Szczyt Trump-Kim zakończył się bez porozumienia

Korea Płn. oferowała kroki w stronę denuklearyzacji, ale żądała w zamian zniesienia wszystkich sankcji, na co nie mogliśmy się zgodzić - powiedział w czwartek prezydent USA Donald Trump po zakończonym bez porozumienia szczycie z przywódcą Korei Płn. Kim Dzong Unem.

(fot. Jorge Silva / Reuters)

"Zasadniczo chcieli zniesienia sankcji w całości i nie mogliśmy tego zrobić. Byli skłonni przeprowadzić denuklearyzację dużej części obszarów, jakich żądaliśmy, ale nie mogliśmy w zamian za to zrezygnować z wszystkich sankcji" - powiedział Trump na konferencji prasowej w Hanoi po zakończeniu szczytu.

Zaznaczył, że obowiązujące sankcje zostaną utrzymane i ocenił, że obecnie nie ma potrzeby nakładania nowych.

Prezydent USA podkreślił, że negocjacje nie zostały zerwane nagle. "To nie było odejście na takiej zasadzie, że się wstaje i wychodzi. Nie, to było bardzo przyjazne. Uścisnęliśmy sobie dłonie" - powiedział Trump.

Amerykański prezydent podkreślił, że w środę Kim zapewnił go, że nie będzie przeprowadzał testów broni jądrowej i rakiet. "Wierzę mu" - dodał Trump. 

Wcześniej Biały Dom zapowiadał, że na zakończenie szczytu Trump i Kim podpiszą porozumienie, ale ceremonia podpisywania dokumentu została odwołana - przekazała agencja AP. 

Tempo negocjacji nuklearnych nie jest najważniejsze; doceniam, że nie są prowadzone próby jądrowe i rakietowe - oświadczył w czwartek prezydent USA Donald Trump na początku drugiego dnia spotkania na szczycie z przywódcą Korei Płn. Kim Dzong Unem w Hanoi.

Trump i Kim spotkali się w hotelu Metropole w centrum wietnamskiej stolicy w czwartek rano czasu miejscowego. Po ok. 45-minutowej rozmowie jeden na jeden do przywódców dołączyli współpracownicy, by kontynuować negocjacje w szerszym gronie.

Tempo nie jest dla mnie takie ważne - oświadczył Trump na początku czwartkowego spotkania. Zaznaczył, że docenia fakt, iż Korea Płn. nie prowadzi prób jądrowych i rakietowych i dodał, że przeprowadził w tej sprawie świetne rozmowy z Kimem.

Amerykański prezydent podkreślił dobre relacje pomiędzy nim a przywódcą Korei Płn., dzięki którym - jak zaznaczył - wydarzyć się może wiele dobrych rzeczy. Pozytywnie ocenił również pierwszy dzień rozmów, mówiąc, że padło wtedy wiele wspaniałych pomysłów.

Kim zapewnił, że zrobi wszystko, co w jego mocy, by ostatecznie osiągnąć dzisiaj dobre rezultaty. Oświadczył też, że nie uczestniczyłby w szczycie gdyby nie był skłonny do denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.

Gdybym nie był do tego skłonny, nie byłoby mnie teraz tutaj - odpowiedział Kim na pytanie amerykańskiego dziennikarza, czy denuklearyzacja rzeczywiście jest jego zamiarem.

W czasie spotkania w hotelu Metropole, w centrum wietnamskiej stolicy, Kim wspomniał również, że uruchomienie w Pjongjangu biura łącznikowego USA byłoby mile widziane.

Trump nazwał uruchomienie takiego biura dobrym pomysłem.

Wcześniej zapowiadano, że szczyt zakończy się w czwartek podpisaniem porozumienia. 

Nie jest jasne, czy zapowiadane przez Biały Dom porozumienie miało zawierać konkretne deklaracje w sprawie likwidacji północnokoreańskiego programu zbrojeń jądrowych.

Waszyngton stara się przekonać Pjongjang do rezygnacji z broni jądrowej, natomiast Korea Północna zabiega o złagodzenie nałożonych na nią sankcji gospodarczych oraz o ustępstwa w kwestii obecności wojskowej USA w regionie. Według obserwatorów możliwe jest również podpisanie dwustronnej deklaracji o zakończeniu wojny koreańskiej z lat 1950-1953.

Trump i Kim spotkali się po raz pierwszy w czerwcu 2018 roku w Singapurze. Kim wyraził wówczas gotowość do "całkowitej denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego", ale obie strony nie doszły jak dotąd do porozumienia w sprawie konkretnych posunięć w tej sprawie.

Z Hanoi Andrzej Borowiak (PAP)

anb/ jm/

Źródło: PAP
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 1 mooooo

Miało być tak ?? Baza amerykanska na półwyspie koreańskim miała być zlikwidowana lub przeniesiona i to miał być początek procesu długiego procesu zjednoczenia ale Amerykanie nie chcą słyszeć lub rozmawiać o utracie zdobyczy z drugiej wojny światowej a cukierkiem jeszcze jest to ze to Koreami z południa Amerykanom za ta bazę płaca to kto by chciał stracić miliony !

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 4 tindala

Kim musi liczyć się ze zdaniem Chińczyków. To oni przez kontrolowaną kontrabandę pozwalają częściowo omijać sankcje. A nie jest w interesie Chin powstanie potężnego konkurencyjnego ośrodka militarno-przemysłowego jakim byłaby zjednoczona Korea dysponująca na dodatek bronią nuklearną. No i jest jeszcze sprawa zachowania władzy przez ród Kimów po ewentualnej transformacji. Jest się nad czym głowić.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
8 4 prezes_jan

Ten koreański dyktatorek zaczyna chcieć coraz więcej, no i teraz nic nie dostanie.

! Odpowiedz
10 12 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
6 7 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
12 39 talmud

polscy politycy a szczegolnie polska dyplomacja powinna brac przyklad z kim dzong una ......

! Odpowiedz
25 8 johny11palcow

Kim to pionek ,nie moze nic chyba ze swoim w łeb strzelac

! Odpowiedz
6 52 antek10

Kim nie jest głupi jak Ukraińcy co oddali swoją broń atomową i potem obchodzili sie z nimi jak ze szmatami.

! Odpowiedz
0 1 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,7% II 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% II 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 330,48 zł II 2020
Produkcja przemysłowa rdr 4,9% II 2020

Znajdź profil