Wiele hałasu a e-podpis wciąż jest tylko na papierze

Rząd pracuje nad nowelizacją ustawy o podpisie elektronicznym, który nadal pozostaje instrumentem w dosłownym znaczeniu wirtualnym, a więc związanym z intencją, a nie z faktami. Ustawowo zadekretowane rozwiązanie cierpi na brak przepisów wykonawczych; przeszkadza niejasność unormowań oraz nikłe zainteresowanie sektora biznesowego.

Jak funkcjonuje rynek nadawcy bez odbiorcy, doskonale widać na przykładzie podpisu elektronicznego. Od kilku lat działają podmioty oferujące tego typu rozwiązanie, które spotyka się z nikłym zainteresowaniem wśród potencjalnych klientów. Po kilku latach funkcjonowania ustawy o podpisie elektronicznym konieczne jest więc jej znowelizowanie. Niedostatki ustanowionego prawa wytykano już w trakcie jego opracowywania i tuż po wprowadzeniu przepisów w życie. Trzeba było jednak blisko trzech lat funkcjonowania martwego rozwiązania, by podjęto próbę reanimacji.

- W Polsce podpis elektroniczny wciąż jest niewykorzystaną możliwością. Mamy bardzo dobre narzędzie, ale nie możemy z niego w pełni korzystać - uważa Piotr Michalski, rzecznik prasowy TP Internet, jednego z czterech podmiotów posiadających zaświadczenia certyfikacyjne.

Elektroniczne złudzenia

Nie ma dokładnych danych obrazujących liczbę podmiotów posługujących się e-podpisem. Przedstawiciele centrów certyfikacji bez ogródek przyznają jednak, że zainteresowanie tym instrumentem jest dalekie od oczekiwań, które mieli, gdy ustawa wchodziła w życie. Jako na jedną z największych barier rozwoju e-podpisu wskazuje się na brak możliwości posługiwania się nim w kontaktach z administracją publiczną. Ciężar wdrożenia e-podpisu w życie zepchnięto na sektor biznesowy.

- Firmy wykorzystują bezpieczny podpis elektroniczny na przykład do zawierania umów ze swoimi klientami, uwierzytelniania transakcji podczas przetargów elektronicznych - mówi Jerzy Pejaś, ekspert ds. PKI z Polskiego Komitetu Normalizacyjnego. - Wielkie nadzieje na intensywny rozwój podpisu elektronicznego wiązane są z pracami rządu nad fakturą elektroniczną oraz zapowiedzi umożliwienia przekazywania PIT-ów drogą elektroniczną.

Jednak zbyt skomplikowane przepisy oraz opóźnienia z wprowadzeniem rozwiązań np. w zakresie elektronicznych formularzy faktur, deklaracji PIT, CIF, SAD czy elektronicznego znaczka skarbowego powodują, że firmy nadal podchodzą nieufnie do tego instrumentu. Doprowadza to np. do niedostatecznego wykorzystania go przez sektor bankowy, który w założeniu miał stymulować rozwój rynku e-podpisu. Tymczasem podmioty te wybierają inne rozwiązania, np. w rozliczeniach międzybankowych czy bankowości internetowej.

- Nawet w tak wrażliwej sferze jak bankowość dopuszczalne i akceptowane są znacznie prostsze i tańsze rozwiązania niż bezpieczny podpis elektroniczny - uważa Wiesław Paluszyński, członek Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

Administracja nie może...

Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji, która występowała jako jeden z głównych krytyków zaproponowanych rozwiązań i od dłuższego czasu proponowała wprowadzenie zmian, wskazuje na kilka podstawowych przyczyn odrzucenia podpisu elektronicznego przez rynek.

- Wykorzystywanie bezpiecznego podpisu elektronicznego nie jest powszechne ze względu na ograniczony krąg jego zastosowań - uważa Wiesław Paluszyński z PIIiT. - Na przykład w administracji publicznej jedynym wdrożonym rozwiązaniem jest opatrywanie bezpiecznym podpisem informacji kierowanych do Głównego Inspektora Informacji Finansowej.

Sytuacja ta powinna ulec zmianie dopiero za ponad dwa lata, gdy w życie wejdą przepisy ustawy o informatyzacji podmiotów publicznych, przewidujące stosowanie bezpiecznego podpisu elektronicznego do podpisywania deklaracji ZUS.

- Jeśli do tego czasu zostanie uruchomiony system e-podatki, a urzędy administracji publicznej zbudują systemy informatyczne pozwalające przyjmować dokumenty opatrzone bezpiecznym podpisem, wtedy dopiero ta forma składania skutecznego oświadczenia woli stanie się powszechna - mówi Wiesław Paluszyński.

- Zainteresowanie chłodzi też cena, wciąż wysoka, jeśli się weźmie pod uwagę możliwości zastosowania certyfikatu w codziennej praktyce - uważa Piotr Michalski z TP Internet. - Istnieją alternatywne technologie, które nie zastępują w pełni funkcjonalności podpisu elektronicznego, ale są wystarczające do wielu zastosowań.

Konieczne jest więc poprawienie ustawy o podpisie elektronicznym, która w zgodnej opinii uczestników rynku, jest obecnie hamulcem, a nie stymulatorem upowszechniania e-podpisu.

- Proponowane zmiany w ustawie o podpisie elektronicznym mają za zadanie dopasowanie jej zapisów do zgodności z przepisami unijnymi - uważa Paluszyński. - Nowelizacja to również uproszczenie procedur, co powinno skutkować zmniejszeniem kosztów oraz zmianą kilku definicji, co z kolei przyniesie większą jednoznaczność skutków prawnych. Oczywiście te wszystkie zmiany nie pogorszą w niczym bezpieczeństwa tego instrumentu.

Izba wskazuje szczególnie na proponowane w nowelizacji wprowadzenie trzeciego rodzaju podpisu, tak zwanego podpisu zaawansowanego, który może być przypisany do określonego podmiotu, a nie konkretnej osoby fizycznej. Pozwoliłoby to na automatyzację wystawiania dokumentów elektronicznych przy ich masowym wykorzystaniu, np. e-faktur, elektronicznych decyzji generowanych za pomocą SI.

- Ważna jest również rezygnacja z pisemnej formy zawierania umowy - dodaje Piotr Michalski z TP Internet. - Dziś klient musi się osobiście pofatygować do centrum certyfikacji, praktycznie nie ma możliwości zawarcia umowy na odległość. W efekcie już na samym starcie narzędzie, które miało ułatwiać załatwienie wielu spraw bez konieczności wychodzenia z domu, nie daje tej możliwości.

... a zaufanie spada

Zaufanie do instrumentu podpisu elektronicznego zostało dodatkowo nadszarpnięte przez likwidację w styczniu br. Centrum Zaufania i Certyfikacji Centrast, spółki wydającej zaświadczenia certyfikacyjne podmiotom świadczącym usługi certyfikacyjne oraz mającej czuwać nad bezpieczeństwem obrotu elektronicznego.

Dla przeciętnego użytkownika to informacja niby nieistotna, jednak, jak podkreślają uczestnicy rynku, świadcząca o słabości polskiego sektora PKI. Formalnie bowiem likwidacja Centrastu nie wpłynęła na system, mocno jednak nadwerężyła zaufanie do polskiego modelu e-rynku.

- Zakres działania Centrum i jego finansowanie były niejasne - uważa Piotr Michalski z TP Internet. - W efekcie właściciele Centrastu podjęli ekonomicznie uzasadnioną decyzję o jego likwidacji. Jest to jednak przykład na niejednoznaczne i nieprecyzyjne sformułowanie wielu przepisów ustawy, co utrudnia albo uniemożliwia wprowadzenie aktów wykonawczych i ich realizację.

A więc aspekt psychologiczny ponad gospodarczym. Chociaż jeżeli pamiętać o tym, że w ub.r. spółka wygenerowała ponad 7 mln zł strat, a w jej uruchomienie udziałowcy (głównie NBP) wpompowali 33 mln zł, widać, że kulejący rynek e-podpisu powoduje jednak spore konsekwencje ekonomiczne.

- Od samego początku twierdziliśmy, że koncepcja stworzenia tej spółki i powierzenia jej centralnej roli w systemie podpisu bezpiecznego jest chybiona zarówno od strony biznesowej, jak i technologicznej oraz organizacyjnej - uważa Wiesław Paluszyński, członek Rady PIIT. - Żadna infrastruktura PKI dla podpisu kwalifikowanego, poza istniejącą w kwalifikowanych podmiotach świadczących usługi certyfikacyjne, nie jest bowiem potrzebna. Taki wniosek wynika z rozwoju tej dziedziny w Unii Europejskiej.

Podpis elektroniczny pozostaje więc w rodzimych warunkach raczej rozwiązaniem papierowym, a szansą na jego rozwój będzie dopiero nowelizacja ustawy oraz większe upowszechnienie w stosowaniu przez administrację publiczną. Kłopoty z e-podpisem w obecnej postaci i likwidacją Centrastu powinny być nauczką, by przy proponowanej zmianie ustawy ponownie nie wprowadzić rozwiązań generujących zbędne koszty i blokujących upowszechnianie tego instrumentu.

- Muszą zostać stworzone warunki, w których obywatel lub przedstawiciele biznesu uznają, że warto stosować podpis elektroniczny - uważa Jerzy Pejaś z PKN. - Oznacza to konieczność pojawienia się na rynku odbiorców podpisu elektronicznego, nadawców bowiem już mamy.

Propozycje naprawy zostały złożone, niestety trudno oczekiwać, by Sejm zajął się nimi w obecnej kadencji.
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% VI 2019
PKB rdr 4,7% I kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,3% VI 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 057,82 zł V 2019
Produkcja przemysłowa rdr -2,7% VI 2019

Znajdź profil