Tusk: Nie ma przestrzeni na mediację ws. Katalonii

Sytuacja w Katalonii jest niepokojąca - powiedział w czwartek Donald Tusk po zakończeniu pierwszego dnia szczytu UE w Brukseli. Zdaniem przewodniczącego Rady Europejskiej nie ma jednak obecnie przestrzeni na mediację czy międzynarodową inicjatywę.

(fot. Vincent Kessler / Reuters)

"Nie oczekuję szerokiej dyskusji czy debaty na ten temat. Sprawa ta nie znajduje się w naszym porządku dziennym. Wszyscy mamy w związku z tym własne emocje, opinie, zdania. Ale patrząc na kwestię z formalnego punktu widzenia, nie ma tu miejsca na interwencję Unii Europejskiej" - dodał Tusk na konferencji po pierwszym dniu szczytu UE w Brukseli.

Władze Katalonii, która 1 października przeprowadziła referendum nieuznawane przez rząd Hiszpanii, kilkakrotnie zwracały się do instytucji europejskich o podjęcie w ich imieniu mediacji z Madrytem. Za każdym razem jednak otrzymywały odpowiedź, że sytuacja w tym regionie jest wewnętrzną sprawą państwa hiszpańskiego i podlega regulacjom hiszpańskiej konstytucji.

Zdecydowane poparcie dla stanowiska premiera Hiszpanii Mariana Rajoya w kwestii Katalonii wyrazili przed szczytem Angela Merkel i Emmanuel Macron. Niemiecka kanclerz spotkała się w Brukseli z Rajoyem tuż przed rozpoczęciem spotkania, a prezydent Francji miał rozmawiać z nim w czwartek wieczorem.

Wypowiadając się dla prasy przed spotkaniem szefów państw unijnych, francuski prezydent zapowiedział, że "przekaz", jaki unijni przywódcy "wyślą do Madrytu", to wyraz "jedności z Hiszpanią".

Nie wszyscy uczestnicy szczytu byli jednak tak zdecydowani w tej kwestii. Premierzy Belgii i Luksemburga Charles Michel i Xavier Bettel ograniczyli się do zaapelowania o podtrzymanie dialogu między władzami Hiszpanii i Katalonii.

W czwartek rano władze w Madrycie poinformowały, że Rajoy zwołał na sobotę nadzwyczajne posiedzenie Rady Ministrów, by zdecydować, jakie środki powinny zostać przyjęte w celu zawieszenia politycznej autonomii Katalonii.

Wcześniej szef rządu Katalonii Carles Puigdemont zagroził, że zorganizuje głosowanie w regionalnym parlamencie nad deklaracją niepodległości, jeśli rząd centralny "będzie wciąż uniemożliwiał dialog i kontynuował represje".

10 października Puigdemont ogłosił w katalońskim parlamencie, że przyjmuje mandat obywateli do ogłoszenia niepodległości, ale jednocześnie wezwał katalońskich deputowanych do odroczenia o kilka tygodni secesji Katalonii, aby umożliwić negocjacje z rządem w Madrycie. Następnie Puigdemont podpisał deklarację niepodległości wzywającą inne państwa do uznania "republiki Katalonii".

Madryt w tej sytuacji zażądał od władz w Barcelonie jasnej deklaracji, czy Katalonia proklamowała niepodległość. W poniedziałek Puigdemont w liście do Rajoya nie wyjaśnił jednak, czy to zrobił. Drugi termin minął w czwartek. (PAP)

gpal/ mc/

Źródło: PAP
Ludzie:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 2 silvio_gesell

Czyli w Hiszpanii, gdzie „liberalna” władza pałuje obywateli biorących udział w demokratycznym referendum - tam wg Brukseli praworządność nie jest zagrożona, ale ta sama praworządność jest zagrożona w Polsce gdzie „populistyczny” rząd zmienia prawo zgodnie z demokratyczną wolą obywateli.

Podwójny standard.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% VI 2019
PKB rdr 4,7% I kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,3% VI 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 057,82 zł V 2019
Produkcja przemysłowa rdr -2,7% VI 2019

Znajdź profil