REKLAMA

Standard Chartered obniża prognozę dynamiki PKB Polski w '21 do 3,5 proc.

2020-12-04 12:12, akt.2020-12-04 12:49
publikacja
2020-12-04 12:12
aktualizacja
2020-12-04 12:49
fot. Shutterstock / Shutterstock

Ze względu na dotkliwą, drugą falę epidemii koronawirusa w Polsce, ekonomiści banku Standard Chartered obniżyli prognozę dynamiki PKB Polski w 2021 r. do 3,5 proc. z 4,1 proc. prognozowanych wcześniej - wynika z raportu. Biorąc pod uwagę dobre wyniki aktywności gospodarczej w III kw. 2020 r., bank podniósł prognozę PKB na cały 2020 r. do -3,8 proc. z -4,3 proc. szacowanych wcześniej.

"Trwająca fala COVID-19 prawdopodobnie wpłynie na wyniki wzrostu gospodarczego Polski w 2021 r., razem z mniej korzystnym efektem bazy z 2020 r. Dlatego obniżamy naszą prognozę dynamiki PKB do 3,5 proc. w 2021 roku (z 4,1 proc. szacowane wcześniej), a na 2020 r. podnosimy do -3,8 proc. (z -4,3 proc.), za sprawą dobrych wyników za III kw." - napisano w raporcie.

"Wzrost w drugiej połowie 2021 r. zostanie prawdopodobnie wzmocniony przez poprawę nastrojów i popytu zewnętrznego w związku z postępami we wprowadzeniu szczepionek. Ten pozytywny trend powinien trwać w średnim terminie, dlatego podnosimy naszą prognozę wzrostu na 2022 r. do 3,2 proc. (z 2,7 proc. poprzednio)" - dodano.

Bank zaznacza, że druga fala pandemii w Polsce była jedną z najdotkliwszych w Europie, co zaważy na wynikach gospodarki zarówno w IV kw. 2020 r., jak i I kw. 2021 r.

"Druga fala COVID w Polsce była jedną z najgorszych w Europie. Średnia dzienna liczba przypadków zakażenia pod koniec listopada była około 50 razy wyższa niż w kwietniu, a średnia liczba zgonów w ciągu dnia była ok. 10 razy wyższa. Biorąc pod uwagę utrzymujący się wpływ pandemii na gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa, czynnik ten zaważy prawdopodobnie na wzroście gospodarczym zarówno w IV kw. 2020 r., jak i I kw. 2021 r. Pod koniec listopada rząd ogłosił 100-dniowy plan działań przeciwepidemicznych, co wskazuje, że powrót do normalności jest prawdopodobny nie wcześniej niż w połowie lub końcu lutego" - prognozują ekonomiści.

W ocenie ekonomistów Standard Chartered jesienna fala COVID-19 będzie miały mocny wpływ na wydatki konsumentów aż do momentu, kiedy rządowa strategia wyjścia z pandemii zacznie przynosić efekty. W ocenie banku, mimo iż wyniki polskiego przemysłu są teraz lepsze niż miało to miejsce wiosną, wciąż istnieje szereg ryzyk.

"Dotychczas ogłoszone ograniczenia, choć nie stanowiące formalnego krajowego lockdownu, będą miały szczególnie negatywny wpływ na konsumentów. Gospodarstwa domowe prawdopodobnie pozostaną ostrożne w wydatkach aż do czasu, kiedy strategia wyjścia z pandemii zacznie przynosić efekty. Jednocześnie, rządowe starania o wsparcie działalności produkcyjnej przy drugiej fali COVID prawdopodobnie pomoże uniknąć negatywnego wpływu tego czynnika na aktywność gospodarczą, jak było to obserwowane podczas pierwszej fali" - napisano.

"Niemniej jednak nadal prawdopodobne są poważne zakłócenia, a prognozy dla polskiego przemysłu będą zależne od zewnętrznego popytu ze strony sąsiednich krajów Europy, który prawdopodobnie - w wyniku lockdownów na całym kontynencie - na początku 2021 r. będzie miał problemy. Nadal oczekujemy stopniowego przyspieszenia ożywienia gospodarczego w 2021 r. Widzimy jednak wyraźne ryzyko, że wprowadzane ad hoc ograniczenia dla gospodarki będą konieczne. Z upływem czasu spodziewamy się jednak większego postępu w globalnych pracach nad szczepionką. To powinno wspierać nastroje gospodarcze i dynamikę aktywności gospodarczej w średnim okresie" - dodano.

Zdaniem autorów raportu, kompromis w sprawie unijnego budżetu zostanie ostatecznie wypracowany, jednak towarzyszące temu perturbacje budzą wątpliwości co do terminu jego zatwierdzenia i wypłaty środków UE na odbudowę.

"Polska ma zapewne więcej do stracenia niż Węgry, biorąc pod uwagę wielkość funduszy UE (i jej prawdopodobny udział w unijnych funduszach naprawczych); ale ma również silniejszą pozycję negocjacyjną, biorąc pod uwagę jej wielkość gospodarczą. Premier Mateusz Morawiecki będzie musiał dopilnować, by nie być postrzeganym jako ustępujący zbyt łatwo w jakichkolwiek negocjacjach, biorąc pod uwagę wewnętrzną presję, jaką może to wywołać ze strony innych partii politycznych" - napisano.

"Prawdopodobnie ostatecznie uda się wynegocjować kompromis, ale negocjacje mogą trwać do stycznia, co może budzić wątpliwości co do terminu zatwierdzenia siedmioletniego budżetu i wypłaty środków UE na odbudowę" - dodano.

Pierwsze podwyżki stóp NBP na początku '22

"Spodziewamy się, że Narodowy Bank Polski utrzyma łagodne nastawienie do początku 2022 r. Obecnie spodziewamy się, że NBP utrzyma stopę referencyjną na poziomie 0,10 proc. co najmniej do początku 2022 r. (poprzednio prognozowaliśmy stopę na poziomie 0,50 proc. na konie 2021 r.). Zmiana odzwierciedla narastające ryzyka dla polskiej gospodarki oraz oczekiwanie, że polityka monetarna w strefie euro pozostanie mocno akomodacyjna w przewidywalnej przyszłości. (...) Prognozujemy, że główna stopa procentowa na koniec 2022 r. wyniesie 0,50 proc." - napisano w raporcie.

"Nie spodziewamy się, by NBP nadmiernie przejmował się sytuacją inflacyjną, głównie biorąc pod uwagę coraz więcej negatywnych ryzyk dla gospodarki w związku z epidemią. (...) W średnim terminie wciąż spodziewamy się niższej ścieżki inflacji - przeciętnie 3,0 proc. w 2021 r. i 2,5 proc. w 2022 r." - dodano.

Zdaniem ekspertów Standard Chartered, RPP nie zejdzie ze stopami poniżej zera, a głównym narzędziem NBP pozostanie skup aktywów, który wspierać będzie fiskalne działania rządu.

"Biorąc to pod uwagę, spodziewamy się wzrostu deficytu sektora w 2020 r. do 10,5 proc. PKB w 2020 r. (9,0 poprzednio) i -5,0 proc. w 2021 r." - dodano. (PAP Biznes)

pat/ osz/

Źródło:PAP Biznes
Tematy

Otwórz konto w promocjach: 300 zł premii za otwarcie i polecenie konta

Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Prognozy i wyniki finansowe

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki