Ursula von der Leyen szuka porozumienia w sprawie nowej KE

Przewodnicząca elekt KE Ursula von der Leyen szuka porozumienia w sprawie nowej Komisji po odrzuceniu przez Parlament Europejski kandydatur Francji, Rumunii i Węgier na komisarzy. W poniedziałek spotyka się z przedstawicielami największych grup politycznych.

Choć PE miał głosować nad poparciem dla nowej KE na rozpoczętej w poniedziałek sesji plenarnej w Strasburgu, stało się to niemożliwe po odrzuceniu w komisjach PE kandydatów trzech państw członkowskich - Francji, Rumunii i Węgier.

Od tego czasu von der Leyen próbuje znaleźć wyjście z tej sytuacji. W poniedziałek ma spotkać się z liderami trzech największych grup politycznych w PE – Manfredem Weberem z Europejskiej Partii Ludowej (EPL), Iratxe Garcią z Socjalistów i Demokratów (S&D) oraz Dacianem Ciolosem, szefem zrzeszającej m.in. liberałów frakcji Odnowić Europę.

Rzeczniczka KE Mina Andreeva powiedziała w poniedziałek, że von der Leyen w tym tygodniu będzie rozmawiała w Strasburgu także z przedstawicielami innych politycznych frakcji. "Ciągle czekamy na kandydatów z trzech państw członkowskich" – przypomniała na konferencji w Brukseli.

W piątek von der Leyen przed szczytem spotkała się na śniadaniu z niektórymi unijnymi przywódcami, w którym – jak podkreślają media – nie brał jednak udziału nikt z PE. Według nieoficjalnych informacji, które podaje m. in. portal Politico, prezydent Francji Emmanuel Macron miał na nim zaatakować przewodniczącą elekt, wskazując, że niesłusznie zapewniła go, że nominowana francuska kandydatka Sylvie Goulard zyska wsparcie trzech największych grup politycznych PE. PE tymczasem ją "storpedował".

Gdy Macron powiedział, że uzyskał od von der Leyen zapewnienie o poparciu dla Goulard, Garcia i Weber publicznie zaprzeczyli jakoby dawali gwarancje dla tego poparcia. Media przekazują, że na piątkowe spotkanie przewodnicząca elekt chciała zaprosić liderów grup, ale postawiłoby to ich w kłopotliwej sytuacji, bo mogłoby zostać odebrane jako dogadywanie się z prezydentem Francji co do poparcia dla nowego kandydata ponad Parlamentem Europejskim. Dlatego szefowie frakcji nie chcieli wziąć udziału w tym spotkaniu.

"Nikt z PE nie był na śniadaniu, nawet przewodniczący David Sassoli" – wskazało Politico. Według portalu pokazuje to, że Macron i von der Leyen nie do końca rozumieją równowagę władzy instytucjonalnej w Brukseli, w której PE z całą pewnością nie uważa się za przyjmującego zamówienia od Komisji lub Rady.

Gdy Francja, Rumunia i Węgry oficjalnie zaprezentują nowych kandydatów, będą oni musieli przejść takie same procedury, jak wszyscy inni. Ich oświadczenia majątkowe musi najpierw sprawdzić komisja ds. prawnych PE, a następnie odbędą się wysłuchania w komisjach odpowiednich dla obszaru ich zadań.

Jeśli kandydaci nie będą mieli następnie większości wśród koordynatorów danej komisji, może odbyć się drugie wysłuchanie, po którym – w przypadku dalszego braku porozumienia ze strony koordynatorów – obędzie się ostateczne głosowanie, w którym wezmą udział wszyscy posłowie danej komisji.

Jeśli kandydat zostanie odrzucony, dany kraj będzie musiał zgłosić kolejną osobę, która też będzie musiała przejść taką procedurę.

Gdy KE zaakceptuje kandydatów z tych trzech krajów, cały Parlament Europejski w głosowaniu będzie musiał poprzeć nową Komisję Europejską, by mogła ona rozpocząć prace.

Kilka dni temu szef PE David Sassoli powiedział, że nowa KE może rozpocząć prace 1 grudnia. Wcześniejszy harmonogram mówił o 1 listopada. Do czasu wyboru nowej Komisji stanowiska będą nadal zajmowali obecni komisarze.

Z Brukseli Łukasz Osiński

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% IX 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VIII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 125,26 zł VIII 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% IX 2019

Znajdź profil