Stress testy gwoździem do trumny Austriaków

2011-10-24 11:30
publikacja
2011-10-24 11:30
Najtęższym ekonomicznym umysłom naszej dekady udało się wreszcie dostosować modele ekonomiczne do czasów kryzysu. Krytykowani za oderwanie od rzeczywistości ze wszystkich stron - przez Josepha E. Stiglitza, Nouriela Roubiniego, Nassima Taleba i wreszcie Szkołę Austriacką - postanowili pokazać, na co ich stać. Ich szybka reakcja sprawiła, że niedowiarkowie zadrżeli. Czy to koniec ekonomii wolnorynkowej?

Wedle przekazu płynącego od regulatorów rynku, opinia publiczna może odetchnąć z ulgą - kryzys bankowości został zażegnany. Tak przynajmniej zdawali się wnioskować specjaliści z Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (EBA), którzy na początku i w połowie roku przeprowadzili stress testy systemu bankowego. Według nich europejskim bankom nie grozi nawrót zawirowań gospodarczych.



Jak wiadomo, na nieuregulowanym rynku instytucje są konfrontowane z rzeczywistością w sposób nieuporządkowany i znajdują się poza kontrolą ośrodków władzy. Co więcej, rynkowe testy są brutalne - instytucja, która radzi sobie gorzej niż inne, upada lub jest przejmowana przez konkurentów. W ten sposób mogą upaść instytucje bardzo potrzebne społeczeństwu - nawet jeśli społeczeństwo nie zdaje sobie z tego sprawy i woli inne usługi.

Dlatego zamiast pozwolić po prostu upaść instytucjom kredytowym, ekonomiści stwierdzili, że lepiej jest się zawczasu przygotować na wystąpienie ewentualnych problemów, sprawdzając odporność banków na zewnętrzne zawirowania. Taka metoda „próby ognia” pozwala odkryć, czy dany bank ma odpowiedni poziom środków (badana jest zarówno wypłacalność, jak i bieżąca płynność finansowa), wystarczający do finansowego poradzenia sobie z nagłym szokiem gospodarczym. W przypadku ostatniego, lipcowego stress testu analizowano też skład portfela instytucji finansowych, np. sprawdzając, czy nie znajdują się tam aktywa uznawane za labilne (takie jak obligacje greckie czy portugalskie). Informacje o tym uzyskano za pomocą metody ankietowej.

Czy powinno to budzić nasze wątpliwości? Ekonomiści wybrani na swoje stanowiska przez polityków zdają się twierdzić, że nie - a przecież jeśli chodzi o nasze podatki, bezpieczeństwo, zdrowie i dbanie o ochronę naszych danych osobowych, to także wierzymy urzędnikom, że zachowają się uczciwie i bez względu na interes własny będą chronić prawdę i kieszenie obywateli.



Pomińmy więc wzmianki o tym, że w ramach dyskrecjonalnej polityki bailoutów bankierzy mogą się starać oszukiwać opinię publiczną co do wartości swoich firm. Nie należy również ich podejrzewać o to, że mogliby się podjąć bardziej ryzykownych operacji finansowych ze świadomością, iż przez naciski finansowe czy nawet personalne przed kłopotami uchroni ich bailout. Te wątpliwości należy z gruntu odrzucić, bo na rynku funkcjonuje świetnie rozwinięty zestaw dobrych praktyk biznesowych.

Ekonomiści broniący wolności rynku przed interwencjami politycznymi muszą wreszcie przyznać, że prymitywny test rynkowy odchodzi w niepamięć na rzecz odnoszących wielkie sukcesy stress testów.

Jednym z takich sukcesów, pokazującym, jak należy chronić potrzebne społeczeństwu instytucje (ZDuBU), jest przypadek belgijsko-francuskiej instytucji finansowej Dexia. Dexia wpadła w opały, gdy okazało się, że w drugim kwartale straciła 4 miliardy euro na greckich obligacjach. Zamiast pozwolić tej firmie upaść, Belgia poświęci 4 miliardy euro należące do belgijskich podatników, aby ratować belgijską część banku. Niedowiarkowie twierdzą, że Belgii nie będzie stać na ratowanie Dexii, jednak pamiętajmy - zdają się mówić ekonomiści zatrudnieni przez polityków - że bank ten jest instytucją społecznie potrzebną, gdyż daje pracę 35,2 tys. pracowników, a do tego świadczy m.in. usługi finansowe (w szczególności kredytowe) państwu i lokalnym urzędom.

Dlaczego przypadek Dexii ma być gwoździem do trumny wolnego rynku? Rzecz w tym, że okazało się, iż test rynkowy skazujący firmę na bankructwo jest kompletnie pozbawiony wartości merytorycznej. Przecież jeszcze w lipcu Dexia bardzo dobrze wypadła w specjalnie przygotowanych na kryzysową okazję, zaostrzonych stress testach, zdobywając wysoką 11. notę wśród najlepiej przygotowanych do kryzysu banków (na 91 instytucji obejmujących ponad 65% aktywów europejskiego sektora bankowego). Rynek musi więc się mylić - za ekonomistami z EBA stoi bowiem autorytet państwa.

Na koniec warto dodać, że ekonomiści chcą doskonalić już i tak doskonałe narzędzie stress testów. EBA kilka dni temu zadeklarował, że wykona tajne stress testy (zauważmy tę daleko idącą chęć zachowania przejrzystości działań - choć same stress testy są tajne, to ich przeprowadzenie ogłoszono wszem wobec), które będą jeszcze bardziej rygorystyczne niż poprzednie. Skoro poprzednie były już specjalnie rygorystyczne, to wniosek jest jeden. Rygor zostanie tu podniesiony do kwadratu. A kwadrat to wiele.

Jak to będzie wyglądać? Metoda jest szalenie zaawansowana: tym razem zakładany jest scenariusz bankructwa Grecji. Wpłynie to znacząco na tajną metodologię badań - w poprzednich testach pominięto bowiem ryzyko utrzymywania obligacji, testując jedynie możliwość strat w portfelu instrumentów służących minimalizacji ryzyka finansowego. Choć wtedy zignorowano główne czynniki ryzyka (o kłopotach Grecji wiedzieli wszyscy), to tym razem na pewno będzie inaczej.

Jan Lewiński
Fundacja Instytut Ludwiga von Misesa

Źródło:
Tematy
Tanie konto osobiste z kontem oszczędnościowym.

Tanie konto osobiste z kontem oszczędnościowym.

Advertisement

Komentarze (6)

dodaj komentarz
~fly
Ale też musiałem przeczytać do końca, żeby się upewnić ;) Bo bez końcówki mogłoby to wyglądać na tani bełkot niemyślącego lewaka :D Autor nabija się z lewizny i robi to naprawdę dobrze obierając odrębny sposób myślenia ;)
~kabaret AniMruMru
"Pomińmy więc wzmianki o tym, że w ramach dyskrecjonalnej polityki bailoutów bankierzy mogą się starać oszukiwać opinię publiczną co do wartości swoich firm. Nie należy również ich podejrzewać o to, że mogliby się podjąć bardziej ryzykownych operacji finansowych ze świadomością, iż przez naciski finansowe "Pomińmy więc wzmianki o tym, że w ramach dyskrecjonalnej polityki bailoutów bankierzy mogą się starać oszukiwać opinię publiczną co do wartości swoich firm. Nie należy również ich podejrzewać o to, że mogliby się podjąć bardziej ryzykownych operacji finansowych ze świadomością, iż przez naciski finansowe czy nawet personalne przed kłopotami uchroni ich bailout. Te wątpliwości należy z gruntu odrzucić, bo na rynku funkcjonuje świetnie rozwinięty zestaw dobrych praktyk biznesowych. "

~Madzia
Szczególną kontrolą i rygorystycznymi stress testami trzeba objąć producentów octu i musztardy bo wiadomo obywatel dużo wytrzyma ale nie zniesie braków w zaopatrzeniu sklepów w ocet i musztardę...
~Michał
Niektórzy nie poznają ironii nawet, jak ta ich ugryzie w tyłek :)

Zobacz, kto jest autorem tego tekstu i z jakiej organizacji pochodzi :P
Tekst jest ironiczno- sarkastyczny w 100 procentach :)

Pozdrowienia dla Instytutu Misesa!
Michał
~Obiektywnie
Hej, pomyliłem się, teraz doczytałem do końca i faktynie sarkazmem wieje. Dziś ludzie na bankierze takie bzdury wypisują, że naprawdę po kilkunastu zdaniach oderwanych od rzeczywistości przestaję na to tracić swego cennego czasu...Pozdrawiam
~Obiektywnie
"W ten sposób mogą upaść instytucje bardzo potrzebne społeczeństwu - nawet jeśli społeczeństwo nie zdaje sobie z tego sprawy i woli inne usługi." Tak jak ZUS, który zapewnia głodowe emerytury i niszczy wschodzącę przedsiębiorstwa ???

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki