W Katowicach uruchomiono jadłodzielnię

Jadłodzielnię, czyli punkt z lodówką, w której każdy może zostawić żywność dla osób potrzebujących uruchomiono w środę w Katowicach w siedzibie Górnośląskiego Towarzystwa Charytatywnego, od lat prowadzącego jadłodajnię.

(fot. Bankier.pl)

"Marnujemy masę jedzenia na co dzień – tutaj ono może być wykorzystane i będą mogli korzystać z niego potrzebujący" – powiedział pomysłodawca jadłodzielni, katowicki radny Dawid Durał.

Wiceprezydent Katowic Jerzy Woźniak przyniósł na spotkanie torbę z produktami spożywczymi, by umieścić je w lodówce. Zapewnił, że kupił je za własne pieniądze. "Idea nie jest nowa, rozwija się w różnych miastach od jakiegoś czasu, ale w Katowicach dotychczas nie było takiego miejsca. Przy okazji chciałbym zaapelować do wszystkich, którzy chcą pomóc, by przynosili żywność, którą mają w nadmiarze, ale w pełni przydatną do spożycia" – powiedział.

Lodówkę ufundował były poseł, związany obecnie z Platformą Obywatelską, a wcześniej z Nowoczesną Paweł Kobyliński. "Otwieraliśmy już kilka takich punktów: w Bytomiu, Gliwicach, Tarnowskich Górach i zauważyliśmy, że jest zdecydowanie większa ilość osób dobrej woli i ludzie stosują się do zasady, że wkładają tam jedzenie, które sami by zjedli. Póki co nie było żadnego przypadku negatywnego, nic takiego do mnie nie dotarło i mam nadzieję, że również w tym przypadku taka lodówka spełni swoje zadanie. Wydaje mi się, że powinniśmy trochę wierzyć w człowieka, zwłaszcza przed świętami" – oświadczył.

Katowicką jadłodzielnią opiekować się będzie Stowarzyszenie Klucz – Stop Społecznym Wykluczeniom Miejsce, natomiast prąd do lodówki udostępnia Górnośląskie Towarzystwo Charytatywne. Jego przewodniczący Dietmar Brehmer wyraził nadzieję, że lodówka zmobilizuje katowiczan do pomocy. Towarzystwo od 30 lat prowadzi jadłodajnię dla osób potrzebujących. Codziennie na śniadanie przychodzi tam 80-100 osób, na obiad – ok. 300.

"Część tych osób to bezdomni, ale zdecydowana większość to wykluczeni społecznie – osoby, które żyją miesięcznie za 1200 zł, mają wprawdzie mieszkanie, ale nie mają ciepłej wody i prądu. Dla tych ludzi jesteśmy. Bardzo dobrze, że jest ta lodówka, gdzie ludzie mogą przynosić to, co mogłoby się zmarnować” – dodał.

Do jadłodzielni można też przynosić produkty, które przekroczyły datę minimalnej trwałości (najlepiej spożyć przed), czy wyroby własne, np. ciasto lub zupę, szczelnie i starannie zapakowane i opisane. Nie należy natomiast zostawiać surowego mięsa, produktów zawierających surowe jaja, jak kremy czy domowe majonezy, otwartych słoików lub puszek z przetworami lub konserwami, a także produktów zawierających alkohol. (PAP)

autorka: Anna Gumułka

lun/ mhr/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne