Wenecja tonie. "Takiej wody nie było od 50 lat"

Poważne straty zanotowano w nocy z wtorku na środę w Wenecji, gdy zalewająca miasto tzw. wysoka woda osiągnęła wyjątkowo wysoki poziom 187 centymetrów. Szkody są w bazylice św. Marka, gdzie zalany jest przedsionek i krypta. Zatonęły trzy zacumowane tramwaje wodne.

(fot. MANUEL SILVESTRI / Reuters)

 Pomiaru, który wykazał ten rekordowy w ostatnich dekadach poziom wody, dokonano w rejonie Punta della Salute. To drugi najwyższy wynik zanotowany w historii. Burmistrz Wenecji Luigi Brugnaro zaapelował do mieszkańców, aby nie wychodzili z domów. Przed 53 laty woda osiągnęła rekordowy poziom 194 centymetrów. Wtedy doszło w Wenecji do katastrofalnej powodzi.

"Potrzebujemy pomocy ze strony wszystkich, musimy być zjednoczeni, aby stawić czoła temu, co ewidentnie jest skutkiem zmian klimatycznych" - oświadczył Brugnaro na nagraniu rozpowszechnionym w mediach społecznościowych. Zwrócił uwagę na to, że miastu bardzo potrzebny jest realizowany od lat system zapór przeciwpowodziowych Mose i zaapelował do rządu Włoch o pomoc w jego dokończeniu.

Gdy wcześniej w ciągu dnia woda osiągnęła 127 centymetrów, wdarła się, popychana przez bardzo silny wiatr, do przedsionka bazyliki świętego Marka. Jej wysokość wynosiła tam 70 centymetrów, co spowodowało straty w świątyni liczącej ponad tysiąc lat. Zalane zostały wymienione tam niedawno marmury.  W nocy sytuacja pogorszyła się, bo w chwili kulminacji w środku zabytkowej bazyliki, architektonicznej perły miasta, było 110 centymetrów wody. Trwa monitoring świątyni, a minister kultury Włoch Dario Franceschini zapowiedział wysłanie tam inspektorów, by ocenili skalę szkód. 

Poważne straty w Wenecji zalanej przez wysoką wodę przypływu

Przed godziną 23 we wtorek poziom tak zwanej acqua alta, czyli wysokiego przypływu, wzrósł znacznie powyżej prognoz. Tak wysokiej wody nie było w Wenecji od 1966 roku, gdy osiągnęła 194 centymetry, w wyniku czego doszło do katastrofalnej powodzi. Wtorkowy wynik jest drugi najwyższy, jaki zanotowano tam w historii. Po kilkudziesięciu minutach woda opadła o 12 centymetrów.

Burmistrz Wenecji Luigi Brugnaro zaapelował do mieszkańców, aby nie wychodzili z domów. Oceniając to, co dzieje się w mieście, powiedział, że to „katastrofa”. Zapowiedział, że zwróci się o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej w mieście. W środę będą tam zamknięte szkoły.

Na razie trudno ocenić, jaka jest skala strat w bazylice świętego Marka. Wiadomo, że całkowicie zalana została krypta.

Z kolei na placu świętego Marka stoi metr wody, którą przez wiele godzin targał silny wiatr, wznosząc wzburzone fale. Po najsłynniejszym weneckim placu można poruszać się wyłącznie łódką. Zalane jest też całe historyczne centrum.

Zatonęły trzy zacumowane na nabrzeżu tramwaje wodne, czyli vaporetti, które są podstawowymi środkami komunikacji. Z lin zerwało się kilka gondoli, które zaczęły dryfować na lagunie.

To na razie pierwsze stwierdzone straty. Ich liczenie zacznie się o świcie.

Sylwia Wysocka

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 7 detektorjusia

Gdy byłem ostatnim razem w Wenecji w latach 90tych to mówiono nam że miasto się zapada a nie że wody się podnoszą... coś się zmieniło i miasto przestało się zapadać?

! Odpowiedz
8 18 wonsz

53 lata temu, gdy średnia temperatura globalna była porównywalna do wartości z 1880 roku (dane za pierwszym z brzegu wykresikiem z ggla) woda podniosła się na 194 cm. Dziś podniosła się o 194 cm i "EWIDENTNIE" jest to skutek zmian klimatycznych. Nawet jeśli ci wszyscy prorocy od globalnego ocieplenia mają rację (a nie wiem, może mają, może nie), są tak samo wiarygodni, jak kapłani scjentologii czy propagandziści z okresu leninowskiego, to co bredzą, po prostu obraża ludzką inteligencję.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne