Uber wypędzany z Berlina, jeździ po Warszawie

Przed dwoma tygodniami działalność w stolicy rozpoczęła znana w wielu miastach na świecie firma Uber, która oferuje quasi–taksówkowe usługi, kojarząc pasażera z kierowcą za pomocą smartfonowej aplikacji. To usługa zwykle tańsza niż klasyczne taksówki, ale też wywołująca wszędzie gdzie się pojawi duże kontrowersje. W Niemczech nawet taksówkową wojnę na paragrafy.

Źródło: Uber

Zasada działania jest prosta. Pasażer, za pomocą aplikacji przejazd między dwoma konkretnymi punktami miasta. Widzi zdjęcie kierowcy, z góry zna cenę przejazdu, na smartfonowej mapie może śledzić położenie samochodu. Płaci bezgotówkowo (pieniądze ściągane są ze specjalnego konta). Jest wygodnie, tanio (co podkreślają twórcy) i bezpiecznie, m.in. dzięki możliwości ocenienia kierowcy już po skończonym kursie, czyli działa tu mechanizm, na którym buduje się np. zaufanie między kupującym a sprzedającym korzystającym z Allegro.

Tyle tylko, że nie dla wszystkich zalety Ubera są oczywiste i na każdym rynku, na który wchodzi amerykańska aplikacja – a działa już w ponad stu miastach na całym świecie – dochodzi do awantury. Kilka tygodni temu opisywaliśmy masowy strajk londyńskich taksówkarzy, którzy zablokowali Trafalgar Square domagając się zdelegalizowania Ubera. Oni – jak tłumaczyli – muszą uczyć się miasta, zdobywać licencje, dbać o samochód. Tymczasem Uber nie zatrudnia kierowców na etacie. Firma określa siebie jedynie jako pośrednika, współpracować z nią jako kierowca może właściwie każdy, kto ma samochód i wolny czas. Obcięcie kosztów umożliwia obcięcie cen. Taksówkarze z Londynu, ale też innych europejskich miast są wściekli, ale nie mają pomysłu jak sobie z Uberem radzić. Protest na Trafalgar Square paradoksalnie… zrobił reklamę aplikacji.

Warszawa ruszyła

Po Warszawie Uber jeździ od połowy sierpnia. Firma na razie proponuje podstawową usługę UberPOP (w innych miastach na świecie można za pomocą aplikacji zamówić np. limuzynę). Rozwija się powoli, szuka kierowców. Na facebooku na pewno natknęliście się na reklamy w stylu – „masz samochód? Chcesz zarobić? Itd”. – Chcemy, aby docelowo było ich tylu, ilu potrzeba, aby klient nie czekał na samochód dłużej niż pięć minut. Naszą działalność rozpoczynamy w centrum Warszawy, w okolicach restauracji i nocnych klubów, czyli wszędzie tam, gdzie naszych przyszłych klientów jest najwięcej. Będziemy sukcesywnie rozszerzać rejon działania, z każdym kolejnym tygodniem czas oczekiwania na kierowcę będzie więc coraz krótszy – mówi w rozmowie z Gazetą Wyborczą Swathy Prithivi, odpowiedzialna za usługę UberPOP w Polsce. Proponowana cena – 5 zł za wejście do samochodu, 1,4 zł za kilometr i 25 gr za każdą minutę jazdy wydaje się być atrakcyjna, szczególnie dlatego, że obowiązuje przez całą dobę. W dzień nie odbiega specjalnie on cen innych taksówek, ale w nocy taksówkarze przeważnie liczą sobie podwójną stawkę.

To nie pierwsza taka aplikacja, która pozwala na wirtualne spotkanie pasażera i kierowcy. Od prawie dwóch lat działają na rynku aplikacje taksówkowe, takie jak myTaxi, czy iTaxi, które tak jak Uber pozwalają na zamówienie przejazdu przez smartfona, sprawdzenie ceny i ocenienie kierowcy. Jeśli chcemy pojechać z miasta do miasta, możemy skorzystać z szeroko reklamowanej w internecie aplikacji BlaBlaCar, która kojarzy nas z kimś kto jedzie na wymaganej przez nas trasie, a potem dzielimy się z nim kosztami paliwa. Różnica polega na tym, ze w tym drugim przypadku kierowca nie tyle zarabia, co dzieli się kosztami. Natomiast szefowie wymienionych firm smartfonowo–taksówkowych podkreślają, że w przeciwieństwie do Ubera zatrudniają licencjonowanych kierowców.


Źródło: Uber

Wspomniana Prithivi podkreśla, ze Uber działa w Polsce, tak jak w każdym innym kraju, zgodnie z obowiązującym prawem. Nad Wisłą do świadczenia usług taksówkowych wymagana jest licencja. Ale już do okazjonalnego przewozu osób nie. A granica jest płynna. Uber zresztą nawet w swojej aplikacji informuje, że nie uważa się za firmę transportową i nie wnika w umowę między pasażerem a kierowcą. Choć to wątpliwe, skoro pasażer swojego kierowcę i warunki podróży poznaje właśnie poprzez aplikację.

Niemcy nie chcą Ubera?

Wątpliwości wobec Ubera mają Niemcy. W połowie sierpnia władze Belina zabroniły działalności firmie. Wcześniej podobny zakaz wprowadziły władze Hamburga. Uberowi zarzucono brak dostatecznej ochrony pasażerów, korzystających z usług nielicencjonowanych kierowców. Wskazano, że gdy dojdzie do wypadku, zarówno pasażer jak i kierowca mogą mieć kłopot z ubezpieczeniem. Jako jeden z powodów wymieniono też potrzebę ochrony rynku taksówkowego.

Niemiecki oddział Ubera zapowiedział walkę z tymi zakazami. Na razie z sukcesem, bo sąd w Hamburgu tymczasowo cofnął zarządzenie z powodów proceduralnych. W Berlinie przepychanki prawne trwają. Firma zarzuca władzom miast próbę ograniczenia obywatelom dostępu do usług.

Jakub Dybalski

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~Boy

W Londynie też mają kłopoty: http://www.polishexpress.co.uk/praca-w-uk-koniec-ubera-w-wielkiej-brytanii-kierowcy-zarabiaja-za-malo/

! Odpowiedz
5 1 ~Jola

O ludzie! Zamówiłam wczoraj to cudo. Podjechał łysol w dresie, cały w tatuażach. Samochód z ciemnymi szybami. Zwiałam, gdzie pieprz rośnie. Bardzo dziękuję, ale nie skorzystam więcej.

! Odpowiedz
3 5 ~twojastara

Tak jakby w taksówkach nie siedzieli łysole w dresach.

! Odpowiedz
1 5 ~Piotr

Korzystałem z Ubera w San Francisco i akurat jeśli chodzi o jakość usług, to Uber ma lepsze niż zwykła taksówka, głównie dzieki temu, że kierowcy zależy na dobrej ocenie. A cena dla klienta końcowego o dobre 20-40% niższa. Taxi jest droższe głównie przez bzdurne regulacje i narzut biurokratyczny (kasy fiskalne, terminal do płatności na kartę w taksówce, konieczność zdawania egzaminów, sztuczne ograniczenie dostępu konkurencji, umowy z lotniskami itp), które Uber rozwiązuje w inny sposób. Uber ma znacznie większą efektywność i mniejsze koszty działania samego przedsiębiorstwa. Stąd niższe ceny dla klienta końcowego, a kierowcy zarobią i tak podobnie co w taxi (pokażcie mi korporację taxi, gdzie kierowca dostaje 80% z ceny przejazdu). Znam kierowcę, który przesiadł się z Taxi do Ubera i twierdzi, że obecnie zarabia więcej. Poza tym w Uberze też nie da się robić klientów w jajo na lewy licznik albo jadąc okrężną trasą. Po prostu Uber jest od Was lepszy drodzy taksówkarze i nie ma co się się obrażać, tylko trzeba spiąć tyłek i poprawić jakość usług / obniżyć koszty. To jest właśnie wolna konkurencja i bardzo dobrze, że taki Uber jest.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 1 ~al

DO WSZYSTKICH KLIENTÓW UBERA! Poczytajcie biznes plan waszej ukochanej firmy. Niskimi cenami /kosztem kierowców/ chcą zmonopolizować rynek. Potem wprowadzą taryfę tzw. elastyczną - w zależności od pory dnia i natężenia ruchu do 8 razy wyższą niż poza szczytem /czyli ok 2 - 3 razy większą niż zapłacicie teaz /tych taryf ma być sporo/. Warto się czasem zastanowić, nie zawsze w sreberku jest złoto - czasem jest wielkie G. Jankesi nie wchodzą tu z dobrego serca.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 2 ~twojastara

Tak masz rację zwiększenie konkurencji zawsze prowadzi do wzrostu cen. Twoja logika jest porażająca.

! Odpowiedz
1 1 ~Miłosz

Korzystałem i wielu moich znajomych również. Polecam serdecznie UBER'a, wychodzi dużo taniej niż złodziejskimi taksówkami. Na razie usługa w Polsce dostępna tylko w Warszawie. Jeśli chcecie przetestować UBER to podaję oficjalny kod na pierwszą jazdę za darmo!: "uberdarmowajazda"

! Odpowiedz
3 1 ~piotr

Ma być byle jak, byle tanio. Ludzie przecież ten Uber za darmo was woził nie będzie, ludzie tam jeżdżący muszą żyć, płacić daniny dla państwa, no chyba, że będą oszukiwać. W tej chwili jak sobie policzyłem przejechanie 1 km w mieście swoim samochodem to ok. 0,90 PLN (benz.+ pzu + olej i przeglądy) to jak za 1, 40 PLN - 20% czyli 0,25PLN/km tj. ok. 31dni razy ok. 200 km, a to wychodzi miesięcznie 1550 PLN minus ZUS i podatek, czyli na rękę ok 500PLN, przy założeniu, że nic się nie popsuje lub jak się coś urwie to się drutem skręci. Dziękuję za takie usługi.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 1 ~Piotr

To widać źle policzyłeś, albo masz starego gruchota, który musisz co chwila naprawiać lub żłopie Ci 15 litrów na 100 km. Poza tym w Uberze płacisz nie tylko 1,40 za km, ale jeszcze 0,25 zł za każdą minutę, czyli raczej wychodzi trochę więcej niż 1,40 za km, zwłaszcza jak staniesz w korku. Mimo to i tak zwykle wychodzi taniej niż taksówka. Przedsiębiorstwa traksówkowe zdzierają z kierowców znacznie więcej niż Uber.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 2 ~pasazer

jak kierowca jedzie jako "okazjonalny przewoz osob" to wlasnie nie musi placic daniny dla panstwa, stad cena nizsza... a z tych danin panstwo jest utrzymywane, wiec korzystajac z takich uslug na zasadzie "fuchy" jest podcinaniem jego stabilnosci. Na tej samej zasadzie stanowczo nie bierzmy paragonow przy codziennych zakupach w sklepach...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Porównaj oferty

Sprawdź, które banki pożyczą pieniądze na najlepszych warunkach, i ile wyniesie miesięczna rata kredytu.

Znajdź najbardziej zyskowną lokatę bankową. Określ najważniejsze cechy, a wyszukiwarka wybierze najlepsze oferty.