W 2022 r. kolejne ETF-y od Beta Securities. „Chcemy zaproponować coś innowacyjnego” [Wywiad]

Michał Żuławiński2021-10-15 07:30analityk Bankier.pl
publikacja
2021-10-15 07:30
W 2022 r. kolejne ETF-y od Beta Securities. „Chcemy zaproponować coś innowacyjnego” [Wywiad]
W 2022 r. kolejne ETF-y od Beta Securities. „Chcemy zaproponować coś innowacyjnego” [Wywiad]
fot. Marek Wiśniewski / / Puls Biznesu

Z Robertem Sochackim, członkiem zarządu Beta Securities, rozmawiamy o inwestowaniu w ETF-y po polsku, światowych trendach w tym segmencie rynku oraz perspektywach na przyszły rok.

12 października na polski rynek trafiła informacja od Beta Securities dotycząca uzyskania zielonego światła od Komisji Nadzoru Finansowego na dwa nowe fundusze ETF. Jeden z nich, wyczekiwany od lat przez polskich inwestorów, odzwierciedlał będzie indeks sWIG80TR; drugi oparty będzie o obligacje skarbowe, co będzie nowością na wciąż wąskim polskim rynku ETF-ów.

Beta Securities to jedyny podmiot, który w ostatnich latach wprowadza na GPW nowe fundusze ETF. Wprowadzone do tej pory ETF-y bazują na polskich indeksach WIG20TR, mWIG40TR, WIG20lev, WIG20short i WIGTechTR oraz amerykańskich S&P500 i Nasdaq-100 (w wariancie zabezpieczającym zmienność kursu walutowego). Skromną jak na standardy światowe ofertę ETF-ów na GPW dopełniają dwa produkty luksemburskiego Lyxora, oparte o niemiecki DAX i amerykański S&P500. Do niedawna Lyxor miał w ofercie jeszcze ETF na WIG20, pierwszy tego typu instrument w historii GPW, jednak w kwietniu zniknął on z polskiej giełdy.

Michał Żuławiński, Bankier.pl: Zacznijmy od najważniejszego - kiedy można spodziewać się debiutu dwóch nowych ETF-ów?

Robert Sochacki, członek zarządu Beta Securities: W przyszłym tygodniu przeprowadzimy emisję certyfikatów serii A czyli emisję seed. Następnie złożymy wnioski do Rejestru Funduszy Inwestycyjnych, a po wpisie funduszy do rejestru złożymy wnioski do KDPW i GPW o dopuszczenie i wprowadzenie do obrotu. Całość powinna potrwać 4-6 tygodni, więc jest szansa na debiut jeszcze w tym roku, chociaż dużo zależy od czasu procedowania wniosku o wpis do RFI.

Czy ETF na sWIG80TR będzie fizycznie replikował indeks?

Tak jest, naszą intencją jest pełna fizyczna replikacja indeksu.

Nad jakimi ETF-ami pracuje obecnie Beta Securities? Czego można spodziewać się w 2022 r. z Państwa strony?

Pracujemy oczywiście nad kolejnymi funduszami i w 2022 będzie kilka nowych emisji.  Chcemy tworzyć kolejne fundusze obligacyjne oraz zaproponować inwestorom coś innowacyjnego z rynku krajowego oraz coś ciekawego z rynku zagranicznego.

Oczywiście w centrum naszego zainteresowania pozostają inwestorzy polscy, więc jeśli zaproponujemy coś z zagranicy to z zabezpieczeniem do PLN. Chętnie również posłuchamy czego życzą sobie inwestorzy. Często słyszeliśmy prośby o ETF na sWIG80, no i jest. Zapraszamy do zgłaszania propozycji.

Jakie były największe trudności związane z przygotowaniem ETF na sWIG80TR? Na ile to trudniejsze zadanie od mWIG40?

Sam proces przygotowania prospektu i statutu był bardzo podobny. Postępowanie natomiast było szybsze i nieco łatwiejsze. Wydaje mi się, że doświadczenia z funkcjonowania dotychczasowych funduszy, w szczególności Beta ETF mWIG40TR, dały nadzorowi pewien komfort odnośnie sposobu funkcjonowania funduszy ETF w Polsce i rozwiały szereg wątpliwości, które musieliśmy w sposób znacznie bardziej szczegółowy omówić przy pierwszych funduszach, szczególnie na mWIG40.

Pochwalił Pan na Twitterze KNF za ekspresowe tempo zapalenia zielonego światła dla nowych ETF-ów.

Tak, ponieważ mimo że był okres wakacyjny – bo dokumenty złożyliśmy w czerwcu – to po niecałych 4 miesiącach udało się zamknąć temat.

Gdyby ten czas skrócić, to ETF-a na sWIG80 mielibyśmy już latem?

Tak. ETF na sWIG80TR nie różni się wiele od tego na mWIG40TR, natomiast jest to osobny produkt i z tego powodu musi przejść tę samą ścieżkę. Wszystko musi zostać przeanalizowane, nawet drobne zmiany prawne w otoczeniu muszą być wzięte pod uwagę, a do tego dochodzi czynnik ludzki – sprawą nowego funduszu zajmować może się inna osoba, co może powodować różnice w spojrzeniu. W wypadku naszych nowych ETF-ów wszystko odbyło się bardzo sprawnie i obyło się bez trudnych rozmów, zapewne dzięki temu, że można bazować na wcześniejszych doświadczeniach.

Jest jakaś nadzieja na zmianę regulacji i usprawnienie procesu wprowadzania ETF-ów na poziomie systemowym?

Trwają prace w ramach Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego nad zmianami, które mają na celu usprawnienie wprowadzania i działania funduszy ETF w Polsce. Wydaje się, że wszyscy zgadzamy się, że zmiany są potrzebne, szczególnie w obszarze wymogów prospektowych. Dyskusja toczy się na temat wyboru drogi wprowadzania tych zmian.

Skoro wyczekiwany przez inwestorów sWIG80 udało się „dowieźć”, to na co teraz czekać będą polscy inwestorzy?

Już pytano mnie m.in. o ETF na cały WIG czy na indeks WIG-Banki.

ETF na cały WIG jest realną perspektywą?

Mając ETF-y na WIG20TR, mWIG40TR oraz sWIG80TR mamy prawie całość WIG-u, ponad 95%, więc już zakup tych trzech ETF-ów daje dobre przybliżenie szerokiego rynku. Natomiast stworzenie ETF-a na WIG Total jest oczywiście możliwe, jednak nie jestem pewien czy rzeczywiście stanowiłoby znaczącą różnicę w stosunku do już istniejących produktów. Oczywiście dzięki takiemu instrumentowi dałoby się inwestować w polski rynek za jednym zamachem, a nie w trzech, do tego dochodzi kwestia rebalancingu. Więc taki WIG140, który łączy wszystkie spółki z trzech głównych indeksów, też byłby czymś ciekawym.

Mamy do dyspozycji jeden ETF na subindeks, czyli ETF na WIG.Tech. Może czas na zejście głębiej i odwzorowanie właśnie WIG-Banki czy WIG-Nieruchomości?

Będziemy o tym rozmawiać z GPW. Problem jest taki, że poza WIG20, mWIG40 i sWIG80, inwestorzy właściwie nie widzą innych indeksów. Czasem się gdzieś pojawi pytanie o WIGdiv, są pytania o WIG.Games, ale tak szczerze mówiąc, to indeksy sektorowe ani nie są specjalnie promowane, a poza tym duża ich część jest nieinwestowalna ze względu na dużą koncentrację – zdarza się, że 2 czy 3 spółki mają w indeksie 70-80 procent. Celem indeksów sektorowych było głównie zobrazowanie, co dzieje się w danym sektorze, a nie stworzenie narzędzia pozwalającego na opracowanie produktu – np. ETF - który można sprzedać inwestorom.

Kilka lat temu toczyły się dyskusje o indeksie na spółki gamingowe. WIG.Games powstał, ale grupuje 5 spółek, podczas gdy na obu parkietach mamy kilkadziesiąt podmiotów z tego sektora.

Z perspektywy inwestycyjnej indeks ten nie miał za bardzo sensu, bo kupno 3 spółek było niemal równoznacznie z indeksem, szczególnie gdy CD Projekt jeszcze wyraźnie dominował. Z drugiej strony ludzie, którzy inwestowali w gaming, najczęściej kierowali się tym, co dana spółka w danym momencie robi, kiedy wydaje nową grę etc. Często było to granie na indywidualne spółki, a nie na cały sektor. Ale to się powoli zmienia.

GPW poinformowała niedawno o opracowaniu Kalkulatora Indeksów. Segment ETF skorzysta na wprowadzeniu tego narzędzia?

Zapewne jest to rozwiązanie dla GPW Benchmark, natomiast i z naszej perspektywy jest to doskonałe narzędzie. Kalkulator ten daje GPW Benchmark możliwość „backtestingu” i bardzo szybkiego przeliczania tego, jak zachowywałyby się w przeszłości różne indeksy. Dzięki temu można racjonalnie podejść do tworzenia nowych indeksów czy łączenia już istniejących. Innymi słowy, kalkulator ten nie był tworzony pod nas, ale to dla nas świetna wiadomość.

ETF obligacyjny to nowe zjawisko na polskim rynku. Do kogo jest adresowany? 

Beta ETF TBSP jest funduszem obligacji skarbowych, a te są w Polsce bardzo popularne i to w wielu grupach klientów. Fundusze obligacji stanowią znacznie ponad połowę aktywów tradycyjnych funduszy inwestycyjnych, więc jesteśmy optymistami jeśli chodzi o zainteresowanie klientów.

Wydaje się, że w większym stopniu inwestorzy indywidualni będą naszymi klientami, ale z rozmów sprzed zatwierdzenia Prospektu pojawiało się również zainteresowanie wielu klientów instytucjonalnych. Tak szeroka paleta obligacji w jednym funduszu, konkretnie 16 sztuk, dostępna w jednej transakcji i pokrycie praktycznie całej krzywej dochodowości przy niskiej opłacie za zarządzanie, znajdzie amatorów we wszystkich grupach klientów.

W ramach rewolucji pasywnej Polska od lat goni Zachód, ale jednocześnie rynki rozwinięte nie stoją w miejscu, również pod względem rodzajów oferowanych instrumentów. Jakie jest Pana zdanie o ETF-ach zarządzanych w sposób aktywny i czy takie rozwiązanie dałoby się wprowadzić na rynku polskim?

W chwili obecnej polskie prawo mówi, że ETF można stworzyć albo na indeks albo na portfel, który jest dokładnie opisany w statucie. Na pierwszy rzut oka niezbyt pasuje to do ETF-ów aktywnie zarządzanych, ale być może to tylko pogląd laika – niewykluczone, że kreatywność prawników i przychylność regulatora mogłaby na to pozwolić.

Aktywne ETF-y na Zachodzie to najczęściej tylko wehikuły inwestycyjne, „opakowanie” funduszu inwestycyjnego. Widocznie inwestorzy widzą wartość w tym, że to instrument handlowany na giełdzie, można go łatwo czy tanio kupić i sprzedać, znacznie łatwiej niż w przypadku tradycyjnych funduszy. Z tego punktu widzenia takie ETF-y mają sens i jestem w stanie wyobrazić sobie, że ten segment będzie mocno rósł.

Nawet w USA istnieje problem z wyrażeniem przez regulatora zgody na ETF-y kryptowalutowe. W Polsce też by to nie przeszło?

Przeciwnie, uważam, że u nas to możliwe. Nie da się stworzyć funduszu, bo fundusze muszą inwestować w instrumenty finansowe, a kryptowaluty nie mają takiego statusu, choć np. w Niemczech już tak jest. W Polsce mogłyby natomiast zostać wykorzystane Alternatywne Spółki Inwestycyjne, które mogłyby inwestować w kryptowaluty i np. śledzić kryptowalutowy indeks Nasdaq, a następnie do obrotu mogłyby zostać dopuszczone ich akcje. Myślę, że byłoby zainteresowanie tego typu produktem, bo „ucywilizowany sposób” inwestowania w kryptowaluty byłby dodatkową zachętą.

To kiedy kryptowalutowy ETF od Beta Securities?

To ciekawy pomysł, ale nie wiem, czy pierwszej potrzeby. Nie wiem, czy akurat teraz jest czas na to, czy akurat my byśmy coś takiego robili, ale co do zasady jest to interesujące.

KNF nie zablokowałaby takiego pomysłu?

Nie wiem, jak wyglądałoby podejście nadzoru – myślę, że mogłoby być ciężko, bo to ciężki temat niemal wszędzie na świecie. W Europie są przykłady funduszy inwestujących w kryptowaluty – w Niemczech, Szwecji czy Szwajcarii. Nadzór amerykański póki co nie wyraził zgody, natomiast w Chinach czy Indiach był zdecydowany sprzeciw. Zatem gdyby w Polsce nadzór nie chciał takiego produktu, to miałby dużo uzasadnień w postaci przykładów ze świata.

GPW wspólnie z KGHM opracowuje tokeny wymienialne na fizyczne srebro. Czy nie myśleliście Państwo wcześniej o stworzeniu ETF na srebro czy złoto?

Oczywiście, że złoto pojawia się zawsze w rozmowach na temat nowych produktów, jednak istnieje wiele funduszy ETF i tradycyjnych z ekspozycją na złoto od dostawców zagranicznych, ale też krajowych, więc nie wydaje nam się to „produktem pierwszej potrzeby”

Z badań Fundacji GPW wynika, że o ETF-ach słyszało 4 procent Polaków, podczas gdy o inwestowaniu w akcje aż 88 procent. Czy fakt, że Beta Securities nie ma w zasadzie polskiej konkurencji, wynika z faktu, że „rozmiary tortu” są wciąż za małe?

Istnieje kilka czynników. Po pierwsze, część branży inwestycyjnej uważa, że gdyby ETF-y miały się w Polsce pojawić i odnieść sukces, to już by się pojawiły i odniosły sukces. To pogląd wyrażany często przez osoby związane z aktywnie zarządzanymi i dosyć drogimi funduszami inwestycyjnymi. W istocie, nie mają motywacji do tego, żeby zmieniać obecny stan rzeczy i wchodzić w segment tanich alternatyw.

Prawdą jest też, że dystrybucja funduszy w Polsce opiera się na kanale bankowym, co promuje nieco droższe produkty, które mogą sobie na taką dystrybucję pozwolić.. Najczęściej to klient przychodzący do banku słyszy od osoby, która go obsługuje, że istnieje taki lub inny specjalnie przygotowany produkt inwestycyjny o świetnych wynikach historycznych, który bierze jedynie 2,5 procent za zarządzanie.

Co z punktu widzenia laika wydaje się niską opłatą, choć w rzeczywistości taką nie jest, szczególnie w długim okresie.

Owszem, wydaje się niska, szczególnie gdy inwestor oczekuje 30-40 procent zwrotu rocznie. Mamy tendencję do kupowania tego, co dawało zarobić w przeszłości. Jeśli obligacje przez kilka lat dawały 5-6 proc. w skali roku, dzięki spadającym stopom procentowym, to ludzie to kupują nadal, chociaż dosyć łatwo dostrzec, że było ograniczone miejsce, by dalej ta tendencja postępowała. Mamy napływy do funduszy w momencie, gdy pokazują one dobre historyczne rezultaty, bo nabywcom wydaje się, że trend ten będzie trwał.

Z oczywistych powodów Polacy kupują w dyskontach, polują na promocje, latają tanimi liniami lotniczymi czy zmieniają operatorów sieci komórkowej na tańszych. Tymczasem w przypadku inwestowania pod względem kosztów wypadamy tak, jakbyśmy kupowali w drogich delikatesach i latali LOT-em i to w biznes klasie. Coś tu nie gra. Czy instytucje działające na polskim rynku mogłyby robić więcej, by stan ten zmienić?

Z pewnością wszyscy moglibyśmy więcej robić, jeżeli chodzi o edukację finansową, i to już od dzieci i młodzieży począwszy. Wydaje mi się również, że gdyby przesuwać rynek w kierunku łączącym interes klienta z interesem sprzedawcy, to wtedy popularyzowanie tańszych rozwiązań byłoby łatwiejsze. Gdybyśmy poszli do lekarza i nie płacili sami, tylko płaciłaby mu firma farmaceutyczna, to myślę, że dla każdego byłoby w miarę oczywiste, że nie jest to najlepszy model. W przypadku inwestowania takie oczywiste to już nie jest.

