jest już Bitcoin, a w przyszłym roku dołączy Libra od Facebooka, czyli Tether dla Mas
- i z archeo-bankowości jaką znamy, nie zostanie przysłowiowy kamień na kamieniu.

! Odpowiedz
34 24 open_mind

„bankowcy boją się zwolnień” Współczuję ludziom zwalnianym z banków bo ci ludzie nie mają doświadczenia pracować uczciwie.

! Odpowiedz
11 16 iluminat

BIEDRONKA już czeka i się uśmiecha do wszystkich nierobów pierdzących w stołki.

! Odpowiedz
3 0 czarny_kuskus

Widzisz ombibusie, a wystarczyło nauczyć się dobrze jednego i mógłbyś pracować 2x krócej, zamiast tyrać jak wół

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Kalkulator płacowy

Oblicz wysokość pensji netto, należne składki oraz podatek.