W Kanadzie ruszył proces ekstradycyjny wiceprezes Huawei

W sądzie w Vancouver rozpocznie się w poniedziałek proces ekstradycyjny wiceprezes chińskiego koncernu Huawei Meng Wanzhou, zatrzymanej w 2018 r. w Kanadzie na wniosek USA. Chiny od tego czasu stosują wobec Kanady presję polityczną i gospodarczą.

(fot. Alexei Druzhinin / TASS)

Trzynaście zarzutów z formalnego wniosku USA o ekstradycję Meng dotyczy m.in. łamania amerykańskich sankcji przeciwko Iranowi oraz oszustw, w tym bankowych i elektronicznych, oraz kradzieży technologii. Wniosek pod koniec stycznia ub.r. przekazano Kanadzie, a ta nadała bieg sprawie. Po zatrzymaniu w grudniu 2018 r. i krótkim pobycie w areszcie Meng została zwolniona za kaucją i obecnie mieszka w jednym ze swoich domów w Vancouver.

Kanadyjskie i zagraniczne media starały się uzyskać od sądu zgodę na umieszczenie dwóch kamer na sali sądowej i częściową transmisję przesłuchań. Sąd uznał jednak, że tak obszerna obecność w mediach mogłaby zaszkodzić prawu Meng do sprawiedliwego procesu w USA, gdyby doszło do ekstradycji.

Jak relacjonowała agencja Canadian Press, kanadyjskie ministerstwo sprawiedliwości argumentuje w dokumentach przekazanych sądowi, że zarzuty stawiane Meng przez USA byłyby uznane za przestępstwa także w Kanadzie.

Zarzuty dotyczą m.in. związków Huawei ze spółką Skycom Tech Co. Ltd w Teheranie. Chodzi o to, że Huawei miało w istocie kontrolować Skycom w latach 2007-2014, a o zależności irańskiej firmy świadczyć ma to, że jej pracownicy używali adresów mailowych Huawei, a jej konta bankowe były kontrolowane przez chińską firmę.

Inne zarzuty dotyczy wprowadzenia w błąd amerykańskiego banku HSBC, który obsługiwał Huawei w rozliczeniach międzynarodowych. Według Canadian Press HSBC miał rozliczyć transakcje związane ze Skycom opiewające na ponad 100 mln USD. Meng miała zapewnić HSBC – który nie obsługuje irańskich klientów w związku z sankcjami USA – że Huawei nie ma powiązań właścicielskich ze Skycom.

Od marca ub.r. wiadomo, że linią obrony przyjętą przez prawników Meng będą polityczne motywy USA. Prawnicy cytowali wówczas m.in. wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa na temat Meng i Huawei, o tym, że mógłby włączyć się w sprawę, gdyby mogło to przyspieszyć zawarcie umowy handlowej z Chinami.

Pierwszą fazę tego porozumienia USA podpisały z Chinami w środę.

W rocznicę swojego aresztowania Meng napisała na blogu na oficjalnej stronie Huawei, że „w ciągu minionego roku nauczyłam się akceptować sytuację, w której się znajduję”. Dodała, że „jest wzruszona uprzejmością mieszkańców Kanady”.

Chińskie MSZ wydało w grudniu ub.r. oświadczenie, w którym domagało się zwolnienia wiceprezes Huawei. W tym samym czasie założyciel Huawei Ren Zhengfei, ojciec Meng, w wywiadzie dla kanadyjskiego dziennika „The Globe and Mail” informował, że Huawei planuje przenieść centrum badawcze z USA do Kanady, i wskazywał, że odpowiedzialność za to ponoszą USA.

Ren, w przeszłości inżynier pracujący dla chińskiego wojska, założył Huawei w 1987 r. Firma stała się największym producentem sprzętu telekomunikacyjnego na świecie, ale Australia, Nowa Zelandia, USA i Japonia uznały, że jej sprzęt stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa. Huawei liczy na udział w budowie sieci 5G telefonii komórkowej w Kanadzie.

W grudniu 2018 r. chińskie władze zagroziły Kanadzie „poważnymi konsekwencjami”, a wkrótce potem aresztowano Michaela Kovriga i Michaela Spavora - Kanadyjczyków, których Pekin podejrzewa o „działalność zagrażającą bezpieczeństwu narodowemu Chin”. W ostatnich tygodniach Chiny informowały, że obu zostaną wytoczone procesy. Chiny zdecydowały się wywierać także ekonomiczną presję na Kanadę, blokując import kanadyjskiej żywności.

W grudniu ub.r. parlament Kanady powołał specjalną komisję, która ma dokonać przeglądu stosunków Kanada-Chiny. Środowiska chińskich imigrantów w Kanadzie apelowały do premiera Justina Trudeau o zastosowanie tzw. ustawy Magnitskiego wobec chińskich urzędników i polityków. Ustawa umożliwia objęcie zakazem wjazdu do Kanady osób naruszających prawa człowieka oraz zablokowanie im dostępu do ich aktywów w Kanadzie.

Według sondażu ośrodka Angus Reid, opublikowanego w grudniu, zdaniem 90 proc. Kanadyjczyków Chinom nie można ufać w kwestii rządów prawa oraz praw człowieka, a tylko 22 proc. chce rozwijania relacji gospodarczych z tym krajem.

Również w grudniu minister spraw zagranicznych Francois-Philippe Champagne powiedział, że Kanada musi przewartościować swoje relacje z Chinami. Tymczasem to Pierre Trudeau, ojciec obecnego premiera, w 1970 jako szef rządu w Ottawie był jednym z pierwszych liderów krajów zachodnich, którzy uznali rząd ChRL.

z Toronto Anna Lach(PAP)

lach/ akl/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
6 5 talmud

wlos z glowy Meng Wanzhou nie spadnie bo odpowiedz chin byla by POTEZNA

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne