Tajlandia: kryzys w armii, które chce się sama zreformować

Blisko powiązana z rządem Tajlandii armia próbuje wdrażać reformy i deklaruje, że wycofa się z prowadzonych przedsięwzięć biznesowych. Wojsko nadal mierzy się jednak z krytyką ze strony prasy i opozycji.

(fot. SOE ZEYA TUN / Forum)

Na generałów spada fala krytyki z powodu strzelaniny z początku lutego i podczas trwającej debaty nad wotum nieufności dla rządu generała Prayutha Chan-ocha.

Jak wynika z porozumienia zawartego 17 lutego przez armię z ministerstwem finansów, wojsko w kilku etapach ma zwrócić państwu dzierżawioną przez siebie ziemię i obiekty takie jak hotele, stacje benzynowe, tory wyścigów konnych, sklepy, targi, stadiony kick-boxingowe oraz pola golfowe. Dochody ze zwróconych przedsiębiorstw mają trafiać do skarbu państwa, a tylko część z nich będzie przekazywana na potrzeby wojskowego funduszu socjalnego. Zarządzający biznesami wojskowi mają zostać zastąpieni przez cywilnych specjalistów, zaś emerytowani oficerowie powinni opuścić zajmowane przez siebie państwowe rezydencje.

Przedstawiając mediom szczegóły porozumienia, szef sztabu gen. Teerawat Boonyawat poinformował, że w pierwszej fazie programem zwrotów zostanie objętych ponad 40 komercyjnych przedsiębiorstw. Nie potrafił podać wysokości dochodów z działalności tych firm, przekonywał jednak, że może to być mniej niż milion bahtów (32 tys. USD) rocznie. Argumentował, że większość z tych przedsięwzięć jest przeznaczona na „wewnętrzne potrzeby wojska”.

Obecny kryzys w tajlandzkiej armii rozpoczął się po strzelaninie z początku lutego, w czasie której zbiegły żołnierz zabił na północy kraju 29 osób. Przyczyną desperackiego kroku sierżanta Jakrapantha Thommy, który ostatecznie został zastrzelony przez antyterrorystów, miał być spór biznesowy z dowódcą. Masakra w mieście Nakhon Ratchasima (Korat) doprowadziła do dyskusji na temat patologii w armii.

W odpowiedzi na zarzuty opozycji i mediów na temat powszechnych relacji biznesowych między oficerami i niższymi rangą żołnierzami głównodowodzący armii gen. Apirat Kongsompong zapowiedział reformy i większą przejrzystość działań.

Jak zauważa w rozmowie z PAP założyciel think tanku Siam Intelligence Unit, Kan Yuenyong, armia jest częściej krytykowana od czasu ubiegłorocznych wyborów, które zakończyły się dobrym wynikiem partii opozycyjnych. „Także młode pokolenie chce, żeby wojsko wróciło to koszar. Ma zbyt duży wpływ na bieżącą politykę i ograniczone zdolności rządzenia krajem. Pokazała to również strzelanina z początku lutego” - przekonuje Kan.

Jak wyjaśnia, wiedza o nadużyciach wojskowych jest w Tajlandii powszechna, bo dotykają one zwykłych ludzi. „Niedaleko mojego domu, nad brzegiem morza, są sklepy, z których każdy płaci marynarce wojennej nieoficjalny czynsz za ochronę. W Bangkoku muszą to robić wszyscy drobni przedsiębiorcy, w tym taksówkarze oraz właściciele barów i salonów masażu” - mówi Kan.

Obietnice gen. Apirata analityk ocenia jako energiczny ruch, spodziewa się jednak, że armia wycofa się z niekorzystnych dla siebie reform, kiedy we wrześniu zostanie wybrany nowy dowódca sił zbrojnych.

Także dziennik „Khao Sod” ocenił w niedzielę, że o reformie armii łatwiej dyskutować niż ją przeprowadzić. Jak wskazał, dwa dni po obietnicy, że emerytowani generałowie zostaną pozbawieni należących do armii, a finansowanych przez podatników rezydencji, blisko 100 byłych wojskowych umieszczono na liście wyjątków, w tym premiera, ministra spraw wewnętrznych i senatorów. Gazeta podkreśliła, że Apirat nadał ton debacie, nazywając tajlandzkie wojsko „świętą instytucją”.

„Gdy ktoś chce, by jakaś organizacja była traktowana jako święta, to często po to, by pozostała poza wszelką krytyką, odrzucając kontrolę i odpowiedzialność” - ocenił „Khao Sod”.

Od poniedziałku w parlamencie trwa debata nad wotum nieufności dla rządu. Opozycja oskarża premiera Prayutha o promowanie kumoterstwa, faworyzowanie wielkiego biznesu, zbytnie zbliżenie z Chinami i brak kompetencji w rządzeniu krajem. Krytycy wskazują, że rządowi nie udało się poprawić sytuacji gospodarczej ani poradzić z separatyzmem na muzułmańskim południu kraju. W debacie politycy opozycji wytknęli premierowi, który do 2014 roku był głównodowodzącym sił zbrojnych, że po przejściu na wojskową emeryturę bezprawnie mieszka w utrzymywanej z pieniędzy podatników rezydencji.

Wojsko odgrywa w polityce Tajlandii kluczową rolę. Od 1932 roku dokonało 12 udanych zamachów stanu. Obecny premier, generał Prayuth Chan-ocha, przejął władzę w wyniku przewrotu sprzed sześciu lat. W maju 2019 roku został wybrany na szefa rządu po wyborach przeprowadzonych zgodnie z zasadami konstytucji napisanej przez wojskowych.

Z Bangkoku Tomasz Augustyniak (PAP)

tam/ akl/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,7% II 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% II 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 330,48 zł II 2020
Produkcja przemysłowa rdr 4,9% II 2020

Znajdź profil