Senat nie zgodził się na referendum prezydenta Dudy

Senat w piątek nie wyraził zgody na zarządzenie ogólnokrajowego referendum 25 października, które miałoby być przeprowadzone jednocześnie z wyborami parlamentarnymi. Wniosek o przeprowadzenie takiego referendum złożył prezydent Andrzej Duda.

Prezydent Andrzej Duda
Prezydent Andrzej Duda (fot. DAREK REDOS / EastNews)

W głosowaniu brało udział 90 senatorów; przeciw wnioskowi prezydenta głosowało 53 z nich - w tym członkowie PO oraz senatorowie niezależni: Marek Borowski i Włodzimierz Cimoszewicz oraz z PSL: Andżelika Możdżanowska i Józef Zając; 35 było za - głównie senatorowie PiS; 2 senatorów PO - Tadeusz Arłukowicz i Aleksander Pociej - wstrzymało się od głosu.

W proponowanym przez prezydenta Dudę referendum Polacy mieliby odpowiedzieć na trzy pytania: czy są "za obniżeniem wieku emerytalnego i powiązaniem uprawnień emerytalnych ze stażem pracy"; czy są "za utrzymaniem dotychczasowego systemu funkcjonowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe" i czy są "za zniesieniem powszechnego ustawowego obowiązku szkolnego sześciolatków i przywróceniem powszechnego ustawowego obowiązku szkolnego od siódmego roku życia".

Szefowa kancelarii prezydenta Małgorzata Sadurska zapowiedziała po wyjściu z Senatu, że skomentuje decyzję senatorów na briefingu po godz. 16.

Wcześniej - podczas środowej debaty nad wnioskiem prezydenta - Sadurska apelowała do senatorów o "konsekwentne traktowanie prezydenckich inicjatyw referendalnych". Według niej izba powinna potraktować tak samo referenda 6 września - które za zgodą Senatu odbędzie się z inicjatywy poprzedniego prezydenta Bronisława Komorowskiego - i 25 października, proponowane przez prezydenta Dudę.

Mówiła też o 6 milionach podpisów, które złożyli Polacy pod wnioskami o referendum w sprawach, których dotyczą pytania zaproponowane przez prezydenta. "Takiego kapitału społecznego nie można marnować" - przekonywała.

Także podczas tej debaty senatorowie PO oraz niezależni dowodzili, że proponowane pytania referendalne są albo niezasadne, albo wadliwie sformułowane; przekonywali, że kolejne referendum byłoby elementem kampanii wyborczej. Wniosek prezydenta wspierali senatorowie PiS.

Odrzucenie wniosku prezydenta rekomendowały też połączone komisje senackie.

Do zarządzenia przez prezydenta referendum ogólnokrajowego potrzebna jest zgoda Senatu. Izba wyraża zgodę na jego zarządzenie bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

Prof. Zoll: Decyzja Senatu daje nadzieję na przerwanie spirali referendalnej

Senat postąpił trafnie, odrzucając wniosek prezydenta Andrzeja Dudy o przeprowadzenie 25 października ogólnokrajowego referendum - uważa prof. Andrzej Zoll. Jego zdaniem, pozwoli to przerwać "spiralę referendalną", którą określił jako populistyczny sposób rządzenia.

W rozmowie z PAP b. prezes Trybunału Konstytucyjnego przypomniał, że - zgodnie z art. 125 Konstytucji - ogólnokrajowe referendum można zarządzić jedynie w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa. W jego ocenie pytania proponowane przez prezydenta Dudę nie spełniały tego warunku.

Zoll zaznaczył, że równie krytycznie oceniał referendum, które za zgodą Senatu zarządził na 6 września prezydent Bronisław Komorowski. W tym przypadku - jak mówił - charakter referendalny miało jedynie pytanie o jednomandatowe okręgi wyborcze, ale zostało ono źle sformułowane.

"Naród jako suweren, przyjmując Konstytucję, dokonał samoograniczenia. Uznał, że sięgać będziemy po referendum ogólnopolskie wtedy, kiedy musimy wybrać, czy idziemy w jedną czy w drugą stronę i ten wybór będzie miał znaczenie wręcz historyczne. Tak, jak było to w przypadku decyzji o przystąpieniu do UE czy referendum konstytucyjnego w 1997 r." - wyjaśnił.

Konstytucjonalista ocenił, że Senat popełnił wcześniej błąd, nie odrzucając wniosku prezydenta Komorowskiego, ale - dodał - teraz postąpił trafnie, że tego błędu nie powtórzył. "Mam nadzieję, że dzięki temu nie wpadniemy w jakąś spiralę referendalną. Wyobraźmy sobie, że Senat zgodziłby się również na referendum 25 października, to następne mielibyśmy w listopadzie, w grudniu kolejne wnioski" - podkreślił prof. Zoll.

Jak przypomniał w Polsce jest demokracja parlamentarna, w której prawo stanowi Sejm i Senat. Według profesora ogłaszanie kolejnych referendów prowadziłoby do powolnego eliminowania parlamentu i "psucia demokracji".

Prof. Zoll podkreślił, że nie można wykorzystywać instytucji konstytucyjnej, jaką jest referendum, dla rozgrywki politycznej w kampanii wyborczej. Dlatego ocenił, że oba prezydenckie wnioski o referenda znacznie pogorszyły naszą kulturę polityczną i - jak mówił - tego już nie da się cofnąć.

Jego zdaniem byłoby natomiast jeszcze gorzej, gdyby Senat nie odrzucił wniosku prezydenta Dudy, a 6 września doszłoby do wiążącego charakteru referendum.

"Oznaczałoby to, że zaczynamy wchodzić na drogę załatwiania spraw poprzez referenda, czyli narażamy się na taki populistyczny sposób rządzenia. W każdej chwili będzie można odwołać się do obywateli, a ludźmi jest niezwykle łato manipulować. Głosujący najczęściej mają bardzo znikome informacje, dotyczące tego, nad czym głosują. Gdybyśmy dzisiaj zrobili np. ankiety na ulicy, jaki status ma przedsiębiorstwo Lasy Państwowe, to okaże się, że 99 proc. ludzi nie ma o tym zielonego pojęcia" - zauważył profesor.

Konstytucjonalista ocenił, że politycy zobaczyli w referendach szansę na "zdjęcie gorsetu prawnego", czyli wychodzenia poza ramy Konstytucji. Dlatego - jak przyznał - ma nadzieję, że po piątkowej decyzji Senatu również niedzielne referendum okaże się niewiążące z powodu niskiej frekwencji.

"Te próby rozpychania prawa skończą się, jeżeli politycy przekonają się, że droga referendów jest zamknięta, bo społeczeństwo na to nie idzie. Jest Sejm i Senat, twórzmy prawo jak najlepsze przez demokrację przedstawicielską, bo taki model mamy w Polsce" - powiedział.

Prof. Zoll nie zgodził się z opiniami, które przed piątkowym głosowaniem w Senacie wygłaszali politycy PiS, że "referendum obywatelom się po prostu należy", bo przywraca im podmiotowość.

"Uważam, że obywatele zostali potraktowani bardzo przedmiotowo przez partię polityczną, która chce zdjąć z siebie odpowiedzialność przy podejmowaniu decyzji. Partia przekonana o tym, że wygra wybory powinna wziąć odpowiedzialność za reformy, o których teraz mówi, a nie szukać alibi. To jest gra polityczna bardzo niebezpieczna dla państwa prawnego" - stwierdził.

Według Zolla politycy zapomnieli, że trzeba umieć rozmawiać z obywatelami. Jak mówił, przedstawiciele wszystkich ugrupowań, a szczególnie PO mają problem z jasnym komunikowaniem swoich zamierzeń, pokazania dlaczego rozwiązują sprawy tak, a nie inaczej. W jego opinii politykom brakuje też odwagi do wprowadzania reform.

Prof. Zoll przypomniał, że był przewodniczącym rady legislacyjnej w rządzie Jerzego Buzka, który "wprowadzał bardzo trudne reformy, nie zważając na słupki" poparcia. "Tamten rząd chciał poprawić Polskę, a nie wygrać politycznie sprawę. Takiego spojrzenia na sprawy państwowe trochę brakuje dzisiejszym partiom politycznym" - ocenił.

Szydło: głos obywateli przegrał z partyjniactwem

Głos 6 mln obywateli przegrał dziś z partyjniactwem, z interesem partyjnym PO - tak kandydatka PiS na stanowisko premiera Beata Szydło oceniła w piątek wyniki senackiego głosowania nad wnioskiem prezydenta Andrzeja Dudy o zarządzenie referendum 25 października.

Po głosowaniu w Senacie wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości przemówiła przed zebranymi na Wiejskiej związkowcami z "Solidarności", którzy domagali się od senatorów poparcia dla wniosku prezydenta. "To smutny dzień dla polskich obywateli" - oceniła. "Jaka to jest Platforma Obywatelska, skoro 6 milionów podpisów obywateli po raz kolejny zostało zmielonych w tej chwili przez senatorów tego ugrupowania" - pytała.

Szydło zapewniła zebranych, że jeżeli jej zaufają, "jeżeli Prawo i Sprawiedliwość będzie brało odpowiedzialność za Polskę po wyborach", to władza stanie po stronie obywateli. "Będziemy zawsze z wami, będziemy was słuchać i słyszeć, co do nas mówicie, bo to jest obowiązek każdego polityka" - podkreśliła.

Zdaniem Szydło premier Ewa Kopacz pokazała, "jak słucha i jak rozumie Polaków". "Platforma pokazała dzisiaj swoje prawdziwe oblicze całemu społeczeństwu, wszystkim obywatelom" - dodała.

"Polska potrzebuje dialogu i budowania wspólnot, Polska potrzebuje dobrego rządzenia, rządzenia, które jest oparte na współrządzeniu z obywatelami" - mówiła liderka PiS.

Szydło podkreśliła, że politycy idąc do władzy "pełnią misję i idą na służbę, i na tę służbę wysyłają ich obywatele". "Polityków obowiązkiem jest reprezentować obywateli. Jeżeli ponad 6 milionów ludzi przyniosło do polityków ważne dla nich sprawy i powiedziało: +zapytajcie nas o zdanie+, a ci politycy zlekceważyli to po raz kolejny, to można powiedzieć tylko: +buta i arogancja+" - dodała.

"Dzisiaj głos obywateli przegrał z partyjniactwem, z interesem politycznym Platformy Obywatelskiej. Platforma to partia władzy, która myśli tylko i wyłącznie o swoim interesie" - podkreśliła Szydło.

Jak zaznaczyła wiceprezes PiS, poproszenie prezydenta o to, żeby te pytania zostały postawione, było jej obowiązkiem, "bo to jest głos Polaków i to są ważne sprawy".

"Polaków nie interesuje, kto jest na listach Platformy Obywatelskiej, Polaków nie interesują te szopki, które od kilku miesięcy pani premier i jej rząd wyczynia, jeżdżąc po kraju i opowiadając różne rzeczy. I to był dzisiaj sprawdzian, czy te podróże po kraju, czy te spotkania z Polakami są rzeczywiście szczere i czy są uczciwe, czy tylko i wyłącznie chodzi o kampanię wyborczą. I obnażono dzisiaj, senatorowie Platformy obnażyli ten plan: chodzi tylko o utrzymanie się u władzy i tylko o to, żeby Platforma przetrwała" - mówiła Szydło.

(PAP)

wni/ as/ je/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 2 ~ra

Wydaje się ,że koniecznym jest przed wyborami zwolnienie miejsc w więzieniach,prezydent winien przeprowadzić amnestię dla więźiów którzy siedzą za kradzież bo byli głodni np batonika ,cukierka ,chleba etc

! Odpowiedz
0 4 ~Wyborca

Widzialem na rynku..Kopacz 12 osob -obiecala sluchala i pomagala a 6 miln olali..Ylumacza gangreny ze to tylko 20% wyborcow.. A przeciez ich zlodziei w wy!!! borach wybralo tylko 18 % wyborcow.....53% glosowalo z tego na nich 34% to jest 17---18 % i to wazne a 20 % nie wazne. KRETYNI

! Odpowiedz
3 3 ~kzo

Zgłaszając referendum duda doskonale wiedział że przepadnie ono w senacie. Tylko zastanawiam się jaki to miało cel?

! Odpowiedz
6 3 ~Agtnieszka

I bardzo dobrze! Niech Pis dojdzie do władzy i sam przeprowadzi te reformy i weźmie za to odpowiedzialność. Czy wy ludzie nie rozumiecie,że poprzez referendum Duda i Pis chce zrzucić na nas winę za ewentualne konsekwencje??? powiedzą -chcieliście- to macie! Równie dobrze można zadać w referendum pytanie; czy jesteś za zniesieniem podatków? ciekawe jak odpowie naród... i z czego wtedy będą brać 500 zł na dziecko. włączcie myślenie!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 2 ~Ptasiek

Ty też włącz myślenie bo nie potrafisz nawet swojego imienia napisać poprawnie...

! Odpowiedz
4 9 ~jaś

Mogli się zgodzić i pokazać , że są ponad podziałami.

! Odpowiedz
1 3 ~Jarek

w tym referendum powinno być jeszcze jedno pytanie -czy jesteś za rozwiązaniem Senatu

! Odpowiedz
8 15 ~Domelo

Ten Zoll to jakiś kompletny ignorant. Jak można mówić, że referneda "psują demokrację"?!?! Czyli wg szanownego pana Zoll'a w Szwajcarii model demokracji bezpośredniej oparty na referendach to przykład zgnilizny i zepsucia demokracji? Słuchając bzdur jakie wygłasza ten pseudo platformerski profesor, aż dziw bierze, że USA z Francją nie robiło nalotów równolegle na Syrię i Szwajcarię w celu przywrócenia jedynej słusznej demokracji.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 2 ~Krakowianka

Poczytaj najpierw jak wyglądają referenda w Szwajcarii, jakie są do tego przygotowania itp przykro to mówić ale daleko nam do nich. Szwajcarzy to przede wszystkim bardzo dojrzała demokracja bezpośrednia. Gdyby u nas naród decydował o wszystkim, kraj rozpadłby się w drobny pył. Pozdrawiam

! Odpowiedz
7 29 ~klos

A Kopacz podobno miała słuchać ludzi. To jak to jest z tym słuchaniem? Znowu kłamała?

! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,1% X 2017
PKB rdr 4,7% III kw. 2017
Stopa bezrobocia 6,6% X 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 574,35 zł X 2017
Produkcja przemysłowa rdr 4,3% IX 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl