REKLAMA

Szef PFR o bonie gastronomicznym: pomysł jest dyskutowany

2021-03-19 11:07
publikacja
2021-03-19 11:07
Szef PFR o bonie gastronomicznym: pomysł jest dyskutowany
Szef PFR o bonie gastronomicznym: pomysł jest dyskutowany
fot. Syda Productions / / Shutterstock

Decyzja nie zapadła, ale rzeczywiście rozwiązania dot. dopłat do posiłków są dyskutowane - mówił w piątek prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys, pytany o możliwość wprowadzenia bonu gastronomicznego. Według niego najszybszym wsparciem m.in. dla gastronomii byłyby w tej chwili obniżki czynszów.

"Trwają w tej chwili konsultacje z branżami w związku (...) z kolejnym lockdownem. Wczoraj mieliśmy wspólnie z Ministerstwem Rozwoju spotkanie z branżą gastronomiczną" - wskazał szef PFR na antenie TOK FM, pytany o bon gastronomiczny. Dodał, że "temat bonu się pojawił".

Jak tłumaczył, w związku z niebezpieczną sytuacją wynikającą z pandemii, restrykcjami, rząd myśli o tym, jak wesprzeć branże. "Jednym z takich pomysłów jest potencjalnie zwiększenie możliwości dopłat dla pracowników przy zamawianiu posiłków" - mówił.

Zastrzegł, że "żadna decyzja nie zapadła, ale rzeczywiście takie rozwiązania są dyskutowane". "W ten sposób pracownicy mogliby np. w pracy na wynos kupować posiłki w restauracjach, miałoby to stworzyć popyt dla gastronomii" - powiedział. "Nie wiem, czy bon gastronomiczny nie jest takim faktem trochę medialnym" - dodał.

Borys zaznaczył, że te propozycje, które dotąd padały, dotyczą zwolnień z PIT i ZUS w sytuacji, gdy pracodawca zdecyduje się na zamawianie posiłków czy ich refundację. "Mówimy tu raczej o pracownikach, być może jest jakiś inny pomysł dofinansowania, o którym mi nie wiadomo" - stwierdził.

Przyznał, że zwolnienie tej części wynagrodzenia z PIT i ZUS "byłoby silną motywacją do tego, żeby upowszechnić posiłki w miejscu pracy, które można by w sposób zdalny zamawiać i byłoby to też formą wsparcia dla gastronomii". Dodał, że była to propozycja samych organizacji pracodawców.

Borys powiedział, że zwolnienia z ZUS i PIT to jest koszt "potencjalnie 600 mln zł z perspektywy budżetu państwa". "To są realne środki, które rzeczywiście wsparłyby pracodawców, aby takie rozwiązanie wdrożyć" - ocenił.

Szef PFR zwrócił też uwagę na "inny temat, który wydaje się priorytetowy" - rozwiązania czynszowe, które dotyczą zarówno branży gastronomicznej, fitness, jak i handlu. "W mojej ocenie podmioty, które wynajmują powierzchnię zachowują się w sposób niezgodny z prawem" - powiedział. Przypomniał, że ustawa COVID-owa wprowadziła w zeszłym roku takie rozwiązanie, że jeżeli najemca zgodzi się przedłużyć umowę o 6 miesięcy, to przysługuje mu w okresie lockdownu zwolnienie z czynszu. "Natomiast firmy wynajmujące, galerie handlowe, chcą przedłużenia teraz czynszu za każdy lockdown" - wskazał.

Dodał, że obowiązuje też kodeks cywilny, który mówi, że jeśli przedsiębiorca nie uzyskuje przychodów, to czynsz jest nienależny. "Firmy, które wynajmują te powierzchnie nie stosują się do tych regulacji" - stwierdził. Zdaniem Borysa obniżki czynszów stanowiłyby w tej chwili najszybsze i najmocniejsze wsparcie dla tych branż, "a dzisiejsze praktyki są nieuczciwe". "To zgłaszają zarówno branża handlowa, jak i gastronomiczna i fitness" - wskazał.

Pytany o obniżkę podatku VAT dla gastronomii przyznał, że przedstawiciele branży gastronomii podnoszą tę kwestię. "Z perspektywy popytu obniżka VAT-u, kiedy firmy są zamknięte niewiele daje, albo nic nie daje" - ocenił. Według niego w krótkim okresie - zwłaszcza w okresie restrykcji - priorytetem powinny być regulacje czynszowe.

autor: Magdalena Jarco

Źródło:PAP
Tematy

Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1600 zł premii!

Komentarze (1)

dodaj komentarz
infinum
Oho, już jet pomysł dopłat do jedzenia, a zaraz będzie pomysł kartek. Do tego wysoka inflacja za rogiem + niska podaż towarów rolnych i za chwilę się może okazać, że mistrzowie zarządzania w III RP na powrót wprowadzą nas w PRL, z którego dopiero co wyszliśmy.

Zamiast otworzyć gastronomię jak u ludzi, żeby
Oho, już jet pomysł dopłat do jedzenia, a zaraz będzie pomysł kartek. Do tego wysoka inflacja za rogiem + niska podaż towarów rolnych i za chwilę się może okazać, że mistrzowie zarządzania w III RP na powrót wprowadzą nas w PRL, z którego dopiero co wyszliśmy.

Zamiast otworzyć gastronomię jak u ludzi, żeby ozdrowieńcy i zaszczepieni mogli spokojnie żyć, to nie - lepiej dusić całe społeczeństwo w domach. No ale wiadomo, tu nie chodzi o dobro społeczeństwa czy biznesu - jak zresztą zawsze w polityce.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki