W Barcelonie działają ochotnicze oddziały do walki z kieszonkowcami

W Barcelonie utworzono ochotnicze oddziały do walki z licznymi w tym mieście kieszonkowcami. Złożone z mieszkańców stolicy Katalonii siły patrolują główne ulice miasta oraz stacje metra.

(fot. REUTERS/Ivan Alvarado / FORUM)

Z szacunków ratusza w Barcelonie wynika, że w ostatnich miesiącach na jej ulicach pojawiło się kilkudziesięciu wolontariuszy ubranych w paramilitarne stroje organizacji Guardian Angels (Aniołowie Stróże). Jednostka ta działa na wzór nowojorskich oddziałów ochotniczych walczących z ulicznymi złodziejami.

Według członków samozwańczych oddziałów, na których powołuje się w środę dziennik "El Pais", w skład Guardian Angels wchodzi już ponad 50 osób. Ubrani w czerwone berety patrolują głównie najbardziej atrakcyjne turystycznie części miasta.

Inną ochotniczą formacją jest Patrulla Ciudadana (Patrol Obywatelski), która również liczy kilkudziesięciu członków. Działają oni w podobny sposób jak aktywiści z Guardian Angels: grupą otaczają poszczególnych złodziei i ostrzegają przed nimi przechodniów. Często używają też transparentów w kilku językach z napisem "Uwaga, kieszonkowiec!".

We wtorek rzecznik prasowy katalońskiej policji Xavier Porcuna poinformował, że funkcjonariusze mają coraz więcej kłopotów z członkami ochotniczych straży walczących z kieszonkowcami. "Tego typu samozwańcze patrole obywatelskie nie wnoszą nic dobrego do walki z przestępczością w mieście. Raczej wywołują u ludzi większe poczucie zagrożenia i (służby te) używają metod z pogranicza prawa" - ocenił Porcuna.

Innego zdania jest Eliana Guerrero z Patrolu Obywatelskiego, według której członkowie organizacji realizują "bezinteresownie potrzebną miastu misję".

W odwiedzanej co roku przez ok. 16 mln turystów Barcelonie systematycznie przybywa kradzieży z użyciem przemocy czy groźbami jej użycia. Z danych katalońskiej policji wynika, że od stycznia do lipca 2019 roku liczba napaści ulicznych, w trakcie których grożono przemocą, wzrosła o 30 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2018 roku.

Część mediów za rosnącą liczbę przestępstw w stolicy Katalonii obwinia liczącą kilka tysięcy osób grupę nieletnich migrantów, pochodzących głównie z Maroka i Algierii, którzy dotarli do Hiszpanii bez rodziców.

Marcin Zatyka (PAP)

zat/ cyk/ ap/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 3 jes

A u nas już niedługo ochotnicze bojówki pisowskie.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne