W Ameryce rusza sezon raportów za trzeci kwartał

główny analityk Bankier.pl

W czwartek na Wall Street rusza sezon raportów za trzeci kwartał. Choć nowojorskie indeksy śrubują historyczne rekordy, to oczekiwania analityków względem wyników spółek są dość niskie.

To jest ten czas, gdy cywilizacyjne różnice pomiędzy rynkiem amerykańskim a polskim są widoczne lepiej niż kiedykolwiek. Raptem tydzień temu ostatnie spółki z GPW opublikowały sprawozdania finansowe za drugi kwartał (!) – czyli ponad trzy miesiące po jego zakończeniu. Niektórzy emitenci z GPW w ogóle nie raczyli poinformować akcjonariuszy o wynikach finansowych. O tych skandalicznych przypadkach mogliście Państwo przeczytać w artykule Adama Torchały.

(Bankier.pl)

Tymczasem już w czwartek – czyli tydzień po zakończeniu okresu sprawozdawczego na GPW – rusza sezon raportów kwartalnych w USA. Tyle tylko że inwestorzy z Ameryki poznają wyniki za trzeci kwartał. Raporty przedstawią banki: Citigroup i JP Morgan Chase. Największe globalne korporacje są w stanie opracować wyniki w ciągu kilkunastu dni od zakończenia kwartału. Większość polskich spółek publicznych tej sztuki jeszcze nie opanowała.

Wzrost zysków? Zapomnijcie!

Na giełdzie ważniejsze od samych wyników jest różnica między zyskami oczekiwanymi a faktycznie zaraportowanymi. Wnioskując po zachowaniu giełdowych indeksów (przez ostatnie trzy miesiące S&P500 wzrósł o 5%), rynek spodziewa się wyników nadzwyczajnie dobrych. Tymczasem z prognoz zebranych przez FactSet wynika, że analitycy średnio przewidują wzrost zysku przypadającego (EPS) na indeks S&P500 zaledwie o 2,8% rdr.

Faktyczna i oczekiwana dynamika EPS dla indeksu S&P500
Faktyczna i oczekiwana dynamika EPS dla indeksu S&P500 (FactSet)

Byłby to wzrost znacznie słabszy niż w poprzednich trzech kwartałach (odpowiednio: 10,3%, 13,9% i 5,0%) oraz najsłabszy od III kw. 2016 roku, gdy EPS dla indeksu S&P500 zwiększył się jedynie o 2,8% rdr. Materializacja dość zachowawczych prognoz analityków oznaczałaby, że wycena S&P500 na bazie historycznych zysków spółek pozostanie na bardzo wysokim poziomie, o blisko 30% wyższym od 10-letniej średniej.

Jednakże doświadczenie uczy, że prognozy analityków w momencie zakończenia kwartału na ogół są mocno niedoszacowane. Mechanizm działa w ten sposób, że wcześniejsze – zresztą na ogół mocno zawyżone -  prognozy w trakcie trwania danego kwartału są sukcesywnie obniżane. Aż do takich poziomów, przy których  70-80% spółek „zaskakuje” pozytywnie, przekraczając oczekiwania względem EPS-u. Nie ma podstaw, aby przypuszczać, iż tym razem może być inaczej.

Wystarczy spojrzeć na dane za poprzednie kwartały. Na koniec II kw. 2017 r. analitycy spodziewali się wzrostu EPS-u przypadającego na indeks S&P500 o 6,4%. Faktyczna dynamika zysków wyniosła 10,3%. Kwartał wcześniej oczekiwano wzrostu o 9%, a spółki zaraportowały wzrost EPS-u o 13,9%. W ostatnich latach nie zdarzyło się, aby raportowane wyniki okazały się gorsze od prognoz analityków.

Ceny akcji rosną szybciej niż zyski spółek

Problem w tym, że nawet jeśli faktyczna dynamika zysków amerykańskich spółek sięgnie 5-7%, to obecne wyceny akcji i tak dyskontują wyniki znacznie lepsze. Przez ostatnie cztery kwartały spółki tworzące S&P500 zaraportowały 126,69 dolarów zysku przypadającego na ten indeks. Przy obecnym kursie (2.550,64 pkt.) implikuje to wskaźnik ceny do zysku (c/z) na poziomie 20,1. Czyli dużo. Jeśli weźmiemy pod uwagę c/z na bazie prognozowanych zysków, to wynosi on 18.

Wskaźnik C/Z dla indeksu S&P500 liczony na bazie oczekiwanych zysków spółek na następne 12 miesięcy.
Wskaźnik C/Z dla indeksu S&P500 liczony na bazie oczekiwanych zysków spółek na następne 12 miesięcy. (FactSet)

To poziom bardzo wysoki, uzasadniony jedynie w razie istotnego wzrostu zysków spółek. Tymczasem przez poprzednie trzy lata EPS przypadający na indeks S&P500 stał w miejscu, na poziomie 119 dolarów. W tym roku ma to wrosnąć do 131 USD, a w roku 2018 do 145,78 USD. Ale nawet zakładając realizację tej dość optymistycznej prognozy (wzrost o 11 % rdr), S&P500 wyceniany jest na 17,5-krotność oczekiwanych przyszłorocznych zysków spółek! To wciąż o blisko jedną czwartą więcej od średniej z poprzednich 10 lat.

Reasumując, nawet dwukrotnie wyższa od oczekiwań dynamika zysków amerykańskich spółek wydaje się nie uzasadniać obecnego poziomu wycen akcji. Istnieje zatem ryzyko, że inwestorzy nie będą pozytywnie reagować nawet na wyraźne przekroczenie prognoz wynikowych przez spółki.

Jedynym uzasadnieniem dla S&P500 powyżej 2.500 punktów wydaje się być brak alternatywy na rynku długu. Na wysokości 2.550 pkt. bieżąca stopa dywidendy dla indeksu S&P500 wynosi niemal 1,9%. Tymczasem rentowność 10-letnich obligacji USA to niespełna 2,35%. A więc raczej za mało, aby stanowić sensowną alternatywę nawet dla bardzo wysoko wycenianych amerykańskich akcji.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
4 2 open_mind

Czyli sezon na kłamstwa bzdury i oszustwo. Tego królestwa długu, zakłamania, propagandy i uzdrawiacza światowej demokracji już nic nie uratuje, zresztą cały zachód to „potęgi” na papierowych nogach a ich dane i statystyka to: Kłamstwo, ohydne kłamstwo, i statystyka. I dlatego ja wierzę tylko w statystyką którą sam napiszę. Ps. Cały finansowy zachodni system obecnie opiera się tylko na zaufani w dług, Co się stanie jak zaufanie się załamie? Tego świetny przykład mamy w Wenezueli, gdzie właśnie zaufanie się załamało. Zachodnie gospodarki już dawno się załamały a dowodem na to jest ciągłe dodrukowywanie kasy, teraz czekamy tylko na załamanie”zaufania” a rządy z bankierami za pomocą fałszywych i naciąganych danych statystycznych i propagandy walczą o to aby to załamanie nie nastąpiło.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 0 open_mind

USA Armii już tak się rozkręciło że zaczyna symulować i wykonywać działania wojenne zupełnie niepotrzebnie w Syrii w okolicach Ar Raqqah, Rosjanie przyglądają się tym gierkom i się śmieją.! Sam widziałem w tv, nagle pojawiły się relacje z tego rejonu jak to US odnosi zwycięstwa z ISIS. Klauny.

! Odpowiedz
3 6 kimdzongtusk

Panie Krzysztofie !
tzw, giełdy to rynki wirtualne napedzane wirtualnym paliwem, Już dawno przestały miec jakikolwiek związek z wynikami czy w ogóle z realną gospodarką. Kiedyś giełdy były barometrem gospodarki, dziś są opanowane przez bańki centralne i spekułę dostająca darmową kasę.

! Odpowiedz
SP500 -0,44% 2 651,78
2017-12-14 21:59:00
WIG 0,59% 62 916,39
2017-12-14 17:15:00
WIG20 1,04% 2 434,61
2017-12-14 17:15:00
WIG30 0,69% 2 793,57
2017-12-14 17:15:00
MWIG40 -0,61% 4 737,36
2017-12-14 17:15:00
DAX -0,45% 13 070,00
2017-12-14 17:35:00
NASDAQ -0,28% 6 856,53
2017-12-14 22:02:00

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl
Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl