Stare IKE kontra nowe IKZE

Wraz z przygotowywanymi właśnie przez rząd zmianami w systemie emerytalnym, w ramach tzw. trzeciego, dobrowolnego – w odróżnieniu od obowiązkowych pierwszego (ZUS) i drugiego (OFE) – filaru – powstanie nowy twór. Mają to być IKZE, czyli indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego. Podobieństwo ich nazwy do istniejących od ponad pięciu lat indywidualnych kont emerytalnych (IKE) nie jest przypadkowe.

Odłóżmy sobie sami
Ponieważ „reforma” przygotowywana jest w ekspresowym tempie, nie będzie odrębnej ustawy, bo to zajęłoby zbyt wiele czasu. IKZE zostaną powołane w drodze nowelizacji ustawy o IKE.
Dostaniemy więc kolejny produkt, który ma nas zachęcić do odkładania we własnym zakresie, aby po przejściu na emeryturę – mówiąc wprost – nie przymierać głodem. W oparciu o projekt regulacji w tej sprawie można się pokusić o próbę porównania IKZE i IKE.
Tak samo jak IKE, IKZE będzie można założyć już od 16 roku życia, podpisując umowę z towarzystwem funduszy inwestycyjnych, towarzystwem ubezpieczeniowym, bankiem lub domem maklerskim. Nowością jest możliwość założenia IKZE w otwartym funduszu emerytalnym, ale tylko tym, którego klientem jest się w ramach drugiego filaru.
Warto zauważyć, że prowizja od wpłacanych składek w przypadku IKZE prowadzonego przez OFE, ustawowo miałaby być ograniczona do 3,5 proc., czyli tak jak jest to obecnie przy składkach na drugi filar. Niestety dla klientów, wynagrodzenie za zarządzanie nie będzie już podlegało takim restrykcjom (obecnie roczne wynagrodzenie PTE za zarządzane OFE nie może przekroczyć 0,54 proc.) i będzie kształtowane przez mechanizmy rynkowe.

Różne limity
Poważne różnice zaczynają się w kwestiach podatkowych oraz limitów wpłat. W przypadku IKE limit ten ustalany jest każdego roku w drodze rozporządzenia ministra pracy i polityki społecznej i nie może przekroczyć trzykrotności przeciętnego prognozowanego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok. W 2011 roku jest to ponad 10 tys. zł.
Dla IKZE ma to być określony procent podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie emerytalne za rok poprzedni, czyli w przypadku osób pracujących na podstawie umowy o pracę, wynagrodzenia brutto z ubiegłego roku. Docelowo, od roku 2017, na IKZE będzie można wpłacać do 4 proc. podstawy wymiaru, wcześniej, w latach 2012–2013 limit wyniesie 2 proc., a w latach 2014–2015 – 3 proc.
Projekt przewiduje, że wpłaty na IKZE nie będą mogły przekroczyć 4 proc. kwoty ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe (30-krotność przeciętnego wynagrodzenia), która jest ustalana co roku, a w 2011 roku wynosi 100.770 zł. Zatem przy 4-proc. limicie maksymalna wpłata na IKZE nie mogłaby przekroczyć 4030,80 zł.

Z podatkiem Belki
Zaletą IKE jest zwolnienie z 19-proc. podatku od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatku Belki. Taką możliwość uzyskuje się w chwili ukończenia 60. roku życia, pod warunkiem, że wcześniej, w minimum pięciu latach kalendarzowych, dokonywane były jakiekolwiek wpłaty. Na ulgę podatkową trzeba więc trochę poczekać.
Przy IKZE ma być inaczej, bo wpłaty dokonane w danym roku kalendarzowym będzie można przy okazji rocznego rozliczenia podatkowego odliczyć od podstawy opodatkowania. Ale – co trzeba wyraźnie podkreślić – w przypadku dokonywania wypłaty nie ma mowy o zwolnieniu z podatku od zysków (chyba że będzie to wypłata transferowa, czyli przekazanie środków w ramach IKZE z jednej instytucji do drugiej).
Uprawnienie do wypłaty środków zgromadzonych w ramach IKZE w przypadku kobiet następować będzie po osiągnięciu 60. roku życia, a w przypadku mężczyzn po ukończeniu 65 lat. Tu również, tak jak w IKE, warunkiem jest dokonywanie wpłat w co najmniej pięciu latach kalendarzowych.
W jednym i drugim przypadku można dokonać wypłaty całości bądź części pieniędzy przed osiągnięciem wymaganego wieku, ale trzeba zapłacić od tego podatek. Jeśli chodzi o IKZE dolicza się te pieniądze do dochodu przy rocznym rozliczeniu PIT, a przy IKE podatek od zysku płacony jest natychmiast, proporcjonalnie do wypłacanej kwoty.

Co się opłaca?
Znając te założenia, pokusiliśmy się o obliczenie, która z form – IKE czy IKZE – może być w ostatecznym rozrachunku bardziej opłacalna. Przyjmując, że przeciętny wzrost wynagrodzenia wyniesie 2 proc. rocznie, inflacja – 3 proc., średnia roczna stopa zwrotu – 4 proc., policzyliśmy, że przy wyjściowej pensji 3500 zł brutto po 40 latach zgromadzilibyśmy blisko 230 tys. zł (103,5 tys. to wpłacony kapitał, a 126,5 tys. zł to zysk).
Gdyby te pieniądze odkładać w ramach IKE, wystarczyłyby, żeby przez 20 lat co miesiąc otrzymywać rentę wysokości ok. 960 zł. W przypadku IKZE, gdzie od każdej raty pobierana będzie zaliczka na podatek dochodowy, licząc według obowiązującego aktualnie, pierwszego, 18-proc. progu podatkowego, miesięczna rata wyniosłaby ok. 785 zł, czyli o blisko jedną piątą mniej. Oczywiście, nie można zapominać, że dzięki IKZE każdego roku będziemy mieć pewną ulgę podatkową. W omawianym przykładzie, w całym okresie 40 lat zyskalibyśmy na tym ok. 18,5 tys. zł, czyli przeciętnie ok. 460 zł rocznie, 38,50 zł miesięcznie. W przypadku IKE ulga sięgnęłaby 24 tys. zł, bo tyle właśnie wyniósłby podatek od wypracowanego zysku, gdyby trzeba było go zapłacić.

Minus dla biznesu

Na IKZE będą mogły oszczędzać także osoby prowadzące działalność gospodarczą. Dla nich niekorzystnie jest jednak to, że limit wpłat jest ustalany w oparciu o podstawę wymiaru składki. Choć nie znamy statystyk, które mówiłyby, jak duża część z nich płaci składki na ZUS od najniższej możliwej kwoty (w 2011 roku to 2015,40 zł), to naszym zdaniem zdecydowanie należy przyjąć, że jest to większość. Jeśli więc dokonać wyliczeń dla tej właśnie kwoty, to korzyść podatkowa dla takiego przedsiębiorcy w skali roku wyniosłaby ok. 170 zł, a wykorzystując regularnie co roku maksymalny dopuszczalny limit wpłat, uzbieraliby na dodatkową miesięczną emeryturę w wysokości ok. 450 zł w przypadku IKZE i ok. 550 zł w przypadku IKE.
IKE wypada też o wiele korzystniej jeśli chodzi o kwestie związane z dziedziczeniem. Osoby uposażone nie płacą bowiem żadnego podatku od uzyskanego w ten sposób dochodu. W przypadku IKZE spadkobiercy zapłacą podatek na zasadach ogólnych, dopisując tę kwotę do swojego dochodu. Będą mogli go odroczyć, ale tylko pod warunkiem, że przeniosą środki bezpośrednio na własne IKZE, czyli że pozostawią te pieniądze w trzecim filarze.

IKE wygrywają

Prace nad IKZE wciąż trwają, a przedstawione informacji dotyczące IKZE pochodzą z rządowego projektu reformy systemu emerytalnego. Nic nie jest więc jeszcze przesądzone. Na obecnym etapie wydaje się jednak, że zarówno suma potencjalnych korzyści podatkowych, jak i atrakcyjniejsze przepisy spadkowe, przemawiają na korzyść IKE. Z drugiej strony, możliwość odpisania od dochodu tych kilku procent w skali roku może przełożyć się na obniżenie podatku nawet o jedną dziesiątą (przy zarobkach brutto rzędu 3500 zł suma pobranych w ciągu roku zaliczek na podatek dochodowy wynosi ok. 3000 zł).
Jednak korzyść, jaką daje możliwość dokonania odpisu podatkowego przy oszczędzaniu w ramach IKZE, na łączną kwotę 18,5 tys. zł, w zestawieniu z koniecznością zapłacenia w przyszłości od wypłacanych środków podatku dochodowego, który nawet według najniższej obecnie, 18-proc. stawki PIT, wyniósłby w sumie przeszło 41 tys. zł, w porównaniu z IKE jest – delikatnie mówiąc – żadna. Pocieszeniem jest fakt, że wprowadzenie IKZE nie oznacza likwidacji IKE. Programy będą bowiem funkcjonowały obok siebie.
 

Źródło: Noble Bank

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj
Polecane
Najnowsze
Popularne