Bardzo duża część infrastruktury rynkowej w Polsce dość dobrze się czuje w obecnej sytuacji. Nie ma pędu ku temu, by się reformować i spróbować oferować klientom coś innego. Z drugiej strony, ze strony klientów nie ma chęci do tego, by zapłacić komuś za doradztwo i pilnowanie jego interesu. Wtedy ten ktoś nie musiałby pilnować interesu innych podmiotów.

Czyli polskie TFI są po prostu za drogie?

Nie ma co demonizować roli aktywnych zarządzających funduszami, którzy pobierają 2,5 proc. za zarządzanie. Po kosztach dystrybucji zostaje im pewnie z 1 procent. Nie jest to kolosalna opłata za zarządzanie, choć na tle innych rynków jesteśmy nieco drożsi. Nie jest już jednak tak jak kiedyś, gdy powszechne były stawki na poziomie 4 procent.

Nie powiem więc, że zarządzający aktywnie są po „ciemnej stronie mocy”, a my jesteśmy jakimiś rycerzami na białych koniach. Chodzi po prostu o transparentność. Jeżeli nasz fundusz na mWIG40TR robi od początku roku prawie 45 proc., a różnica między benchmarkiem a zwrotem z naszego funduszu to mniej niż 0,5 proc., to jest to jeden z lepszych wyników nawet wśród aktywnych funduszy akcji polskich. Nawet w krótszym okresie fundusze pasywne, głównie dzięki niższym opłatom, są w stanie dostarczyć bardzo dobre stopy zwrotu bez wysokich nakładów na opłaty za zarządzanie. W długim horyzoncie to jeszcze bardziej przekonujące, bo jest wtedy więcej szans na zrobienie błędu przy decyzjach selekcyjnych, a różnica w opłatach się kumuluje. Ponadto sama dystrybucja też jest droga. Niby Polacy wszystko kupują przez internet, ale inwestują tradycyjnie. Gdyby inwestowali przez internet, to z pewnością fundusze tradycyjne byłyby tańsze. Dystrybucja kosztuje, musi być okienko, przy którymś ktoś siedzi itp.

Z punktu widzenia Beta Securities Robodoradztwo to dobre zjawisko (bo promuje „pasywną rewolucję”) czy negatywne (bo byłoby lepiej, gdyby Polacy lokowali środki w krajowych ETF-ach)?

Robodoradcy to „zjawisko” z pewnością pozytywne. Daje szansę na proste inwestowanie szerokiemu gronu inwestorów, którzy niekoniecznie mają szeroką wiedzę z zakresu funkcjonowania rynku kapitałowego.

Mogą odnieść sukces, aczkolwiek trzeba pamiętać, że na Zachodzie nie ma spektakularnych sukcesów, jeśli chodzi o robodoradców. Może musi zajść też zmiana pokoleniowa – np. według niemieckich statystyk inwestują ludzie w wieku 55 lat, a u nas średnia to ok. 40 lat. Być może, gdy na rynek mocniej wejdzie pokolenie obecnych dwudziestolatków, którzy niekoniecznie korzystają z komputerów i posługują się głównie smartfonami, to może wtedy robodoradztwo rozwinie skrzydła.

Możliwe, że segment ten wystartował 10 lat za wcześnie - zarówno Betterment, jak i Wealthfront nie osiągali początkowo spektakularnych sukcesów. Było nieźle, zarządzali miliardami, ale to nie było powalające jak na zachodnie standardy.

Czy czynione są starania by tego typu platformy oferowały też dostęp do produktów Beta Securities?

Prędzej czy później fundusze ETF oparte o polskie indeksy będą częścią rozwiązań „robo”, ponieważ większość inwestorów - szczególnie o niższych kwotach do zainwestowania – a to często oni są klientami platform robodoradztwa - chce inwestycji lokalnych, w złotówkach, bez ryzyka walutowego, w znanym otoczeniu organizacyjnym i regulacyjnym.

„Home bias” jest zjawiskiem powszechnym, obecnym na wszystkich rynkach. Zdecydowana większość oszczędności lokowana jest lokalnie, w znane instrumenty, za pośrednictwem znanych i lokalnie nadzorowanych podmiotów. Dlatego też lokalne ETF-y, na lokalne indeksy będą częścią rozwiązań „robo”. Jednak zarówno usługi robo jak i ETF-y są zjawiskiem stosunkowo nowym w Polsce, więc dajmy sobie jeszcze chwilę czasu na dostosowanie ofert do specyfiki rynku.

Finax i Aion oferują obecnie inwestowanie denominowane w euro, Wasze ETF-y notowane są w złotych. Może to argument na korzyść Bety?

W tej chwili w ETF-y inwestują osoby, które mają więcej wiedzy albo więcej pieniędzy od przeciętnej. Ta grupa ma inne potrzeby i może nawet chce trochę rozbić swój portfel pomiędzy różne waluty. Jeżeli zamiast 4 proc. o ETF-ach słyszeć będzie 40 proc. czy 80 proc. osób, to wejdziemy w segmenty zupełnie inne. Ludzie, którzy chcą oszczędzać kilkaset złotych miesięcznie, najczęściej w złotym zarabiają, w złotym wydają i w ogóle w złotym myślą. Owszem, byliśmy przyzwyczajeni do tego, że złoty generalnie się umacniał, co obecnie nie ma miejsca, a brak zabezpieczenia walutowego jest z kolei zabezpieczeniem przed kryzysowym osłabieniem złotego. Wcześniej, gdy złoty się umacniał, brak zabezpieczenia walutowego powodował, że było się stratnym. Innymi słowy, może być wśród klientów chęć do wyeliminowania zmienności związanej z kursem walutowym.

Na giełdzie hossa, tymczasem Polacy mają miliardy złotych „zaparkowane” na rachunkach bankowych, które nawet mimo podwyżki stóp procentowych nie zaczną nagle płacić dużo więcej. Rok 2022 może przynieść napływ części tych środków na giełdę, w tym do ETF-ów?

Oby. Gdyby chociaż odrobina z tych pieniędzy przeszła na rynek kapitałowy, to mielibyśmy do czynienia z ogromną zmianą. W tej chwili aktywa funduszy w porównaniu do PKB są w Polsce niskie. Jest dużo do zrobienia, aczkolwiek rynek finansowy „przez lata ciężko pracował” na brak zaufania, więc teraz potrzeba i starań, i czasu, żeby to zaufanie odbudować.

Źródło:
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego. Tel: 604 678 518

Tematy
Otwórz konto w mBanku i zgarnij do 300 zł

Otwórz konto w mBanku i zgarnij do 300 zł

Komentarze (12)

dodaj komentarz
jas2
Najwyższy czas na ETF-y od ETF-ów.
demeryt_69
Wywiad z tym 'góralem' to płatny lans - żenujące!



prawnuk
Tyle, że świat ma doświadczenie...... Szczerze...... po doświadczeniach z mbankiem - nie szukam niczego lepszego.
max50
Propozycja dla Beta Securities: ETF oparty o Wig Dywidenda, wypłacający co kwartał dywidendy zebrane ze spółek.
prawnuk
jedno ALE - na świecie większe spółki wypłacają dywidendy co kwartał - w Polsce ...... czasem masz 2 raty. Sezon na dywidendy to wakacje (pewnie 80%) plus połowa w miesiącach obok wakacji
iandrew
ETFy na GPW są potrzebne, aby była alternatywa dla IKE czy IKZE zarządzanych przez fundusze =/TFI. Na samodzielnej selekcji akcji się sparzyłem, ale ETF kupuję i zapominam o nim. Mam IKE / IKZE maklerskie i BETA M40 ETF i nie żałuję ;)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
demeryt_69
Czy to przypadek, że 'górale' tak kochają tyrkę przy finansach? Być może to im nakazuje Tora?

Żadna inna 'opcja' etniczna nie jest tak licznie reprezentowana w tej branży - to nie przypadek!

300_pala
Każdy walczy o to czego mu brak
richie12
W branży koszykówki opcja 2-metrowców jest też licznie reprezentowana. Przypadek? Ogarnij się z tymi antysemickimi odruchami. Jak ten Jaś z dowcipu, któremu wszystko kojarzy się z d...

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki