W prawie trzeba zrobić miejsce dla efektywności energetycznej

O potrzebie oszczędzania energii mówi się bardzo dużo i od dawna. Jednak, jak podkreśla prof. Krzysztof Żmijewski, zarówno w przemyśle, jak i w gospodarstwach domowych zawsze są ważniejsze wydatki niż nakłady na zwiększanie efektywności energetycznej. - To trzeba zmienić - mówi profesor.



W ciągu ostatnich 10 lat energochłonność polskiej gospodarki spadła o blisko 1/3. Nadal jednak jest 2 razy wyższa niż średnia w UE. Jednym ze sposobów na zachęcenia Polaków do oszczędzania energii są zmiany w prawie.

 - Pierwsza rzecz, którą trzeba zrobić, to mieć taką legislację, która premiuje efektywność energetyczną - podkreślał prof. Krzysztof Żmijewski podczas IV Forum Efektywności Energetycznej. - I nie mówię tylko o ustawie efektywności energetycznej, bo tę ustawę już mamy.

Ustawa, która weszła w życie w ubiegłym roku, wdraża do polskiego prawa przepisy unijne. Jednak Komisja Europejska pracuje już nad nową dyrektywą o efektywności energetycznej, której treść ma zostać uzgodniona jeszcze w tym półroczu.

 - Ta ustawa mówi o różnych sposobach wsparcia, ale przede wszystkim o systemie białych certyfikatów i premii dla tych, którzy w sposób efektywny poprawiają efektywność energii elektrycznej. Zasada tego wsparcia jest dosyć prosta: im ktoś mniej chce, tym szybciej dostanie pomoc. Jak ktoś chce dużo, to musi długo czekać, jak ktoś chce mniej, to może dostać to znacznie szybciej - mówi prof. Żmijewski.

Chociaż brakuje konkretnych danych o potencjalnych premiach, to profesor szacuje, że może to być nawet 800 zł za oszczędzoną megawatodzinę.

 - Jedna megawatogodzina w hurcie kosztuje 200 zł, w detalu 300 zł, razem z przesyłem i dostawą do domu to 500 zł. To znaczy, że te 800 zł dla przemysłu to jest ok. 4 lat, dla gospodarstwa domowego prawie 3 lata oszczędności. To jest duże wsparcie i duże przyspieszenie spłaty zainwestowanych pieniędzy - wyjaśnia przewodniczący Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji.

Jednocześnie dodaje, że każda inwestycja w energooszczędność się zwróci, ale ta spłata może długo trwać.

Tzw. białe certyfikaty, które wprowadza ustawa, będą świadectwem efektywności energetycznej. Od 2013 roku każde przedsiębiorstwo sprzedające energię będzie miało obowiązek pozyskania określonej liczby certyfikatów świadczących o zwiększeniu oszczędności energii przez odbiorców końcowych lub zmniejszeniu strat energii orzy przesyle i dystrybucji. Organem wydającym certyfikaty będzie Urząd Regulacji Energetyki.

Jednak zdaniem prof. Krzysztofa Żmijewskiego to nie wystarczy. Również w innych ustawach należy zrobić miejsce dla efektywności energetycznej. Wymienia tu m.in. rozwiązania stosowane przy ustalaniu taryf za energię.

 - Dzisiaj ta konstrukcja taryf za energię wygląda tak, że jeżeli przedsiębiorstwo energetyczne samo poprawi swoją efektywność, czyli obniży koszty, to za rok przy ustalaniu taryfy te oszczędności zostaną mu odjęte. Obowiązuje zasada uzasadnionego kosztu: im mniejszy koszt, tym mniejsza taryfa. Proszę się więc nie dziwić, że te przedsiębiorstwa nie chcą oszczędzać energii, bo dlaczego mają zmniejszać swoje obroty - podkreśla prof. Żmijewski.


/ newseria.pl
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 ~Dim

Prof. to umysłowy śmietnik lub polityczna marionetka.

"Jednym ze sposobów na zachęcenia Polaków do oszczędzania energii są zmiany w prawie." - większej bzdury nie da się przeczytać.

Najlepszym regulatorem są bodźce finansowe. Gdyby ceny energii nie były regulowane to wtedy naprawdę okazałoby się kto musi oszczędzać. I na pewno nie ci na których się teraz wskazuje.


Pokaż cały komentarz !
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,9% VII 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 182,43 zł VII 2019
Produkcja przemysłowa rdr -2,7% VI 2019

Znajdź profil