Wielka Brytania: zwolennicy brexitu sugerują poparcie dla drugiego referendum

Były lider eurosceptycznej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa Nigel Farage i współzałożyciel wpływowej kampanii Leave.EU na rzecz wyjścia Wielkiej Brytanii z UE Arron Banks zasugerowali w czwartek poparcie dla powtórzenia referendum ws. brexitu.

(fot. Peter Nicholls / Reuters)

Farage powiedział w porannym programie telewizji Channel 5, że "może, ale tylko może, zbliża się do pomysłu zorganizowania drugiego referendum" ws. opuszczenia Wspólnoty. W 2016 roku za wyjściem z UE opowiedziało się 52 proc. Brytyjczyków, a przeciwnego zdania było 48 proc.

"Myślę, że jeśli doszłoby do drugiego referendum, to zamknęlibyśmy ten temat na całe pokolenie. Odsetek osób, które zagłosowałyby za wyjściem, byłby znacznie większy niż poprzednio" - przekonywał Farage.

W podobnym tonie wypowiedział się główny sponsor kampanii na rzecz opuszczenia Wspólnoty Aaron Banks. "Jeśli nie podejmiemy radykalnego działania, to brakiem reakcji dopuścimy do fałszywego brexitu, takiego tylko z nazwy" - ostrzegł.

"Prawdziwi zwolennicy brexitu zostali zapędzeni w kozi róg i jedyną opcją jest teraz ponowne pójście do urn, umożliwienie ludziom wyrażenia z całego serca ich poparcia dla prawdziwego brexitu" - tłumaczył, dodając, że jest przekonany, iż jego opcja "wygrałaby z ogromną przewagą".

Rzecznik premier Theresy May stanowczo odrzucił te wezwania do ponownego głosowania, zapewniając, że szefowa rządu nie bierze takiego scenariusza pod uwagę.

Kontrowersyjne wypowiedzi Farage'a i Banksa wzbudziły jednak entuzjazm części polityków i aktywistów, którzy od dawna sprzeciwiają się planowanemu wyjściu kraju z Unii Europejskiej. W ubiegłym tygodniu w podobnym tonie wypowiedział się były premier z ramienia Partii Pracy Tony Blair, który argumentował, że Brytyjczycy "powinni mieć prawo do zmiany decyzji".

W czwartek zasiadający w Izbie Lordów Andrew Adonis powiedział, że "zgadza się z propozycją". "Dawajcie!" - zachęcał. Z kolei laburzystowski poseł Chuka Umunna ocenił, że "prawdopodobnie pierwszy raz w życiu Farage powiedział coś sensownego".

Poparcie dla ewentualnego drugiego referendum zapowiedzieli także Liberalni Demokraci, którzy prowadzą kampanię na rzecz powtórzenia głosowania. Rzecznik partii ds. europejskich Tom Brake powiedział: "Tony Blair i Nigel Farage nie są dwójką ludzi, z którymi normalnie chciałbym być razem w jednej grupie, ale w tej kwestii wyjątkowo mówią z sensem".

Od lipca 2017 roku Brytyjczycy odpowiadają w większości sondaży, że decyzja o wyjściu z Unii Europejskiej była "błędna". Najnowsze badanie z ubiegłego tygodnia wskazuje, że takiego zdania jest 46 proc. ankietowanych, a przeciwnego - 42 proc. 12 proc. nie ma zdania.

Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z Unii Europejskiej w marcu 2017 roku i powinna opuścić Wspólnotę 29 marca 2019 roku.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)

jakr/ az/ mc/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 bpv

To ich Churchill powiedział, że podstawowym argumentem przeciwko demokracji "jest rozmowa z przeciętnym wyborcą".
Ciemny lud, jak go dobrze zmanipulować, wszystko kupi.

! Odpowiedz
0 2 wektorwg

Że co? Ty chyba nie masz pojęcia co się stanie w UK po Brexicie. Będzie jak za czasów Margaret fala bezrobocia i strajki
Biznes jest biznes a jak ci się nie podoba to twój problem. Głupi Brytole podpuszczeni przez głupich polityków idą na rzeź. Zobaczymy jak szybko skończy się wygodne życie.

! Odpowiedz
4 4 wig

Brytyjczycy są bardzo konsekwentni w tym co robią. Był czas na decyzje o wyjściu, było głosowanie, więc wtedy należało myśleć o konsekwencjach. Większość wybrała tak jak wybrała i wola narodu jest ostateczna. Jak Brytyjczycy uznają, że się pomylili to mogą się starać o ponowne przyjęcie do UE, o czym mówił p. Tusk. Argumenty przeciwne pozostaniu w UE były poważne, a to, że zwolennicy pozostanie w UE nie umieli ich odeprzeć we właściwym czasie to ich wina. Mieli swój czas i nie potrafili przekonać większości społeczeństwa do swoich racji. Moim zdaniem premier May robi bardzo dobrze. Przyjęto wolę Narodu wyrażoną w referendum i bądźmy poważni, nie traktujmy społeczeństwa jak małych dzieci, które co chwila mają inne zdanie - raz tak, raz na opak. Jeśli argumenty zwolenników wyjścia z UE nie przetrwają próby czasu to za jakiś okres będzie możliwa ponowna akcesja. Jak na razie to państwa grupy wyszehradzkiej również rozważają taką możliwość, o czym mówił prezydent Duda, więc może zdarzyć się i tak, że te państwa również odejdą z UE, a wtedy mogą z Wielką Brytanią stworzyć konkurencyjną dla UE strukturę w Europie. Jeśli dołączą do niej Hiszpania, Portugalia i Włochy, wówczas sama UE będzie musiała odejść od swoich centralistycznych zapędów na rzecz większej niezależności swoich państw członkowskich. A wtedy możliwe byłoby ponowne utworzenie UE w obecnym kształcie na zmienionych zasadach, na wzór postulowanych przez Nigela Farage'a, o czym mówił on podczas swojego przemówienia tuż po wygranym przez niego referendum dotyczącym wyjścia Zjednoczonego Królestwa z UE.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz