Wejście na giełdę spółki Robinhood to dobra okazja dla inwestorów

2021-06-02 11:57
publikacja
2021-06-02 11:57
Wejście na giełdę spółki Robinhood to dobra okazja dla inwestorów
Wejście na giełdę spółki Robinhood to dobra okazja dla inwestorów
fot. Materiał Partnera /

Inwestorzy zawsze poszukują dobrych okazji – w Stanach Zjednoczonych często pojawiają się one w ramach tzw. IPO, czyli pierwszej emisji akcji spółki. W Polsce co prawda ciągle nie są to powszechnie stosowane rozwiązania, jednak warto przyjrzeć się, jakie korzyści niosą one ze sobą dla inwestorów. Tym bardziej, że w najbliższym czasie będzie się dużo działo w zakresie IPO, a wiele podmiotów z nadzieją patrzy chociażby na emisję dobrze zapowiadającej się spółki Robinhood. Warto zastanowić się, jakie potencjalne zyski wiążą się z inwestycją właśnie w tę spółkę. 

W przedsprzedaży można dużo zarobić

Organizacja przedsprzedaży nie jest niczym nadzwyczajnym dla zajmujących się marketingiem różnego rodzaju firm, a doświadczenie wielu branż pokazuje, że jest to skuteczny sposób na promocję i podniesienie poziomu sprzedaży oferowanych produktów. Rozwiązania te dobrze sprawdzają się także w świecie inwestycji, a jednym z najlepszych przykładów na potwierdzenie tej tezy są Initial Public Offering, popularnie znane jako IPO. 

IPO – mówiąc w pewnym uproszczeniu – to po prostu oferta akcji spółki jeszcze nienotowanej na giełdzie, a więc ma ona charakter pierwotny i jednocześnie publiczny. Innymi słowy, jest to pierwsza oferta akcji, skierowana do nieokreślonego kręgu potencjalnych odbiorców. Aczkolwiek należy pamiętać, że chętni na zakup przeważnie od razu muszą jasno określić, jaką liczbę akcji chcą nabyć, a jednocześnie – ze względu na spore zainteresowanie akcjami IPO – powinni być gotowi na to, że ostatecznie staną się właścicielami jedynie części „zamówionych” papierów wartościowych. Niekiedy nawet – zwłaszcza w przypadku najbardziej obleganych pierwszych ofert – jedynie niewielkiej części. 

Z drugiej strony warto pamiętać, że skoro spółka oferująca swoje akcje w ramach IPO nie była jeszcze notowana na giełdzie, inwestorzy powinni liczyć się ze zwiększonym ryzykiem. W końcu w takich przypadkach nie jest znana polityka dywidendowa emitenta, nie można także zapoznać się z raportami z poprzednich lat ani sprawdzić „giełdowej” historii spółki. Nie oznacza to jednak, że ryzyka nie można zminimalizować. Zgodnie z polskim prawem spółka prowadząca IPO ma obowiązek przedstawienia prospektu emisyjnego, a więc w dokumentu, w którym – znów mówiąc w pewnym uproszczeniu – emitent musi szczegółowo opisać swoją sytuację finansową oraz zaprezentować plany rozwoju. Zresztą historia dostarcza sporo przykładów sukcesów Initial Public Offering.

Historia nauczycielką inwestowania

Co prawda na polskiej giełdzie IPO jest narzędziem ciągle stosunkowo rzadko stosowanym, jednak przyglądając się rynkom światowym, można znaleźć sporo przykładów sukcesu inwestujących w akcje w ramach Initial Public Offering. Tylko w Stanach Zjednoczonych w zeszłym roku odbyło się łącznie 552 IPO-ów, które przyniosły kupującym w sumie 170 mld dolarów zysków. W systemie tym dotąd dobrze radziły sobie spółki z branży medycznej, paliwowej, reklamowej czy różnego rodzaju firm działających na rynku nieruchomości.

W tym kontekście warto wspomnieć przykładowo o zajmującej się organizacją opieki medycznej w domach amerykańskiej spółki SignifyHealthm, która po swoim debiucie przyniosła inwestorom 33% zysku, co jest i tak niewielkim wynikiem w porównaniu z IOP-em VorBiopharma. Ta firma zajmująca się opracowywaniem terapii nowotworowych wygenerowała dla inwestorów zysk na poziomie aż 133%. Spektakularnie przedstawiało się także IPO spółki paliwowej Saudi Armaco. Dzięki tej największej ofercie publicznej w historii – wynoszącej 25,6 mld dolarów – spółka ta osiągnęła wartość rynkową na poziomie 1,88 bln dolarów. Na tego rodzaju operacjach sporo zyskali także Facebook i Uber – odpowiednio 16 mld oraz 8,1 mld dolarów. 

Spośród polskich przykładów pierwszej oferty publicznej, która zakończyła się sporym sukcesem, warto wymienić wejście na giełdę Allegro, gdzie wartość jego oferty wynosiła 10,6 mld złotych, a wartość rynkową wyceniono aż na 44 mld złotych. W każdym razie doświadczeni inwestorzy po prostu chętnie uczestniczą w tego rodzaju przedsięwzięciach, słusznie upatrujących w nich możliwości sporego zarobku. 

Szansa na zarobienie pieniędzy

W tym kontekście warto wspomnieć, że na czerwiec zaplanowano debiut spółki Robinhood, prowadzącej aplikację o tej samej nazwie, umożliwiając zakup – z zerową prowizją – akcji, ETF-ów, opcji i kryptowalut. Firma zarabia na dostarczaniu swoim klientom usług transakcyjnych z depozytem zabezpieczającym, odsetkach od akcji i gotówki oraz zniżkach dla animatorów rynku. Dzięki łatwości – a wręcz intuicyjności – w użyciu i praktycznie darmowemu dostępowi jest to świetne narzędzie zwłaszcza dla początkujących inwestorów. Co nie oznacza, iż aplikacja nie umożliwia bardziej zaawansowanych operacji. Twórcy przewidzieli chociażby możliwość skorzystania z pożyczki depozytowej opartej na subskrypcji, a w ramach Robinhood Gold można także, w zamian za opłatę wynoszącą 5 dolarów na miesiąc, wziąć kredyt depozytowy czy posłużyć się narzędziami inwestycyjnymi.

Cechy te przekładają się na popularność aplikacji, a co za tym idzie – na dobrą kondycję ekonomiczną jej twórcy. Jego szacunkowa wartość może wynosić aż 40 mld dolarów, a w samym 2020 roku zyski z tytułu opłat za zlecenia wzrosły w stosunku rok do roku o 514%. To zaś pozwala przyjąć, że pierwsza emisja ma szanse zakończyć się sporym sukcesem. Nie oznacza to jednak, że należy go w ciemno zakładać – w końcu zawsze przy podjęciu tego rodzaju decyzji należy rozważyć wszystkie „za” i „przeciw”. 

Ocena ryzyka

Analizując ryzyka wiążące się z udziałem IPO spółki Robinhood, warto zwrócić uwagę przede wszystkim na fakt, iż w przeważającej większości inwestują w nią osoby dopiero rozpoczynające swoją przygodę z tego rodzaju działalnością. To z kolei rodzi pewne ryzyka związane z niekiedy spotykanymi ograniczeniami, a nawet zakazami udziału w transakcji dla początkujących inwestorów. Oczywiście konkurencja dla Robinhood’a również nie śpi – wystarczy przypomnieć tu, że Morgan Stanley przejął E-Trade a Charles Schwab TD Ameritrade za 26 mld dolarów. 

Z drugiej jednak strony doświadczeni analitycy, chociażby prof. Ivo Welch z Uniwersytetu Kalifornijskiego, badając zachowanie tysięcy traderów podczas niedźwiedziego trendu w marcu 2020 roku, doszedł do wniosku, że inwestujący w Robinhood’a przeważnie podejmują mądre decyzje. W końcu najlepiej świadczy o tym rozwój firmy. Wspomniane powyżej wartości mają jedynie przykładowy charakter, do tej listy można by jeszcze dopisać m.in. wzrost w latach 2013-2020 klientów o 13 mln osób. Natomiast tylko w pierwszych dwóch miesiącach 2021 roku ich baza zwiększyła się o 6 mln.

W przypadku IPO omawianej tu firmy broker nie będzie działał jako subemitent, ale będzie otrzymywał akcje IPO do sprzedaży dzięki partnerstwu z bankami inwestycyjnymi. Klienci zyskają możliwość nabycia akcji po ich początkowym przedziale cenowym – kiedy ostateczna cena będzie już znana, będzie można sfinalizować swoje zamówienie lub je anulować. Możliwość zainwestowania w Robinhood’a daje także Freedom24 – warto pamiętać, że platforma ta oferuje dostęp do inwestycji zarówno na giełdach polskich, jak i amerykańskich, gwarantując jednocześnie bezpieczeństwo transakcji oraz preferencyjne warunki dostępu. 

Źródło:Materiał partnera
Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki