REKLAMA

Szwed: Nie widzę przeszkód, żeby wprowadzić jawność zarobków w ogłoszeniach o pracę

2019-12-23 06:42
publikacja
2019-12-23 06:42

Nie widzę przeszkód, żeby w ogłoszeniach o pracę wprowadzić obowiązek umieszczania propozycji płacowej. Jestem otwarty na dyskusję na ten temat – powiedział PAP wiceminister pracy Stanisław Szwed, odnosząc się do projektu nowelizacji Kodeksu pracy, który złożyli w Sejmie posłowie KO.

/ fot. Elle Aon / Shutterstock

KO chce zobligować pracodawców, aby w ogłoszeniach o pracę umieszczali kwotę proponowanego wynagrodzenia brutto. Do Sejmu wpłynął projekt noweli Kodeksu pracy w tej sprawie. Jego autorzy przekonują, że proponowane rozwiązania pomogą m.in. niwelować lukę w zarobkach kobiet i mężczyzn.

Do tej propozycji odniósł się w rozmowie z PAP wiceszef MRPiPS Stanisław Szwed. Przyznał, że choć nie zapoznał się jeszcze z projektem, to uważa, że sam pomysł wprowadzenia jawności wynagrodzeń w ogłoszeniach o pracę jest słuszny.

"Wiem, że taki projekt wpłynął do Sejmu. Będziemy się jeszcze zastanawiać, jak się do niego odnieść, ale generalnie jestem za" – powiedział.

Podkreślił, że jest otwarty na dyskusję na ten temat. "Nie widzę przeszkód, żeby w ogłoszeniach o pracę zawrzeć stawkę, którą się proponuje" – dodał wiceminister.

Zwrócił uwagę, że taka praktyka jest stosowana m.in. w urzędach pracy. "Ogłoszenia, które są w urzędach pracy, muszą zawierać propozycję płacową. Najczęściej podawane są niestety stawki w wysokości minimalnego wynagrodzenia lub minimalnej stawki godzinowej, ale zdarzają się też ciekawsze oferty" – zaznaczył.

Propozycja KO wpłynęła do Sejmu w połowie grudnia i zakłada nowelizację przepisów Kodeksu pracy. Chodzi o dodanie w ustawie art. 183f, który stanowiłby, że "pracodawca, publikując w dowolnej formie informację o możliwości zatrudnienia pracownika na danym stanowisku pracy", miałby uwzględnić w niej kwotę proponowanego wynagrodzenia brutto.

Jeśli pracodawca wskazywałby w swej informacji minimalną i maksymalną wysokość proponowanego wynagrodzenia brutto, musiałby ponadto umieścić wzmiankę, że "kwota ta podlega negocjacji".

Projekt KO zakłada też wprowadzenie kary grzywny za brak umieszczenia w ogłoszeniu o pracę informacji o proponowanym wynagrodzeniu. Projektowana zmiana zakłada dodanie w art. 281 punktu 8 w brzmieniu: "(kto będąc pracodawcą lub działając w jego imieniu) nie zawarł w informacji wymaganych, zgodnie z art. 183f, albo zawiera stosunek pracy za wynagrodzeniem mniejszym niż przewidziane w opublikowanej informacji o możliwości zatrudnienia pracownika na danym stanowisku pracy", podlega karze grzywny od 1000 zł do 30 tys. zł.

W uzasadnieniu projektu KO podkreślono m.in., że wynagrodzenia to w Polsce temat tabu. "Rekruterzy i pracodawcy uznają często pytanie dotyczące wynagrodzenia, jednej z podstawowych dla poszukującej zatrudnienia osoby kwestii, za przejaw braku kultury, roszczeniowości albo arogancji" – czytamy w uzasadnieniu.

Jak dodano, "w przeciwieństwie do wielu państw członkowskich Unii Europejskiej w Polsce nie przyjęły się ani zwyczajowe, ani prawne środki rozpowszechniania informacji o wynagrodzeniach". "Inaczej niż np. w Wielkiej Brytanii, (w Polsce – PAP) w publikowanych (najczęściej w Internecie lub prasie) ofertach pracy nie ma prawie nigdy choćby orientacyjnych informacji na temat proponowanego wynagrodzenia" – wskazano w uzasadnieniu projektu KO.(PAP)

Autorka: Karolina Kropiwiec

kkr/ joz/

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (20)

dodaj komentarz
gringo7
Ale z Ciebie uparty jednostronny dyskutant.Tylko koszty eksploatacji,ale amortyzacja sprzętu to już nie.Masz szansę zostać politykiem,jakkolwiek na mój głos nie licz.
degrengolada
oczywiście trzeba walczyć z kastą pracodawców którym nie na rękę będzie publicznie się przyznać ile proponują i ile faktycznie płacą swoim pracownikom. Bo jak wytłumaczyć opowiadane pracownikom bajki o chudych czasach w firmie gdy w garażu trzymają 3 auta. Dobrze, że Władza czuwa i walczy o godne życie dla wszystkich,oczywiście trzeba walczyć z kastą pracodawców którym nie na rękę będzie publicznie się przyznać ile proponują i ile faktycznie płacą swoim pracownikom. Bo jak wytłumaczyć opowiadane pracownikom bajki o chudych czasach w firmie gdy w garażu trzymają 3 auta. Dobrze, że Władza czuwa i walczy o godne życie dla wszystkich, bo każdemu chętnemu do pracy należy się wikt i opierunek i możliwość utrzymania bliskich.
mick63
Skoro jesteś taki mądry to bądź pewny że pracodawca zastosuje drugi filtr dla kandydatów, Ci co coś potrafią zrobić i się zachować zostają na okres próbny reszta wypad! Każdą głupotę wymyśloną przez rząd da się obejść to też. Jako pracodawca nie daję sobie wchodzić na głowę przez takich "wykwalifikowanych" Skoro jesteś taki mądry to bądź pewny że pracodawca zastosuje drugi filtr dla kandydatów, Ci co coś potrafią zrobić i się zachować zostają na okres próbny reszta wypad! Każdą głupotę wymyśloną przez rząd da się obejść to też. Jako pracodawca nie daję sobie wchodzić na głowę przez takich "wykwalifikowanych" kandydatów na pracownika.
degrengolada
Świetny pomysł, teraz tylko wyfiltrować oferty od stawki godzinowej która jest GODNA do utrzymania dla rodziny, a reszta ogłoszeń do śmieci.
1a2b
Pomysł dobry. Ale wszystkim którzy chcą administracyjnie zrównywać zarobki kobiet i mężczyzn zachęcam do zakładania firm w których będą zatrudniać same kobiety i będą im tam płacić ile będą chcieli, np 10x tyle co zarabiają mężczyźni u konkurencji. Na razie proponuje skupić się na zrównaniu wieku emerytalnego Pomysł dobry. Ale wszystkim którzy chcą administracyjnie zrównywać zarobki kobiet i mężczyzn zachęcam do zakładania firm w których będą zatrudniać same kobiety i będą im tam płacić ile będą chcieli, np 10x tyle co zarabiają mężczyźni u konkurencji. Na razie proponuje skupić się na zrównaniu wieku emerytalnego chociaż gdyby miało być sprawiedliwie to kobiety powinny pracować jakieś 5 do 8 lat dłużej niż mężczyźni.
bt5
Za komuny nie było równouprawnienia płac kobiet i mężczyzn. Zasada była taka że facet musiał zarobić tyle żeby starczało na utrzymanie rodziny . Pamiętam ze mój sąsiad był taczkowym na budowie i zarabiał 50 tys zł gdy pensja nauczycielki wynosiła 15 tys. Generalnie najniższa płaca była dla pań, czy to przy mężu Za komuny nie było równouprawnienia płac kobiet i mężczyzn. Zasada była taka że facet musiał zarobić tyle żeby starczało na utrzymanie rodziny . Pamiętam ze mój sąsiad był taczkowym na budowie i zarabiał 50 tys zł gdy pensja nauczycielki wynosiła 15 tys. Generalnie najniższa płaca była dla pań, czy to przy mężu , czy to z jakich programów aktywizacji lakoholiczek gdzie te papnie na cyku zamiatały ulice. Np. jak nuczyciel facet jakiś trafił do szkoły do po roku zmieniał zawód czy to nauczyciel ZPT na budowę , czy nauczyciel chemi na zakład fotograficzny. Dziś kobiety nauczycielki chcą 8 tys. zł pensji a dla facetów pracy zarobkowej brak. I potem skąd zdziwienie że demografia dokumentnie leży.
sammler
Otóż to...

"Zwracam uwagę na różnice międzypłciowe, gdyż schemat urawniłowki, który sprowadza je praktycznie do zera, był typowy dla minionego okresu." (kadrowy z WPT, "Zmiennicy", reż. S. Bareja)

Wraca nowe...
zamknackw
W końcu będzie jak w cywilizowanym świecie. OD razu można wywalić te ogłoszenia, które oferują grosze lub minimalną i nie tracić czasu na rozmowy kwalifikacyjne (a takie też kosztują pracownika potencjalnego czas: trzeba się ubrać w drogi garnitur, pojechać taksówką na rozmowe i generealnie 3h z życia wzięte).
sammler
Ogólnie jestem w zasadzie za, choć nie podoba mi się argumentacja KO, że ma to być przyczynek do zrównania płac kobiet i mężczyzn. NIE i jeszcze raz NIE. Kobieta to nie mężczyzna, a mężczyzna to nie kobieta. Ta sama płaca ma być za podobną efektywność pracy i zakres obowiązków. A one nigdy nie będą takie same Ogólnie jestem w zasadzie za, choć nie podoba mi się argumentacja KO, że ma to być przyczynek do zrównania płac kobiet i mężczyzn. NIE i jeszcze raz NIE. Kobieta to nie mężczyzna, a mężczyzna to nie kobieta. Ta sama płaca ma być za podobną efektywność pracy i zakres obowiązków. A one nigdy nie będą takie same w przypadku kobiet i mężczyzn. Zróżnicowanie płac między płciami wynika głównie z tego, że wykonują one co do zasady różne zawody (odsetek kobiet w górnictwie dołowym czy prowadzeniu tirów jest symboliczny, podobnie jak odsetek mężczyzn w roli przedszkolanek, pielęgniarek czy manicurzystek).

Pomijam już - nie bacząc na polityczną poprawność - że przeciętna kobieta jest dłużej i częściej nieobecna w pracy, bo albo idzie na 9-miesięczny płatny urlop pod pozorem ciąży (średnio - 2 razy w życiu, czyli na ok. 5,2% całego stażu zawodowego kobiety, który w 2019 r. wynosił 29 lat, gdy mężczyzny prawie 32 lata), a później przy byle katarku bombelka bierze płatny urlop. A to wszystko TRZEBA wkalkulować w fundusz płac.

No i last but not least, kobieta ma "przywilej" emerytalny w stosunku do mężczyzny i przechodzi na emeryturę 5 lat wcześniej (ma prawo - jak widać, minimum 3 lata wcześniej w realu, co jednak również ma związek z charakterem wykonywanych prac i różnicami między płciami). Nie rozumiem, dlaczego w przypadku np. policjantów przyjęto lata temu narrację, że "mało wam płacimy, ale możecie iść na wcześniejszą emeryturę", a w przypadku KOBIET narracja miałaby być całkowicie inna??? Tylko dlatego, że to kobiety??? Może "kobietolożka" z TVN-u mi odpowie?

Jak równanie praw, to i równanie obowiązków - podnieść im wiek emerytalny i zrównać z wiekiem mężczyzn. Co wyjdzie im tylko na zdrowie - podwyższą sobie świadczenie.
bt5
Obecnie w Polsce 2/3 ogłoszen ma padane zarobki w anonsach. Problem w tym że jak wszystko w Polsce, to i to sprowadzono do absurdu. Więc w ogłoszeniach podawane są widełki 2500 - 5500 brutto, co po prosru odzytuje się jako 1700 zł netto, "a potem zobaczymy" . Czasem wiedełki podawane w ofertach zaczynają się Obecnie w Polsce 2/3 ogłoszen ma padane zarobki w anonsach. Problem w tym że jak wszystko w Polsce, to i to sprowadzono do absurdu. Więc w ogłoszeniach podawane są widełki 2500 - 5500 brutto, co po prosru odzytuje się jako 1700 zł netto, "a potem zobaczymy" . Czasem wiedełki podawane w ofertach zaczynają się od 4000 brutto , jednak po dojechaiu osobistym na miejsce zaczyna się gadka o okresach próbnych za minimalną. A dojazd do pracy bez auta jest dziś czesto wogóle niemożliwy bo to nie casy gdzie obok wielkiej fabryki stało osiedle bloków gdzie spkojnie dochodziło się z buta. Natomiast utrzymanie auta OC, naprawy, PALIWO, to przy dojeżdzaniu do pracy spokojnie może przekroczyć 1500 zł /m-c. Więc pracy się nie da podjąć bo nic się nie zarobi na czysto. Szczęsliwi ci którzy dostają 500+ i nie muszą nigdzie jeżdzić.

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki