REKLAMA

W 2020 r. w Warszawie będą rosły ceny biletów

2020-01-01 08:03
publikacja
2020-01-01 08:03

Radny Warszawy Tomasz Żyłka (Koalicja Obywatelska) powiedział w rozmowie z PAP, że w 2020 r. wzrosną ceny biletów komunikacji miejskiej. Możliwe są również kolejne zmiany w opłatach za wywóz śmieci.

/ Pexels

Radny Tomasz Żyłka (Koalicja Obywatelska) zwrócił uwagę, że w przyszłym roku nastąpią podwyżki cen prądu. Prawdopodobnie zdrożeje również paliwo. "Choć nie zależy to od decyzji władz Warszawy, jednak w zdecydowany sposób przekłada się na rachunki, które płacą mieszkańcy za najem mieszkań, lokali użytkowych, za usługi oraz komunikację" – podkreślił.

"Czeka nas podwyżka cen biletów komunikacji miejskiej – zapowiadał to już prezydent Rafał Trzaskowski. Moim zdaniem jest to konieczne. Ceny biletów będą rosły" - powiedział radny. Zaproponował, aby już rozpocząć publiczną dyskusję na ten temat. "Dobrze by było, gdyby udało się zamortyzować podwyżkę cen biletów wynikającą ze wzrostu cen paliwa. Tramwaje i metro będą miały duży problem z powodu wzrostu cen energii elektrycznej" – zaznaczył.

W ocenie Tomasza Żyłki konsekwencją wzrostu cen prądu będą również wyższe koszty wywozu i zagospodarowania śmieci. "Realia są takie, że koszty gospodarki odpadami muszą się zbilansować. Miasto powinno często i głośno mówić mieszkańcom, że z tzw. ustawy śmieciowej wynika, iż władze nie mogą dopłacać do wywozu i zagospodarowania odpadów, ani nie mogą na tym zarabiać. Zatem, kiedy drastycznie rosną koszty wywozu i przetwarzania odpadów, to siłą rzeczy w górę idą taryfy dla mieszkańców" - wyjaśnił.

"Firmy zajmujące się gospodarką odpadami nie chcą obecnie podpisywać długoterminowych umów, bo nie są w stanie przewidzieć, jak w kolejnych miesiącach będą wyglądały ich koszty związane ze wzrostem cen paliw i energii" – tłumaczył Tomasz Żyłka. Radny wyraził też nadzieję, że wzrost cen paliwa i prądu "nie przełoży się na konieczność kolejnej podwyżki opłat dla mieszkańców. Ale jeżeli korekta byłaby konieczna, to będzie ona znacznie mniejsza niż ta, która została uchwalona w tym roku" - dodał.

W ocenie radnego Żyłki najlepszym rozwiązaniem, zgodnym z zaleceniami zespołu zajmującego się w Radzie Warszawy kwestiami gospodarki odpadami, byłoby powiązanie opłat za wywóz śmieci ze wskazaniami wodomierzy. "Nie możemy tego wprowadzić od razu, są jeszcze miejsca w stolicy, w których zużycie wody nie jest jeszcze opomiarowane. Jest to rozwiązanie, do którego będziemy dążyć" - zapowiedział. (PAP)

Autor: Wojciech Kamiński

wnk/ jann/

Źródło:PAP
Tematy
Najlepsze z najtańszych kart kredytowych – styczeń 2021 [Ranking]

Najlepsze z najtańszych kart kredytowych – styczeń 2021 [Ranking]

Komentarze (10)

dodaj komentarz
tristans
Niech jeszcze wprowadzą podatek od chodzenia na piechotę, dla cwaniaków którzy zaczną unikać komunikacji miejskiej
jasiek2017
PiS: nie planujemy podnoszenia podatków

Szydło: Nie będziemy podnosić podatków. Projekt budżetu - odpowiedzialny

Min Finansów PiS: "Podnoszenia podatków dla Kowalskiego nie będzie". Tadeusz Kościński składa deklarację.

Morawiecki: nie zamierzamy podnosić podatków.

A jak wyglądają
PiS: nie planujemy podnoszenia podatków

Szydło: Nie będziemy podnosić podatków. Projekt budżetu - odpowiedzialny

Min Finansów PiS: "Podnoszenia podatków dla Kowalskiego nie będzie". Tadeusz Kościński składa deklarację.

Morawiecki: nie zamierzamy podnosić podatków.

A jak wyglądają realia ?
Lista podwyżek podatków i nowych ciężarów przygotowanych od przejęcia władzy przez PiS – obejmuje już 34 POZYCJE I WCIĄŻ ROŚNIE!

1.podatek bankowy
2.podatek ubezpieczeniowy

3.podatek handlowy

4.podatek „galeryjny”
5.uchylenie obniżki VAT uchwalonej przez poprzedni parlament
6.podniesienie VAT z 8% na 23% na wybrane produkty, np. na prezerwatywy
7.owatowanie „Nocy Muzeów” i innych imprez promujących instytucje kultury
8.akcyza na e-papierosy i tzw. produkty nowatorskie
9.zaostrzenie sposobu naliczania akcyzy od samochodów sprowadzanych z zagranicy
10.opodatkowania farm wiatrowych
11.zamrożenie progów w PIT
12.wprowadzenie trzeciej stawki w PIT w wysokości 36%
13.likwidacja liniowego PIT dla przedsiębiorców pod hasłem „daniny solidarnościowej”
14.obniżenie nawet DO ZERA kwoty wolnej od wysokich zarobków
15.pozbawienie wielu grup podatników możliwości korzystania z 50% kosztów uzyskania przychodów.
16.zniesienie limitu składek emerytalno-rentowych.
17.opodatkowanie wkładów pieniężnych wnoszonych do firm
18.opodatkowanie przychodów z dziedziczonego majątku
19.opodatkowanie przychodów z majątku otrzymanego jako darowizna
20.ograniczenie możliwości zaliczania do kosztów podatkowych wydatków
21.ograniczanie możliwości zaliczania do kosztów podatkowych wydatków poniesionych na odsetki, opłaty, premie, czy prowizje od pożyczek i kredytów
22.ograniczenie możliwości zaliczania do kosztów podatkowych wydatków poniesionych na znaki towarowe czy licencje
23.likwidacja możliwości pomniejszania przychodów z działalności operacyjnej o koszty uzyskania przychodów kapitałowych
24.zawężenie listy przychodów (dochodów) z tytułu udziału w spółce kapitałowej zwolnionych z opodatkowania
25.podwyżka opłaty przejściowej
26.oplata mocowa za prąd
27.opłata emisyjna od paliw
28.opłata wodna
29.oplata jakościowa za badanie techniczne pojazdu
30.opłata dodatkowa, jeśli przeprowadzi się badanie techniczne pojazdu po terminie
31.opłata denna od przystani
32.opłata recyklingowa
33.opłata za wjazd (do centrum miast)
34.podniesienie opłat parkingowych
cdn
grzegorzkubik
A PO-kemony twierdzą, że 2600 brutto wynagrodzenia to za dużo:) W stolicy nawet za 2 razy tyle żyje się skromnie ale to dzięki Trzaskowskiemu. To jest promotor skromnego życia.
antek10
Rynek powinien cie wycaniac a nie rząd ustawą.
sammler
Nie chodzi o to, czy 2600 to dużo, czy mało. Każdy odbierze to inaczej. Chodzi o to, by nie narzucać tak drastycznych podwyżek administracyjnie. I nie chodzi o czyjeś (np. moje) widzimisię, tylko o fakty - pieniądze, które będą musiały iść na te podwyżki, trzeba będzie najpierw wypracować. One nie rosną na drzewach.Nie chodzi o to, czy 2600 to dużo, czy mało. Każdy odbierze to inaczej. Chodzi o to, by nie narzucać tak drastycznych podwyżek administracyjnie. I nie chodzi o czyjeś (np. moje) widzimisię, tylko o fakty - pieniądze, które będą musiały iść na te podwyżki, trzeba będzie najpierw wypracować. One nie rosną na drzewach. A nie zapominaj, że duży udział (jako pracodawca) na naszym rynku pracy ma państwo i samorządy (w tym publiczne i samorządowe instytucje, jak szkoły czy urzędy). One żadnego PKB nie wypracowują, a też będą w dużej części objęte tą podwyżką. One po prostu ściągną pieniądze z ciebie.

Bardziej wyrafinowane rozważania, jak spirala inflacyjna, pomijam. Podniesienie pensji minimalnej do 60% przeciętnej da taki efekt, że oczekiwania płacowe WSZYSTKICH pójdą w górę. Wszyscy będziemy zarabiali np. 30% więcej, ale np. za żywność w ciągu tych kilku lat zapłacimy 50% więcej - bo to będą pieniądze bez pokrycia w realnej produkcji.

Zawsze można wycenić psa na milion i kupić za niego dwa koty po 500 tysięcy. Tylko wydaje mi się, że rząd (szeroko rozumiany) powinien dbać o wzrost płac REALNYCH (bez względu na ich aktualnie nominalny poziom), na co składa się m.in. trzymanie w ryzach inflacji. A tak się składa, że obecna władza inflację nie tylko zaniedbuje, ale wręcz bagatelizuje. I wzrosty płac realnych próbuje wymusić wzrostami płac nominalnych. Niestety, wiele państwo to już przechodziło (my także) i tak to nie działa.
glos_rozsadku
niech rosną tylko dajcie więcej tramwaji i busów, bo teraz jeździmy w tłoku jak bydlęta.
kryzysio
Nieprawda. Bydląt nie można przewozić w takich warunkach jak człowieków - bydło musi mieć warunki minimalne określone w odpowiednich rozporządzeniach.
glos_rozsadku odpowiada kryzysio
masz rację
sammler
Wypowiedź tego pana zawiera mocne przekłamanie. Trzaskowski WIELOKROTNIE publicznie zarzekał się, że cen biletów nie podniesie. Później, robiąc z własnej gęby cholewę, poszedł w narrację, że "to ostateczność". Ale NIGDY nie powiedział, że one jednak nastąpią i to już w 2020 r. (choć ja pisałem o Wypowiedź tego pana zawiera mocne przekłamanie. Trzaskowski WIELOKROTNIE publicznie zarzekał się, że cen biletów nie podniesie. Później, robiąc z własnej gęby cholewę, poszedł w narrację, że "to ostateczność". Ale NIGDY nie powiedział, że one jednak nastąpią i to już w 2020 r. (choć ja pisałem o tym otwarcie, bo było dla mnie jasne, że obecny prezydent do tej roli się nie nadaje i on żadnego budżetu bez podwyżek nie dopnie).

Chyba "przekazu dnia" panowie z PO nie uzgodnili i prawda wyszła (w PO jak zwykle - przypadkiem) na jaw wcześniej, niż miała wyjść.
eagleeye
W sumie to o czym ten artykuł :-) Jakaś promocja POKOmuny :-)

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki