REKLAMA

Trump o pokojowym przekazaniu władzy po wyborach: "Zobaczymy co się stanie"

2020-09-24 08:14
publikacja
2020-09-24 08:14
fot. Kevin Lamarque / Reuters

Prezydent USA Donald Trump odmówił jednoznacznego zobowiązania się do pokojowego przekazania władzy w razie przegranej w listopadowych wyborach. Trump ponowił swoje zarzuty dotyczące głosowania pocztą. "Zobaczymy co się stanie" - powiedział.

Szef państwa odniósł się w ten sposób do pytania dziennikarza podczas środowej konferencji prasowej w Białym Domu.

Pytany, czy zagwarantuje pokojowe przekazanie władzy po wyborach zaplanowanych na 3 listopada, Trump odparł: "Będziemy musieli zobaczyć, co się stanie. Wiecie, że bardzo mocno narzekałem na głosy (oddawane pocztą - PAP), one są katastrofą. Jak pozbędziemy się ich, [...] nie będzie przekazania władzy, będzie kontynuacja. Głosy (korespondencyjne) są poza kontrolą, wy to wiecie, ja to wiem, a Demokraci wiedzą to lepiej niż ktokolwiek inny".

Urzędujący prezydent, choć sam w przeszłości głosował za pośrednictwem poczty, od miesięcy ostro krytykuje działania władz części stanów mające ułatwić głosowanie korespondencyjne w czasie pandemii koronawirusa. Trump twierdzi, że doprowadzi to do sfałszowania wyborów, choć nie dał na to żadnych dowodów.

Troską o przebieg wyborów Trump uzasadnił również pośpiech w wypełnieniu wakatu po zmarłej w piątek sędzi Sądu Najwyższego Ruth Bader Ginsburg.

"Ten przekręt, który urządzają Demokraci - a to jest przekręt - stanie przed Sądem Najwyższym Stanów Zjednoczonych i myślę, że sytuacja, gdy głosy w sądzie rozłożą się 4:4 to niedobra sytuacja" - powiedział prezydent. Po śmierci Ginsburg w Sądzie Najwyższym jest ósemka sędziów, lecz w razie rozkładu głosów 4:4 zadecyduje prezes sądu John Roberts, powołany przez George'a W. Busha i uważany za konserwatystę.

Zarzuty Trumpa powodują obawy komentatorów, czy wynik wyborów prezydenckich zostanie uznany przez obie strony. W środę tygodnik "The Atlantic" doniósł, że działacze Partii Republikańskiej przygotowują plan B w razie kontestowanych wyników wyborów. Według cytowanego przez pismo działacza, kontrolowane przez Republikanów stany miałyby oddać głosy elektorskie niekoniecznie zgodne z oficjalnie podliczonymi głosami, lecz takie, które w ich opinii "prawidłowo odzwierciedlają wynik wyborów w stanie".

Do środowej wypowiedzi Trumpa odniósł się jego rywal w wyborach, były wiceprezydent USA Joe Biden uznając słowa obecnego prezydenta za "irracjonalne". Kandydat Demokratów powtórzył swój wcześniejszy komentarz, że państwo jest "całkowicie zdolne do odeskortowania z Białego Domu" osób bezprawnie tam przebywających. Jak dodał, Demokraci są przygotowani na wszelkie "krętactwa" ze strony Trumpa.

Słowa Trumpa potępił również krytyczny wobec prezydenta senator Partii Republikańskiej Mitt Romney. "Pokojowe przekazanie władzy jest fundamentalne dla demokracji; bez tego mamy Białoruś. Jakakolwiek sugestia, że prezydent mógłby nie uszanować tej konstytucyjnej gwarancji, jest nie do pomyślenia i nie do przyjęcia" - napisał na Twitterze polityk. (PAP)

osk/ ap/

Źródło:PAP
Tematy
Prowadź konto za 0 złotych w banku Pekao S.A.

Prowadź konto za 0 złotych w banku Pekao S.A.

Advertisement

Komentarze (4)

dodaj komentarz
pstrzezek
Zastanawia mnie motywacja dziennikarza który zadaje takie pytanie i oczekuje od niego rzeczowej odpowiedzi
grzegorzkubik
Spokojnie Trump wygra ale trzeba przyznać, że w stanach jest sporo ludzi z niższego sortu intelektualnego skoro chcą głosować na tego sklerotyka Joe. Kiedyś wydawało mi się, że ludzie kierują się merytoryką podczas wyborów a tu działa często propaganda. Jesteś nowoczesnym ze środowiska LGBT i choćbyś miał IQ Spokojnie Trump wygra ale trzeba przyznać, że w stanach jest sporo ludzi z niższego sortu intelektualnego skoro chcą głosować na tego sklerotyka Joe. Kiedyś wydawało mi się, że ludzie kierują się merytoryką podczas wyborów a tu działa często propaganda. Jesteś nowoczesnym ze środowiska LGBT i choćbyś miał IQ 45 i tam masz na starcie ze 12%.
obserwator62
Właśnie, panie Grzegorzu, w punkt z tym IQ. Zresztą, jak zwykle. Właśnie na tych lewackich uniwersytetach i w mainstreamowych mediach gromadzą się ludzie o niskim IQ. Jeszcze niech pan skomentuje artykuły obok o słabym złotym i rekordowym długu publicznym , jakie to daje korzyści.
jarek393 odpowiada obserwator62
Amerykańscy studenci najpierw zadłużają się na setki tysięcy dolarów, żeby zdobyć bezużyteczny dyplom, a potem sprzedawać kawę w Starbucksie. Następnie farbują włosy na niebiesko i płaczą, że kapitalizm zawiódł. Rzeczywiście, to niezbity dowód inteligencji.
Jeśli chodzi o media, to zaufanie Amerykanów do
Amerykańscy studenci najpierw zadłużają się na setki tysięcy dolarów, żeby zdobyć bezużyteczny dyplom, a potem sprzedawać kawę w Starbucksie. Następnie farbują włosy na niebiesko i płaczą, że kapitalizm zawiódł. Rzeczywiście, to niezbity dowód inteligencji.
Jeśli chodzi o media, to zaufanie Amerykanów do mainstreamowych mediów jest na poziomie kilku procent. Czyli nawet idioci, których w społeczeństwie jest większość, zorientowali się, że "dziennikarze" robią z nich jeszcze większych idiotów. To też o czymś świadczy i na pewno nie o inteligencji.

Powiązane: Wybory w USA

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki