REKLAMA

Włosi protestują przeciwko restrykcjom. Od starć z policją po nocną kolację

2020-10-27 22:21
publikacja
2020-10-27 22:21
fot. GUGLIELMO MANGIAPANE / Reuters

W Rzymie doszło we wtorek wieczorem do gwałtownych protestów przeciwników restrykcji, wprowadzonych przez włoski rząd w ramach walki z epidemią koronawirusa. Policja zatrzymała najbardziej agresywnych uczestników zajść.

Miejscem największych zamieszek był centralny Piazza del Popolo, gdzie manifestanci rzucali w stronę policjantów petardami i świecami dymnymi. Funkcjonariusze użyli hydrantów, by rozpędzić tłum demonstrantów.

Do starć doszło też w innych punktach Wiecznego Miasta.

Policja poinformowała, że wśród protestujących byli także liderzy i zwolennicy neofaszystowskiego ugrupowania Forza Nuova.

To kolejny dzień protestów w stolicy Włoch. Po poniedziałkowych zatrzymano czterech ich uczestników.

Minister spraw wewnętrznych Luciana Lamorgese, odnosząc się do gwałtownych demonstracji, organizowanych też w innych miastach, oświadczyła w telewizji RAI, że prawo do manifestowania musi być zagwarantowane w demokratycznym państwie.

"Ale w tym momencie ciężkiej pandemii przenikają tam frakcje ekstremistów" - oznajmiła szefowa MSW.

Wenecja też protestuje, ale nieco inaczej

Kolację o 5 rano zorganizowano w restauracji w Wenecji na znak protestu przeciwko restrykcjom w ramach walki z pandemią, nakazującym zamknięcie lokali gastronomicznych o 18.00. Na kolacji był też burmistrz miasta. Niektórzy przyszli w piżamach i szlafrokach.

Na mocy nowego dekretu włoskiego rządu restauracje i inne lokale w całym kraju mogą być otwarte od 5.00 do 18.00. Po godzinie zamknięcia można jedynie dostarczać żywność do domów i sprzedawać ją na wynos.

Przeciwko temu zapisowi, ostro krytykowanemu przez branżę właścicieli lokali, w najbardziej oryginalny sposób zaprotestował restaurator z Wenecji. Do lokalu w dzielnicy Mestre zaprosił około 60 osób na kolację o 5.00 rano po to, by - jak wyjaśnił mediom - pokazać paradoks decyzji Rady Ministrów.

"Restauracje nie mogą być otwarte wieczorem, ale przed świtem tak" - stwierdził właściciel lokalu David Marchiori. Następnie zaznaczył: "Przez miesiące stosowaliśmy się do wskazówek rządu w sprawie zapobiegania zakażeniom, teraz nagle zalecenia te nie są już ważne albo ważne są tylko w porze obiadu, kiedy ludzie siedzą w domu".

Protest ten poparł burmistrz Wenecji Luigi Brugnaro, który także przyszedł na kolację przed wschodem słońca. Wyjaśnił, że chciał pokazać, jak ważne znaczenie mają lokale i jak błędne są takie decyzje rządu. "Wszyscy, którzy postępowali uczciwie, dokonali inwestycji, by zapewnić dystans społeczny i inne reguły" - dodał Brugnaro.

Na poranną kolację przyszło też kilku radnych. Jak ocenili, rozporządzenie dotyczące gastronomii jest "irracjonalne".

Kolacja skończyła się kawą około 7 rano, po której niektórzy klienci poszli prosto do pracy.

Z Rzymu Sylwia Wysocka

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (2)

dodaj komentarz
kris666
Ludzie w desperacji wyszli na ulice, bo nie rozumieją dlaczego ich się zamyka.
A drogi czytelnik Bankiera przeczyta, że to naziści i już wie co ma myśleć.
Jaka jest motywacja autora tekstu ...
artureg
Brawo Włosi! Ludzie już wiedzą, że restrykcjami nie zwalczy się wirusa.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki