REKLAMA

Ursus i wypatrywanie rycerza na białym traktorze

Adam Torchała2021-02-18 12:30redaktor Bankier.pl
publikacja
2021-02-18 12:30
fot. Tribalium / shutterstock

Akcje pogrążonego w finansowych problemach Ursusa znów gwałtownie drożeją na warszawskiej giełdzie. Nadzieję w serca inwestorów wlała umowa z Koreańczykami, problem jednak w tym, że to już kolejna podobna próba i wcale nie jest powiedziane, że tym razem historia potoczy się inaczej.

Na wtorkowym zamknięciu za jedną akcję Ursusa, spółki, która przejęła prawa do legendarnej marki ciągników, płacono 79 groszy. W środę wycena skoczyła jednak do 1,14 zł, a w czwartek tuż po otwarciu do 1,46 zł. W przeciągu niecałych dwóch dni wartość spółki niemal się podwoiła, a przecież poranne czwartkowe równoważenie notowań wskazywało szansę i na wzrosty o wiele większe, nawet do 1,9 zł.

Teoretyczny kurs otwarcia w czwartek mówi nawet o możliwym skoku do 1,9 zł / Bankier.pl

Gwiazda Ursusa nagle rozbłysła i dała inwestorom, którzy posiadali przed wtorkiem jego akcje, bardzo szybki i spektakularny zarobek. W ostatnim czasie podobnych historii gwałtownych wzrostów nie brakuje, często w tle pojawia się jednak pytanie o ich zasadność. Nie inaczej jest w przypadku Ursusa.

Koreański lek na poważne problemy?

Impuls, który doprowadził do rajdu, dość łatwo zidentyfikować. We wtorek wieczorem pojawił się komunikat, mówiący że Ursus podpisał "memorandum of understanding" (w skrócie "MoU", tłumacząc w uproszczeniu: list intencyjny) z koreańskim BLF Corporation w sprawie współpracy w zakresie projektów motoryzacyjnych, ze szczególnym uwzględnieniem prac nad elektrycznym pojazdem użytkowym o masie całkowitej do 3,5 tony.

To oczywiście świetna informacja. Szczególnie dla Ursusa, który, przypomnijmy, znajduje się w sporych tarapatach finansowych. W po trzech kwartałach 2020 roku spółka zanotowała stratę netto sięgającą przeszło 31 mln zł. Duże straty Ursus notował jednak i w trzech poprzednich latach. W efekcie spółka ma katastrofalny bilans. Zobowiązania wyraźnie przekraczają poziom aktywów, a kapitał własny spółki jest ujemny i sięga 168 mln zł. Przypomnijmy, mowa o podmiocie, którego aktywa są warte 191 mln zł, a przychody w ostatnich raportowanych trzech kwartałach wyniosły 33 mln zł. Katastrofa to mało powiedziane.

/ Bankier.pl

Sama spółka zresztą znajduje się w restrukturyzacji, która chroni ją przed wierzycielami do czasu rozwiązania problemów (najczęściej wieńczonego układem tnącym zadłużenie) bądź momentu, gdy stwierdzona zostanie niemożność rozwiązania problemów (co wiązać się będzie z upadłością).

Intencja to nie konkretna umowa

Nowe kontrakty są w takiej sytuacji bardzo istotne i być może inwestorzy w umowie upatrują szans na odwrócenie się fatalnej sytuacji spółki. Tyle że tutaj rodzi się cała gromada znaków zapytania. Przede wszystkim wspomniane "memorandum of understanding" nie jest konkretną umową. To wstępne porozumienie między stronami, które można traktować jako nieco bardziej rozbudowany list intencyjny. Strony wyrażają intencję współpracy na mniej lub bardziej dokładnie naszkicowanym polu. To bardzo ważny etap negocjacji, ale wciąż bez takiej mocy jak realna umowa. 

Dodatkowo to nie pierwsze "memorandum of understanding" Ursusa od momentu, kiedy spółka straciła rentowność. Przykładowo pod koniec listopada 2020 roku Ursus podpisał list intencyjny z chińskim Dongfeng Motor Corporation dotyczący współpracy w zakresie pojazdów elektrycznych i elektryczno-wodorowych. 5 lutego 2021 roku poinformowano o zawarciu "memorandum of understanding", dwa dni później Dongfeng wypowiedział umowy z Ursusem z powodu... złamania klauzuli poufności.

2019 rok pokazał, jak memorandum może zmienić się w dramat

Dużo bardziej spektakularna była historia z 2019 roku. We wrześniu Ursus podał, że podpisał z Enerkon Solar International oraz Japan Venture Fund dokument ("memorandum of understanding"), w którym uzgodniono plan inwestycji funduszy w spółkę Ursus Bus. Finansowanie w kwocie 30 mln USD miało być oparte na pożyczce zabezpieczonej na 49 proc. akcji Ursus Bus oraz 7 proc. akcji Ursusa. Strony miały dążyć do osiągnięcia końcowego porozumienia, cała sprawa zakończyła się jednak wielką aferą i przerzucaniem się winą. Jeszcze we wrześniu tego samego roku Enerkon Solar nie tylko zerwał negocjacje, ale i zawiadomił policję w Lublinie o nieprawidłowościach w Ursus Bus. Ursus odbijał piłeczkę i wskazywał m.in., że w dokumentach przesłanych przez Amerykanów miał być m.in. dowód nieżyjącej już osoby, sam fundusz JVF, który miał wspierać transakcję, zaś od 11 lat nie istniał.

W 2019 Ursus zanotował podobny rajd jak teraz. Także po podpisaniu memorandum. Skończyło się to jednak źle / Bankier.pl

Warto dodać, że sytuacja rynkowa wówczas była dość podobna do dzisiejszej. Ursus już wtedy znajdował się na krawędzi i jak tlenu potrzebował kapitału. Informacje o porozumieniu z Amerykanami wywindowały kurs z 82 groszy na 2 zł (niemal identyczny zakres jak w tym tygodniu), gdy całość spaliła na panewce przyszły jeszcze bardziej gwałtowne spadki i już 30 września za akcje Ursusa płacono już nawet 55 groszy.

Może jednak tym razem?

Oczywiście powyższa historia nie musi się powtórzyć, warto jednak o niej pamiętać jako obrazującej czarny scenariusz w przypadku Ursusa. Przypomnijmy, że wciąż mowa o spółce, która stoi na krawędzi upadłości. Jeżeli współpracę udałoby się dopiąć i zapewniłaby ona szeroki dopływ gotówki Ursusowi, sytuacja spółki może ulec sporej poprawie, to jednak założenie obarczone ogromnym ryzykiem. Póki co podpisano jedynie odpowiednik listu intencyjnego, a nie umowę. Do realizacji i wpływów gotówki jeszcze dalej. Dodatkowo nie są znane finansowe ustalenia towarzyszące współpracy, przez co ciężko ocenić, czy przy skali problemów Ursusa potencjalna finalizacja umowy w ogóle coś zmieni.

We wzrostach notowań Ursusa sporo jest zatem myślenia życzeniowego inwestorów. Pełnego nadziei, że tym razem będzie inaczej i że w końcu to będzie ten partner, który uratuje spółkę niczym rycerz na białym koniu ratujący niewiastę. Niemniej życie to nie bajka, a giełda uczy wyciągać wnioski z historii. Decydując się na kupno akcji Ursusa, inwestor powinien mieć w głowie fakt, że wszystko znów może spalić na panewce, a sama spółka niebawem - w najgorszym układzie - może upaść. Być może cała historia będzie miała swoje szczęśliwe zakończenie, warto jednak odpowiednio wyważyć jego prawdopodobieństwo.

Enerkon Solar zawiadomił policję w Lublinie o nieprawidłowościach w Ursus Bus

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy

Jak odzyskać pieniądze. Sposoby na dłużników.

Advertisement

Komentarze (5)

dodaj komentarz
glowny_analityk_bankier_pl
Państwo tego nie przejmie bo rodzimy producent sprzętu rolniczego nie jest potrzebny w dobie przejmowania przez globalistów ogólnoświatowej produkcji żywności.
A jak wiadomo matii z dzielskim bacznie stoją na straży plandemii, przed szereg wychodzić nie będą.Zresztą jak Łukaszenka mówi prawdę o tym że who chciało
Państwo tego nie przejmie bo rodzimy producent sprzętu rolniczego nie jest potrzebny w dobie przejmowania przez globalistów ogólnoświatowej produkcji żywności.
A jak wiadomo matii z dzielskim bacznie stoją na straży plandemii, przed szereg wychodzić nie będą.Zresztą jak Łukaszenka mówi prawdę o tym że who chciało go przekupić by wprowadził plandemie to można się zastanowić ile przytuliły nasze gwiazdy?
madarot
Szkoda, że ta firma nie przetrwa, ba zaczęła składać takie fajne traktory i w latach 2016-18 nawet zarabiała
toperz69
zarabiała to plus
ale traktory były fajne tylko dla oka i nie znających branży dlatego to padło
stachsgh
Jeśli Biały to tylko Peugeot
https://www.youtube.com/watch?v=WogtI3JBxmU
Niestety Zdzisław Biały już nie istnieje.
grzegorzkubik
Potrafią się dogadywać z potencjalnymi partnerami zza granicy. Problemem jest umówienie się na długofalową współpracę. No ale zobaczymy.

Powiązane: Giełdowe kontrowersje

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki